odkrycie (strona 7 z 32)

Weszli do hali na Podlasiu. Zaskoczeniom nie było końca
1:43

Weszli do hali na Podlasiu. Zaskoczeniom nie było końca

Udana akcja służb z Suwałk na Podlasiu. Straż Graniczna opublikowała nagranie z momentu wejścia do jednej z hal pod miastem. Mundurowi od dłuższego czasu prowadzili śledztwo, dlatego też obserwowali miejsce z ukrycia, aż w końcu padł rozkaz, by dokonać zatrzymania podejrzanych na gorącym uczynku. Po wejściu funkcjonariuszy do środka okazało się, że znajduje się tam nielegalna fabryka papierosów. Skala odkrycia jest potężna, ponieważ według Straży Granicznej znalezione wewnątrz maszyny potrzebne do produkcji papierosów wyceniono na ok. 11 mln zł. "Funkcjonariusze SG oraz Policji ujawnili 2 625 kg krajanki tytoniowej, 510 kg pyłu tytoniowego oraz prawie 6 mln sztuk podrobionych papierosów znanej marki. W trakcie przeszukania jednej z posesji ujawniono 24 palety z opakowaniami papierosów, 1 194 pudła kartonowe z filtrami, maszynę do cięcia suszu, agregat prądotwórczy. Zabezpieczono również zagłuszarkę sygnału GPS i pojazd, który służył do przewożenia nielegalnych papierosów. W toku dalszych czynności zabezpieczono telefony komórkowe, dokumentację i gotówkę w kwocie 10 tys. zł. Zdeponowano maszyny do produkcji nielegalnych papierosów, których wartość wynosi około 11 mln zł. Zatrzymani to mężczyźni (2 obywateli Polski, 9 obywateli Ukrainy i 2 obywateli Kazachstanu) w wieku od 22 do 71 lat. Łącznie zdeponowano wyroby tytoniowe o szacunkowej wartości prawie 6,5 mln zł" - wyjaśniono w oświadczeniu. Wszyscy zatrzymani zostali przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie. Prokuratorzy przedstawili jednemu z zatrzymanych Polaków zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalną produkcją papierosów przy użyciu dwóch linii produkcyjnych. Grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności. Pozostali podejrzani odpowiedzą za udział w tej grupie oraz nielegalne produkowanie papierosów i mogą spędzić w więzieniu nawet 8 lat.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Groźne odkrycie operatora koparki. Natychmiast wezwał służby
1:26

Groźne odkrycie operatora koparki. Natychmiast wezwał służby

Nietypowe znalezisko podczas budowy drogi w Małopolsce. W gminie Chełmiec operator koparki w trakcie prac ziemnych natrafił na tajemniczy przedmiot. O wszystkim zostały powiadomione służby, które zjawiły się na miejscu i potwierdziły, że doszło do wykopania niewybuchu. Policja pokazała zdjęcia z nietypowych pamiątek po wojnie. Co ciekawe, po przyjeździe saperów na miejsce okazało się, że tego typu odkryć na działce może być więcej. Łącznie odnaleziono aż 60 niewybuchów z II wojny światowej, co zaskoczyło wojskowych, jak i samą właścicielkę posesji. "Mieszkanka gminy Chełmiec poinformowała policjanta dzielnicowego, że na terenie jej posesji, podczas wykonywania prac ziemnych związanych z budową drogi dojazdowej, operator koparki na głębokości około 1 metra zauważył kilka niewybuchów. O niebezpiecznym znalezisku powiadomiono saperów z 16. Batalionu Powietrznodesantowego z Krakowa, a do czasu ich przyjazdu teren zabezpieczali policjanci z Chełmca. Następnego dnia patrol saperski przyjechał na miejsce i specjalistycznym urządzeniem sprawdził teren, przez który ma przebiegać droga dojazdowa do posesji. Okazało się, że w ziemi znajdują się liczne niewybuchy – łącznie ujawniono aż 60 sztuk amunicji artyleryjskiej. Saperzy podjęli niewypały i zabrali je do neutralizacji" - wyjaśniła policja.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Odkrycie w Dolinie Śmierci. IPN znalazł szczątki 100 osób
1:33

Odkrycie w Dolinie Śmierci. IPN znalazł szczątki 100 osób

Przełomowe odkrycie śledczych IPN w tzw. Dolinie Śmierci w Chojnicach. Biegli, śledczy i grupa archeologów IPN natrafiła na dwie zbiorowe mogiły Polaków zamordowanych jesienią 1939 r. przez niemieckich żołnierzy. Badania w tym miejscu trwały od 23 kwietnia, ale dopiero w czwartek IPN oficjalnie poinformował o przebiegu kolejnych badań na terenie Doliny Śmierci. - W ciągu miesiąca ujawniliśmy dwie zbiorowe masowe mogiły. Pierwsza z nich zawierała szczątki ponad 20 osób: kobiet i mężczyzn w wieku od 20 do 40 lat. W mogile zostały również odnalezione drobne przedmioty, takie jak: krzyżyk, medalik z wizerunkiem Matki Bożej, różaniec czy metalowy orzełek, który najprawdopodobniej pochodził z czapki leśniczego - mówił dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i z-ca prokuratora generalnego prok. Andrzej Pozorski. Natomiast w kolejnej mogile znaleziono szczątki ponad 80 osób. Prok. Pozorski podkreślił, że zebrane przez śledczych i biegłych dowody wskazują na to, że ofiarami były osoby cywilne. Z ustaleń śledztwa i oględzin, które przeprowadziliśmy na miejscu, wynika, że w drugiej mogile zostali ujawnieni "pensjonariusze Krajowego Zakładu Opieki Społecznej w Chojnicach". Dzisiejsze odkrycie jest pokłosiem "zbrodni pomorskiej", która była zaplanowaną akcją eksterminacyjną prowadzoną przez Niemców na terenie przedwojennego województwa pomorskiego w ponad 400 miejscowościach na polskiej ludności cywilnej.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Ponure odkrycie na Dolnym Śląsku. Masowy grób z czasów II wojny światowej
1:37

Ponure odkrycie na Dolnym Śląsku. Masowy grób z czasów II wojny światowej

Ludzkie szczątki i pamiątki z II wojny światowej odkryte na cmentarzu w Pławnej Dolnej (woj. dolnośląskie). Grupa poszukiwaczy ze stowarzyszenia POMOST pochwaliła się na swoim profilu na Facebooku kolejnym znaleziskiem. Prowadzone prace ekshumacyjne pozwoliły odnaleźć szczątki żołnierzy, a także kilka wojskowych artefaktów. Pochowani tu żołnierze są narodowości niemieckiej. Co ciekawe, na terenie dzisiejszego cmentarza podczas wojny stacjonowała jednorzędowa kwatera wojenna wojsk Hitlera. W 1997 r. odnaleziono tam szczątki ok. 20 żołnierzy. Jak widać po fotografiach, podczas prac z ubiegłego wieku nie odnaleziono wszystkich pochowanych w masowym grobie, podczas gdy obok miejsca znaleziska tworzyły się kolejne miejsca pod nowe miejsca pochówku. "Podczas trzydniowych prac zlokalizowaliśmy kolejne pochówki pojedyncze oraz fragmenty odnalezionego dawniej grobu masowego, z którego nie podjęto jednak wszystkich szczątków. Nasze prace doprowadziły także do odkrycia kolejnych pięciu znaków tożsamości" - przekazano w oświadczeniu. Stowarzyszenie POMOST to grupa archeologów, którzy zajmują się poszukiwaniem grobów i mogił żołnierskich oraz cywilnych z okresu II wojny światowej. Ekshumacje prowadzone są przede wszystkim w zachodniej części Polski. Eksperci ze stowarzyszenia regularnie trafiają na mogiły sprzed blisko 80 lat. Wśród ich działań znajdują się szczątki osób niezależnie od narodowości.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Mieli przy sobie niewybuchy i amunicje. Ewakuowano cały komisariat
0:59

Mieli przy sobie niewybuchy i amunicje. Ewakuowano cały komisariat

Nietypowy ciąg zdarzeń na Podkarpaciu. Na terenie Magurskiego Parku Narodowego strażnicy zauważyli trzy osoby z wykrywaczami metali. Dwóm mężczyznom towarzyszyła kobieta, a cała trójka została ujęta na terenie dawnej miejscowości Ciechania, nieopodal granicy państwa. Policja udostępniła nagranie i zdjęcia artefaktów, jakie zostały znalezione przy nielegalnych poszukiwaczach. W ich torbach roiło się od niewybuchów i amunicji z okresu II wojny światowej. Co więcej, z tymi znaleziskami pracownicy parku przywieźli podejrzanych na komisariat. Policjanci po otrzymaniu wstępnych informacji i oględzinach pamiątek z wojny, natychmiast ewakuowali cały komisariat i na miejsce wezwano mundurowych z Sekcji Minersko-Pirotechnicznej Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Rzeszowie. Następnie prześwietlono wszystkie niewybuchy i okazało się, że w kilku z nich wciąż znajdowały się proch i zapalniki, które zagrażały życiu człowieka. "Policjanci przy pomocy promieni rentgenowskich sprawdzili niewybuchy i potwierdzili, że w sześciu sztukach granatów są zapalniki i proch, który może być niebezpieczny oraz stanowić zagrożenie. Funkcjonariusze z SPKP zabezpieczyli niewybuchy i zabrali je do utylizacji. Policjanci wykonali oględziny i zabezpieczyli ślady oraz zatrzymali do tej sprawy trzy osoby" - wyjaśniono. Jak przekazała policja, kobieta została przesłuchana w charakterze świadka, natomiast mężczyźni w wieku 79 i 46 lat usłyszeli już zarzuty. Starszy z nich przyznał się do zarzucanych mu czynów, młodszy nie. Mieszkańcom woj. świętokrzyskiego grozi teraz kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Weszli do opuszczonego domu. Potężna skala odkrycia służb
0:41

Weszli do opuszczonego domu. Potężna skala odkrycia służb

Wielka akcja służb w Opolu. W jednej z wiosek w powiecie namysłowskim, na terenie domu, który sprawiał wrażenie opuszczonego, dokonano ważnego odkrycia. Wewnątrz znaleziono laboratorium przystosowane do produkcji narkotyków. Co więcej, w momencie policyjnej akcji okazało się, że jest to "fabryka mefedronu" i działa ona na pełnych obrotach. Jak wyjaśnili funkcjonariusze, by móc na miejscu bezpiecznie wykonywać czynności procesowe, teren musiał być sprawdzony przez jednostki chemiczne straży pożarnej. Mundurowi zostali wyposażeni w specjalne stroje i maski gazowe. "Całość kompleksu produkcyjnego była podzielona na trzy części. W jednej były chemikalia i substrat, w kolejnym sprzęt służący do mieszania roztworów i wytwarzania mefedronu, w trzecim końcowa faza produkcji i suszenie kryształów narkotyku. Policjanci na miejscu nielegalnej fabryki pracowali przez całą noc zabezpieczając ślady i dowody. To między innymi 70 litrów rozpuszczalników, kwasów i zasad, niemal 2 kilogramy substratu jako głównego elementu produkcji narkotyku oraz ponad kilogram gotowego mefedronu o czarnorynkowej wartości niemal 100 000 złotych" - wyjaśniły służby. W wyniku całej operacji zatrzymano 3 osoby. Podejrzani usłyszeli zarzut z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dotyczący wytwarzania narkotyków. Grozi im do 20 lat więzienia.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Odkrycie z dna rzeki. "Unikat w skali kraju"
0:56

Odkrycie z dna rzeki. "Unikat w skali kraju"

Przypadkowe odkrycie nurków na dnie rzeki Pisy. W Piszu (woj. warmińsko-mazurskie) pod koniec kwietnia odbyło się coroczne sprzątanie rzeki. Akcja zgromadziła mieszkańców, leśników, wędkarzy czy strażaków, którzy śledzili wydobyte z dna przedmioty. Z rzeki wyłowiono butelki i inne śmieci, a nawet rowery i wózki sklepowe. Nurkowie wyłowili także drewnianą kłodę z nietypowym oznaczeniem, która wzbudziła duże zainteresowanie. Fotografie znaleziska udostępniło Nadleśnictwo Maskulińskie. "W grupie nurków sprzątających dno Pisy m.in. udział brał nasz leśniczy Piotr Małż, który wynurkował kłodę drewnianą opatrzoną czerwoną płytką z numerem drewna, jakich używają leśnicy. Dzięki FB i leśnikom z całej Polski, udało się poznać historię tego drewna, ponieważ taka płytka z numerem jest unikatowa w skali całego kraju" - przekazano w oświadczeniu. Okazało się, że znaleziony kloc drewna to tzw. sklejka. Z numeru 0711518, znajdującego się na dole tabliczki wynika, że jest to sosna, drewno pochodzi z terenów Olsztyna i zostało ścięte w 2013 r. Dlaczego znalazło się w rzece? Według nadleśnictwa zatapianie drewna jest znaną od stuleci metodą konserwacji drewna. Zakład w Piszu konserwował tak drewno do produkcji sklejki w jeziorze Roś, a znaleziona sztuka musiała zaginąć w trakcie spławiania tratw z drewnem. Znaleziona sztuka w wodzie przeleżała w wodzie ok. 11 lat, ale nie wpłynęło to na jakość drewna, po odcięciu nożem wierzchniej warstwy ukazało się piękne żółte drewno.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki