parlament europejski (strona 10 z 60)

Relacje UE-Chiny. Eksperci ostrzegają: Nie ma odwrotu
WIDEO

Relacje UE-Chiny. Eksperci ostrzegają: Nie ma odwrotu

- Kwestie relacji z Chinami to są nie tylko problemy gospodarcze, które są bardzo ważne dla konkurencyjności naszej gospodarki, ale także kwestie bezpieczeństwa. Chińczycy są bardzo drapieżni jeżeli chodzi o pozyskiwanie technologii, które powstają w Europie. Nie zawsze chińskie firmy lub obywatele pozyskują je w sposób legalny. To są bardzo poważne wyzwania związane z Chinami - stwierdził Łukasz Maślanka, analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich. Gość debaty WP przyznał, że Unia Europejska ma dużą swobodę działania, ponieważ polityka celna jest wyłączną kompetencją UE. Komisja Europejska była jednak hamowana przez niektóre państwa członkowskie. - Niemcy obawiają się odwetu i zamknięcia chińskich produktów dla rynku niemieckiego. Wszystkie państwa członkowskie UE mają gigantyczny deficyt handlu z Chinami i w momencie bardziej asertywnej polityki Chińczycy jeszcze bardziej zamkną się na nasze towary, wykradając potrzebne technologie – tłumaczył analityk OSW. - Jest też problem ryzyka inflacyjnego. Zamknięcie się na Chiny będzie oznaczało wzrost cen. Doświadczyliśmy w ostatnich miesiącach i latach, jak dotkliwym problemem może być inflacja. Zwłaszcza, że spektakularną klęską zakończyła się polityka wobec Rosji oparta wyłącznie o kalkulacje gospodarcze – podsumował Łukasz Maślanka. - Czy nie ma odwrotu od twardego podejścia Europejczyków wobec Chin? – zapytał prowadzący Patrycjusz Wyżga. - Nie ma odwrotu. Nawet ostatnia wizyta kanclerza Niemiec w Chinach pokazała, jak różniła się znacznie od wcześniejszych. Niemcy były tym państwem, które próbowało wywierać wpływ na KE, żeby Unia Europejska z jednej strony traktowała Chiny jako konkurenta, ale z drugiej strony współpracowała z Chinami - stwierdził prof. Kamil Zajączkowski, dyrektor Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. - Dzisiaj Francja i Niemcy, czyli dwa największe państwa, zaczynają zmieniać politykę wobec Pekinu, zdając sobie sprawę, że dzisiaj Chiny mogą stanowić realne zagrożenie dla suwerenności gospodarczej Unii Europejskiej – ostrzegł ekspert. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Ochrona granic UE. Eksperci o wyzwaniach: Zmiana prawa nie wystarczy
WIDEO

Ochrona granic UE. Eksperci o wyzwaniach: Zmiana prawa nie wystarczy

- Jedyną instytucją Unii Europejskiej, która ma swoją centralę w Polsce jest Frontex, agencja, która dba o nasze zewnętrzne granice – podkreślił dziennikarz WP Patrycjusz Wyżga, pytając o wyzwania i priorytety UE ws. ochrony wschodniej granicy na odcinku białoruskim. - W państwach Europy Zachodniej kwestie migracyjne budzą jeszcze większe emocje, niż w Polsce. We Francji, Belgii czy Włoszech one są tematem numer jeden. Wydaje się, że cała Unia Europejska zmierza w kierunku zaostrzenia polityki migracyjnej - stwierdził Łukasz Maślanka, analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich. - Tutaj nie wystarczy sama zmiana prawa, ponieważ europejskich granic trudno jest strzec w sytuacji kiedy mamy dziesiątki tysięcy zdeterminowanych ludzi, gotowych podjąć ryzyko narażenia życia, by przepłynąć morze lub sforsować polsko-białoruską granicę. To jest poważna debata filozoficzna, co jest ważniejsze – bezpieczeństwo granic czy ochrona praw człowieka – tłumaczył ekspert. Jak dodał, ochrona granic będzie domeną państw narodowych, lokalnych służb granicznych. - Rolą Frontexu jest bowiem koordynowanie, wspieranie technologiczne ochrony granic, zbieranie informacji, gromadzenie danych – wyliczył analityk OSW. - Do 2016 r. głównym mottem Unii Europejskiej była wolność w każdej postaci – gospodarcza, ekonomiczna, społeczna, dotycząca przemieszczania się - przyznał prof. Kamil Zajączkowski, dyrektor Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. - W 2016 r. doszło do zmiany podejścia UE. Wojna w Ukrainie, a wcześniej pandemia i polityka Trumpa jeszcze bardziej to wzmocniły. Dzisiaj kwestią najważniejszą dla polityków europejskich jest bezpieczeństwo. Kwestia migracji i granic staje się więc kluczowa dla każdego z europejskich polityków – podsumował ekspert z UW. Jak wzmocnić nasze bezpieczeństwo? Przed jakimi wyzwaniami stoi zjednoczona Europa? Obejrzyj całą debatę ekspertów. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Ukraina coraz bliżej UE. "Wojna zmieniła nastawienie Europy"
WIDEO

Ukraina coraz bliżej UE. "Wojna zmieniła nastawienie Europy"

- Wojna w Ukrainie całkowicie zmieniła nastawienie Europy Zachodniej do procesu rozszerzenia Unii Europejskiej. Do momentu wybuchu wojny to nastawienie było sceptyczne – stwierdził prof. Kamil Zajączkowski, dyrektor Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. - 20 lat temu rozszerzenie kojarzyło się z nadzieją, z dostępem do nowych rynków zbytu, z siłą Unii Europejskiej. Dzisiaj kwestia rozszerzenia jest determinowana przede wszystkim obawą, strachem i niepokojem wobec tego, co jeszcze może zrobić Putin – dodał ekspert. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi przyznał, że z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy w interesie Unii Europejskiej jest członkostwo Ukrainy, ale także państw bałkańskich we wspólnocie. - Nie będzie to łatwy i szybki proces. Trzeba się przygotować też na takie kwestie, które mogliśmy obserwować kilka miesięcy temu. Ukraina stanie się z jednej strony naszym partnerem, ale nasi producenci, rolnicy i przedsiębiorcy będą konkurować z przedsiębiorcami ukraińskimi na wspólnym rynku europejskim. To także będzie wymagało pewnych zmian, ale zróbmy ten pierwszy krok – podsumował prof. Zajączkowski. - W tej chwili najważniejszym zagadnieniem jest to, żeby Ukraina przetrwała jako niepodległe państwo – przyznał Łukasz Maślanka, analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich. Wspólnotę w związku z pogłębiającą się integracją czeka jednak kilka wyzwań. Perspektywa rozszerzenia UE to co najmniej kilkanaście lat – potwierdzili rozmówcy debaty WP. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Wspólna armia UE. Polityczne hasło kontra miliardy na obronność
WIDEO

Wspólna armia UE. Polityczne hasło kontra miliardy na obronność

Wspólna europejska armia to tylko hasło czy konkret, który w końcu się zrealizuje? - Europejska armia jest hasłem politycznym podnoszonym przez niektórych polityków. Większość państw UE należy również do NATO, uważając to za sojusz obronny. Unia Europejska ma jednak swoje role w zakresie bezpieczeństwa i obrony z udziałem armii państw narodowych – tłumaczył Łukasz Maślanka, analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich. Ekspert przyznał, że wspólna armia to "chwytliwe hasło, które może budzić entuzjazm", ale harmonizacja tak różnych państw UE, w tym części państw neutralnych, jest trudna w dostosowaniu sił zbrojnych. - Są jednak przykłady daleko posuniętej współpracy, a najlepszym z nich są Grupy Bojowe Unii Europejskiej. To formacje szybkiego reagowania wystawiane na okres pół roku w celu utrzymania pewnej gotowości, zwłaszcza w obszarach, których nie obejmuje traktat o NATO – dodał Maślanka. Jak wyjaśnił drugi rozmówca Patrycjusza Wyżgi, idea wspólnej armii nie jest nowa. Pojawiła się w 1999 r. z inicjatywy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, kiedy to powołano wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony. - Jednym z jej celów było wysyłanie misji oraz operacji cywilnych i wojskowych UE do różnych stref konfliktu i to ma miejsce. Od 2003 r. wykonano prawie 40 takich misji – podsumował prof. Kamil Zajączkowski, dyrektor Centrum Europejskiego UW. - Wojna w Ukrainie jednoznacznie pokazała, że dzisiaj możemy mówić o NATO, jako o filarze bezpieczeństwa europejskiego i ewentualnie o budowaniu europejskich zdolności wojskowych, ale one miałyby charakter wyłącznie komplementarny i uzupełniający siły Sojuszu – przyznał prof. Zajączkowski. Obaj eksperci są zgodni, że w sferze wspólnej polityki bezpieczeństwa UE wiele się zmieniło od dnia wojny - 24 lutego 2022 r. - Są obszary, gdzie Unia Europejska zrobiła dużo. Przykładem jest Europejski Instrument na rzecz Pokoju finansowany poza oficjalnym budżetem. Państwa członkowskie składają się na to, żeby np. swoim partnerom kupować broń. Po inwazji Rosji fundusz ten rekompensował państwom członkowskim koszty zakupu broni przekazywanej Ukrainie – tłumaczył Łukasz Maślanka. - Fundusz ten wyrasta też na potężne narzędzie wspierania państw członkowskich w realizowaniu celów polityki obronnej UE. Innym przykładem jest misja szkoleniowa dla żołnierzy ukraińskich przez żołnierzy z Polski, Niemiec, Francji i Hiszpanii – dodał analityk OSW. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Praworządność w Unii Europejskiej. "Polska trafiła do podręczników"
WIDEO

Praworządność w Unii Europejskiej. "Polska trafiła do podręczników"

Na czym polega praworządność? Czym jest według Unii Europejskiej? - Ludzkość zawsze miała jakiś system, kiedyś w społeczeństwach prymitywnych to był obyczaj, później etyka i moralność. Prawo jest takim najbardziej skodyfikowanym system, żeby pokazać, jak mają wyglądać normy regulujące nasz ład społeczny – przyznał prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS. - Praworządność w cywilizowanych krajach jest instrumentem, który pomaga nam efektywniej funkcjonować. To taki punkt orientacyjny, który zdejmuje z nas dużą dozę niepewności i pozwala działać, nie narażając się na reakcję państwa czy innych obywateli – dodał. Wątek związany z różnorodnością w Europie i prawem w Unii Europejskiej rozwinął drugi z rozmówców Pawła Pawłowskiego. - Praworządność jest związana ze strukturami danego państwa, tradycją i historią. Mamy duże zróżnicowanie w północnej i południowej Europie, mamy państwa laickie i związane z którymś z Kościołów, państwa liberalne i bardziej konserwatywne. Prawo, w przypadku Polski konstytucja, jest formułą, w której się realizujemy – tłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. Na pytanie, jak praworządność rozumie Polska ekspert odparł, że zależy która Polska według politycznego podziału. - Polska odegrała taką rolę, że weszła na trwałe do podręczników prawa Unii i nie ma tu powodów do dumy, bo jako testująca nowe wydarzenia, sprawy, procedury i mechanizmy. Polska razem z Węgrami, ci dwaj najgorsi uczniowie w klasie, doprowadzili do tego, że powstał problem, jak zrozumieć praworządność – przyznał prof. Grzeszczak. – Dziś praworządność równa się demokracja, równość i brak dyskryminacji, ale również służące temu wszystkiemu niezależne sądy – podsumował. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Przyszłość Unii Europejskiej. "Najważniejsze zmiany już się dzieją"
WIDEO

Przyszłość Unii Europejskiej. "Najważniejsze zmiany już się dzieją"

Jaka przyszłość czeka Unię Europejską? Czy dojdzie do zmian traktatów lub większej federalizacji? - Ciągle dyskutuje się wśród elity politycznej o jakimś problemie z globalizacją. Kilka lat temu rozpoczął się na tej planecie proces, który można nazwać deglobalizacją. Powstają minimocarstwa np. wokół Turcji czy w krajach Ameryki Południowej – przyznał - prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS. - Jeśli Unia Europejska będzie musiała całkowicie inaczej myśleć o swojej przyszłości, a jesienią tego roku w USA wygra Donald Trump, wtedy natychmiast jednomyślność czy jakaś forma głosowania powinny u nas dominować – dodał. Ekspert przyznał, że jeśli USA zdecydują się na izolacjonizm to Unia Europejska, a także reszta świata będzie musiała kompletnie inaczej przedefiniować swoje strategiczne cele. Co więc czeka naszą europejską wspólnotę? – zapytał Paweł Pawłowski. - Traktat o Unii Europejskiej mówi o tym, że Unia jest procesem zbliżania się narodów jednoczącej się Europy. To dobra definicja tego, jak należy patrzeć na Unię – jako na proces. Unia musi się zmieniać, bo świat się zmienia. Zmiana następuje pod wpływem kilku bodźców np. świata zewnętrznego - wyborów w USA, roli Chin, wojny w Ukrainie, pandemii – wytłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. Ekspert przyznał, że w przyszłości czeka nas zmiana podziału kompetencji – m.in. przekazanie kwestii ochrony zdrowia czy wzmocnienie kompetencji w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. - Najważniejsze dla nas, obywateli zmiany już się dzieją. To są daleko idące regulacje właśnie w zakresie energetyki, ochrony środowiska czy sztucznej inteligencji – podsumował prof. Grzeszczak. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Prawo unijne ważniejsze od krajowego? Ekspert rozwiał wątpliwości
WIDEO

Prawo unijne ważniejsze od krajowego? Ekspert rozwiał wątpliwości

Czy prawo unijne jest ważniejsze od prawa krajowego? To pytanie zadał swoim rozmówcom dziennikarz WP Paweł Pawłowski. - Nie, nie jest ważniejsze, jest innym systemem prawnym. Zasada pierwszeństwa jest trochę źle językowo ujmowana. Tu nie chodzi o to, co jest ważniejsze, tylko co ma najpierw zastosowanie w danej sprawie – tłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. - Jeżeli okazałoby się, że przepis ustawy krajowej mówi tak, a przepis innej ustawy mówi inaczej, to na końcu drogi, jak się nie da połączyć tych przepisów, nie stosuje się przepisów prawa krajowego. To nazywa się zasadą pierwszeństwa– dodał prof. Grzeszczak. Ekspert wyjaśniał, że każdy system prawa krajowego musi mieć hierarchię swoich źródeł prawa. Zazwyczaj to konstytucja lub inny akt o takim charakterze, dalej ustawy, następnie ratyfikowane umowy międzynarodowe, a na końcu rozporządzenia. Jak podkreśla prof. Grzeszczak odrębnym systemem prawa jest system Unii Europejskiej. – Żyjemy w dwóch systemach prawnych. Jeżeli mamy sprawę z elementem unijnym to wiążąca jest hierarchia unijna, a później krajowa – przyznał rozmówca Pawła Pawłowskiego. Czy podlegając pod system prawny UE tracimy jakkolwiek suwerenność? - Zawsze każda umowa międzynarodowa w pewien sposób nas ogranicza. Nasze wejście do UE oznaczało, że będziemy współdecydować z naszą reeuropejską rodziną – przyznał prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS. - To nie znaczy, że my pozbywamy się swoich praw. My teraz współdecydujemy o pewnych obszarach życia razem z naszymi braćmi i siostrami z pozostałych 26 państw – dodał. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Koniec art. 7 wobec Polski. Eksperci o winnych "demontażu państwa"
WIDEO

Koniec art. 7 wobec Polski. Eksperci o winnych "demontażu państwa"

Komisja Europejska zakończyła procedurę z art. 7 przeciwko Polsce. Uznano, że nie ma już "wyraźnego zagrożenia" dla rządów prawa. Co to oznacza dla nas w praktyce? - Zakończenie tej procedury ma charakter wizerunkowy, jest przywróceniem możliwości odbudowywania wiarygodności naszego państwa, jako członka Unii Europejskiej – stwierdził prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. Paweł Pawłowski zapytał swoich rozmówców o powód wszczęcia tej procedury. – Musimy się cofnąć do 2015 roku, kiedy zaczęły się problemy. Wybrana wówczas nowa władza zaczęła reformować najpierw Trybunał Konstytucyjny, dalej miał miejsce kompletny paraliż w świetle prawa europejskiego, później reforma sądownictwa i szereg ustaw. To pozwoliło na wprowadzenie wielu zmian, które były niezgodne z wartościami Unii Europejskiej, z praworządnością. Głównym punktem zapalnym było uzależnienie sądownictwa – wyliczył prof. Grzeszczak. Jak przyznał ekspert, najpierw podjęto "miękkie kroki" i wezwanie do zmiany zachowań, ale to nic nie dało i komisja stanęła przed "ścianą wyzwań". – Proces demontażu państwa prawa trwał, a nawet przyspieszał, w związku z czym zainicjowano procedurę z art. 7, wybierając delikatny wariant – dodał ekspert. Czy obecnie nie ma już zagrożenia dla praworządności w Polsce? - Zależy jak na to patrzeć. Za chwilę, tzn. za 3,5 roku mamy kolejne wybory i można sobie wyobrazić, że gdyby partia, która doprowadziła nasze państwo do bezprawia, wróciła do władzy, to te wszystkie nonsensy i deformy systemu prawnego mogłaby znów próbować zainstalować do naszego nieporządku prawnego - stwierdził prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją z Uniwersytetu SWPS. - W bardziej optymistycznej wersji, że partie o nieliberalnych ciągotach nie dojdą do władzy, to jesteśmy na dobrej ścieżce do tego, żeby ostatecznie i formalnie wszystko uporządkować – podsumował. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Droga Polski do miliardów z KPO. Ekspert zdradza, jakie postawiono nam warunki
WIDEO

Droga Polski do miliardów z KPO. Ekspert zdradza, jakie postawiono nam warunki

Dlaczego praworządność była tak ważna przy odblokowaniu środków z KPO dla Polski? To pytanie Paweł Pawłowski zadał swoim rozmówcom. - Wskutek pandemii i przestojów gospodarczych niespotykanych w naszych czasach państwa znalazły na to sposób, uzgadniając, że w ramach Unii Europejskiej będą miały znacznie silniejszą pozycję, jako negocjujący dużą pożyczkę na wsparcie gospodarek – tłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. - Stworzono specjalny fundusz z różnymi strumieniami finansowymi. By mogły one być uruchomione, musiały być zatwierdzone w ramach jakichś pomysłów. To są Krajowe Plany Odbudowy i każdy kraj członkowski ma taki plan opracowany – dodał prof. Grzeszczak. Jak tłumaczył gość Pawła Pawłowskiego, obowiązywały pewne warunki i zasady, które są tzw. kamieniami milowymi. - W Polsce i na Węgrzech kamieniami milowymi było przywrócenie niezależnego sądownictwa, wykonanie wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zaprzestanie prześladowania sędziów za przestrzeganie prawa UE, wycofanie się z pewnych zmian ustawowych, m.in. kagańcowej, tej dyscyplinującej sędziów – wyliczał ekspert. - Spełnienie tych kamieni milowych było warunkiem, by móc zacząć aplikować o pieniądze w konkretnych projektach – dodał. Jak przyznał, na początku nic się nie działo, bo to rząd premiera Morawieckiego nie wykazywał woli załatwienia sprawy. – Nic się nie działo, nie występowaliśmy o pieniądze, więc sprawa była długo w zawieszeniu – podsumował gość WP. Sytuacja zmieniła się po wyborach. Nowy rząd zaczął podejmować konkretne działania dotyczące praworządności, co odblokowało miliardy złotych dla Polski. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Polacy kupują produkty regionalne? Zapytaliśmy o przysmaki kuchni z Podlasia
WIDEO

Polacy kupują produkty regionalne? Zapytaliśmy o przysmaki kuchni z Podlasia

- Kupuję takie produkty regionalne. Ludzie powinni korzystać z własnej pracy i własnych pomysłów - przyznała kobieta, którą spytaliśmy o kupowanie regionalnych produktów na Podlasiu. - Jestem patriotką regionalną. Chętnie kupuję wyroby Piątnicy, serki Piątnicy czy miody - dodaje inna. Unia Europejska wprowadziła specjalne oznaczenie produktów regionalnych, by chronić je przed nieuczciwym przywłaszczeniem nazwy lub podrobieniem przez konkurencję, a co najważniejsze - aby lepiej informować konsumentów o walorach kupowanych przez nich wyrobów z danego regionu. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, czy znane są im regionalne produkty z Podlasia, a także czy kupują lokalną żywność. Białostoczanie nie kryli swojego zamiłowania do znanych im od lat dań czy przysmaków z ich regionu. - Jestem jak najbardziej za tym, by ludzie wiedzieli, że to jest z naszego regionu - słyszymy. - Kojarzę znaczek, to jest po prostu dobre i kupuję - mówi kolejna osoba. - Jeżeli jest taki certyfikat, to może będziemy znani w całej Europie, trzeba chronić swój produkt - ocenia inna. - Lubię babkę ziemniaczaną, kiszkę ziemniaczaną, gołąbki czy tatarskie jedzenie - usłyszeliśmy. Obejrzyj całą sondę z Białegostoku, by poznać więcej regionalnych przysmaków z Podlasia. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki