Trwa ładowanie...
d1pto4l
Temat

newsroom

Nagła zmiana decyzji Błaszczaka. "Ideologia partyjna wyżej niż bezpieczeństwo"
24-11-2022 09:26

Nagła zmiana decyzji Błaszczaka. "Ideologia partyjna wyżej niż bezpieczeństwo"

Minister obrony Mariusz Błaszczak zwrócił się do Niemiec, by przekazały wyrzutnie rakiet Patriot Ukrainie. To z jego strony nagła zmiana decyzji po tym, jak przyjął ofertę pomocy ze strony Niemiec po tragedii w Przewodowie. O komentarz do sytuacji Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" gen. Stanisława Kozieja, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego zdaniem to niezrozumiały ruch. - Na pierwszą decyzję ministra obrony - który z radością przyjął zamiar Niemców dostarczenia na nasze terytorium baterii Patriot - zareagowałem pozytywnie. Uznałem, że to może być początek odwilży w relacjach polsko-niemieckich. Na drugi dzień bomba w odwrotną stronę. Jakby ktoś podłożył minę pod tę całą inicjatywę niemiecką i pierwszą decyzję polską. Ktoś podłożył po prostu minę! To decyzja zupełnie niezrozumiała i propozycja nie do zrealizowania. Ukraińcy nie mają przygotowanych żołnierzy do obsługiwania tych baterii. Nawet gdyby poszły tam jako sam sprzęt, to tygodniami i miesiącami trwałoby przygotowywanie. Zauważmy jak długo w Polsce przygotowujemy do osiągnięcia zdolności operacyjnych te Patrioty, które już do Polski przyszły. Sama idea dostarczenia Ukrainie tego typu środków obrony jest jak najbardziej zasadna, ale to powinna być decyzja strategiczna w przewidywaniu, że to będzie skuteczne za jakiś czas, a nie reagowanie na bieżące sytuacje. To powinna być decyzja wypracowywana i podejmowana w gremium NATO. To dziecinada, a nie poważna polityka w dziedzinie bezpieczeństwa - mówił gen. Koziej. Kto mógł podłożyć tę "minę", o której mówił były szef BBN? - Pojawiają się spekulacje. Nie jest wielką tajemnicą, że to skutek pewnej ideologii partyjnej. Prezes (PiS - red.) dał wywiad Polskiej Agencji Prasowej, w którym taką koncepcję opisał. Podejrzewam, że to nacisk na ministra obrony narodowej, który w pewnym momencie pomyślał strategicznie, tak jak minister obrony powinien pomyśleć, i został skontrowany przez ideologów partyjnych. To bardzo złe, że ideologia partyjna jest wyżej postawiona niż strategiczne interesy bezpieczeństwa państwa. To bardzo zły sygnał psujący relacje polsko-niemieckie w dziedzinie bezpieczeństwa - stwierdził gen. Koziej. Co może stać się z wyrzutniami oferowanymi przez Niemcy? - Obawiam, że presja partyjna na doktrynę antyniemiecką i antyunijną niestety zwycięży i te Patrioty niemieckie nie znajdą się w Polsce, co będzie ze szkodą. Pora najwyższa by odciąć tę pępowinę partyjną od spraw bezpieczeństwa państwa - ocenił były szef BBN.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
24-11-2022 07:20

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Rosja dąży do kryzysu humanitarnego. Ekspert z ONZ o odbudowie Ukrainy
23-11-2022 14:50

Rosja dąży do kryzysu humanitarnego. Ekspert z ONZ o odbudowie Ukrainy

Rosjanie obecnie uderzają głównie w szpitale i obiekty krytycznej infrastruktury. Patrycjusz Wyżga pytał o metody ONZ na walkę z tym kryzysem. W programie "Newsroom WP" mówił o nich Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. - W miejscowościach, w których trwały walki, po wyzwoleniu nie ma okien. Fala uderzeniowa po wybuchu rakiet (...) wybijała szyby i okna z ram. Najczęściej żołnierze, którzy rabowali mieszkania, wrzucali do środka granaty, żeby wywaliło okna (...). Mamy silnie zniszczone dachy wskutek ostrzału. Budynek jest cały, ale ostatnia kondygnacja jest zniszczona i trzeba ją odbudować, by śnieg i woda jej nie niszczyły oraz by ludzie na niższych kondygnacjach mogli przeżyć. Kluczowa sprawa to dostarczenie generatorów prądu, by zabezpieczyć strefy ciepła. Buczę można przyrównać do podwarszawskiego Konstancina. To niewielka miejscowość na obrzeżach Kijowa. Potrzeba tam przynajmniej 51 generatorów. Musimy je wydobyć nijako z podziemi i to jest trudne. Najbliższa dostawa, którą udało się nam załatwić, jest za osiem tygodni. Zwyczajnie na rynku ich (generatorów - red.) nie ma - mówił Kamil Wyszkowski. Ukraiński rząd chce utworzyć sieć schronień, w którym mieszkańcy będą mieli zapewnione ciepło, dostęp do ciepłej wody oraz leki całodobowo. - Tworzymy most paliwowy, by dostarczyć ropę do generatorów, bo ludzi na miejscu na to nie stać. Stracili dorobek życia i nie mają pracy. Przede wszystkim zajmujemy się odbudową budynków, później to będą regularne remonty. Koszt postawienia na nogi zrujnowanej szkoły w Buczy to ok. 8 mln dolarów. Trzeba zrobić to szybko, ale w tle trwają walki. Nie czekamy na koniec wojny, bo nie ma na co czekać. Apelujemy do społeczeństwa polskiego, zwłaszcza do biznesu, żebyśmy nie zaprzestawali tej pomocy. Już niedługo ruszą duże zamówienia publiczne organizowane przez ONZ, w których mamy nadzieję, że polskie firmy będą brać udział - dodał. Patrycjusz Wyżga dopytywał, czy takie firmy jak Orlen mogą zaangażować się w działania ONZ w Ukrainie i wsparcie paliwem do generatorów. - Orlen wyłączył się ze współpracy z ONZ. Dlaczego? Nie wiem. W naszym rozumieniu nie deklarują respektowania czterech filarów: praw człowieka, standardów pracy, spraw antykorupcyjnych i środowiskowych. Jesteśmy w porozumieniu z władzami samorządów lokalnych na terenie Ukrainy, ograniczamy ryzyko korupcji, a następnie bilety paliwowe są realizowane przez konkretne stacje paliw na miejscu - dodał przedstawiciel ONZ.

Niemcy pomogą Polsce. Generał o dwóch aspektach
23-11-2022 12:57

Niemcy pomogą Polsce. Generał o dwóch aspektach

Niemcy oferują Polsce pomoc militarną. Minister obrony Mariusz Błaszczak przyjął niemiecką propozycję dot. rozmieszczenia w Polsce dodatkowych wyrzutni rakiet Patriot. O ocenę tej propozycji Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" gen. prof. Bogusława Packa, dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Patrzę na to w dwóch aspektach. Pierwszy jest typowy dla działania każdego państwa. Niemcy działały już podobnie przekazując nam Leopardy wiele lat temu. Ten ruch jest dobrym posunięciem Niemiec, które zwiększają też własne bezpieczeństwo. Nie ma co ukrywać, Niemcy też patrzą z obawą na wschód. Nie tylko my to czynimy. Druga kwestia jest ważniejsza. To logiczne działanie, które powinno cechować wszystkie państwa NATO. W sytuacji kryzysowej nie powinniśmy czekać, aż rozpocznie się coś bardzo poważnego, w którymś z państw natowskich - stwierdził gen. prof. Bogusław Pacek. - Duch art. 5 NATO nawiązuje do sytuacji, która już wystąpi. Wzorem Niemiec dobrze byłoby, gdyby wcześniej zbudować silny potencjał obrony powietrznej. Obrony powietrznej przy wschodniej granicy brakuje od początku rosyjskiej inwazji. Ta rakieta uświadomiła chyba wszystkim, że czekanie aż spadnie było błędem. Należy przewidywać takie sytuacje. Ta jedna rakieta wcale nie musi oznaczać, że nie spadną następne: omyłkowo ukraińskie albo celowo rosyjskie - dodał gen. Pacek. - Piętą Achillesa polskiego systemu obrony jest brak skutecznej obrony powietrznej. Nie tylko polskiego systemu. Nie tylko Polska ma taki problem w tej części Europy. Obrona przed tym, co może spaść z góry, jest najważniejsza. Mam wrażenie, że polscy decydenci zapatrzyli się na wojnę z Ukrainą, wyobrażając sobie, że przyszły konflikt może wyglądać w Polsce identycznie. Polska nie jest Ukrainą. Rosja nigdy nie deklarowała, że jej celem jest włączenie Polski do Rosji. Gdybyśmy stali się przeciwnikiem Federacji Rosyjskiej, to najtrudniejszym dla Polski zagrożeniem byłoby zagrożenie rakietowe i lotnicze - ocenił gość programu "Newsroom WP". Czy Polska może mieć najlepszą armię w Europie? - Działania, które zostały w Polsce podjęte, jak zwiększenie wydatków na wojsko, zwiększa potencjał i to dobra informacja. To na razie polskie marzenie. Oby się spełniło, choć będzie trudno je spełnić. Z całą pewnością uprawnione jest zdanie, że Polska dąży do tego, by mieć najlepszą armię w Europie i wszystko wskazuje na to, że Polska będzie miała jedną z najlepszych armii w Europie - dodał.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
23-11-2022 07:20

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

d1pto4l
Udział Ukrainy w śledztwie ws. Przewodowa. "Pokłosie śledztwa po katastrofie w Smoleńsku"
18-11-2022 14:34

Udział Ukrainy w śledztwie ws. Przewodowa. "Pokłosie śledztwa po katastrofie w Smoleńsku"

Czy na relacjach polsko-ukraińskich pozostanie dyplomatyczna rysa po tragedii w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" Jerzego Marka Nowakowskiego, byłego ambasadora RP na Łotwie i w Armenii. - Myślę, że nie. Obie strony, Polska i Ukraina, starały się najwłaściwiej i jak najszybciej zareagować na incydent. Była rozbieżność zeznań ze strony Polski i Ukrainy. To trochę zrozumiałe, bo interpretacja trochę zależy od punktu siedzenia. Ukraińcy mieli na swoich monitorach przede wszystkim wyświetlone rakiety rosyjskie, które leciały na Ukrainę. Leciały m.in. w tym kierunku, w którym nastąpił wybuch. Ta rakieta (...) została strącona, natomiast spadła część sprzętu ukraińskiego. Obie strony podały swoją interpretację, w tej chwili ją uzgodniły - przyznał Jerzy Marek Nowakowski. Wołodymyr Zełenski początkowo mówił, że rakietę do Przewodowa wystrzelili Rosjanie. Zmienił narrację po głosach z Polski i Stanów Zjednoczonych. - Myślę, że to musi wyjaśnić śledztwo. Dobrze by było, gdyby eksperci ukraińscy mogli uczestniczyć w badaniach na terenie powiatu hrubieszowskiego, bo spadły szczątki rakiety. Eksperci mogą ocenić co to jest. Myślę, że po zbadaniu miejsca, wątpliwości nie będzie. Ważne, by strona ukraińska miała poczucie, że jest dopuszczona do informacji. Śledztwo ma być śledztwem polskim. Definiowanie czyje to śledztwo jest również w pewnej mierze pokłosiem po katastrofie w Smoleńsku. Tutaj trzeba jasno powiedzieć, że śledztwo jest śledztwem polskim, strona polska bierze odpowiedzialność za publikację wyników, a nasi sojusznicy muszą być dopuszczani do informacji, żeby nie czuli się oszukiwani w jakimkolwiek momencie - ocenił były ambasador.

Rakietę można było zestrzelić? Obrazowe porównanie
18-11-2022 14:07

Rakietę można było zestrzelić? Obrazowe porównanie

Czy tragedii w Przewodowie można było zapobiec? Gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski nie ma w tej sprawie wątpliwości. - Nie ma na świecie systemów, które dają 100-procentową skuteczność, jeżeli chodzi o obronę powietrzną. Nie ma takich systemów, czy to irański, izraelski, czy amerykański - nie dają 100-procentowej skuteczności, jeżeli chodzi o niszczenie rakiet czy bezzałogowych statków powietrznych, wchodzących w przestrzeń powietrzną państw sojuszniczych. Jeszcze długo będziemy musieli poczekać aż taki system powstanie - stwierdził gen. Jarosław Kraszewski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Na chwilę obecną, to czym dysponuje nawet system amerykański, jest złożone z wielu elementów i kontrybucję do tego systemu daje każde z państw sojuszniczych. Jednym z elementów jest baza w Redzikowie. To złożony system, ale on służy do zwalczania rakiet międzykontynentalnych, których lot jest znacząco dłuższy, niż tych kilka sekund. Z tego co pamiętam, bo byłem zaangażowany w pierwszą fazę rozmów, czas na podjęcie decyzji o wystrzeleniu interceptora to 1,5 minuty. Proszę zauważyć - 1,5 minuty przy rakiecie międzykontynentalnej. Tu mieliśmy rakietę przeciwlotniczą omyłkowo lecącą w stronę naszego państwa i w dodatku lecącą kilka sekund - dodał.

Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji
18-11-2022 13:02

Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji

Jak zadbać o bezpieczeństwo ludzi żyjących blisko ukraińskiej granicy po tragedii w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" gen. bryg. dr Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa wojsk rakietowych. - Samochody są naszpikowane elektroniką, która zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa, a nadal dochodzi do wypadków. Tu sytuacja jest analogiczna. Proszę sobie wyobrazić te sto rakiet, które Rosjanie wystrzelili na terytorium całej Ukrainy. Prawdopodobnie myślą przewodnią było wyznaczenie jednego celu blisko granicy z naszym państwem. Dlaczego? Żeby sprowokować taką sytuację, a nóż widelec Ukraińcy się pomylą, a rakieta przeciwlotnicza nie trafi. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rakiety S-300, które posiadają Ukraińcy, są stare i pochodzą z lat 70. i 80. Prawdopodobnie nie wszystkie mechanizmy zadziałały. Nie zadziałał na pewno samolikwidator. W lotach rakiet zdarza się wiele wypadków i tego nie unikniemy. Z racji tego, że szefowałem wojskom rakietowym i artylerii, trochę się orientuję w tej materii. Wystarczy, że rakieta musnęła cel i nie uderzyła w niego kinetycznie głowicą, zatkał się dyszel silników, to rakieta leci zupełnie gdzie indziej. Przy tej technologii, która wtedy była stosowana, operator nie ma możliwości, by rakietę natychmiast uziemić - stwierdził gen. Jarosław Kraszewski. - Jak służyłem w BBN-ie to rozważano taki scenariusz podczas ćwiczeń Zapad-17. Mieliśmy dane o Iskanderach, które Rosjanie sprowadzali do Obwodu Kaliningradzkiego. Rozważaliśmy wariant co się stanie, jeżeli jeden z Iskanderów uderzy na terenie Suwalszczyzny i Rosjanie zakomunikują, że była to pomyłka i co Polska powinna zrobić, jaka powinna być adekwatna odpowiedź, by nie doprowadzić do eskalacji konfliktu, a drogą dyplomatyczną doprowadzić do szybkiego wyjaśnienia sprawy. Tutaj mamy sytuację odmienną, bo mamy wojnę. Ukraińcy bronią się. Sto rakiet leci, systemy przeciwlotnicze Ukrainy aktywowane i robią wszystko, co najważniejsze, by ochronić rodaków - podkreślił. - Jeżeli działania wojenne i bojowe są prowadzone i są intensyfikowane, to ludzie skupiają się na procedurach, które dotyczą działań bojowych. Niektóre rzeczy człowiek pomija, bo nie ma na to czasu, a musi skutecznie dowodzić pododdziałami pod jego komendą - dodał były szef wojsk rakietowych gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski.

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry
18-11-2022 12:28

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry

Nie tylko odwołanie z funkcji ministra sprawiedliwości, ale również proces przed Trybunałem Stanu. Tego dla Zbigniewa Ziobry chciałby Krzysztof Gawkowski, szef parlamentarnego klubu Lewicy. W programie "Newsroom WP" mówił, że widziałby przed Trybunałem Stanu również Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Beatę Szydło. - Nie w jednym rzędzie, bo są różne powody do tego Trybunału Stanu - powiedział Krzysztof Gawkowski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Dla pana Ziobry są to chociażby sprawy afery hejterskiej i tego, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dla pana Morawieckiego to sprawy wyborów kopertowych i tego, co działo się przy nieudanych wyborach prezydenckich. Dla pana Kaczyńskiego trzeba by przejrzeć część, kiedy był wicepremierem i szefem komitetu bezpieczeństwa. To grupa trzymająca władzę i tym samym w wielu miejscach grupa przestępcza, która podejmowała decyzję, chociażby o tym, by upolitycznić Trybunał Konstytucyjny. To domniemana grupa, bo jeszcze nie ma zarzutów. Mówię jak będzie wyglądała sytuacja. Rozumiem, że pan Kaczyński spotykał się w gronie swojego premiera, wicepremiera i ministrów i podejmował decyzje o poproszeniu prezydenta, by nie akceptował członków Trybunału Konstytucyjnego, by zmieniać ustawy, które będą wykolejały system prawny w Polsce i upolityczniały Sąd Najwyższy oraz dokonać skoku na wojsko, co robił pan Macierewicz. Zarzutów jest bardzo dużo. Nie można mówić, że nic się nie wydarzyło. Pan Kaczyński, przypominam, miał sprawę w prokuraturze dotyczącą dwóch wież - wyliczał szef klubu Lewicy. Czy Mateusz Morawiecki powinien spotkać się ze Zbigniewem Ziobrą i porozmawiać z nim o zgodzie ws. Krajowego Planu Odbudowy? - Jeżeli siedzi się obok siebie po trzy razy w tygodniu, to chyba otwiera się do siebie twarz. Jeżeli nie i nic się do siebie nie mówi, to po co współpracować? To jest ta obłuda, która będzie wyrażona, gdy premier wyjdzie na mównicę i będzie bronił Zbyszka Ziobry, który się do niego nie odzywa. To jest paranoja - podsumował szef klubu Lewicy.

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty
18-11-2022 11:02

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty

Rosjanie wykorzystują propagandowo zachowanie polskich władz - tak w programie "Newsroom WP" stwierdził Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii. W rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem były dyplomata przyznał, że reakcja polskich władz na tragedię w Przewodowie była histeryczna. - Wykorzystują naszą nerwową reakcję i wezwanie ambasadora. Gdzieś pojawiły się nagrania z tej wsi, gdzie rzekomi - bo nie prawdziwi - rozmówcy Rosjan mówią po ukraińsku - powiedział Jerzy Marek Nowakowski. Prowadzący dopytywał, czy wezwanie ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa do Ministerstwa Spraw Zagranicznych było pochopnym posunięciem. - To jest zbyt delikatne określenie. Jeżeli mieliśmy wiedzę, a wszystko wskazuje na to, że ją mieliśmy, że nie jest to najprawdopodobniej rakieta rosyjska, to wzywanie o północy rosyjskiego ambasadora było zachowaniem absurdalnym i obliczonym na przedziwne propagandowe efekty. Jeżeli wiemy, że to nie Rosjanie, to po co sami nakręcamy aferę, którą przeciwnik jest w stanie wykorzystać? Rosja jest odpowiedzialna za wiele rzeczy, ale w tej kwestii nie wygląda na to, by Rosjanie ponosili bezpośrednią odpowiedzialność, więc dlaczego wzywać ambasadora Rosji w trybie nagłym, po to, by mu wręczyć jakąś notę, że są ogólnie odpowiedzialni? Są odpowiedzialni za wojnę, za ludobójstwo, natomiast to był element nakręcania psychozy wokół tego zdarzenia. Psychozy głęboko szkodliwej. Ta psychoza jest szkodliwa z punktu widzenia stanu psychicznego społeczeństwa polskiego i z punktu widzenia naszych interesów narodowych. Gdy coś się naprawdę zdarzy, to być może prezydent Stanów Zjednoczonych czy innego państwa powie, by nie budzić go w środku nocy, gdy dzwoni Andrzej Duda - dodał były ambasador.

d1pto4l
Wychwalał Ziobrę. Natychmiastowa riposta w studiu
18-11-2022 10:10

Wychwalał Ziobrę. Natychmiastowa riposta w studiu

W programie "Tłit" wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta ocenił Zbigniewa Ziobrę jako polityka lepszego niż Mateusz Morawiecki. Jak widzi to Krzysztof Gawkowski, szef klubu Lewicy? O to w programie "Newsroom WP" pytał go Mateusz Ratajczak. - Obydwaj są kiepscy, ale prawda jest taka, że gorszym politykiem, który w ostatnich miesiącach źle przysłużył się Polsce, jest pan Zbigniew Ziobro - ocenił Gawkowski. - Jest pierwszym blokującym pieniądze z Unii Europejskiej, nie dopuszcza do kompromisu, nie chce cofnąć się o krok i przez niego nie ma pieniędzy, które pomogłyby wyjść z kryzysu inflacyjnego - dodał. Kaleta wymieniał informatyzację sądownictwa i walkę z mafią lekową jako sukcesy swojego szefa. - Gdybym na tej wadze położył winy pana ministra, to by się przewróciła. Afera hejterska, upolitycznienie prokuratur, wymiana urzędników w sądach rejonowych, doprowadzenie do upadku dobrej organizacji wymiaru sprawiedliwości, upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, zamach na Sąd Najwyższy i blokowanie pieniędzy z Funduszu Odbudowy. (...) Wspólnie z Borysem Budką, kiedy składaliśmy wniosek o odwołanie ministra Ziobry, mówiliśmy, że mamy do czynienia z najgorszym ministrem sprawiedliwości za czasów III RP. Ministrem, który nie dość, że powiela to, co robił w latach 2005-2007, to przyczynia się do nieszczęść ludzi. Upolitycznienie prokuratury za czasów pana Ziobry nie zna granic. Każdej prokuraturze, która robi coś przeciwko PiS-owi, zabierane są dokumenty. Pan Ziobro jest dzisiaj przeszkodą na drodze do sięgnięcia po pieniądze z Unii. Stawiam to jako fundament - dodał polityk Lewicy. Czy debata nad wnioskiem oraz obrona ministra przez premiera, nie zacementuje pozycji Ziobry? - Jestem ciekaw tej debaty, bo pamiętam maile, w których premier pisze, że trzeba sięgnąć do prokuratury, by sprawdziła finanse partii pana Ziobry, zastanawiał się, jak zgrabnie usunąć z rządu. Teraz chciałbym, żeby ten sam premier albo połknął swój język albo kłamał. Oczywiście, że będzie go bronił, ale chcę, żeby ta obłuda rządów PiS została pokazana. Ciekawi debaty są posłowie PiS-u, którzy przyznają, że jeden z jej uczestników będzie miękiszonem. Albo premier, który połknie swój język, albo Ziobro, który przegra głosowanie. Zjednoczona Prawica ma większość, ale zawieszoną na jednym głosie. Wystarczy, że na głosowanie nie przyjdzie jeden lub dwóch posłów PiS-u i pana Ziobry nie będzie - ocenił polityk Lewicy.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
18-11-2022 07:33

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Badanie szczątków rakiety w Przewodowie. Były oficer ma pewność
17-11-2022 13:59

Badanie szczątków rakiety w Przewodowie. Były oficer ma pewność

Rosyjscy agresorzy czy ukraińska obrona przeciwlotnicza? Czy możliwe jest ustalenie, kto wystrzelił rakietę, która spadła w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" ppłk. rez. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego oficera jednostki GROM oraz eksperta Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. - Na 100 proc. tak - stwierdził były wojskowy. - Zdajmy się na osoby kompetentne. Wszystko da się zbadać, sprawdzić, nawet szczątki tej rakiety. Wiemy, że są samoloty, które permanentnie krążą w powietrzu 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę i ta przestrzeń jest kontrolowana. Na 100 proc. to się da zrobić bardzo precyzyjnie. To będzie współpraca polsko-amerykańska. Nie jest tajemnicą, że Amerykanie mają najlepszą technikę - dodał. Czy tragedia w Przewodowie i polsko-amerykańskie śledztwo było tematem wizyty dyrektora CIA w Polsce? William Burns rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą. - Jest to wielce prawdopodobne. Jeżeli pojawia się taka persona, to coś jest na rzeczy i temat jest poważny. Trzeba powiedzieć dokładnie, jak to się wydarzyło. Myślę, że to kwestia, jeśli nie godzin, to dni - skomentował ppłk. rez. Andrzej Kruczyński. Czy była możliwość reakcji, jeżeli pocisk był widziany na radarach? - Z tego, co życie pokazało, nie było takiej możliwości. Nie słyszałem o próbie zestrzelenia takiej rakiety. Nie jestem ekspertem od obrony powietrznej. Budujemy system obrony powietrznej, ale jesteśmy na początku. To są ciągle plany. Potrzebne są lata i mnóstwo pieniędzy. Moją ostatnią misją był Irak i nasze bazy w Kuwejcie były chronione przez super rakiety amerykańskie, które chronią teraz bazy amerykańskie w Polsce. Skuteczność tych rakiet z najwyższej półki sięgała 75 proc. Eksperci są zgodni, że żaden parasol, nawet w Izraelu, nie ma 100 proc. skuteczności. To były sekundy, krótki okres. Gdyby kiedyś pojawiło się podobne zdarzenie, oby nigdy nie, to powinniśmy mieć system komunikacji. Mamy ten system rozbudowany, ale on jest użytkowany na różne inne okoliczności, które dziwią i zastanawiają, a do właściwej komunikacji bardzo rzadko. Wyje syrena to mamy skojarzenia, że jest rocznica, np. wybuchu Powstania Warszawskiego. Mało kto by pomyślał, że to alarm przeciwlotniczy i potrzeba schronienia - dodał były oficer.

Atak zimy. Śnieżyce suną do Polski
17-11-2022 12:28

Atak zimy. Śnieżyce suną do Polski

Skończyła się ciepła połowa listopada. Jak będą wyglądać najbliższe dni? O to Mateusz Ratajczak pytał w programie "Newsroom WP" Grzegorza Walijewskiego z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. - Do Polski dotarło arktyczne powietrze, co oznacza, że będzie chłodno. Tak jak pierwsza połowa listopada była bardzo ciepła, tak druga połowa będzie zdecydowanie chłodniejsza. Prognozy mówią, że chłodno będzie przynajmniej do 25-27 listopada. W piątek na Suwalszczyźnie temperatura nie będzie dodatnia. Tam maksymalnie -2 st. C. Na Mazurach, Warmii, ale też w północnej części Mazowsza temperatura maksymalna to 0 st. C. Cieplej będzie na zachodzie, tam ok. 2-3 st. C na plusie. Noce będą chłodne - ostrzegł ekspert IMGW. Jak dodał, w weekend będzie jeszcze zimniej. - W nocy temperatura przy gruncie będzie spadała na Suwalszczyźnie nawet do -7 st. C, pozostała część kraju będzie miała w nocy wartości ok. -4 st. C. Przez cały weekend w dzień temperatura będzie ledwo przekraczała 0 st. C - powiedział Walijewski. Czy to oznacza, że skończył się już czas, w którym można było zaoszczędzić na ogrzewaniu? - Tak. Dwa tygodnie temu mówiłem u państwa, że mniej więcej 15 lub 17 listopada warto zmienić opony. Ciepłe szaliki, czapki, rękawice, kurtka, buty - to się w najbliższym czasie przyda. Taka aura będzie przynajmniej do 25 listopada. A jeżeli chodzi o ogrzewanie, to pierwsza część listopada nas rozpieszczała. Mieliśmy czasem temperatury letnie. Druga część będzie zdecydowanie chłodniejsza - powiedział synoptyk. Jak mogą wyglądać końcówka listopada i grudzień? - Od 25 do 27 listopada widać ocieplenie z zachodu i z powrotem mogą powrócić wartości cieplejsze, ok. 9 st. C na plusie. Na wschodzie nieco chłodniej, ok. 4-5 st. C, ale jest szansa, że końcówka listopada będzie cieplejsza. W grudniu można spodziewać się temperatury całkiem normalnej jak na grudzień. Śnieg może pojawić się również na nizinach. Temperatura może spać do -10 st. C. Powoli zaczynają się niebezpieczne warunki na drogach. Mamy śnieg, deszcz ze śniegiem. To, co pada w dzień, w nocy zamarza, bo są ujemne temperatury. Na południu kraju w piątek możemy spodziewać się przyrostu śniegu od 10 do 15 cm. Będzie dosyć niebezpiecznie. Proszę o śledzenie ostrzeżeń i komunikatów IMGW - zaapelował synoptyk.

Wezwali ambasadora Rosji. "Nie było komentarza"
17-11-2022 10:23

Wezwali ambasadora Rosji. "Nie było komentarza"

Po tragedii w Przewodowie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa. Jego wizyta trwała 4 minuty. Mateusz Ratajczak w programie "Newsroom WP" pytał wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka o szczegóły tego spotkania. - Nie było komentarza. Jakie państwo, taki ambasador - powiedział wiceminister Piotr Wawrzyk. Jaki jest dalszy sens przebywania w Polsce rosyjskiego ambasadora? - Gdyby go nie było, to nie moglibyśmy przekazać noty. To jest logiczne. Rozumiem, że pan posługuje się rolami, które są przypisane do poszczególnych działań i możliwości, które daje technika, ale w dyplomacji są pewne działania, które są traktowane jako bardziej zdecydowanie przedstawiające stanowisko oraz te mniej zdecydowane. Najbardziej zdecydowanym działaniem jest wezwanie ambasadora do ministerstwa, czyli to, co właśnie miało miejsce - dodał. Dopytywany o wezwanie polskiego ambasadora w Moskwie do siedziby rosyjskiego MSZ-u, odpowiedział: - Myślę, że jest to działanie stricte odwetowe, bez żadnych podstaw prawnych i podstaw merytorycznych. Rosja w taki sposób podchodzi do tego rodzaju działań. Jakie państwo, taka dyplomacja. Jeżeli ktoś ma za coś przepraszać, to Rosja powinna przeprosić przede wszystkim Ukrainę: każdego Ukraińca, każdego zamordowanego cywila, każdą kobietę, która została skrzywdzona czy dziecko, a nie samemu oczekiwać przeprosin. Rosja jest ostatnim państwem, które powinno od kogokolwiek oczekiwać przeprosin - ocenił wiceminister.
d1pto4l
Długo zwlekano z komunikatem. "Rozegrała to niestety strona rosyjska"
17-11-2022 10:00

Długo zwlekano z komunikatem. "Rozegrała to niestety strona rosyjska"

Od tragicznego zdarzenia w Przewodowie do pierwszego komunikatu ze strony premiera minęło ok. 8 godzin. Wcześniej rzecznik rządu potwierdził jedynie, że na terenie Polski doszło do eksplozji, w której śmierć poniosły dwie osoby, a opinia publiczna przez wiele godzin opierała się głównie na zachodnich doniesieniach. O ocenę rządowej komunikacji Mateusz Ratajczak pytał w programie "Newsroom WP" ppłk. rez. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego oficera GROM i eksperta Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. - Pan wiceminister (wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk - red.) słusznie zauważył, że najbardziej trafne i sprawdzone informacje ma strona rządowa. Tylko nie sztuką mieć informacje, ale sztuką jest tymi informacjami się podzielić w szybki i odpowiedni sposób. Pamiętajmy, że ludzie na ścianie wschodniej czekali na komunikat, na sygnały, co robić i czy będą podobne sytuacje oraz jak się zachować. Takich informacji niestety w odpowiednim czasie nie było, to jest nie do obrony. One były spóźnione i nad tym trzeba popracować - ocenił ppłk. rez. Andrzej Kruczyński. - Wyznaję tezę, że było to zrobione za późno i nie było to zrobione profesjonalnie. Mówi się, że mądry Polak po szkodzie, ale my za często jesteśmy po szkodzie. Jest dobra praktyka, podglądanie innych jak to robią i wyprzedzanie ruchów, a tutaj "pięknie" rozegrała to niestety strona rosyjska. Komunikaty poszły w świat, oczywiście bzdurne i bezsensowne. Trzeba być pierwszym, wyprzedzać ruchy drugiej strony. To nie znaczy, że mówimy o wszystkim, ale dozujemy informacje, żeby społeczeństwo uspokoić. Ja pochodzę z tego regionu, mój dom rodzinny jest 20 km od miejsca zdarzenia. To troszkę inny świat, tam żyje się pięknie, ale jest inaczej niż w Warszawie. Informacja jest kluczowa. Jeżeli przychodzi o północy, to większość ludzi w tym rejonie smacznie śpi. To nie Warszawa, że jesteśmy przy mediach i komputerze czujni 24 godziny na dobę - ocenił polski weteran wojny w Iraku.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
17-11-2022 07:22

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Najpierw impreza z ministrami potem protest? Rzecznik "Solidarności" odpowiada
15-11-2022 14:39

Najpierw impreza z ministrami potem protest? Rzecznik "Solidarności" odpowiada

W czwartek "Solidarność" ma protestować w Warszawie pod hasłem "Marsz Godności". Kilka dni przed manifestacją związkowcy bawili się w Bytomiu z członkami rządu. Na zdjęciu udostępnionym przez Borysa Budkę z PO widać szefa związku Piotra Dudę z wicepremierem Jackiem Sasinem i ministrem Michałem Wójcikiem. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" Marka Lewandowskiego, rzecznika NSZZ "Solidarność". - To jest to, czego nikt nie chce przyjąć do wiadomości. "Solidarność" nie protestuje przeciwko rządowi. To nie jest protest przeciwko komuś, tylko protest o coś. To protest o realizację postulatów, które naszym zdaniem rząd realizuje niewłaściwie - powiedział Marek Lewandowski. Prowadząca dopytywała o fotografowanie się z politykami, przeciwko którym będzie się niedługo protestować. - Proszę oddzielić osoby, premiera, pana Sasina i innych, od problemów, które mamy do rozwiązania. To nie jest protest przeciwko rządowi. To jest protest merytoryczny. Wie pani jaka jest różnica między nimi a Borysem Budką i Donaldem Tuskiem? Jak wprowadzali wydłużenie wieku emerytalnego i chcieliśmy referendum, to wyrzucili nasze podpisy do kosza, a nas nazwali pętakami. PiS czy Zjednoczona Prawica nie pozwala sobie na to. Nie jest cudownie. Pani redaktor, za dobre chwalimy, za złe ganimy. Przywróciliśmy wiek emerytalny, wprowadziliśmy stawkę godzinową, ograniczyliśmy handel w niedziele, wprowadziliśmy cały system płacy minimalnej w ochronie zdrowia nawet dla pracowników niemedycznych. Właśnie dlatego, że jesteśmy niezależną organizacją, mamy swoje postulaty, jesteśmy największą i najlepiej zorganizowaną grupą społeczną w Polsce, do realizacji naszych postulatów używamy różnych narzędzi. Tu się nie dogadaliśmy przy stole. Korzystamy z kolejnego narzędzia demokracji, czyli protestu. Państwo przyzwyczaili nas, że protesty to "gwiazdki" PiS i inne wulgaryzmy. My tak nie funkcjonujemy. Oddzielamy ludzi od problemów do rozwiązania - tłumaczył Marek Lewandowski, rzecznik "Solidarności".

Putin powołuje bandytów i najemników. Gen. Polko: "Masowy pobór ośmieszył drugą armię świata"
15-11-2022 13:39

Putin powołuje bandytów i najemników. Gen. Polko: "Masowy pobór ośmieszył drugą armię świata"

Władimir Putin podpisał dekret nowelizujący przepisy o służbie wojskowej. Będą mogli odbywać ją również Rosjanie z obywatelstwem innych krajów. Czy Putin będzie chciał zaciągać do wojska każdego kogo się da? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom" WP gen. Romana Polko, byłego dowódcę GROM. - W zasadzie już to robił, nie podpisując dekretu. Widać, że odniósł ogromną porażkę. Ma mnóstwo grup najemników pod różnymi nazwami. To w istocie zbrodniarze, którzy wchodzili w lukratywne interesy w Afryce. Tu mają po drugiej stronie zdeterminowanych Ukraińców i już takich sukcesów nie odnoszą. Wypuszczają bandytów i aresztantów. Człowiek, który siedział w więzieniu w Rosji za przestępstwa nagle znalazł się na wojnie w Ukrainie. Masowy pobór również nie przyniósł żadnego sukcesu, wręcz ośmieszył tę drugą największą armię świata. To brzmi wręcz jak oksymoron, bo ta armia pokazała swoją niemoc. Ten pobór też pokazał jak kiepsko jest to zorganizowane i jaki chaos panuje w Rosji. Nieprzypadkowo są tendencje do zamrożenia wojny, by to podwórko uporządkować. Dekretami Putin tej wojny nie wygra. Wojnę wygrywa się na polu walki, a pod względem militarnym Ukraina ma przewagę. Rosja ma przewagę w tym sensie, że uderza rakietami, które mają zasięg większy niż ukraińskie środki rażenia i uderza w ośrodki cywilne, a Ukraina nie takiej terrorystycznej strategii nie przyjmuje do prowadzenia wojny - stwierdził gen. Roman Polko. Agnieszka Kopacz-Domańska przytoczyła historię o rosyjskim żołnierzu, który groził bronią Ukraince i żądał otwarcia sejfu, który okazał się być robotem kuchennym. Jak takie ośmieszanie żołnierzy rosyjskich wpływa na ich morale? - To też pokazuje okrucieństwo samego Putina. On ma nędzę i biedę we własnym kraju, ludzi zacofanych cywilizacyjnie. Najgorsze jest to, że tych ludzi mami obietnicami wzbogacenia się pod warunkiem, że pojadą na wojnę. Na wojnie to mięso armatnie, bo tak traktuje tych ludzi z republik bliskich Azji, wysyła, by ginęli. Zgadzam się, że Ukraina przy wsparciu Zachodu wygrywa prawdą tę wojnę propagandową. Pokazuje prawdziwe obrazki z wojny. To nie jest tak, jak podczas II wojny światowej. Widzimy na żywo jacy agresorzy mordują, rabują i gwałcą Ukraińców. Śmieszą obrazki złodziei, którzy kradną lodówki, pralki i myślą, że robot kuchenny jest sejfem. Nietzsche powiedział kiedyś, że nie bronią, a śmiechem się zabija - dodał gen. Polko.

Słowa celebrytów o Kościele. "Masowy problem apostazji nieformalnej"
15-11-2022 12:58

Słowa celebrytów o Kościele. "Masowy problem apostazji nieformalnej"

"To się musi rozpaść" - twierdzi Edyta Górniak. Wokalistka stwierdziła publicznie, że Kościół jest odpowiedzialny za wiele okrucieństw. Odejście z Kościoła zapowiedział Dawid Podsiadło. O rozpadzie Kościoła katolickiego mówił w programie "Newsroom WP" ks. prof. Andrzej Kobyliński z UKSW. - W pewnym sensie rozpadł się w większości krajów zachodnich, z drugiej strony świetnie rozwija się w Azji czy Afryce. Mówiąc o kryzysie mówimy o Polsce, o Zachodzie. Wystarczy pojechać do Czech, do Pragi i zobaczyć piękne kościoły przerobione na hotele i bary. Podobnie w Belgii i Francji. Europa stała się kontynentem postchrześcijańskim. Wciąż żyją w Europie chrześcijanie, ale to mniejszość, która nie ma wpływu na to, co dzieje się w Europie i Unii Europejskiej - stwierdził ks. prof. Kobyliński. Czy takie wypowiedzi znanych ludzi szkodzą Kościołowi? - Język publicystyczny może być dosadny, metaforyczny. W Polsce mamy ciągle duży poziom religijności. Oficjalnie do Kościoła katolickiego należy 80 proc. Polek i Polaków, jeżeli chodzi o wiarę w Boga osobowego, to chodzi o ponad 90 proc. Dokonuje się na naszych oczach głęboka rewolucja moralna i obyczajowa i będziemy się o to spierać. Zmiany religijne, moralne i obyczajowe mają daleko idące konsekwencje. Tutaj, jeśli nie ma obrażania, przekroczenia norm prawnych, to powiedzenie czegoś dosadnie może kogoś obudzić. W Polsce największy problem to letarg. Dzieją się wokół nas zmiany rewolucyjne. Kościół się rozpada, mamy galopującą laicyzację młodego pokolenia, a w metropoliach jak Wrocław ponad 80 proc. uczniów wypisało się z lekcji religii. To coś kompletnie przerażającego. To prawie nikogo w Polsce nie interesuje, jeżeli chodzi o biskupów - ocenił. Pytany o apostazję Dawida Podsiadły i jej wpływ na odchodzenie młodych z Kościoła, odpowiedział: - Celebryci jako obywatele żyjący w wolnym kraju mają prawo mówić o przekonaniach. W Polsce apostazja nie jest karalna, inaczej jest w islamie. Żyjemy w wolnym kraju i czymś normalnym jest to, że ktoś zmienia wyznanie. To są normalne procesy i trzeba o tym rozmawiać. To trochę przyspiesza proces apostazji. Gdy chodzi o formalne przypadki apostazji, to jest to margines, kilkanaście tysięcy ludzi. Problemem tysiąc razy poważniejszym jest apostazja nieformalna, czyli odchodzenie setek tysięcy młodych i milionów Polaków od praktyk religijnych i związku z parafią i Kościołem. Mamy w Polsce masowy problem apostazji w sensie nieformalnym jako galopującej ateizacji i sekularyzacji - ocenił duchowny.

d1pto4l
Putin gra na czas? Gen. Polko o pięcie achillesowej Rosji
15-11-2022 12:08

Putin gra na czas? Gen. Polko o pięcie achillesowej Rosji

Rosja straciła Chersoń. W programie "Newsroom WP" gen. Roman Polko, były dowódca GROM, ocenił, że Putin dąży do zamrożenia konfliktu. - Putin w tej chwili utracił zdolności do prowadzenia większych operacji zaczepnych. Zrezygnował z Chersonia, bo kierunek odeski jest całkowicie nierealny. Próbuje uzyskać zdobycze w obwodach ługańskim i donieckim, ale tak naprawdę jego marzeniem jest, by te tereny zatrzymać, zamrozić konflikt i wygrać dla siebie czas, który pozwoli mu odbudować zdolności bojowe i planować kolejne operacje. Strategia skoku na Ukrainę i połknięcia jej w całości przegrała definitywnie. Putin zdaje sobie z tego sprawę, ale nie zrezygnował z odcinania Ukrainy jak salami, czyli najpierw Krym, a teraz lądowe połączenie z Krymem, bo to w tej chwili posiada oraz dodatkowe zdobycze w obwodzie ługańskim i donieckim. Pewnie też przy wsparciu konformistów z Europy Zachodniej, którzy głoszą wspaniałe wartości. Prowadzi wojnę propagandową, by udawać gołąbka pokoju, mówić o rozejmie, a w istocie przygotowywać kolejną wojnę - ocenił gen. Roman Polko. - To zmiana strategii wymuszona tym, że ta niezwyciężona armia została pokonana na polu walki. Ostatnie uderzenie, które przeprowadziła Rosja, to nawet nie na oddziały walczące, ale niszczenie infrastruktury krytycznej. To zbrodnie wojenne. To niedopuszczalne, by niszczyć elektrownie i miejsca poboru wody, bo to w istocie ludobójstwo i mordowanie cywili. Putin zdaje sobie sprawę, że jego logistyka padła, a ukraińska dzięki wsparciu Zachodu ma się dobrze. Ukraina przejęła inicjatywę. Obawia się, że kolejne tereny mogą być odbijane. Myślę, że najbardziej obawia się uderzenia, które odcięłoby drogą lądową do Krymu. Mówiąc o zdobyciu Krymu, to wcale nie trzeba tam wchodzić, tylko odciąć linie logistyczne, czyli uderzyć w tę piętę achillesową Rosji. Zniszczenie Mostu Kerczeńskiego i zdobycie Melitopola to cel, który przybliżyłby Ukrainę do ciosu w samo serce Putina, bo wiadomo, że Krym to coś, co w 2014 r. przysporzyło mu poparcia Rosjan i punktów procentowych - stwierdził gen. Roman Polko.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
15-11-2022 07:28

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Premier Morawiecki na marginesie? "Kluczowe decyzje ogłaszali wicepremierzy"
14-11-2022 14:43

Premier Morawiecki na marginesie? "Kluczowe decyzje ogłaszali wicepremierzy"

Czy premier Mateusz Morawiecki nie cieszy się poparciem wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości? W ostatnim czasie to Jarosław Kaczyński spotyka się z wyborcami, a prezes Rady Ministrów jest oddelegowany do takich zadań jak rozmowy z Unią Europejską i dostawy węgla. - To nie jest człowiek, który prowadzi PiS do kolejnego zwycięstwa i jest oklaskiwany. Robi to prezes - zwracał uwagę Patrycjusz Wyżga w programie "Newsroom WP", pytając swojego gościa, politologa, prof. Sławomir Sowiński, o sytuację w jakiej znalazł się premier Morawiecki. - Taki model, który pan redaktor zarysował, czyli, że rząd formalnie rządzi, a państwem kieruje partia, znamy z historii. Za AWS-u także wydawało się, że premier Buzek nie podejmuje najważniejszych decyzji. Pozycja polityczna, w której ostatnio znalazł się pan premier Morawiecki, jest wyjątkowo osobliwa. Jego faktyczne kompetencje są coraz bardziej ograniczane. Kluczowe decyzje związane z bezpieczeństwem jak budowa zapory na północnej granicy czy elektrowni atomowej, ogłaszali wicepremierzy (odpowiednio Mariusz Błaszczak i Jacek Sasin -red.). Te kluczowe wiadomości dla elektoratu zazwyczaj przynosi lider. To budzi niepokój. Nie chodzi nawet o poglądy polityczne, ale jeżeli chcemy, by Polska wyszła z kryzysu, to potrzebujemy silnego przywództwa ludzi, którzy ponoszą faktyczną odpowiedzialność, która łączy się z decyzjami. Tu mamy do czynienia z rozdźwiękiem. Najważniejsze decyzje zapadają w gremiach, które nie ponoszą politycznej odpowiedzialności i to dobrze nie rokuje na przyszłość. Pan premier Morawiecki zgodził się na taką rolę i wypada mu kibicować, by był jak najbardziej skuteczny - ocenił wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Chersoń znowu w rękach Ukraińców. "Rosjanie mogli zostawić grupy specjalne"
14-11-2022 14:05

Chersoń znowu w rękach Ukraińców. "Rosjanie mogli zostawić grupy specjalne"

Odbicie Chersonia to ewidentne zwycięstwo Ukraińców - powiedział w programie "Newsroom WP" gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Patrycjusz Wyżga pytał go o zwycięstwo żołnierzy ukraińskich oraz o ucieczkę wojsk rosyjskich. Czy Rosjanie mogą jeszcze czaić się w Chersoniu? - Trzeba uważać. Rosjanie mogli zostawić grupy specjalne, które są przygotowane do działań rozproszonych w środowisku cywilnym. Mogą nastąpić niespodzianki o charakterze terrorystycznym i zbrojnym. Służby Ukrainy mają poważne zadanie. Zastanawiające jest dlaczego armia ukraińska pozwoliła tak znaczącemu potencjałowi przekroczyć rzekę Dniepr. To blisko 30 tys. żołnierzy (rosyjskich - red.). To znaczący potencjał. Nie można go przeprawić przez rzekę w ciągu jednej doby. Ta operacja, według mojej wiedzy, trwała co najmniej od 27 października. To, że Rosjanie ogłosili tę decyzję teraz, to nie znaczy, że nie zaczęło się to wcześniej. Najdogodniejszym momentem jest ich wycofywanie się. Te przeprawy były pontonowe. Rosjanie korzystali głównie z przepraw wojskowych. Pojawia się pytanie, dlaczego armia ukraińska pozwoliła rosyjskim wojskom na wycofanie się i to jednostkom doborowym, bo to jednostki, które przez dłuższy czas broniły tego obszaru. One były uwikłane politycznie, bo obwód chersoński został uznany za część Rosji. Odpowiedź może być następująca. Zezwolono na to celowo, by uniknąć strat w armii ukraińskiej oraz ze względu na obronę samego Chersonia. Nie sądzę, żeby armia ukraińska dała się wprowadzić w błąd. Ukraińska armia ma wiarygodne informacje - dodał gen. Komornicki. Patrycjusz Wyżga dopytywał, czy mogło to być ustępstwo na rzecz Rosji, by potem możliwe były ustępstwa na rzecz Ukrainy. - Polityka zawsze wchodzi tu w rachubę. Armia realizuje cele polityczne. Jakie tu zapadły ustalenia, to trudno mi powiedzieć. Rosja każdą próbę podjęcia rozmowy będzie wykorzystywać w swoich celach, żeby destabilizować środowisko polityczne i wojskowe. Rosja będzie takie dezinformacje wysyłać. Mogą trwać rozmowy dyplomatyczne na najwyższym szczeblu - dodał.

Nawet Dugin krytykuje Putina? "To wrzutka"
14-11-2022 13:41

Nawet Dugin krytykuje Putina? "To wrzutka"

Jak porażka w Chersoniu może być przedstawiana w Rosji? Aleksander Dugin stwierdził, że Władimir Putin nie powinien podejmować takich decyzji. - To już czas, by to wyprostować. To była wrzutka. On to potem zweryfikował. Stoi murem za Putinem - powiedziała w programie "Newsroom WP" prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. Patrycjusz Wyżga pytał ją o szczegóły wycofania się Rosjan z Chersonia. - To było wiadome już od jakiegoś czasu. Wojskowi mówili mu już w sierpniu, że Chersoń trzeba będzie poddać. Putin dał do zrozumienia, że prestiżowo nie chciał oddać tego miasta. Miał do wyboru mielenie mięsa rosyjskich żołnierzy albo posłuchać wojskowych, przerzucić żołnierzy na lewy brzeg Dniepru i zgromadzić swoich do dalszej walki z wojskami ukraińskimi. Posłuchał swoich generałów. Uniknął tego, co widzieliśmy w obwodzie charkowskim, czyli panicznego odwrotu. Pojawiły się teorie spiskowe. Na użytek wewnętrzny odpowiedzialność za tę decyzję spadła na generała Surowkina. To pokazanie, że wojskowi kontrolują sytuację. Ci, którzy zwykle krytykowali Putina, czyli tzw. jastrzębie jak Ramzan Kadyrow czy Prigożyn, którzy rzucali się do gardeł generałów rosyjskich, teraz jak jeden mąż mówią, że to mądra i odpowiedzialna decyzja. Propaganda była przygotowana na ten moment. Mówią, że trzeba było się poddać, żeby ratować swoich żołnierzy, ale jeszcze tam wrócą, żeby odbić Chersoń, który według rosyjskiej konstytucji należy do Rosji - stwierdziła ekspertka.

d1pto4l
d1pto4l
Więcej tematów