wojciech andrusiewicz (strona 4 z 5)

Ekspert o apelu MZ i słowach rzecznika. "Nie ma żadnej wiedzy"
WIDEO

Ekspert o apelu MZ i słowach rzecznika. "Nie ma żadnej wiedzy"

NFZ wystosował apel o wstrzymanie zabiegów i hospitalizacji planowych w trakcie trzeciej fali koronawirusa w Polsce. – Ta decyzja była podyktowana ochroną życia i zdrowia ludzi (…). Czy chcielibyśmy mieć na oddziałach intensywnej terapii medycznej dość dużą grupę np. pacjentów po zabiegu endoprotezowania, który nie jest wymagany na cito? A karetki, które będą jechały z pacjentami COVID-owymi na OIOM-y nie dotrą. Nie dotrą, bo właśnie tam będą pacjenci z zabiegów i operacji planowych. To jest zalecenie i jeżeli lekarz, jeżeli Marszałek Senatu – który jest lekarzem – mówi, że to doprowadzi do wzrostu liczby zgonów to znaczy, że lekarze nie potrafią podejmować decyzji w indywidualnych sprawach – powiedział w porannym programie "Tłit" WP rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz. O komentarz do jego słów poproszony został z kolei prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który był gościem programu "Newsroom" WP. Ekspert bezlitośnie skomentował wypowiedź rzecznika resortu. – To, co usłyszałem z ust pana rzecznika, jest wręcz niewiarygodne. Jak może nie-lekarz mówić, co lekarz powinien robić? Dam przykład, kierując się wypowiedzią pana rzecznika. Proteza stawu biodrowego – czy wie, w jaki sposób wykonywany jest ten zabieg? Ile osób po zabiegu wymaga intensywnej terapii? Mówmy o konkretach –stwierdził prof. Matyja. – Endoproteza stawu biodrowego wykonywana jest dla osób, które nie mogą normalnie funkcjonować. Przebywają na zwolnieniu lekarskim 1, 2 lub 3 miesiące i nie wiemy, jak długi będzie okres wykonywania procedur – zaznaczył. Jak dodał, przesunięcie terminu zabiegu dla takiego chorego to dodatkowy koszt dla państwa. – Już nie mówię o wydłużeniu okresu rehabilitacji – podkreślił. Pytany o to, czy wypowiedź rzecznika może wynikać z niewiedzy odparł: - Myślę, że (rzecznik – red.) nie ma żadnej wiedzy, na czym polega leczenie i dobrze byłoby, gdyby w takich kwestiach wypowiadał się lekarz, który zna się na tych sytuacjach i wie, kiedy i w jakim momencie powinniśmy wdrożyć planowe leczenie operacyjne. Dla dobra chorych, żeby nie było za późno – oznajmił. – Szanujmy się wzajemnie i nie narzucajmy lekarzom, co mają robić. Decyzje o wdrożeniu leczenia powinny należeć do lekarza. My nie potrzebujemy żadnych zaleceń w tej sprawie – skwitował ekspert.
Apel NFZ ws. zabiegów planowych. Opozycja grzmi. Ostra reakcja rzecznika resortu zdrowia
WIDEO

Apel NFZ ws. zabiegów planowych. Opozycja grzmi. Ostra reakcja rzecznika resortu zdrowia

Narodowy Fundusz Zdrowia zalecił ograniczenie planowych zabiegów. Opozycja grzmi. Zarzuca resortowi zdrowia, że w ten sposób ministerstwo zdrowia skazuje wiele osób na śmierć. "Pacjenci z tętniakami aorty proszeni są o przekazanie swojemu tętniakowi info od polskiego Ministra Zdrowia, żeby nie pękał" - skomentował decyzję NFZ były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. - Myślę, że w trakcie epidemii każdy, w tym w szczególności politycy, powinien być wstrzemięźliwy w wyrażaniu swoich poglądów, by nie straszyć społeczeństwa - stwierdził w programie "Tłit" rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. - Ta decyzja była podyktowana potrzebą ochrony życia i zdrowia ludzi. To nie jest decyzja, która została podjęta ad hoc, która nie została należycie wyważona - tłumaczył gość programu "Tłit". - Myślę, że minister Arłukowicz jest najmniej uprawniony do tego, by komentować to, co dzieje się w ministerstwie zdrowia. Gdyby decyzje były podejmowane tak wolno, jak za jego czasów, to doprowadzilibyśmy do tragedii. A przypomnę też, że jedynym ministrem zdrowia oskarżonym przez lekarzy i postawionym przed sądem lekarskim był minister Arłukowicz. Nota bene został skazany przez ten sąd. Więc prosiłbym o daleko idącą wstrzemięźliwość - dodał odnosząc się do wpisu posła Koalicji Obywatelskiej. Rzecznik resortu zdrowia stwierdził też, że 43 proc. z 62 tysięcy zgonów ponadnormatywnych w ubiegłym roku stanowiły te, spowodowane bezpośrednio przez COVID-19. - 27 proc. to są zgony z powodu odroczonego COVID-19. Co to znaczy? To znaczy, że COVID-19 tak wpłynął na zdrowie człowieka, który był dotknięty wielochorobowością, że w jego następstwie taka osoba po 30 dniach zmarła. Mamy więc 70 proc. zgonów z powodu zakażenia koronawirusem. Czy w tym kontekście reakcja NFZ, która zmierza do ratowania życia pacjentów covidowych jest nadmiarowa? Myślę, że nie - stwierdził Wojciech Andrusiewicz.
Violetta Baran Violetta Baran
Koronawirus w Polsce. Rzecznik resortu zdrowia o "najczarniejszym scenariuszu"
WIDEO

Koronawirus w Polsce. Rzecznik resortu zdrowia o "najczarniejszym scenariuszu"

Główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban ostrzegał kilka dni temu, że jeśli tempo wzrostu zakażeń się utrzyma, to w ciągu najbliższych tygodni możemy wrócić do sytuacji z listopada ubiegłego roku, gdy diagnozowano 25-30 tys. zakażeń tygodniowo. Czy te szacunki są wciąż aktualne? - z takim pytaniem do gościa programu "Tłit", rzecznika Ministerstwa Zdrowia Wojciecha Andrusiewicza zwrócił się prowadzący Michał Wróblewski. - Oczywiście prof. Horban przewiduje najczarniejsze scenariusze, mówi o najczarniejszych scenariuszach, by pokazać, do czego można doprowadzić poluzowując sobie nazbyt bardzo dyscyplinę - odparł rzecznik resortu zdrowia. - Nie przewidujemy jednak na dziś, by ten najczarniejszy scenariusz się spełnił. Jeżeli porównamy obecną sytuację do II fali, to tam w ciągu tygodnia mieliśmy dwukrotny wzrost zakażeń, czyli w jednym tygodniu notowaliśmy 4 tysiące przypadków, a tydzień później 8 tysięcy. Ale to, co różni nas in minus do drugiej fali to, że teraz startowaliśmy z pułapu 7 tysięcy zakażeń, a nie tysiąca. Więc nawet mając na względzie wzrost rzędu 30 proc. możemy szybciej dojść i przekroczyć pułap 20 tysięcy zakażeń średnio w tygodniu - dodał. Pytany, czy ten nagły wzrost zakażeń, jak twierdzi część ekspertów, nie jest efektem poluzowania części obostrzeń, czyli powrotu do szkół najmłodszych uczniów oraz otwarcia galerii handlowych, stwierdził, że progności, opracowując prognozy zakażeń biorą obecnie pod uwagę dwa czynniki: transmisję brytyjskiej wersji wirusa oraz podejście do zasad bezpieczeństwa. - Już za ok. 30 proc. transmisji wirusa w Polsce odpowiada wariant brytyjski - stwierdził. - Druga rzecz, która nakłada się na tę transmisję brytyjską, a jest ona bardziej zakaźna, to jest poluzowanie w społeczeństwie. Nie mówimy tu o odgórnym poluzowaniu pewnych zasad epidemiologicznych, ale o naszym własnym społecznym podejściu do restrykcji, do obostrzeń - stwierdził Wojciech Andrusiewicz.
Violetta Baran Violetta Baran