newsroom (strona 16 z 67)

Spotkanie na Kremlu? Gen. Pacek o znaczeniu Prigożyna
4:24

Spotkanie na Kremlu? Gen. Pacek o znaczeniu Prigożyna

Pod koniec czerwca Jewgienij Prigożyn miał widzieć się z Władimirem Putinem na Kremlu. - Traktuję to z pewnym dystansem. Putina świerzbią ręce, by z Prigożynem coś zrobić, ale z drugiej strony to potencjał ponad 20 tys. specjalsów. Nawet Ukraińcy to doceniają. To przestępcy i najemnicy, ale dobrze wyszkoleni - komentował w programie "Newsroom WP" gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Państwo, które ma 20 tys. zabijaków świetnie wyszkolonych, nie może z dnia na dzień zrezygnować i powiedzieć, że nic się nie stało. 20 tys. wagnerowców to więcej niż cały potencjał Białorusi z dużo większą liczbą żołnierzy. Oceniam, że może być nowy dowódca, ale od początku nie wierzyłem, że Putin zrezygnuje z tego potencjału. To siła, która jest kartą przetargową nawet w relacjach z państwami afrykańskimi. Watażkowie mogą utrzymywać się przy władzy dzięki wagnerowcom. Sądzę, że jeszcze odegrają ważną rolę. Każdy z takich wariantów jest niebezpieczny dla Polski. Gierasimow i Szojgu nie mogliby odejść, bo to byłoby kosztowne dla wizerunku Putina. Nie wiemy najważniejszego: na co umówili się Prigożyn z Putinem. Jeżeli Putin by go przyjął, to byłby to szok. Byłoby to wycofanie się z heroicznej postawy karania wagnerowców. Okazałoby się, że Putin jednak nie jest mocny, a oddziaływanie Prigożyna jest silne - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Przyszłość wagnerowców. Ekspert wymienia możliwe cele
4:59

Przyszłość wagnerowców. Ekspert wymienia możliwe cele

Szef grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn został wywieziony na Białoruś. Według Instytutu Studiów nad Wojną powstają tam obozy dla wagnerowców. - Na razie wiemy tylko tyle, że na Białorusi powinien być Prigożyn. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że w miejscu, które ma być bazą wagnerowców, w ostatnich dniach pojawiła się infrastruktura, która ma rzekomo służyć 7-8 tys. osób. Może to oznaczać, że nastąpi migracja określonych jednostek sił Wagnera na teren Białorusi - komentował w programie "Newsroom" WP prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. - Jednego dnia Ławrow mówi, że aktywa Wagnera będą w Afryce, drugiego dnia mówią, że to prywatna firma i nie ma nic wspólnego z Rosją. Widać, że nikt nie wie, co będzie z Wagnerem i jak ten projekt będzie realizowany. Nie widać na razie dużych ruchów wskazujących na przerzut sił. Jeżeli 7-8 tys. osób ma się tam znaleźć, to będzie to część grupy Wagnera. (...) Faktem jest, że zamontowanie tych sił na Białorusi rodzi pytania o cel ich wykorzystania oraz kto będzie nimi kierować: czy Łukaszenka, czy nadal będzie to interes Rosji lub interes Rosji realizowany rękami Łukaszenki. Można zacząć zadawać pytania, czy Wagner będzie tam, by zejść z oczu społeczeństwu rosyjskiemu, czy też rzeczywiście będzie to baza do działań dezintegracyjnych. Może będą ich tam trzymać, byśmy byli w napięciu. Mamy bardzo wiele pytań i zero odpowiedzi. Jeśli Wagner będzie używany na kierunku polskim, to ważne jest, czy jego ludzie będą wysyłani, by pomóc białoruskim pogranicznikom destabilizować nasz pas granicy, czy przede wszystkim będą wykorzystywani, by ułatwić Łukaszence ściąganie grup migrantów z Afryki - dodał.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki