wirus (strona 2 z 15)

Święta jak tykająca bomba. Lekarz o tym, czego unikać
WIDEO

Święta jak tykająca bomba. Lekarz o tym, czego unikać

Minister zdrowia przyznał, że w Polsce każdego tygodnia pojawia się około ćwierć miliona osób chorych na grypę. W wielu miastach kraju brakuje miejsc na oddziałach, szczególnie tych pediatrycznych. Z kolei w wielu przychodniach na wizytę trzeba czekać kilka dni, bo masowo chorują też sami lekarze. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski przedświąteczny apel wystosował w tej sprawie epidemiolog dr Paweł Grzesiowski. Jak podkreślał, chorzy, mimo świąt, powinni ograniczyć kontakt z bliskimi. Powiedział też, jak sobie radzić, gdy chcemy sprawdzić, czy zmagamy się z wirusem. - Dziś jest bardzo trudno doradzać, dlatego że jeśli ja powiem: masz gorączkę, bóle mięśniowe, zgłoś się do lekarza, to oznacza 3-4 czekania dni na wizytę. Nawet na teleporadę czekamy teraz kilkadziesiąt godzin, a może nawet dłużej. Rada jest teraz tylko teoretyczna, która może tylko niektórych ludzi zdenerwować. Musimy, niestety, po raz kolejny radzić sobie sami. Czyli, jeśli mamy objawy, to powinniśmy - jeśli to tylko jest możliwe - kupić test w aptece, żeby przekonać się, czy mamy grypę, COVID-19, czy RSV. Jeśli mamy wiedzę, co nam jest, to wiemy, że możemy zacząć szukać skutecznego leku. W tej chwili gros tych dużych testów jest dodatni w kierunku grypy. A mamy leki na grypę na receptę, dlatego potrzebujemy kontaktu z jakimkolwiek lekarzem, nawet znajomym. Takie leczenie należy rozpocząć jak najszybciej. To jest smutna wiadomość, ale jak mamy objawy, pamiętajmy, że święta to jest okres spotkań z rodziną, osobami starszymi, dziećmi. Jeśli zawieziemy wirusa, to musimy sobie zdawać sprawę z tego, że oni najprawdopodobniej się zarażą. Unikajmy tej sytuacji, choć ja wiem, że to jest bolesne - mówił dr Grzesiowski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Małpia ospa atakuje w Europie. Dr Grzesiowski o tajemniczej chorobie odzwierzęcej
WIDEO

Małpia ospa atakuje w Europie. Dr Grzesiowski o tajemniczej chorobie odzwierzęcej

- Małpia ospa to wirus znany od ponad 50 lat. Krążył w Afryce wśród zwierząt. Jest to choroba odzwierzęca, tubylcy w Afryce zarażali się w skutek kontaktu ze zwierzętami w małych wioskach. Już w latach 70. zauważono, że ten wirus może przenosić się między ludźmi. Przenosi się przez bliski kontakt, nie przez powietrze – tłumaczył w programie WP "Newsroom" dr Paweł Grzesiowski, immunolog, pediatra i ekspert NRL ds. walki z COVID-19. Wirus pojawił się w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Holandii, Portugalii, we Włoszech, w Szwecji, Izraelu, Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. - Mamy do czynienia ze zjawiskiem, którego dotychczas nie było. Pojawiały się w różnych latach pojedyncze i zawleczone przypadki do krajów spoza Afryki. Obecnie 16 krajów z innych kontynentów odnotowuje pojedyncze przypadki zachorowań. Ta liczba krajów w jednym czasie zaatakowana przez wirusy jest czymś zupełnie nowym i niezwykłym – tłumaczył dr Grzesiowski. Ekspert przyznał, że do tej pory wirus był mało zakaźny i nie powodował epidemii. - Jeżeli ten wirus stanie się bardziej zakaźny, może spowodować dużą liczbę zachorowań, ponieważ mamy problem z odpornością przeciwko niemu. Wszystkie osoby urodzone po 1979 r. nie są odporne na ospę – zarówno ludzką, jak i małpią – podkreślił immunolog i pediatra. Doktor Grzesiowski podkreślił, że w historii tej choroby mamy do czynienia z dwiema zmianami. – Po pierwsze wirus wydostał się w niewyjaśniony sposób na wiele kierunków, a po drugie mamy sporo ludzi, którzy są podatni na zachorowanie. To niedobra sytuacja. Jeśli jesteśmy bezbronni to wirus może nas zaatakować – dodał gość programu.
Małpia ospa rozprzestrzenia się po świecie. Biden: jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić
WIDEO

Małpia ospa rozprzestrzenia się po świecie. Biden: jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić

Małpia ospa rozprzestrzenia się w Europie i Ameryce Północnej. Belgia, jako pierwszy kraj, wprowadza obowiązkową 21- dniową kwarantannę dla chorych na tę chorobę. Naukowcy, którzy obserwowali liczne epidemie w Afryce, są zdumieni najnowszymi doniesieniami. Przypadki małpiej ospy były bowiem wcześniej obserwowane tylko wśród osób powiązanych z Afryką Środkową i Zachodnią. W zeszłym tygodniu Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia, Włochy, USA, Szwecja i Kanada zgłosiły infekcje, głównie u młodych mężczyzn, którzy wcześniej nie podróżowali do Afryki. Po kilku dniach pierwsze przypadki ogłosiły też Francja, Niemcy, Belgia i Australia. Według prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić. - Ciężko pracowaliśmy, zastanawiając się nad tym, co możemy zrobić i jaka szczepionka może być skuteczna. Ale jest obawa, że gdyby wirus się rozprzestrzenił, miałoby to konsekwencje - zaznacza Biden. - Musimy to zbadać. Musimy ograniczyć transmisję i chronić ludzi. Ale to nie będzie kolejny COVID - podsumowuje jednak dr Daniel Bausch z Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Tropikalnej i Higieny. Do tej pory nie zanotowano w Europie żadnego zgonu związanego z tą chorobą. Małpia ospa zazwyczaj powoduje gorączkę, dreszcze, wysypkę i zmiany chorobowe na twarzy lub genitaliach. WHO szacuje, że choroba jest śmiertelna nawet dla jednej na 10 osób. Opracowywane są leki mające zapobiec rozwojowi tego wirusa. Brytyjscy urzędnicy ds. zdrowia badają, czy choroba jest przenoszona drogą płciową. Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom zaleciło izolację wszystkich podejrzanych przypadków i zaleca osobom wysokiego ryzyka szczepienia przeciwko ospie.
Tajemniczy wirus atakuje Europę. Przypadki zapalenia wątroby w kolejnych krajach
WIDEO

Tajemniczy wirus atakuje Europę. Przypadki zapalenia wątroby w kolejnych krajach

Odkryte niedawno tajemnicze zapalenie wątroby u dzieci rozprzestrzeniło się już na 11 krajów. Według WHO w ostatnich tygodniach chorobę zidentyfikowano u prawie 170 dzieci, a co najmniej jedno dziecko z jej powodu zmarło. Pierwsze pięć przypadków wykryto w Szkocji 31 marca, a Wielka Brytania od początku roku zgłosiła już łącznie 114 przypadków. Dotychczas nieznana choroba, pojawiła się też w kilku innych krajach. Kolejna pod względem liczby zachorowań jest Hiszpania (13 przypadków), dalej Izrael (12) oraz Stany Zjednoczone (9). Nowe przypadki pojawiły się również w Danii, Holandii, we Włoszech, w Norwegii, Francji, Rumunii i Belgii. Większość zarażonych dzieci miała mniej niż 10 lat i była wcześniej zdrowa. Zapalenie wątroby wywołało u nich żółtaczkę, biegunkę, wymioty i ból brzucha. 10 proc. chorych wymagało przeszczepu wątroby. - Przypadki są naprawdę niepokojące - zaznacza Aikaterini Mougkou, ekspert z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). - Ponieważ nie znamy przyczyny, nie znamy też drogi transmisji ani sposobów jej zapobiegania i leczenia - dodaje. Według badań za chorobą najprawdopodobniej odpowiadają adenowirusy, które dzięki wszechobecnym środkom ostrożności związanym z COVID-19 nieco wygasły. Jednak małe dzieci, które w ciągu ostatnich dwóch lat dorastały nosząc maseczki i izolując się od innych, nie wykształciły odporności na adenowirusy. Niewykluczone jest też, że zapalenie wątroby może mieć bezpośredni związek z zachorowaniem na COVID-19. Badania na ten temat trwają, a ich wyniki mają być wkrótce dostępne. Eksperci apelują, by zwracać uwagę na objawy żółtaczki.