plastik

Awantura o nakrętki. Nowe przepisy wywołały poruszenie
WIDEO

Awantura o nakrętki. Nowe przepisy wywołały poruszenie

Unia Europejska walczy z plastikiem. Od 1 lipca wszystkie nakrętki muszą być przytwierdzone do butelek i kartonów. Zmiana wywołała spore emocje u części nieprzyzwyczajonych do tego konsumentów. Reporter WP Marek Gorczak zapytał, co sądzą o tym mieszkańcy Białegostoku. Głosy w stolicy Podlasia są podzielone. - Ja to się cieszę, bo to ładnie się trzyma, a swego czasu ja te nakrętki zbierałam. Nie przeszkadzają mi. Niektórzy się złoszczą, że nie można oderwać, bo się przyzwyczaili, a ja nie, ja się cieszę - przyznała seniorka. - Myślę, że to głupota, bo wcześniej zbieraliśmy te nakrętki i wyrzucaliśmy do specjalnych pojemników. Przeszkadza to w piciu, więc moim zdaniem to jest zupełnie bez sensu. Oczywiście to nie jest duży problem, bo tę nakrętkę też da się oderwać, no ale po co się z tym bawić - skomentowała kwestię nakrętek młoda mieszkanka Białegostoku. - Trochę to kłopotliwe, jak np. otwieram mleko, to później mam problem z zakręceniem, ale jeśli Unia tak wymyśliła, to oczywiście my się i do tego dostosujemy. Na pewno dzięki temu te nakrętki nie walają się wszędzie, wyrzuca się z butelką, więc to może być dobre - usłyszeliśmy na ulicy. - Ja używam dzbanków i butelek z filtrami. Jak mi się zdarzy kupić, to nie zwracam na to uwagi. Jeśli to ma sprzyjać ochronie środowiska, to jestem jak najbardziej za - podsumowała inna młoda kobieta. Więcej w dalszej części wideo. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Niepokojące odkrycie naukowców. W ludzkiej krwi znajdują się drobiny mikroplastiku
WIDEO

Niepokojące odkrycie naukowców. W ludzkiej krwi znajdują się drobiny mikroplastiku

Holenderscy naukowcy wykryli mikroplastiki w ludzkiej krwi. W 77,2 proc. próbek pobranych od zdrowych, dorosłych dawców obecne były drobiny mikroplastiku. Naukowcy wciąż próbują określić skutki spożycia tych maleńkich cząstek. Mikroplastik to małe kawałki plastiku o średnicy mniejszej niż 5 mm. Wcześniejsze badania wykryły ich obecność m.in. w mózgu, jelitach, czy łożysku nienarodzonych dzieci, ale nigdy wcześniej w próbkach krwi. - To odkrycie jest niezwykle niepokojące. Już jemy, pijemy i oddychamy plastikiem. Znajduje się w najgłębszym rowie morskim i na szczycie Mount Everest. A jednak produkcja plastiku ma się podwoić do 2040 roku – powiedział dyrektor naczelny Common Seas, Jo Royle. Szacuje się, że od lat pięćdziesiątych ponad 70 mln ton mikrodrobin plastiku zostało wyrzuconychdo oceanów w wyniku przemysłowych procesów produkcyjnych. Z badania wynika, że 50 procent próbek krwi zawierało politereftalan etylenu (PET), który wykorzystywany jest najczęściej do pakowania żywności i napojów. Odpowiedzialny za badania krwi, Profesor Dick Vethaak z Vrije Universiteit Amsterdam w Holandii, powiedział, że osoby, które martwią się o swoje zdrowie, mogą częściej otwierać okna w pomieszczeniach, ponieważ stężenie mikroplastiku jest zwykle wyższe wewnątrz budynków, a także ograniczać kontakt żywności, którą spożywamy z plastikiem. Według raportu WWF, z 2019 roku, wszyscy nieumyślnie spożywamy tyle plastiku, by co sześć miesięcy napełnić miskę o pojemności 125 gramów. Przy takim tempie konsumpcji moglibyśmy zjeść 2,5 kg mikroplastiku w ciągu dekady, czyli mniej więcej tyle samo, co standardowa boja ratunkowa.
Ogromna ilość plastiku w morzach i oceanach. Ekolodzy z WWF alarmują i apelują do ONZ
WIDEO

Ogromna ilość plastiku w morzach i oceanach. Ekolodzy z WWF alarmują i apelują do ONZ

Ekolodzy ze Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF) opublikowali najnowszy raport dotyczący poziomu zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi mórz i oceanów. Jak można przeczytać w dokumencie, do 2050 roku ilość plastiku w różnej formie wzrośnie aż czterokrotnie, natomiast do 2100 roku poziom mikroplastiku może wzrosnąć aż 50-krotnie. Stwierdzono, że plastik ma negatywny wpływ na 88 proc. znanych gatunków morskich. Naukowcy szacują, że nawet 90 proc. wszystkich ptaków morskich i 52 proc. wszystkich żółwi morskich spożywa plastik. Badania przeprowadzili niemieccy naukowcy z Instytutu im. Alfreda Wegenera i z Centrum Badań Polarnych i Morskich im. H. Helmholtza. Przeanalizowali ponad 2500 raportów i pomiarów dotyczących zanieczyszczenia plastikiem z różnych zakątków Ziemi z kilku okresów. W przypadku braku istotnych zmian w codziennym wykorzystywaniu tworzyw sztucznych i ich przedostawaniu się do wody może dojść do prawdziwej katastrofy. Naukowcy podkreślają, że ogromnym problemem jest rozpad plastiku w wodzie na mikroplastik. - Plastik rozpada się na mniejsze kawałki na przykład w wyniku działania światła słonecznego i ścierania przez fale. W tych mniejszych rozmiarach, cząsteczki plastiku mogą dotrzeć do znacznie większej liczby organizmów. Nawet najmniejsze zwierzęta zooplanktonowe mogą je wchłaniać – powiedziała dr Melanie Bergmann, biolog morski z Centrum Badań Polarnych i Morskich Instytutu Alfreda Wegenera Helmholtz. Innym poważnym problemem jest właściwie brak możliwości oczyszczenia oceanu i morza z plastiku. O ile prowadzone są akcje sprzątania brzegów rzek lub plaż z tworzyw sztucznych, o tyle nie ma możliwości skutecznego oczyszczenia z plastiku mórz i oceanów, jeżeli przedmiot znajdzie się na otwartym morzu. Aby spróbować spowolnić rozprzestrzenianie się mikroplastiku, działania muszą być podejmowane na wielu poziomach, począwszy od wielkich firm po każdą pojedynczą osobę. - Jest kilka rzeczy, które należy zrobić, aby złagodzić ten problem, przed którym stoimy. Pierwszym krokiem jest to, że my, jako konsumenci, musimy zważać na nasze własne zachowanie, gdy idziemy na zakupy. Powinniśmy unikać plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku, które generują tak ogromne ilości odpadów i stwarzają problemy w oceanach – stwierdziła Heike Vesper, ekolog z niemieckiej filii WWF. WWF chce, aby państwa przyjęły prawnie wiążący, globalny traktat przeciwko zanieczyszczeniu plastikiem, na zgromadzeniu ogólnym ONZ, które ma odbyć się jeszcze w tym miesiącu.