newsroom (strona 16 z 65)

"Chaotycznie". W Londynie gorączkowe przygotowania
WIDEO

"Chaotycznie". W Londynie gorączkowe przygotowania

W Londynie trwają przygotowania do ceremonii koronacji króla Karola III. - Londyn przed koronacją wygląda trochę chaotycznie - mówił w programie "Newsroom" WP Artur Kieruzal, korespondent Radia 357 w Londynie. - Wciąż trwają przygotowania, próby. Centrum okalające Pałac Buckingham jest opłotowane. W powietrzu czuć atmosferę zbliżającej się koronacji. Wzdłuż trasy koczują w namiotach ludzie. To wybitnie londyński obrazek kojarzony z najważniejszymi wydarzeniami związanymi z monarchią. Atmosferę czuć niezależnie, czy jest się za, czy przeciwko monarchii. Wczoraj książę William i księżna Kate, w ramach ocieplenia wizerunku monarchii, odwiedzili jeden z londyńskich pubów i przejechali się jedną z linii metra nazwaną na część Elżbiety II. W pubie napili się piwa, co było odczytane jako symbol okazania wsparcia dla całej branży hotelarsko-gastronomicznej. Londyńscy hotelarze informują o 60-proc. wzroście zapotrzebowania na łóżka hotelowe. Trwają ostatnie przygotowania związane z procesją, która będzie wyjątkowa, ale nie tak wielka, jak w przypadku Elżbiety II. 70 lat temu paradowano trzy godziny. Tym razem ta procesja będzie skromniejsza i krótsza. To wyraz oszczędności, które Karol wprowadza, by przekonać Brytyjczyków, że monarchia jest tańsza niż kilkadziesiąt lat temu. Sama koronacja będzie nie tylko wydarzeniem państwowym, ale też religijnym. 70 lat temu, gdy koronowano Elżbietę II, Wielka Brytania była krajem wybitnie chrześcijańskim. Teraz jest krajem wieloreligijnym i pojawią się akcenty ekumeniczne. Będzie polski akcent. Roxanna Panufnik, córka wybitnego polskiego kompozytora, została poproszona o skomponowanie części psalmu, który pojawi się podczas liturgii - mówił dziennikarz.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Tak myślą zwykli Rosjanie. To złe wieści dla innych krajów
WIDEO

Tak myślą zwykli Rosjanie. To złe wieści dla innych krajów

Nowa fala poboru do wojska i nasilające się represje ze strony reżimu Putina mogą zmusić część Rosjan do ucieczki z kraju, ale zdaniem analityka dra Jacka Raubo tym razem skala migracji będzie mniejsza niż w przypadku pierwszej mobilizacji. - Jestem sceptyczny co do wizji fali ucieczek. Raczej ten naród - co już było tam widać np. podczas wielkich czystek - popadnie w apatię - ocenił w programie "Newsroom" WP. Zdaniem eksperta w Rosji Putina może teraz nastąpić akceptowanie donosicielstwa na masową skalę, jeszcze mocniejsze podporządkowanie się władzy, a indoktrynacja nasili się, przez co propaganda wewnętrzna może być bardziej skuteczna. - To może być bardzo niebezpieczne - dodał analityk portalu defence24, podkreślając, że można zastanawiać się nad tym, czy Rosja jest jeszcze państwem autorytarnym czy już totalitarnym. Dr Raubo zauważył, że Kreml sięgnął po bardzo skuteczne środki, które oddolnie oddziałują na psychikę Rosjan. - To prosta droga do zbudowania zombielandu, jeśli chodzi o kwestie polityczne i społeczne - mówił ekspert. Zaznaczył, że Rosja będzie starała się destabilizować sytuację w innych krajach. - Trzeba się szykować na długie lata zagrożenia - ocenił dr Jacek Raubo. Dopytywany o określenie Rosjan jako zombie, a Rosji jako kraju martwych ludzi, analityk wskazał, że do metod dawnych metod inwigilacji (przez KGB czy NKWD) - doszły teraz narzędzia cyfrowe i możliwość jeszcze większej kontroli ludzi niż w czasach ZSRR.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Polski ksiądz o świętach w Ukrainie: została garstka parafian
WIDEO

Polski ksiądz o świętach w Ukrainie: została garstka parafian

Ukrainę czekają drugie święta wielkanocne w cieniu wojny. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski ks. Wojciech Stasiewicz, dyrektor Caritas-Spes-Charków, mówił, że Ukraińcy wciąż żyją wizytą prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Polsce. - To pierwsza oficjalna wizyta zagraniczna. W nieprzypadkowym miejscu. Doskonale sobie zdajemy sprawę, ile Polska do dnia dzisiejszego zrobiła i ile dalej robi. Ta wizyta to sygnał dla nas, mieszkańców całej Ukrainy. Czytam wypowiedzi, że jest nieco bezpieczniej i stabilniej niż przed kilkoma miesiącami - komentował duchowny. Wspomniał też o spotkaniu Zełenskiego z Ukraińcami w Polsce. Jak mówił, sytuacja w obwodzie charkowskim wciąż jest trudna. - Dzisiejszej doby (7.04 - red.) ostrzelano sześć rejonów w obwodzie charkowskim. Przede wszystkim te ostrzały są już od wielu tygodni kontrolowane, ich intensywność się utrzymuje. W samym Charkowie te strzały trwają od ok. tygodnia. Słychać czasem po kilkanaście rakiet. Dotyczy to infrastruktury krytycznej. Nie czuć, że to się skończyło. Czuć niepewność. Z granicy są przymusowe ewakuacje. Władze przymuszają, by ewakuować osoby. Ze Słowiańska, oddalonego od nas o 150 km, ewakuowano dzieci. Wojna trwa dalej - podkreślił. Jak będą wyglądać święta wielkanocne? - Z pewnością świętowanie w wymiarze wojny jest czymś bardzo trudnym. Tradycja jest tradycją. Święta zawsze były momentem spotkania, odnowienia wiary w Boga, ale zawsze były związane z rodziną. To już trzecie święta w wymiarze zminimalizowanym. W Wielki Czwartek ok. 20 proc. osób przybyło na celebrację liturgiczną w porównaniu z poprzednim tygodniem. Księża wspominają, że nie ma dzieci i młodzieży, została garstka parafian. W takim wymiarze próbujemy organizować liturgię. Wiedzą o tym zainteresowane osoby. Nie rozgłaszamy tego. Musimy przestrzegać godzin policyjnych. Dajemy możliwość wspólnej modlitwy, nadziei i poczucia normalności. Trudno cokolwiek planować. Obudziłem się i dziękowałem Bogu, że w ogóle się obudziłem - podkreślił ks. Stasiewicz.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Porażka Gierasimowa. Nie wykonał celów
WIDEO

Porażka Gierasimowa. Nie wykonał celów

Armie Ukrainy i Rosji ścierają się ze sobą na granicy długości ok. 1400 km. - Armia ukraińska musi pilnować tej granicy oraz kierunków operacyjnych. Część granicy, która nie jest objęta kątem działań, biegnąca od Charkowa do trójstyku z Rosją i Białorusią, to kierunek, który armia ukraińska również musi mieć na uwadze, by w razie ofensywy, Rosjanie nie wykonali uderzenia wiążącego, które zdestabilizuje ofensywę Ukrainy - mówił w programie "Newsroom WP" gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Rosjanie przeszli w październiku do aktywnej obrony. Prowadzi działania zaczepne na całym obszarze Ukrainy. Od jakości uczestnictwa społeczeństwa w obronie Ukrainy, uzależniony jest udział Zachodu. Rosja w październiku nie zakładała powiększenia terytoriów o nowe obwody. Chcieli zająć obwody doniecki, ługański, zaporoski i chersoński, które uznali za część Rosji. Walerij Gierasimow miał to zadanie wykonać. Te działania się nie powiodły. W styczniu rozpoczęły się działania ofensywne, które miały na celu zajęcie tych rubieży. Chcieli maksymalnie wiązać armię ukraińską w działania wyniszczające jej potencjał i zakłócające proces przygotowań do ofensywy. Przekazując dowodzenie Gierasimowowi Putin mógł zaufać mu na tyle, że nie wtrącał się do działań. Gierasimow nie dał rady, bo teren przeszkodził - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki