Trwa ładowanie...
"Wiosny by już dziś nie było". Robert Biedroń o zjednoczeniu, wyborach i młodych w polityce
"Wiosny by już dziś nie było". Robert Biedroń o zjednoczeniu, wyborach i młodych w polityceŹródło: Agencja Wyborcza, fot: Dawid Żuchowicz
26-03-2023 18:44

"Wiosny by już dziś nie było". Biedroń o zjednoczeniu, wyborach i młodych w polityce

- Gdyby nie zjednoczenie lewicy, Wiosny by już dzisiaj nie było. Skończylibyśmy jak Nowoczesna, Kukiz czy Palikot. Wynika to ze struktury finansowania partii politycznych i polaryzacji, z jaką mamy do czynienia w Polsce. To są decyzje, które liderzy muszą podejmować, biorąc odpowiedzialność za swoją formację. Uważam, że to była najlepsza możliwa decyzja, bo dzisiaj wszystko wskazuje na to, że po wygranych wyborach będziemy współrządzić - mówi w 31. odcinku "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" europoseł Robert Biedroń, współprzewodniczący Nowej Lewicy.

"Moja, Twoja, Nasza... Podcast" zwraca uwagę na problemy, które na jedynkach gazet pojawiają się okazjonalnie, i które każda kolejna ekipa rządząca od momentu transformacji ustrojowej w 1989 roku traktowała po macoszemu. Mowa o sprawach, którymi żyła lub żyje młodzież. Słuchamy pomysłów, konfrontujemy je z opiniami innych, a także rozliczamy tych, którzy w przeszłości odpowiadali za kształt polskiej polityki młodzieżowej.

Gościem 31. odcinka jest Robert Biedroń, przewodniczący komisji praw kobiet i równouprawnienia w Parlamencie Europejskim, jeden z liderów Nowej Lewicy, w latach 2014-2018 prezydent Słupska. Rozmawiamy o nadchodzących wyborach parlamentarnych, odmłodzeniu polityki i ofercie Lewicy dla najmłodszych wyborców.

- Celem Lewicy w nadchodzących wyborach jest zwycięstwo. Chodzi nie tylko o to, żebyśmy mieli większość, ale przede wszystkim o zwycięstwo programowe. Po 19 latach Polski w Unii Europejskiej pora, żeby Europa zawitała do Polski. Chodzi o świeckie państwo, pełnię praw dla kobiet, czyste powietrze, transport dostępny w każdej gminie. Zwycięstwo musi mieć swoją esencję. To nie może być zwycięstwo dla samego zwycięstwa - mówi Biedroń.

d1srtks

- A rzeczywistość jest taka, że mimo kolejnych afer, PiS nadal trzyma się mocno. Może Polacy wcale nie chcą zmiany rządu? - pytam.

- Polacy chcą godnie żyć. Tę godność definiują poprzez swój portfel, otoczenie, poprzez to, jak postrzegają politykę. Rozmawiamy w dniu, w którym pojawiają się sondaże, w których PiS ma przewagę, ale jeszcze kilka tygodni temu tej przewagi nie miał. Sondaże będą się tak zmieniały. Dzisiaj najważniejsze jest, żeby pokazać alternatywę dla PiS - twierdzi Biedroń.

Jedna lista znów na językach. "Do tego tanga trzeba czworga"

Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk podczas spotkania w Żywcu po raz kolejny nawoływał partie opozycyjne do stworzenia jednej listy wyborczej. - Pan patrzy na te propozycje, zapowiedzi i co pan myśli? - dopytuję.

- W poniedziałek pojawił się ten sondaż, który pokazywał, że w tych różnych opcjach najlepszą formułą startu dla całej opozycji jest jedna lista. Myślę sobie przede wszystkim, że my, jako Lewica, jesteśmy gotowi do podjęcia różnych decyzji, także tych dotyczących jednej listy. Nie wykluczamy żadnego scenariusza. Tylko do tego tanga trzeba czworga. Pytanie jest, co zrobi Szymon Hołownia i PSL. Uważamy, że najważniejsze jest, żeby nas było jak najwięcej w przyszłym parlamencie ze strony opozycji i żebyśmy utworzyli rząd - podkreśla europoseł.

- Idąc na jednej liście, trudno prezentować różne postulaty, chociażby w kwestii mieszkań. Platforma zupełnie inaczej patrzy na tę kwestię. Lewica z kolei nie chce rozwiązywać tego kredytem na zakup mieszkania, tylko mieszkaniami na wynajem. Jak się pogodzić w tej kwestii? Szczególnie że w tym temacie PO jest bliżej do PiS niż do was - zauważam.

- Zawsze tak było. Oni się różnią dwoma procentami, jeśli chodzi o podejście do kwestii mieszkalnictwa. PiS mówi kredyt z oprocentowaniem 2 proc., a Tusk mówi 0 proc. Jedni i drudzy nabijają kieszeń bankierów i deweloperów. Program PO będzie dwukrotnie droższy. Kosztuje 16 mld złotych. (...) To są ogromne pieniądze, które nie trafią do ludzi, trafią znów do deweloperów i bankierów. My mówimy: niech państwo zatrzyma te pieniądze, zainwestuje w te mieszkania i kontroluje ten rynek - tłumaczy współprzewodniczący Nowej Lewicy.

d1srtks

Jak dodaje, aby partie opozycyjne mogły się dogadać, należy stworzyć zespoły programowe, które już będą pracowały nad wspólnymi postulatami, i "zadeklarować chęć utworzenia przyszłego rządu". - To jest według mnie bardzo pilne. Ja sobie wyobrażam, że jeśli chodzi o mieszkalnictwo, można stworzyć system mieszany, prezentując różnego rodzaju preferencje kredytowe, ale zaproponować także program mieszkań z niskim czynszem. To pogodziłoby nas wszystkich w tej wizji mieszkalnictwa - podkreśla Biedroń.

Co chce ugrać Lewica? "Jest ogromny potencjał, to widać"

- Jaki wynik wyborczy Lewicy uznałby pan za sukces? - pytam. - Każdy wynik, który będzie lepszy od tego, który mieliśmy w 2019 roku, czyli 12,5 proc., będzie dobrym wynikiem. Wtedy ja byłem szefem sztabu i miałem przyjemność prowadzić Lewicę. Teraz naszym kandydatem na szefa sztabu jest Włodek Czarzasty i trzymam za niego kciuki. Wszystkie ręce na pokład, żeby ten wynik był jeszcze lepszy. I wierzę, że tak się stanie. Jest ogromny potencjał, to widać. Ludzie są sfrustrowani - tłumaczy gość "Moja, Twoja, Nasza... Podcast".

- W międzyczasie były jeszcze jedne wybory w 2020 roku. Głos na pana oddało wtedy zaledwie... Pamięta pan, ile? - dopytuję.

- Pamiętam, ale to były całkiem inne wybory.

- To było 2 proc.

- Wybory prezydenckie nijak się mają... Gdyby wybory prezydenckie (coś) pokazywały, to PiS miałby 50 proc., a Platforma 40-kilka. To tak nie działa. Powiem panu jako stary wyjadacz: to były kompletnie inne emocje, inna dynamika. Platforma Obywatelska w pewnym momencie wprowadziła swojego kandydata, co wszystko zaburzyło. Ja przed tą sytuacją miałem 18 proc. poparcia w sondażach. (...) Potem Kosiniak-Kamysz wchodził w sondażach do drugiej tury, a 2 proc. dostał. Więc to jest inna dynamika, nieporównywalnie inna sytuacja w Polsce - odpowiada Biedroń.

Jak dodaje, Lewica swoją ofertę kieruje do wszystkich wyborców, choć - jak podkreśla - jej tradycyjnym elektoratem jest "elektorat miejski, dość sfeminizowany, młody, a także starszy, lepiej wykształcony, lepiej zarabiający".

- Bardzo dużo młodych głosuje na Lewicę. (...) Jako były prezydent Słupska mogę powiedzieć, że młodzi ludzie przychodzili do mnie i mówili: "my wyjeżdżamy nie dlatego, że nie ma pracy, ale dlatego, że my nie mamy szans na mieszkanie, bo nie mamy zdolności kredytowej". (...) Ale jako Lewica mamy cały wachlarz propozycji dla młodych ludzi. Po pierwsze ich upodmiotowienie, aby mogli współdecydować o Polsce. I to się dzieje w wielu krajach - młodzi ludzie od 16. roku życia mogą głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Do tego nie trzeba zmieniać konstytucji. Dajmy tym młodym szansę - podkreśla Biedroń.

Mieli być zmianą. "Gdyby nie połączenie, Wiosny by dziś nie było"

- Żałuje pan, że Wiośnie nie udało się samodzielnie przetrwać na scenie politycznej? - pytam.

d1srtks

- Nie, dlatego że Wiosny by już dzisiaj nie było. Gdybyśmy się nie połączyli w większą formację, to by nas dzisiaj nie było i skończylibyśmy jak Nowoczesna, Kukiz czy Palikot. Wynika to ze struktury finansowania partii politycznych i polaryzacji, z jaką mamy do czynienia w Polsce. Widać, co się dzieje z Szymonem Hołownią. Jeżeli on nie podejmie jakiś rozsądnych decyzji, to za chwilę go nie będzie na scenie politycznej. A Wiosna jest. Mamy swoich europosłów, parlamentarzystów, samorządowców, współtworzymy Nową Lewicę. To są decyzje, które liderzy muszą podejmować, biorąc odpowiedzialność za swoją formację. Uważam, że to była najlepsza decyzja, bo dzisiaj wszystko wskazuje na to, że po wygranych wyborach przez opozycję będziemy współrządzić - tłumaczy Biedroń.

- Gdyby cofnął się pan te 4-5 lat, to nadal stworzyłby pan Wiosnę? Czy podjąłby pan inną decyzję? - dopytuję.

- Oczywiście, że bym stworzył. Nie było lewicy w Sejmie. Byłem jedynym politykiem lewicy, który wówczas piastował jakąś funkcję. Było może jeszcze kilku samorządowców, ale nie tak rozpoznawalnych i popularnych. To jest pewna odpowiedzialności chwili. Gdy jest się w takiej sytuacji, w której nie ma lewicy, jest się progresywnym prezydentem, wszystkie oczy skupione są w jednym miejscu i mówią: "Robert, musisz", to nie ma wyboru. Człowiek musi to zrobić i koniec. Nie ma co się mazać, krępować. Zakłada się ruch i idzie do przodu - podkreśla były prezydent Słupska.

Konwencja zjednoczeniowa Nowej Lewicy w Warszawie09.10.2021 Warszawa , ul Pradzynskiego , Expo XXI . Konwencja Zjednoczeniowa Nowej Lewicy . Robert Biedron i Wlodzimierz Czarzasty . 
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pllewica, zjednoczenie, nowa lewica, konwencja, kongres, /FR/, agx
9 października 2021. Kongres zjednoczeniowy Nowej Lewicy w warszawskiej hali Expo XXI. Na zdjęciu Robert Biedroń i Włodzimierz CzarzastyŹródło: Agencja Wyborcza, fot: Sławomir Kamiński

- W książce pisze pan: "Kiedy zostałem posłem, miałem 35 lat. Jak na polskie warunki to mało, byłem jednym z najmłodszych parlamentarzystów. Wydaje się, że w naszym kraju, żeby móc reprezentować Polki i Polaków, trzeba skończyć co najmniej 50 lat. Największa grupa posłów w Sejmie, w którym pracowałem, miała właśnie 50-59 lat. Brakowało młodych ludzi. (…) Może dlatego tak brakuje świeżości i nowych pomysłów? Niemal całą politykę oddaliśmy w ręce ludzi urodzonych w latach 60. i wcześniej". I tak sobie patrzę na metrykę współprzewodniczącego Włodzimierza Czarzastego - wpisuje się w te słowa idealnie - rok urodzenia 1960. To pan zdecydował się połączyć z jego partią - zauważam.

d1srtks

- Tak, ale to nie ja zdecydowałem o tym, kto będzie reprezentował SLD w Nowej Lewicy. To była decyzja SLD. Ja mogłem decydować o kompozycji Wiosny i o tym, kto się dostanie. Jak pan zobaczy, na "wiosenny" skład w parlamencie, to chyba nie ma nikogo, kto byłby emerytem albo blisko emerytury. (...) I gwarantuję panu, że na przyszłych listach i w przyszłym parlamencie będzie jeszcze więcej młodych ludzi - deklaruje Biedroń.

Jak twierdzi, klub parlamentarny Lewicy ma "najmłodszą reprezentację". - I to dobrze. Dobrze, że Lewica kojarzy się z tymi młodymi, choć mamy oczywiście swoje doświadczenie. SLD to jednak jest partia z dorobkiem i powinna też być reprezentowana przez faceta z pewnym dorobkiem życiowym. I cieszę się, że jest to Włodek Czarzasty - tłumaczy.

- W kolejnej kadencji polskiego parlamentu zobaczymy Roberta Biedronia w Sejmie? - pytam.

- Ja z takimi deklaracjami jestem bardzo wstrzemięźliwy. Już raz dostałem po łapach, więc jestem bardzo ostrożny w tych sprawach. Polityka jest dynamiczna. (...) Jako politycy musimy dostosować się do sytuacji i zmieniających się warunków.

- Ale jest takie magiczne słowo "rozważam". Może pan powiedzieć: "rozważam kandydowanie do polskiego parlamentu".

- Rozważam wszystkie scenariusze - podsumował Biedroń.

Rozmawiał Marek Mikołajczyk, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: marek.mikolajczyk@grupawp.pl

Całą rozmowę odsłuchasz w większości serwisów streamingowych, w tym na Open FM, Spotify, Apple Podcasts czy Google Podcasts. Wszystkie odcinki "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" dostępne są tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP

Podziel się opinią

Więcej tematów