ukraina (strona 379 z 380)

Bitwa o Donbas. Generał o możliwych scenariuszach i realnych szansach Ukraińców
WIDEO

Bitwa o Donbas. Generał o możliwych scenariuszach i realnych szansach Ukraińców

Sekretarz rady bezpieczeństwa Ukrainy (RBNiO) Ołeksij Daniłow ocenił, że bitwa o Donbas nie będzie ostatnią i decydującą walką w Ukrainie. - Wszystko zależy od tego, jaki będzie jej rezultat. Możemy wyobrazić tu sobie trzy możliwe scenariusze zakończenia tej bitwy - powiedział w programie WP Newsroom gen. prof. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Najniższym szczeblem rosyjskich ambicji byłoby opanowanie całego terytorium Ługańskiej Republiki Ludowej. W tej chwili już 80 proc. jej terenów jest pod okupacją rosyjską. Być może Rosja chciałaby szybko "wyzwolić" ten obszar, by prezydent Putin mógł pochwalić się 9 maja sukcesem polityczno-strategicznym. Być może chciałby przyjąć jakąś defiladę w Ługańsku. To moim zdaniem realny cel, który Rosja mogłaby osiągnąć do 9 maja – tłumaczył ekspert. - Drugi scenariusz i wyższy szczebel ambicji rosyjskich, to z pewnością opanowanie całego Donbasu, a więc i Donieckiej Republiki Ludowej, która dzisiaj w małej części jest opanowana przez Rosjan. To ambitny cel, który Rosja zapewne chciałaby osiągnąć, jako minimum w tej bitwie – wyjaśniał generał. - Trzeci scenariusz to większe okrążenie wojsk ukraińskich we wschodniej części kraju i wyjście aż nad Dniepr, nad Zaporoże, żeby odciąć i okrążyć całą armię we wschodniej Ukrainie, rozbić ją i pokonać – dodał były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Czy Ukraina ma szanse wygrać walkę o Donbas? Ukraina ma duże szanse nie przegrać bitwy w Donbasie. Ma też jakieś szanse odrzucenia wojsk rosyjskich, czyli pewnego zwycięstwa na tym obszarze. Rezultat tej bitwy zależy przede wszystkim od tego, czy Zachód zdąży i zdoła dostarczyć walczącej armii w Donbasie zaopatrzenie w broń i amunicję. Od tego, czy jednak Rosji uda się odizolować armię w zachodniej i środkowej Ukrainie, bombardując konwoje, transporty i węzły komunikacyjne. To w różnym stopniu będzie decydowało o bitwie w Donbasie, oprócz bezpośrednich starć wojska. Jeśli Rosji uda się izolacja tej strefy – Ukraina będzie miała ciężkie zadanie – podsumował gen. prof. Stanisław Koziej.
Rosyjska rakieta Sarmat. Groźby Putina i reakcja na test potwornej broni
WIDEO

Rosyjska rakieta Sarmat. Groźby Putina i reakcja na test potwornej broni

Rosja pochwaliła się pierwszym i udanym testem rakiety balistycznej Sarmat, określanej też jako Szatan II. Moment startu zaprezentowano Władimirowi Putinowi. Prezydent Rosji z dumą mówił o tym, jako o "wielkim i znaczącym wydarzeniu", gratulując i dziękując twórcom śmiercionośnej broni. Amerykański Departament Obrony szybko na to zareagował, informując, że wiedział o teście międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sarmat. Amerykanie uspokoili, że nie ma zagrożenia nuklearnego. W komunikacie nie odnieśli się jednak do Ukrainy. O sukcesie samego testu poinformowało w środę (20 kwietnia) Rosyjskie Ministerstwo Obrony. W trakcie samego pokazu Putin starał się nie okazywać większych emocji. Patrząc prosto w obiektyw kamery podkreślił, że dzięki tej broni ''Zachód zastanowi się dwa razy'', zanim zacznie żywić agresywne zamiary wobec Rosji. - Przez długi czas ta rakieta nie będzie miała odpowiedników na świecie. To prawdziwie unikalna broń, która zwiększy potencjał militarny naszych Sił Zbrojnych. Zapewni Rosji bezpieczeństwo przed zagrożeniami zewnętrznymi – podsumował w trakcie telekonferencji Putin. Do sieci trafiły nowe nagrania z przeprowadzonego testu. Rosyjski MON podał, że pocisk Sarmat został wystrzelony z wyrzutni w Plesiecku na północy Rosji, a jego głowice ćwiczebne z powodzeniem osiągnęły pozorowane cele na poligonie Kura, na dalekim wschodzie półwyspu Kamczatka. Jak poinformowano, start był w pełni udany i potwierdził właściwości pocisku "we wszystkich fazach lotu". Rosjanie twierdzą, że Szatan II jest w stanie pokonać "wszelkie możliwości obrony przeciwrakietowej".
Dramatyczny apel do świata z Mariupola. ''To są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny''
WIDEO

Dramatyczny apel do świata z Mariupola. ''To są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny''

Ukraiński oficer wojskowy wezwał w środę (20 kwietnia) światowych przywódców do pomocy w ewakuacji setek żołnierzy i cywilów z huty stali w Mariupolu, ostatniej ukraińskiej twierdzy w tym mieście. Oficer przedstawił się jako major Serhij Wołyna z 36. brygady piechoty morskiej broniącej gigantycznej huty stali Azowstal. Mężczyzna nagrał swój apel i opublikował w mediach społecznościowych. Przekazał w nim, że w hucie znajduje się ''ponad 500 rannych żołnierzy i setki cywilów, w tym kobiety i dzieci". Poprosił o zapewnienie im bezpieczeństwa na ''terytorium państwa trzeciego". Zaznaczył także, że to może być ostatni apel o pomoc ze strony ukraińskich żołnierzy broniących się w oblężonej hucie. - To jest nasz apel do świata. Prawdopodobnie to są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny. Wróg ma nad nami przewagę liczebną dziesięć do jednego. Apelujemy i błagamy wszystkich światowych przywódców o pomoc – powiedział Serhij Wołyna. Władze Ukrainy poinformowały w środę, że rosyjskie siły zrzucają ciężkie bomby na hutę, gdzie ludzie schronili się w podziemnych tunelach i pomieszczeniach. Mariupol od początku wojny był jednym z najbardziej atakowanych miast Ukrainy. Z liczącego przed wojną ok. 500 tys. ludzi miasta, pozostało w nim ok. 100 tys. osób. Wiadomo także, że kilkadziesiąt tysięcy cywilów Rosjanie wywieźli w nieznanym kierunku. Mariupol w wyniku bombardowań praktycznie przestał istnieć. Miasto zamieniło się w gruzowisko.