parlament europejski (strona 11 z 60)

Prawo unijne ważniejsze od krajowego? Ekspert rozwiał wątpliwości
WIDEO

Prawo unijne ważniejsze od krajowego? Ekspert rozwiał wątpliwości

Czy prawo unijne jest ważniejsze od prawa krajowego? To pytanie zadał swoim rozmówcom dziennikarz WP Paweł Pawłowski. - Nie, nie jest ważniejsze, jest innym systemem prawnym. Zasada pierwszeństwa jest trochę źle językowo ujmowana. Tu nie chodzi o to, co jest ważniejsze, tylko co ma najpierw zastosowanie w danej sprawie – tłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. - Jeżeli okazałoby się, że przepis ustawy krajowej mówi tak, a przepis innej ustawy mówi inaczej, to na końcu drogi, jak się nie da połączyć tych przepisów, nie stosuje się przepisów prawa krajowego. To nazywa się zasadą pierwszeństwa– dodał prof. Grzeszczak. Ekspert wyjaśniał, że każdy system prawa krajowego musi mieć hierarchię swoich źródeł prawa. Zazwyczaj to konstytucja lub inny akt o takim charakterze, dalej ustawy, następnie ratyfikowane umowy międzynarodowe, a na końcu rozporządzenia. Jak podkreśla prof. Grzeszczak odrębnym systemem prawa jest system Unii Europejskiej. – Żyjemy w dwóch systemach prawnych. Jeżeli mamy sprawę z elementem unijnym to wiążąca jest hierarchia unijna, a później krajowa – przyznał rozmówca Pawła Pawłowskiego. Czy podlegając pod system prawny UE tracimy jakkolwiek suwerenność? - Zawsze każda umowa międzynarodowa w pewien sposób nas ogranicza. Nasze wejście do UE oznaczało, że będziemy współdecydować z naszą reeuropejską rodziną – przyznał prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS. - To nie znaczy, że my pozbywamy się swoich praw. My teraz współdecydujemy o pewnych obszarach życia razem z naszymi braćmi i siostrami z pozostałych 26 państw – dodał. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Koniec art. 7 wobec Polski. Eksperci o winnych "demontażu państwa"
WIDEO

Koniec art. 7 wobec Polski. Eksperci o winnych "demontażu państwa"

Komisja Europejska zakończyła procedurę z art. 7 przeciwko Polsce. Uznano, że nie ma już "wyraźnego zagrożenia" dla rządów prawa. Co to oznacza dla nas w praktyce? - Zakończenie tej procedury ma charakter wizerunkowy, jest przywróceniem możliwości odbudowywania wiarygodności naszego państwa, jako członka Unii Europejskiej – stwierdził prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. Paweł Pawłowski zapytał swoich rozmówców o powód wszczęcia tej procedury. – Musimy się cofnąć do 2015 roku, kiedy zaczęły się problemy. Wybrana wówczas nowa władza zaczęła reformować najpierw Trybunał Konstytucyjny, dalej miał miejsce kompletny paraliż w świetle prawa europejskiego, później reforma sądownictwa i szereg ustaw. To pozwoliło na wprowadzenie wielu zmian, które były niezgodne z wartościami Unii Europejskiej, z praworządnością. Głównym punktem zapalnym było uzależnienie sądownictwa – wyliczył prof. Grzeszczak. Jak przyznał ekspert, najpierw podjęto "miękkie kroki" i wezwanie do zmiany zachowań, ale to nic nie dało i komisja stanęła przed "ścianą wyzwań". – Proces demontażu państwa prawa trwał, a nawet przyspieszał, w związku z czym zainicjowano procedurę z art. 7, wybierając delikatny wariant – dodał ekspert. Czy obecnie nie ma już zagrożenia dla praworządności w Polsce? - Zależy jak na to patrzeć. Za chwilę, tzn. za 3,5 roku mamy kolejne wybory i można sobie wyobrazić, że gdyby partia, która doprowadziła nasze państwo do bezprawia, wróciła do władzy, to te wszystkie nonsensy i deformy systemu prawnego mogłaby znów próbować zainstalować do naszego nieporządku prawnego - stwierdził prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją z Uniwersytetu SWPS. - W bardziej optymistycznej wersji, że partie o nieliberalnych ciągotach nie dojdą do władzy, to jesteśmy na dobrej ścieżce do tego, żeby ostatecznie i formalnie wszystko uporządkować – podsumował. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Droga Polski do miliardów z KPO. Ekspert zdradza, jakie postawiono nam warunki
WIDEO

Droga Polski do miliardów z KPO. Ekspert zdradza, jakie postawiono nam warunki

Dlaczego praworządność była tak ważna przy odblokowaniu środków z KPO dla Polski? To pytanie Paweł Pawłowski zadał swoim rozmówcom. - Wskutek pandemii i przestojów gospodarczych niespotykanych w naszych czasach państwa znalazły na to sposób, uzgadniając, że w ramach Unii Europejskiej będą miały znacznie silniejszą pozycję, jako negocjujący dużą pożyczkę na wsparcie gospodarek – tłumaczył prof. Robert Grzeszczak, kierownik Centrum Badań Ustroju Unii Europejskiej WPiA UW. - Stworzono specjalny fundusz z różnymi strumieniami finansowymi. By mogły one być uruchomione, musiały być zatwierdzone w ramach jakichś pomysłów. To są Krajowe Plany Odbudowy i każdy kraj członkowski ma taki plan opracowany – dodał prof. Grzeszczak. Jak tłumaczył gość Pawła Pawłowskiego, obowiązywały pewne warunki i zasady, które są tzw. kamieniami milowymi. - W Polsce i na Węgrzech kamieniami milowymi było przywrócenie niezależnego sądownictwa, wykonanie wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zaprzestanie prześladowania sędziów za przestrzeganie prawa UE, wycofanie się z pewnych zmian ustawowych, m.in. kagańcowej, tej dyscyplinującej sędziów – wyliczał ekspert. - Spełnienie tych kamieni milowych było warunkiem, by móc zacząć aplikować o pieniądze w konkretnych projektach – dodał. Jak przyznał, na początku nic się nie działo, bo to rząd premiera Morawieckiego nie wykazywał woli załatwienia sprawy. – Nic się nie działo, nie występowaliśmy o pieniądze, więc sprawa była długo w zawieszeniu – podsumował gość WP. Sytuacja zmieniła się po wyborach. Nowy rząd zaczął podejmować konkretne działania dotyczące praworządności, co odblokowało miliardy złotych dla Polski. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Polacy kupują produkty regionalne? Zapytaliśmy o przysmaki kuchni z Podlasia
WIDEO

Polacy kupują produkty regionalne? Zapytaliśmy o przysmaki kuchni z Podlasia

- Kupuję takie produkty regionalne. Ludzie powinni korzystać z własnej pracy i własnych pomysłów - przyznała kobieta, którą spytaliśmy o kupowanie regionalnych produktów na Podlasiu. - Jestem patriotką regionalną. Chętnie kupuję wyroby Piątnicy, serki Piątnicy czy miody - dodaje inna. Unia Europejska wprowadziła specjalne oznaczenie produktów regionalnych, by chronić je przed nieuczciwym przywłaszczeniem nazwy lub podrobieniem przez konkurencję, a co najważniejsze - aby lepiej informować konsumentów o walorach kupowanych przez nich wyrobów z danego regionu. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, czy znane są im regionalne produkty z Podlasia, a także czy kupują lokalną żywność. Białostoczanie nie kryli swojego zamiłowania do znanych im od lat dań czy przysmaków z ich regionu. - Jestem jak najbardziej za tym, by ludzie wiedzieli, że to jest z naszego regionu - słyszymy. - Kojarzę znaczek, to jest po prostu dobre i kupuję - mówi kolejna osoba. - Jeżeli jest taki certyfikat, to może będziemy znani w całej Europie, trzeba chronić swój produkt - ocenia inna. - Lubię babkę ziemniaczaną, kiszkę ziemniaczaną, gołąbki czy tatarskie jedzenie - usłyszeliśmy. Obejrzyj całą sondę z Białegostoku, by poznać więcej regionalnych przysmaków z Podlasia. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
20 lat Polski w UE. Na Podlasiu dziękują Brukseli
WIDEO

20 lat Polski w UE. Na Podlasiu dziękują Brukseli

- Nauka poszła do przodu, technika. Możemy teraz wszędzie jeździć i nasza młodzież może wszędzie się kształcić - wyliczała jedna z mieszkanek Białegostoku, gdy zapytaliśmy ją, co zmieniło się od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. 1 maja obchodziliśmy jubileusz 20-lecia wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Przez ostatnie dwie dekady nad Wisłą doszło do wielu zmian. Z biegiem czasu przybyło zwolenników, jak i przeciwników działań Brukseli. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, co zmieniło się w mieście w ciągu 20 lat członkostwa we wspólnocie europejskiej. Wśród białostoczan dominowały pozytywne opinie, zadowolenie i wdzięczność. - Dużo się zmieniło na lepsze. Mamy dostęp do wszystkiego, możemy wyjechać, granice są otwarte. To jest coś pięknego - stwierdziła dumnie kobieta. - Życie zmieniło się na lepsze. Granice są wolne, można sobie jeździć, gdzie się chce - dodał kolejny rozmówca. Pojawiły się także mniej entuzjastyczne opinie. - To nie jest za darmo. Nikt nic nie daje za darmo. My będziemy musieli to zwrócić - rzucił mężczyzna zapytany o inwestycje w Polsce ze środków unijnych. - W niektórych dziedzinach, jak służba zdrowia, to raczej się zmieniło na gorsze - oznajmiła emerytka. Obejrzyj całą naszą sondę z Podlasia, by poznać więcej opinii mieszkańców Białegostoku na temat 20-lecia Polski w UE. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki