newsroom (strona 40 z 67)

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis
4:49

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis

"Jako ksiądz i podporucznik rezerwy jestem gotów pojechać do pomocy na granicę, o ile dowództwo Straży Granicznej wyrazi taką potrzebę. Mam swoje lata, ale obsługiwać kuchnię lub stać na warcie mogę" - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. O tym, co stało się potem, mówił w programie "Newsroom" WP. - Dostałem bardzo dużo maili od rodzin funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji, którzy bardzo żywo reagują na każdy wyraz wsparcia - zdradził. - Ten tweet z mojej strony to było wywołanie dyskusji, w jaki sposób można pomóc. Akurat jestem w sytuacji, że jeszcze jako kleryk odbyłem dwuletnią obowiązkową służbę wojskową i posiadam stopień podporucznika. W Episkopacie jest bardzo duża grupa biskupów, którzy także posiadają stopnie wojskowe. Ale tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma stopień wojskowy czy nie. Moim zdaniem powinnością każdego duchownego jest dziś wspieranie w najróżniejszy sposób - tak funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy są na granicy, jak i rodzin. Bo to jest chyba najmniej w tej chwili podnoszona sprawa, że ten ogromny hejt, który płynie na żołnierzy, wywołuje w rodzinach ogromne stresy - podkreślił. - Jestem po wielu rozmowach, gdzie ci ludzie proszą, żeby ktoś im starał się pomóc. Nie chodzi nawet o pomoc psychologiczną czy duszpasterską, ale o życzliwość i empatię dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci - dodał. Pytany, jak można pomóc, przypomniał, że jeden z portali strażackich podał informację, że brakuje kubków termicznych dla żołnierzy. - Jest to jakiś mankament w służbach. Myślę, że nawet taka skromna zbiórka na rzecz zakupu tych kubków, czy nawet zwykłe podziękowania, listy, rysunki - każda forma jest dobra, żeby rodziny miało to przekonanie, że jednak społeczeństwo jest po ich stronie - stwierdził. - Tu nie chodzi o politykę, kto na górze wydaje rozkazy, tylko że ci ludzi bronią polskich granic - wskazał Isakowicz-Zaleski.
Natalia Durman Natalia Durman
Trzaskowski o wiceministrze: jest niebywale bezczelny
3
2:50

Trzaskowski o wiceministrze: jest niebywale bezczelny

Zdaniem wiceministra zdrowia Waldemara Kraski, "warszawskie szpitale, głównie zarządzane przez Rafała Trzaskowskiego, nie chcą raportować informacji o wolnych miejscach". Polityk zaapelował do prezydenta stolicy o interwencję w tej sprawie. Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom WP" Trzaskowski. - Pan wiceminister jest niebywale bezczelny. Atakuje lekarzy, ratowników i pielęgniarki, którzy od wielu miesięcy ratują życie i zdrowie w warszawskich szpitalach. Ja odpowiem jedno: gdzie jest strategia? Domagamy się jej od wielu miesięcy, żeby móc przygotować się na walkę z czwartą falą pandemii. Dziś rządzący z dnia na dzień żądają 200-300 łóżek, a przecież od kilku miesięcy prosimy: pokażcie, jakie macie prognozy, czego będziecie wymagać od nas, kiedy będzie 20-30 tys. zachorowań. Resort zdrowia chce kolejnych 200 łóżek, kiedy my musimy zastanawiać się gdzie wywozić pacjentów, którzy nie są pacjentami covidowymi, planować, jak ratować ludzkie życie zasobami naszych lekarzy, pielęgniarek i ratowników. To jest coś niebywałego, że rządzący nie przedstawiają strategii i z dnia na dzień, w totalnym chaosie, w czwartej fali, próbują sobie radzić tak, jakby niczego się nie nauczyli i jeszcze próbują zrzucać odpowiedzialność na warszawskie szpitale, naszych lekarzy i pielęgniarki. (…) Niech pan wiceminister zerknie, co się dzieje w szpitalach, niech pan wyjdzie zza biurka, zamiast przez cały czas oskarżać samorząd, że nie chce współpracować. To nasi lekarze zorganizowali 30 proc. łóżek w ostatniej fali i ratowali ludzkie życie. Proszę ich nie obrażać - powiedział.
Emocje w studiu sięgneły zenitu. Bosak o śmierci 30-latki z Pszczyny
5
4:13

Emocje w studiu sięgneły zenitu. Bosak o śmierci 30-latki z Pszczyny

30-letnia Izabela była w 22. tygodniu ciąży. Kobieta zmarła w szpitalu w Pszczynie. Na temat tragicznych wydarzeń wypowiedziała się matka nieżyjącej pacjentki. Opowiedziała o wiadomościach, jakie przed śmiercią otrzymała od córki. "Dzięki ustawie antyaborcyjnej muszę leżeć i nie mogą nic zrobić" - brzmiał jeden z SMS-ów. Sprawę komentował w programie "Newsroom" WP Krzysztof Bosak z Konfederacji. - To jest absolutnie skandaliczne. Jeżeli to jest całość korespondencji, to ona pokazuje, że pacjentka nie była przez lekarzy prawidłowo poinformowana o tym, jakie przysługują jej procedury medyczne, jakie są możliwe ścieżki troski o jej zdrowie i jaki jest jej stan prawny. Jest to po prostu złamanie praw pacjenta i dlatego postępowanie w tej sprawie uważam za zasadne - oznajmił Bosak. - Uważam też za wysoce szkodliwe to, co robią w tej chwili zwolennicy aborcji, tzn. pogłębianie już istniejącej dezinformacji opinii publicznej - dodał. Polityk odniósł się do komunikatu rodziny po śmierci 30-latki. Nie wykluczono w nim, że do zabiegu, który mógłby uratować życie pacjentce, nie doszło ze strachu przed odpowiedzialnością karną po wyroku TK. Bosak ocenił, że doszło do "rażącego błędu medycznego i złamania praw pacjenta". - Może lekarz się bał, ale czy to jest wina ustawodawcy, czy lekarza? Jeśli lekarz jest sparaliżowany strachem i nie pomaga pacjentce, to jest oczywisty błąd medyczny - przekonywał. Doszło do ostrej wymiany zdań z prowadzącym program Mateuszem Ratajczakiem.
Natalia Durman Natalia Durman
"Tego się nie da inaczej nazwać". Lekarz o Niedzielskim. Użył mocnych słów
2:09

"Tego się nie da inaczej nazwać". Lekarz o Niedzielskim. Użył mocnych słów

Co dalej z protestem medyków? - pytany był w programie "Newsroom" WP dr Michał Bulsa - ginekolog i położnik, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. - Bierność rządzących za chwilę spowoduje najgorszą rzecz, jaka może się wydarzyć, czyli sytuację, w której medycy przestaną mieć ochotę rozmowy z rządem, tylko przejdą do bardziej radykalnych działań - zaalarmował. - My, jako NRL, już wskazaliśmy kolegom, żeby - z powodu tego, że całe prawo i okoliczności, które się dzieją, są niekorzystne dla medyków - powstrzymali się od dodatkowej pracy, ponieważ ta praca może ich narażać na odpowiedzialność karną, cywilną czy zawodową - wskazał. - Nie wiem, czy pan minister Niedzielski chce dążyć do tego, że za chwilę skłóci się z całym środowiskiem. Jeżeli nie będzie pracowników, to nie będzie leczenia - podkreślił. Pytany, jakie "radykalne działania" wchodzą w grę, odparł, że "wachlarz możliwości jest duży". - Czujemy odpowiedzialność wobec pandemii i wobec pacjentów, natomiast mamy również własną cierpliwość - wyjaśnił Bulsa. Zachowanie Niedzielskiego określił "ignoranctwem". Tego się nie da inaczej nazwać. To jest zachowanie odpowiadające moim dzieciom, które mają lat 5 czy 6, że się obrażą i idą do innej piaskownicy - stwierdził lekarz. Jak dodał, "poleca panu ministrowi siądniecie do rozmów".
Natalia Durman Natalia Durman