WAŻNE
TERAZ

Czekali na to 38 lat! Górnik z pucharem

parlament europejski (strona 6 z 60)

20-lecie Polski w UE. Eksperci o zaletach i wyzwaniach dla Warszawy
WIDEO

20-lecie Polski w UE. Eksperci o zaletach i wyzwaniach dla Warszawy

- Sumując 20 lat, należy powiedzieć, że w tym roku świętujemy te dwie dekady funkcjonowania w UE, ale nie tylko my jako Polska. To jest 20-lecie bardzo dużego rozszerzenia, największego rozszerzenia UE. Świętowanie oznacza też podsumowanie. Te rozszerzenie to było wyzwanie dla UE - mówiła dr hab. Marta Witkowska z Uniwersytetu Warszawskiego. W studiu WP gośćmi dziennikarza Pawła Pawłowskiego byli eksperci od spraw związanych z UE. W ramach rozmów o 20-leciu Polski w UE zapytaliśmy naszych gości, jakim wyzwaniem było dla Warszawy przystąpienie do UE, a także jak ostatnie dwie dekady przełożyły się na wyzwania dla państw członkowskich, w tym Polski. - Im dalej jesteśmy od konfliktu, tym mniejsze jest przekonanie wśród młodszych ludzi, że to jest potrzebne. Gdybyśmy mieli sobie wyobrazić, że nie ma UE i mielibyśmy posadzić obok siebie rządy Francji, Niemiec, Polski, Węgier i dyskutować o przekazaniu kompetencji do nowej organizacji to, by raczej nie wyszło. Udało nam się stworzyć organizację, która faktycznie ma te elementy zjednoczeniowe. To, co może doprowadzić do pewnego rozluźnienia i nastrojów antyeuropejskich, to jest prowadzenie polityki. Dziś największym wyzwaniem, to jest polityka migracyjna - przyznał dr Paweł Kowalski z Uniwersytetu SWPS. Eksperci przyznali, że przez ostatnie 20 lat integracja UE znacząco się rozwijała, prowadząc do głębszych więzi gospodarczych, politycznych i społecznych między państwami członkowskimi. Co parę lat, powstają jednak poważne wyzwania, z którymi muszą zmierzyć się rządy całej Wspólnoty, zwłaszcza w zakresie dostosowania do wspólnych polityk i ograniczeń suwerenności. Obejrzyj całą rozmowę, by dowiedzieć się więcej. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Pomysł Turcji ws. kebabów rozgrzał UE. Polacy wydali werdykt
WIDEO

Pomysł Turcji ws. kebabów rozgrzał UE. Polacy wydali werdykt

- To jest, jak z ochroną praw autorskich. Jak ktoś jest autorem czegoś znakomitego, to chce czerpać z tego tantiemy, jak ktoś inny też chce to produkować. Jeżeli ktoś chce dbać o jakość jakiegoś produktu i chce z tego tytułu mieć ochronę praw autorskich, to ja jestem za. Zawsze można wytworzyć swój produkt, nazwać go inaczej i robić to tak, jak lubi to lokalna społeczność - przyznała nasza rozmówczyni, gdy zapytaliśmy ją o najnowszy pomysł Turcji ws. kebabów. Turcja rozpoczęła starania o uzyskanie dla kebaba statusu "gwarantowanej tradycyjnej specjalności" w krajach UE. Zatem tylko kebaby spełniające określone standardy produkcji, takie jak rodzaj mięsa i sposób jego przygotowania, mogłyby nosić nazwę "döner kebab" w krajach Unii Europejskiej. Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, a także jednego z właścicieli kebaba w mieście, co sądzą o takim pomyśle Turków. - Każdy kraj powinien robić kebaba po swojemu. Smak to region, nie chciałbym jeść jakiejś Turcji tutaj. - To jest dobry pomysł, to jest ich receptura, tak jak my mamy swoje podlaskie potrawy, to chcemy by były robione w ten sam sposób - przyznali popierający pomysł mieszkańcy. - Jestem przekonany, że w każdym kraju produkt jest opracowywany na swój sposób. Każdy naród, każdy klient ma swoje gusta. Nikt nie jest w stanie zmusić mnie do tego, bym robił to według ich receptur. Różnorodność jest dużo korzystniejsza - zapewnił właściciel kebaba w Białymstoku. Pomysł Turcji nie spodobał się niemieckim właścicielom kebabów. Sprzeciwili się oni takiej ustawie UE, ponieważ obawiają się ekonomicznych konsekwencji oraz ograniczeń w swobodzie przyrządzania tego popularnego dania. Co jednak dokładnie twierdzą o wszystkim Polacy? Obejrzyj całą sondę z Białegostoku, by poznać więcej szczegółów tej sprawy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Europa "ekologicznym sumieniem świata". Eksperci o roli Chin i USA
WIDEO

Europa "ekologicznym sumieniem świata". Eksperci o roli Chin i USA

- Czy Europę stać na to, żeby być ekologicznym sumieniem świata? – zapytał dziennikarz Wirtualnej Polski Paweł Pawłowski. - Europa już od połowy lat 80. postawiła w centrum swojej polityki kwestie zrównoważonego rozwoju, myślenia o budowie dobrobytu, który nie narusza barier stabilności systemu przyrodniczego, wychodząc z założenia, że nie da się osiągnąć dobrobytu w zdegradowanym środowisku przyrodniczym - powiedział prof. Zbigniew Karaczun z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW. - Wielu uchodźców próbuje się dostać właśnie do Europy, a nie do Azji czy Ameryki Północnej, wierząc, że to właśnie jest ten raj, to miejsce do życia – dodał. Paweł Pawłowski zapytał swoich rozmówców o światowe gospodarki, które mają ogromny wpływ na środowisko, ale nie realizują tej samej polityki ekologicznej, co Unia Europejska. - Stany Zjednoczone, Chiny, Indie, Rosja oczywiście nie podążą za nami. Czy my musimy wstrzymać naszą transformację tylko dlatego, że reszta część świata pozostanie na to głucha? Nie, nie powinniśmy – przyznał prof. Sławomir Kalinowski, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Ekspert dodał, że świat nie odwróci się od Europy za jej ekologiczną postawę, a w jakiejś części staniemy się wręcz "wyrzutem sumienia". - Trzeba dążyć do rozwiązań, które będą również akceptowane przez resztę świata. Jeśli do 2030 r. nie podejmiemy radykalnych działań, to będzie za późno, by działać i doprowadzić do dobrobytu globalnego – podsumował prof. Kalinowski. Drugi z rozmówców dodał, że niepodejmowanie działań przez Chiny, USA czy Indie to mit. Dlaczego? O roli czołowych gospodarek w dalszej części rozmowy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Główne cele i założenia przynależności do UE. "Zapewnić pokój Europie"
WIDEO

Główne cele i założenia przynależności do UE. "Zapewnić pokój Europie"

- Powiedziałbym, że rozszerzenie Unii o Chorwację było takim elementem potrzebnej, ale i z dużym wysiłkiem przeforsowanej kandydatury, co z kolei powodowało, że dla wielu z tych państw, które już stoją w kolejce, droga do wspólnoty wydaje się trudniejsza. Wynika to z specyfiki procesu rozszerzenia. Musimy pamiętać, że UE jest instytucjonalną formułą pewnego procesu integracji - stwierdził dr Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego. W kolejce do rozszerzenia UE znajduje się kilka krajów, z których większość pochodzi z Bałkanów Zachodnich. Dziennikarz WP Patrycjusz Wyżga debatował w studiu z ekspertami nad obecnymi realiami dla państw, które starają się o członkostwo w Brukseli. - Rolą UE jest, by zapewniła pokój w Europie. Dziś nie do pomyślenia są konflikty między państwami należącymi do UE - dodał dr Domaradzki. Nasi goście wyjaśnili, że UE zachowuje teraz ostrożność w kwestii dalszego rozszerzania o nowe kraje członkowskie, ale zarówno podkreślili, jak ważnym i skomplikowany jest ten proces, zwłaszcza dla stabilizacji sytuacji w Bałkanach Zachodnich. - Relacje między państwami UE mogą wyglądać różnie, raz jest lepiej, raz gorzej. Ten pokój i bezpieczeństwo są najistotniejszym aspektem, jeśli chodzi o konsekwencje procesu rozszerzenie - zapewnił dr hab. Tomasz Kubin, prof. Uniwersytetu Śląskiego. Aktualnie przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wskazała, że 2030 rok mógłby być realistycznym celem dla nowego rozszerzenia, jeśli czekający kandydaci spełnią warunki wszystkich akcesji, w tym reformy prawne, gospodarcze i polityczne. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
20 lat Polski w UE. Eksperci o korzyściach i wyzwaniach po 2004 roku
WIDEO

20 lat Polski w UE. Eksperci o korzyściach i wyzwaniach po 2004 roku

- Wydaje mi się, że Polska zdecydowanie więcej skorzystała na członkostwie w UE. Jeśli chodzi o Europę Zachodnią te rozszerzenie UE z 2004 r. również tak powinno być ocenianie. Polska w wymiarze politycznym i gospodarczym UE rozwinęła się, a inne kraje pokazały, że są w stanie sprostać wymogom członkostwa - mówił dr hab. Tomasz Kubin, prof. Uniwersytetu Śląskiego. Goście dziennikarza WP Patrycjusza Wyżgi dyskutowali w studiu nad przystąpieniem nowych krajów do UE 20 lat temu. Wśród nowych państw członkowskich znalazła się wówczas Polska. Przystąpienie Warszawy do wspólnoty europejskiej zostało odebrane pozytywnie przez Polaków, ale dla dotychczasowych członków UE oznaczało to zarówno korzyści, jak i wyzwania. Eksperci w naszym studiu postarali się przybliżyć realia tamtych czasów, podkreślając jakie znaczenie dla Polski oraz pozostałych krajów miało rozszerzenie UE w 2004 roku. - Powiedziałbym, że stół jest taki sam dla wszystkich. Mamy poczucie w procesach integracji, że są w UE państwa, które nadają rytm i są te państwa, które gdzieś muszą wyczuć ten rytm i zastanowić się w jaki sposób dostosować się do niego. UE jest fenomenem dlatego, że ona jest możliwa i istnieje dlatego, że państwa członkowskie są państwami demokratycznymi - przyznał dr Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem ekspertów z perspektywy czasu można stwierdzić, że Polska udowodniła swoją wartość jako pełnoprawny członek UE, jednocześnie pokazując, że rozszerzenie o kraje Europy Środkowo-Wschodniej było długoterminowo korzystne dla całej wspólnoty. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Potrzebny będzie nowy kosz na odpady. Polacy o nowym pomyśle UE
WIDEO

Potrzebny będzie nowy kosz na odpady. Polacy o nowym pomyśle UE

- Ja mam w domu cztery kosze i jestem absolutnie za segregowaniem śmieci - przyznała seniorka. Bruksela rozprawia się z kolejnymi śmieciami. Od 1 stycznia 2025 r. Polska będzie wdrażała przepisy Unii Europejskiej dotyczące segregacji kolejnej gałęzi odpadów - tekstyliów. Do wyrzucania zniszczonych ubrań ma przydać się osobny kosz. Będzie można je oddać także w gminnym punkcie selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK). Ministerstwo Środowiska pracuje nad wdrożeniem nowych przepisów. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, co sądzą nowym pomyśle Brukseli. Większość naszych rozmówców jest zdecydowanie zadowolona. - Jestem za. Gdzieś ci ludzie muszą te zużyte i nienadające się już do noszenia ubrania wyrzucać – przyznała mieszkanka miasta. – A nie lepiej wszystko do jednego? – zapytał reporter. – Ależ nie, absolutnie nie, absolutnie, bo można je powtórnie wykorzystać. Trzeba segregować – odpowiedziała kobieta. - Jeżeli wszyscy będą wspólnie zaangażowani to myślę, że to może pracować, ale czy naprawdę potrzebujemy kolejnego pojemnika? Segregujemy już wszystko, dodatkowy pojemnik będzie uciążliwy – przyznała kolejna rozmówczyni WP. - Ja jestem w ogóle za segregacją, także popieram ten pomysł. Bo te wszystkie ubrania się poniewierają – usłyszeliśmy od kolejnej kobiety. - Myślę, że to dobry pomysł – tak, jak do tej pory działa segregacja. Uważam też, że nie będzie za dużo pojemników – dodała inna białostoczanka. - To jest oczywiste i prawidłowe. Tak, trzeba segregować śmieci – rzuciła kolejna seniorka. Więcej o nowym pomyśle w wideo. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski