newsroom (strona 39 z 67)

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost
4:58

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost

Podczas gdy czwarta fala nabiera na sile, niektóre państwa europejskie decydują się w znaczący sposób ograniczyć dostęp do publicznych usług dla osób niezaszczepionych. Nieco inaczej jest w polskim rządzie, który nadal nie zdecydował się na taki ruch. Posła Bolesława Piechę z PiS zapytaliśmy w programie "Newsroom WP", czy boi się antyszczepionkowców. - Akurat ja się nie boję. Wiem, że istnieją takie siły i nie są nawet takie małe, ale jestem zwolennikiem działań, które chronią jak największą liczbę obywateli - powiedział. Jak przekonywał poseł, ewentualny lockdown nie powinien objąć wszystkich Polaków. - Jeżeli zostałby wprowadzony, powinien dotyczyć tylko osób niezaszczepionych. Nie bałbym się wprowadzania dla nich pewnych ograniczeń. Trzeba korzystać ze szczepień, na które zarówno Polska, jak i UE wydały setki milionów euro –tłumaczył. Piecha przyznał, że jest absolutnym zwolennikiem wykorzystywania możliwości, jakie idą za zaświadczeniem covidowym. - Tym ludziom, którzy się zaszczepili, podjęli ten obywatelski obowiązek, należy umożliwić więcej, niż pozostałym - powiedział. Gość programu dodał, że nie ma wątpliwości, że w razie wprowadzenia lockdownu dla niezaszczepionych, osoby te wyjdą na ulice. - Obserwujemy świat, nie żyjemy w bańce mydlanej. Widzieliśmy zamieszki w Belgii, Austrii czy we Włoszech. Sądzę jednak, że jest to pewien margines, bardzo agresywny, ale nadal margines. Ja się ich nie boję. Uważam, ze wykorzystywanie paszportu covidowego do pewnych usług gastronomicznych, kulturalnych i społecznych jest jak najbardziej na miejscu. (…) Nie mam wszystkich danych dotyczących epidemii w Polsce, ale wiem, że musimy bezwzględnie chronić naszą służbę zdrowia przed krachem. To niedopuszczalne, żebyśmy czwarty raz z rzędu popełnili te same błędy i nie próbowali ochronić zasobów służby zdrowia: respiratorów, tlenu, personelu i oddziałów szpitalnych - powiedział. Poseł przyznał również, że jego formacja powinna zastanowić się nad wprowadzeniem obowiązkowych szczepień dla pewnych grup społecznych.
Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis
4:49

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis

"Jako ksiądz i podporucznik rezerwy jestem gotów pojechać do pomocy na granicę, o ile dowództwo Straży Granicznej wyrazi taką potrzebę. Mam swoje lata, ale obsługiwać kuchnię lub stać na warcie mogę" - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. O tym, co stało się potem, mówił w programie "Newsroom" WP. - Dostałem bardzo dużo maili od rodzin funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji, którzy bardzo żywo reagują na każdy wyraz wsparcia - zdradził. - Ten tweet z mojej strony to było wywołanie dyskusji, w jaki sposób można pomóc. Akurat jestem w sytuacji, że jeszcze jako kleryk odbyłem dwuletnią obowiązkową służbę wojskową i posiadam stopień podporucznika. W Episkopacie jest bardzo duża grupa biskupów, którzy także posiadają stopnie wojskowe. Ale tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma stopień wojskowy czy nie. Moim zdaniem powinnością każdego duchownego jest dziś wspieranie w najróżniejszy sposób - tak funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy są na granicy, jak i rodzin. Bo to jest chyba najmniej w tej chwili podnoszona sprawa, że ten ogromny hejt, który płynie na żołnierzy, wywołuje w rodzinach ogromne stresy - podkreślił. - Jestem po wielu rozmowach, gdzie ci ludzie proszą, żeby ktoś im starał się pomóc. Nie chodzi nawet o pomoc psychologiczną czy duszpasterską, ale o życzliwość i empatię dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci - dodał. Pytany, jak można pomóc, przypomniał, że jeden z portali strażackich podał informację, że brakuje kubków termicznych dla żołnierzy. - Jest to jakiś mankament w służbach. Myślę, że nawet taka skromna zbiórka na rzecz zakupu tych kubków, czy nawet zwykłe podziękowania, listy, rysunki - każda forma jest dobra, żeby rodziny miało to przekonanie, że jednak społeczeństwo jest po ich stronie - stwierdził. - Tu nie chodzi o politykę, kto na górze wydaje rozkazy, tylko że ci ludzi bronią polskich granic - wskazał Isakowicz-Zaleski.
Natalia Durman Natalia Durman
Trzaskowski o wiceministrze: jest niebywale bezczelny
2:50

Trzaskowski o wiceministrze: jest niebywale bezczelny

Zdaniem wiceministra zdrowia Waldemara Kraski, "warszawskie szpitale, głównie zarządzane przez Rafała Trzaskowskiego, nie chcą raportować informacji o wolnych miejscach". Polityk zaapelował do prezydenta stolicy o interwencję w tej sprawie. Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom WP" Trzaskowski. - Pan wiceminister jest niebywale bezczelny. Atakuje lekarzy, ratowników i pielęgniarki, którzy od wielu miesięcy ratują życie i zdrowie w warszawskich szpitalach. Ja odpowiem jedno: gdzie jest strategia? Domagamy się jej od wielu miesięcy, żeby móc przygotować się na walkę z czwartą falą pandemii. Dziś rządzący z dnia na dzień żądają 200-300 łóżek, a przecież od kilku miesięcy prosimy: pokażcie, jakie macie prognozy, czego będziecie wymagać od nas, kiedy będzie 20-30 tys. zachorowań. Resort zdrowia chce kolejnych 200 łóżek, kiedy my musimy zastanawiać się gdzie wywozić pacjentów, którzy nie są pacjentami covidowymi, planować, jak ratować ludzkie życie zasobami naszych lekarzy, pielęgniarek i ratowników. To jest coś niebywałego, że rządzący nie przedstawiają strategii i z dnia na dzień, w totalnym chaosie, w czwartej fali, próbują sobie radzić tak, jakby niczego się nie nauczyli i jeszcze próbują zrzucać odpowiedzialność na warszawskie szpitale, naszych lekarzy i pielęgniarki. (…) Niech pan wiceminister zerknie, co się dzieje w szpitalach, niech pan wyjdzie zza biurka, zamiast przez cały czas oskarżać samorząd, że nie chce współpracować. To nasi lekarze zorganizowali 30 proc. łóżek w ostatniej fali i ratowali ludzkie życie. Proszę ich nie obrażać - powiedział.