dr paweł grzesiowski

Rząd podał informacje o stanie pandemii COVID-19. "Kompromitujące dane"
WIDEO

Rząd podał informacje o stanie pandemii COVID-19. "Kompromitujące dane"

Według Ministerstwa Zdrowia, w ostatnich dniach liczba nowych zakażeń na COVID-19 wykrywanych w Polsce oscyluje wokół 3 tys. przypadków na dobę. Jednak zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego, dane te są znacznie zaniżone. Przypomniał, że rząd zniósł stan epidemii co sprawiło, że zniknęło powszechne testowanie na koronawirusa. - Uważam to wręcz za działanie szkodliwe, bo doprowadziło to do tego, że w tej chwili dysponujemy danymi kompletnie kompromitującymi nasz system nadzoru - ocenił ekspert. Według Grzesiowskiego, obecnie wykonuje się w Polsce dziesięciokrotnie mniej testów niż jeszcze rok temu. - W związku z tym dane, które mają służyć polityce rządu, są całkowicie zafałszowane, są niewiarygodne i ich cytowanie uważam za wstydliwe. Należałoby powiedzieć, że to jest "wierzchołek wierzchołka" góry lodowej zachorowań - mówił gość WP. Grzesiowski dodał, że na podstawie danych o znacznej liczbie nowych zakażeń w krajach sąsiadujących z Polską można domniemywać, że i u nas pandemia wciąż nie dała za wygraną. - Myślę, że w Polsce jest co najmniej 20 razy więcej zachorowań (niż podaje MZ - red.) i to jest - moim zdaniem - największy problem, bo jeżeli nie znamy rozmiarów zjawiska, to jak można funkcjonować w zakresie konstruowania strategii, która będzie błędna, bo oparta na nieprawidłowych założeniach - mówił.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Małpia ospa atakuje w Europie. Dr Grzesiowski o tajemniczej chorobie odzwierzęcej
WIDEO

Małpia ospa atakuje w Europie. Dr Grzesiowski o tajemniczej chorobie odzwierzęcej

- Małpia ospa to wirus znany od ponad 50 lat. Krążył w Afryce wśród zwierząt. Jest to choroba odzwierzęca, tubylcy w Afryce zarażali się w skutek kontaktu ze zwierzętami w małych wioskach. Już w latach 70. zauważono, że ten wirus może przenosić się między ludźmi. Przenosi się przez bliski kontakt, nie przez powietrze – tłumaczył w programie WP "Newsroom" dr Paweł Grzesiowski, immunolog, pediatra i ekspert NRL ds. walki z COVID-19. Wirus pojawił się w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Holandii, Portugalii, we Włoszech, w Szwecji, Izraelu, Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. - Mamy do czynienia ze zjawiskiem, którego dotychczas nie było. Pojawiały się w różnych latach pojedyncze i zawleczone przypadki do krajów spoza Afryki. Obecnie 16 krajów z innych kontynentów odnotowuje pojedyncze przypadki zachorowań. Ta liczba krajów w jednym czasie zaatakowana przez wirusy jest czymś zupełnie nowym i niezwykłym – tłumaczył dr Grzesiowski. Ekspert przyznał, że do tej pory wirus był mało zakaźny i nie powodował epidemii. - Jeżeli ten wirus stanie się bardziej zakaźny, może spowodować dużą liczbę zachorowań, ponieważ mamy problem z odpornością przeciwko niemu. Wszystkie osoby urodzone po 1979 r. nie są odporne na ospę – zarówno ludzką, jak i małpią – podkreślił immunolog i pediatra. Doktor Grzesiowski podkreślił, że w historii tej choroby mamy do czynienia z dwiema zmianami. – Po pierwsze wirus wydostał się w niewyjaśniony sposób na wiele kierunków, a po drugie mamy sporo ludzi, którzy są podatni na zachorowanie. To niedobra sytuacja. Jeśli jesteśmy bezbronni to wirus może nas zaatakować – dodał gość programu.
Jak uniknąć boreliozy? Dr Grzesiowski o groźnych kleszczach
WIDEO

Jak uniknąć boreliozy? Dr Grzesiowski o groźnych kleszczach

Dr Paweł Grzesiowski w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski przypomniał, że rozpoczął się sezon na kleszcze. Lekarz podkreślił, że w lesie "zagrożeń jest sporo". - Też nie chcemy ludzi straszyć. Mają spędzać czas na świeżym powietrzu - wspomniał immunolog. - Powinniśmy korzystać, ale z rozsądkiem - zaapelował jednak ekspert i przypomniał o tym, że gdy wracamy z lasu czy innego miejsca na zewnątrz, wierzchnie ubranie należy strzepać poza domem. - To jest najprostszy sposób pozbycia się kleszcza - wyjaśnił lekarz i dodał, że należy jeszcze uważnie przyjrzeć się swojemu ciału w trakcie kąpieli. Dr Paweł Grzesiowski dodał, że każdy sam może usunąć kleszcza, jeśli jest on w łatwo dostępnym miejscu, ale trzeba mieć odpowiednie narzędzia. - Można skorzystać z pętelki, pęsetki, specjalnej karty - wymieniał rozmówca Patrycjusza Wyżgi. - Nie dotykajmy palcami kleszcza - podkreślił lekarz. - Ryzyko rozwoju choroby zmniejsza się proporcjonalnie do czasu pobytu pajęczaka w organizmie. Im krócej wysysa nasz organizm z krwi, tym jest mniejsza szansa, że nas zaraża - dodał dr Grzesiowski. Ekspert przypomniał również o tym, że borelioza jest chorobą podstępną. - Jedne przypadki są ewidentne, czyli mamy rumień (...), ale są sytuacje, gdy dopiero zapalenie stawów lub powiększenie węzłów chłonnych może świadczyć o chorobie - wyjaśnił immunolog.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Dr Grzesiowski: Piąta fala nie jest zaskoczeniem. To nie liczba zakażeń jest decydująca
WIDEO

Dr Grzesiowski: Piąta fala nie jest zaskoczeniem. To nie liczba zakażeń jest decydująca

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o przyspieszeniu liczby zakażeń, która na przełomie stycznia i lutego może wynieść ok. 100 tys. Później może spadać. Czy to najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju piątej fali? O to pytała w programie "Newsroom" Agnieszka Kopacz. - Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że piąta fala się rozpoczęła. Ona już trwa. Kwestia tego, ile jest zakażeń, nie jest decydująca. Od początku pandemii mówię o tym samym, że decydują hospitalizacje i zgony. My jeszcze nie będziemy przez ten tydzień widzieć skutków tych wzrostów zachorowań, bo pacjenci do szpitala trafiają z tygodniowym opóźnieniem. Koniec stycznia pokaże, co nas czeka. System ochrony zdrowia wciąż pracuje z pacjentami, którzy zachorowali w poprzedniej fali. Mamy w szpitalach ponad 14 tys. pacjentów zarażonych Deltą. Nie mamy rezerw. Jeżeli do tych pacjentów dołączą kolejne tysiące zarażone Omikronem, spodziewamy się bardzo poważnych problemów w ochronie zdrowia - stwierdził dr Paweł Grzesiowski. - Patrząc na doświadczenia innych krajów o podobnym poziomie zaszczepienia populacji, to fala trwa ok. 6 tygodni. Ok. miesiąca temu wariantowi zajmuje dominacja nad Deltą. Pamiętajmy, że tylko część przypadków jest raportowana w systemie, bo wiele osób nie zgłasza się na testy lub robi je we własnym zakresie - ocenił specjalista.
WIDEO

Polski wariant koronawirusa? Dr Grzesiowski: Nie zdziwiłbym się. Mamy sprzyjające warunki

Na świecie szerzy się nowy, bardziej zakaźny wariant Omikron. W Polsce trwa IV fala epidemii. Tymczasem Polacy ignorują zasady bezpieczeństwa: nie noszą maseczek, nie zachowują dystansu. Do czego to nas prowadzi? - Musimy pamiętać, że epidemia się nie skończyła. Pojawił się nowy wariant. Szczepienia nie dają stuprocentowej gwarancji przed zakażeniem, a więc przenoszeniem wirusa. Najskuteczniejszą metodą jest noszenie maseczek. W ten sposób można uniknąć aż 98 proc. zakażeń - stwierdził gość programu "Newsroom" w WP dr Paweł Grzesiowski, immunolog. - Z obserwacji poprzednich wariantów wiemy, że nowy potrzebuje zwykle około 2-3 miesięcy, by stać się globalnym wariantem, wywołującym falę zachorowań. Ponieważ wariant Omikron jest już zarówno w naszej części Europy, jak i w krajach Zachodniej Europy, to nic nie stoi na przeszkodzie, by z pewnym opóźnieniem dotarł do Polski, o ile już go tutaj nie ma - dodał. - Musimy być przygotowani na to, że nowe warianty będą powstawać - stwierdził dr Grzesiowski. - Naszym zadaniem jest nie dopuszczać do masowych zakażeń, a to w Polsce niestety się nie dzieje. Mamy bardzo wysoką falę zachorowań i nie zdziwiłbym się, gdyby powstał wariant Polski. Tam, gdzie jest dużo zakażeń, tam jest łatwiej o nowe warianty - dodał gość programu "Newsroom". Dodał, że dodatkowym sprzyjającym warunkiem do rozwoju nowego wariantu jest spora liczba osób z zaburzoną odpornością: z chorobami przewlekłymi, starszych. z chorobą nowotworową czy biorących leki na obniżenie odporności po przeszczepach. - Mamy zadanie obniżać liczbę zachorowań wszelkimi możliwymi sposobami, a szczepiąc się unikamy długotrwałego przebywania wirusa w naszym organizmie. Szczepienia również hamują zdolności wirusa do mutacji. Nie tylko chronią człowieka przed ciężkim zachorowaniem czy śmiercią, ale także zmniejszają ryzyko powstania nowej mutacji - dodał dr Paweł Grzesiowski.