WAŻNE
TERAZ

Tragedia w dwóch aktach. Polacy nie podołali w starciu z Włochami

newsroom (strona 14 z 65)

WIDEO

Rosjanie mogą się obawiać. Generał o działaniu F-16

Polska będzie wśród 11 krajów, które będą szkolić Ukraińców z obsługi myśliwców F-16. Jak powiedział w programie "Newsroom" WP gen. bryg. pil. dr hab. Jan Rajchel, były rektor Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie, szkolenie może potrwać rok. - To minimum, jeżeli mówimy o warunkach pokojowych. W warunkach wojennych prawdopodobnie można to skrócić, ale nie wszystko da się zrealizować, jak w czasie II wojny światowej, gdy proces szkolenia był bardzo szybki. Tu nie wystarczy nauczyć się latać samolotem F-16 - mówił gen. Rajchel. - Trzeba wejść w strukturę działań taktycznych w sposób, w który dostosowano go do walki grupowej. Nasi piloci byli szkoleni od A do Z, czyli potrafili latać na F-16 i potrafili wykorzystać go pod względem taktycznym. Mowa tu o innych ugrupowaniach i możliwościach przestrzennych (niż w przypadku MiG-ów - red.). Środki radiolokacyjne tamtych samolotów miały ograniczone możliwości. Tutaj jest inaczej. Większość zestrzeleń przez samoloty F-16 odbywała się poza zasięgiem wzroku pilota. Ufamy tu urządzeniom radiolokacyjnym. Jeżeli chodzi o samo pilotowanie, to jest przeskok całkowity. Tradycyjny samolot steruje się za pomocą drążka i pilot czuje samolot całym ciałem. F-16 jest sterowany za pomocą joysticka. Wygląda to jak gra komputerowa. Starsze pokolenie lotników ma początkowo sporo problemów z opanowaniem podstaw pilotażu. Ci piloci, którzy mieli mniejsze doświadczenie na starszych samolotach, w szybszym stopniu przyswajali te rozwiązania - dodał.
Spotkanie na Kremlu? Gen. Pacek o znaczeniu Prigożyna
WIDEO

Spotkanie na Kremlu? Gen. Pacek o znaczeniu Prigożyna

Pod koniec czerwca Jewgienij Prigożyn miał widzieć się z Władimirem Putinem na Kremlu. - Traktuję to z pewnym dystansem. Putina świerzbią ręce, by z Prigożynem coś zrobić, ale z drugiej strony to potencjał ponad 20 tys. specjalsów. Nawet Ukraińcy to doceniają. To przestępcy i najemnicy, ale dobrze wyszkoleni - komentował w programie "Newsroom WP" gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Państwo, które ma 20 tys. zabijaków świetnie wyszkolonych, nie może z dnia na dzień zrezygnować i powiedzieć, że nic się nie stało. 20 tys. wagnerowców to więcej niż cały potencjał Białorusi z dużo większą liczbą żołnierzy. Oceniam, że może być nowy dowódca, ale od początku nie wierzyłem, że Putin zrezygnuje z tego potencjału. To siła, która jest kartą przetargową nawet w relacjach z państwami afrykańskimi. Watażkowie mogą utrzymywać się przy władzy dzięki wagnerowcom. Sądzę, że jeszcze odegrają ważną rolę. Każdy z takich wariantów jest niebezpieczny dla Polski. Gierasimow i Szojgu nie mogliby odejść, bo to byłoby kosztowne dla wizerunku Putina. Nie wiemy najważniejszego: na co umówili się Prigożyn z Putinem. Jeżeli Putin by go przyjął, to byłby to szok. Byłoby to wycofanie się z heroicznej postawy karania wagnerowców. Okazałoby się, że Putin jednak nie jest mocny, a oddziaływanie Prigożyna jest silne - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Przyszłość wagnerowców. Ekspert wymienia możliwe cele
WIDEO

Przyszłość wagnerowców. Ekspert wymienia możliwe cele

Szef grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn został wywieziony na Białoruś. Według Instytutu Studiów nad Wojną powstają tam obozy dla wagnerowców. - Na razie wiemy tylko tyle, że na Białorusi powinien być Prigożyn. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że w miejscu, które ma być bazą wagnerowców, w ostatnich dniach pojawiła się infrastruktura, która ma rzekomo służyć 7-8 tys. osób. Może to oznaczać, że nastąpi migracja określonych jednostek sił Wagnera na teren Białorusi - komentował w programie "Newsroom" WP prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. - Jednego dnia Ławrow mówi, że aktywa Wagnera będą w Afryce, drugiego dnia mówią, że to prywatna firma i nie ma nic wspólnego z Rosją. Widać, że nikt nie wie, co będzie z Wagnerem i jak ten projekt będzie realizowany. Nie widać na razie dużych ruchów wskazujących na przerzut sił. Jeżeli 7-8 tys. osób ma się tam znaleźć, to będzie to część grupy Wagnera. (...) Faktem jest, że zamontowanie tych sił na Białorusi rodzi pytania o cel ich wykorzystania oraz kto będzie nimi kierować: czy Łukaszenka, czy nadal będzie to interes Rosji lub interes Rosji realizowany rękami Łukaszenki. Można zacząć zadawać pytania, czy Wagner będzie tam, by zejść z oczu społeczeństwu rosyjskiemu, czy też rzeczywiście będzie to baza do działań dezintegracyjnych. Może będą ich tam trzymać, byśmy byli w napięciu. Mamy bardzo wiele pytań i zero odpowiedzi. Jeśli Wagner będzie używany na kierunku polskim, to ważne jest, czy jego ludzie będą wysyłani, by pomóc białoruskim pogranicznikom destabilizować nasz pas granicy, czy przede wszystkim będą wykorzystywani, by ułatwić Łukaszence ściąganie grup migrantów z Afryki - dodał.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki