pandemia (strona 16 z 27)

Nowe obostrzenia w województwie pomorskim. "To cios dla przesiębiorców"
2:35

Nowe obostrzenia w województwie pomorskim. "To cios dla przesiębiorców"

Koronawirus w Polsce nabrał tempa. Do kraju dotarła trzecia fala pandemii COVID-19. Rząd zadecydował o wprowadzeniu tych samych obostrzeń w województwie pomorskim, jakie obowiązują aktualnie na Warmii i Mazurach. Od najbliższej soboty 5 marca w województwie pomorskim znów zamknięte zostaną m.in. hotele, centra handlowe, galerie sztuki, kina, teatry, a także baseny, sauny, korty oraz inne obiekty sportowe, które do tej pory były otwarte. Od 13 do 20 marca uczniowie klas I-III szkół podstawowych w województwie pomorskim będą uczyć się w trybie hybrydowym. Do tej pory kształcili się oni stacjonarnie. - Byliśmy świadomi, że zostaniemy objęci dodatkowymi obostrzeniami, bo obserwujemy statystyki - skomentowała decyzję rządu o restrykcjach w województwie pomorskim wiceprezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim. - Czekam jednak na wytyczne dotyczące edukacji hybrydowej. Minister zdrowia powiedział podczas konferencji, że część dzieci będzie uczyć się w szkole, a część w domu. Tylko jak wybierać uczniów, którzy mają się uczyć w szkole i tych, którzy mają mieć edukację zdalną? Czekamy na dalsze informacje - wyjaśniała Czarzyńska-Jachim. Wiceprezydent Sopotu odniosła się też do rezerwacji w hotelach i turystyki, z której żyje Sopot. - Mamy tydzień, aby odwołać rezerwacje, to duży cios dla branży, która nie miała i nadal nie ma dobrego czasu. Przyjazdy turystów do Sopotu były dla wielu przedsiębiorców ratunkiem. Rząd zapowiedział jednak, że z tygodnia na tydzień będzie podejmował decyzję o luzowaniu obostrzeń. Tydzień niepewności będzie jednak ciężki, m.in dla obsługi hotelowej. Mamy trudną sytuację pandemiczną i rozumiem, że obostrzenia muszą być wprowadzone, pytanie tylko, czy te restrykcje będą skuteczne - mówiła wiceprezydent Sopotu. Ministerstwo Zdrowia podało w piątek najnowszy raport o stanie epidemicznym w kraju. Przybyło 15 829 zakażonych. Zmarły 263 osoby.
Koronawirus w Polsce. Lekarz ostro zrugał Polaków
2:25

Koronawirus w Polsce. Lekarz ostro zrugał Polaków

Pojawiają się głosy, że wiele osób w Polsce, nawet jeżeli ma objawy zakażenia COVID-19, to prosi lekarza, aby nie wystawiał skierowania na test. Powód? Pacjenci nie chcą przebywać na dwutygodniowej kwarantannie. - Zmiana w podejściu pacjentów do zakażeń koronawirusem jest ogromna. Na początku pandemii w Polsce nastąpił szybki lockdown, pod koniec marca mieliśmy 890 osoby, które miały potwierdzony wynik. A Polacy pomimo niskiego zaufania do państwa i takiej liczby zakażeń rozumieli, że trzeba przestrzegać zasad. Przez dwa miesiące było bardzo dobrze, mieliśmy również dużo szczęścia, bo to nie u nas zaczęła się pandemia, służba zdrowia i laboranci byli mocno zaangażowani. Mieliśmy co prawda niedofinansowaną i niemocną służbę sanitarną, ale potrafiliśmy zachowywać się porządnie - mówił w programie WP "Newsroom" doktor Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Jak wyjaśniał, teraz po roku pandemii widzi stereotypowe modele zachowania Polaków. - Mamy słomiany zapał, tendencję do nieufności, do tego, aby oczerniać, kłamać, kombinować i uchylać się od testów. - Pacjenci kontaktują się z nami dopiero w drugim tygodniu choroby, wtedy, kiedy mają gorączkę, duszności i trzeba ich kierować do szpitala. Zgłaszać trzeba się jednak wcześniej - wyjaśniał Sutkowski. W Polsce w czwartek odnotowano 15 250 nowych zakażeń koronawirusem. Zmarło 296 osób. Liczba osób w szpitalach rośnie, w czwartek było ich 15 992 chorych. Liczba pacjentów pod respiratorami to 1650. Ponad 200 tys. osób jest teraz objętych kwarantanną. To najwięcej od grudnia 2020 r. Liczba osób, które wyzdrowiały od początku epidemii to 1 448 619. Minister Niedzielski powiedział w czwartek rano, że "niestety te trendy, które otrzymujemy w ostatnich dniach, utrzymują się". - Mamy cały czas dynamikę przyrostu rzędu 30 proc. Jeżeli patrzymy na tygodniowe średnie, to ona przekroczyła 11 tys. - stwierdził minister zdrowia.