ukraina (strona 378 z 380)

Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina
WIDEO

Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina

- Rosja użyje broni jądrowej tylko w przypadku zagrożenia dla istnienia państwa. Wojna w Ukrainie oczywiście nie jest powodem do użycia broni jądrowej – podkreślił w wywiadzie dla stacji PBS Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. - Rosja jest w odwrocie, bo cele założonej operacji nie zostały osiągnięte. Teraz Rosjanie muszą znaleźć wyjście z tego. Nie spodziewali się tak potężnego oporu żołnierzy i cywilów w Ukrainie, ale także politycznego oporu całego świata - powiedział w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. – Rosjanie muszą wyjść z tej sytuacji, złagodzić swoją narrację, bo zderzyli się ze ścianą. Dalsze utwardzanie swojego stanowiska niczego nie zmieni – dodał ekspert. Gen. Drewniak odniósł się także do informacji ukraińskiego wywiadu o potajemnej mobilizacji rezerwistów do rosyjskiego wojska. Armia Putina miałaby być wzmacniana o nowych ludzi od 1 kwietnia. - Cały czas trwa walka informacyjna, na newsy, ale i dezinformację. Jeżeli Rosja z początkiem kwietnia zacznie powoływać swoje rezerwy, to one trafią na front za ok. miesiąc. Jeżeli te informacje się potwierdzą, to oznaczać będzie, że Rosjanie szykują się na dłuższy konflikt i zmieniają swoje cele – podkreślił gen. Tomasz Drewniak. - Nie chodziłoby tu o szybkie zdobycie Ukrainy, a o długotrwałą okupację, która ma prowadzić do ciągłego nękania Ukraińców i zdemoralizowania ludzi, którzy pozostali na terenach zajętych przez Rosjan. To by bardzo źle świadczyło o dalszej przyszłości tego konfliktu – dodał były Inspektor Sił Powietrznych i ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Rosyjska prowokacja we Lwowie. Były żołnierz GROM: gierki na szachownicy obu stron
WIDEO

Rosyjska prowokacja we Lwowie. Były żołnierz GROM: gierki na szachownicy obu stron

W sobotę Rosjanie zaatakowali Lwów. Miasto, które znajduje się blisko polskiej granicy znalazło się pod ostrzałem rakiet w momencie, kiedy w Polsce przebywał prezydent USA Joe Biden. - To pokaz siły z jednej i drugiej strony. W końcu na wschodniej flance NATO pojawia się prezydent USA, który spotyka się ze swoimi żołnierzami, motywuje ich na swój sposób. Druga strona nie mogła pozostać obojętna i też chciała zaakcentować swoją obecność, być może jakąś przewagę. To są takie gierki na szachownicy - powiedział w programie WP Newsroom ppłk. rez. Andrzej Kruczyński, były oficer GROM, ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Przy okazji ppłk. Kruczyński pytany był o zaplanowanie działań wojennych przez stronę rosyjską. - Konflikt wojenny powinien charakteryzować się tym, że wszystko jest zaplanowane. Ktoś tym wszystkim musi zarządzać, to powinno być skoordynowane. Być może po stronie Rosji coś się wymyka spod kontroli, co może nas tylko cieszyć. Straty są na lądzie, w wodzie i w powietrzu. To ogólny blamaż armii rosyjskiej – podsumował były oficer GROM. Czy służby właściwie zabezpieczyły wizytę prezydenta USA w Polsce? - Swoją obecność akcentowały siły i jednostki, które zabezpieczały wizytę. Samoloty musiały czuwać w powietrzu. Dużo służb było postawionych w stan gotowości. Wojska zadziałały profesjonalnie – ocenił ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego.