odkrycie (strona 13 z 31)

Poruszenie na Wyspach. Przypadkowo odnalazł skarb z dynastii Tudorów
WIDEO

Poruszenie na Wyspach. Przypadkowo odnalazł skarb z dynastii Tudorów

To prawdziwa sensacja archeologiczna i pamiątka królewska. O przypadkowym odkryciu z Wielkiej Brytanii zrobiło się głośno. Charli Clarke, właściciel restauracji i miłośnik poszukiwania przedmiotów za pomocą wykrywacza metali, wykopał z ziemi złoty wisiorek. Okazało się, że odkrycie jest elementem biżuterii z dynastii Tudorów. Skarb z połowy XVI w. mógł należeć do Katarzyny Aragońskiej, czyli pierwszej żony słynnego króla Henryka VIII. Wskazują na to ozdoby wisiorka, na którym widać różę Tudorów, złożoną z czerwonego i białego koloru. Co więcej, po jednej ze stron znajduje się granat Katarzyny Aragońskiej, a na odwrocie zachowały się inicjały małżonków "H i K". Odkrywca znaleziska przekazał agencji Associated Press, że jego wykrywacz metali zaczął wariować w drodze powrotnej do samochodu. - W drodze powrotnej miałem mocny dźwięk na moim wykrywaczu metali. (...) Gdy tylko to zobaczyłem, wiedziałem, że to coś porządnego - zdradził mężczyzna na łamach AP. Eksperci z Muzeum Europy Renesansowej w Londynie z początku mieli pewne wątpliwości, by wisiorek na pewno należał do członków dynastii Tudorów. Dokładna analiza znalezionego przedmiotu potwierdziła jednak, że jest to prawdziwy skarb z ok. 1530 r. - Nauka zdradziła nam, że pewne elementy zostały wykonane taką techniką, która wskazuje, że była ona używana w pewnym roku, dokładnie w granicach 1530 roku - zapewniła ekspertka Rachel King z brytyjskiego muzeum narodowego. Skala odkrycia jest ogromna - czegoś takiego nie odnaleziono od ćwierćwiecza.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Sensacja archeologiczna w Rzymie. Przypadkowe odkrycie pod siecią kanałów
WIDEO

Sensacja archeologiczna w Rzymie. Przypadkowe odkrycie pod siecią kanałów

Przypadkowe odkrycie robotników w Rzymie. Podczas prac naprawczych systemu kanalizacyjnego, dziesięć metrów pod ziemią, odkryto posąg liczący sobie około dwóch tysięcy lat. Znalezisko zostało wykonane z marmuru, jest w świetnym stanie i przedstawia tajemniczą postać mężczyzny, nawiązującą do samego Herkulesa. Odkryciem w Rzymie zainteresowała się agencja Associated Press. Francesca Romana Paolillo, archeolożka sąsiedniej Appia Antica, twierdzi, że posąg nosi cechy rzymskiego cesarza Decjusza, który żył w pierwszej połowie III wieku. Wstępne oględziny wykazały, że znalezisko na pewno pochodzi z czasów Cesarstwa Rzymskiego. - To nie jest Herkules, ale postać, która jest przedstawiana jako Herkules. Szczególnie widać to dzięki obecności atrybutów półboga, skóry lwa nemejskiego, zdobytej w trakcie pierwszej z 12 prac Herkulesa. Musi to być jakaś ważna postać – przekazała Francesca Romana Paolillo w rozmowie z AP. Remontowany system kanalizacyjny ulokowany jest w pobliżu starożytnej Drogi Appijskiej, która pełniła bardzo ważną funkcję w dawnym Rzymie. Choć tego typu znaleziska w Rzymie nie należą do rzadkości, najnowsze okazało się zaskoczeniem dla pracowników remontujących system kanalizacyjny. Nic nie zapowiadało, że w tym miejscu mogą natrafić na ślady tak odległej historii, które po tylu wiekach zachowały się w tak świetnym stanie.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Przełom na Grenlandii. Eksperci poruszeni skalą odkrycia
WIDEO

Przełom na Grenlandii. Eksperci poruszeni skalą odkrycia

Sensacja naukowa prosto z Grenlandii. Badacze odkryli najstarsze DNA, które liczy 2 mln lat. To nowy rekord dla paleontologów. Najstarsze do tej pory DNA pochodziło od mamuta i liczyło milion lat. Dzięki odkryciu będziemy mogli lepiej poznać, jak wyglądało życie na północnym krańcu Grenlandii. Dziś to jałowa pustynia, ale okazuje się, że 2 mln lat temu dominowały tu drzewa, bujna roślinność i potężna ilość zwierząt – m.in. wymarłe mastodonty. Dzięki najnowszej technologii wydobyto i zbadano 41 próbek pochodzących od mikrobów, roślin i zwierząt. Znajduje się tu mieszanka roślin, takich jak brzozy i wierzby. Odkryto także ślady zwierząt, w tym gęsi, zajęcy i reniferów. Wielką niespodzianką było odkrycie DNA wymarłego gatunku mastodonta. - To nie jest tylko pojedynczy organizm. Poprzedni rekord sprzed miliona lat dotyczył mamuta. Teraz odzyskujemy cały ekosystem. Dotyczy to zarówno roślin, jak i zwierząt, które pochodzą sprzed dwóch milionów lat – skomentował przełomowe odkrycie w rozmowie z agencją AP Eske Willerslev, genetyk z Uniwersytetu w Cambridge. W regionie Arktyki trudno o skamieniałości, dlatego badacze wyodrębnili z próbek gleby DNA środowiskowe. To materiał genetyczny, który organizmy zrzucają z siebie np. wraz z sierścią, odchodami. Pochodzi on także od rozkładających się ciał. Badanie najstarszego DNA jest wyzwaniem, ponieważ materiał genetyczny z czasem rozpada się. Jednak osady gromadziły się tu przez dziesiątki tysięcy lat, a ochłodzenie klimatu sprzyjało ich przetrwaniu. Pierwsze prace rozpoczęto w 2016 roku. Po kilku latach badań naukowcy chwalą się sukcesem. Odkrycie jest przełomowe także ze względu na cenne wskazówki, jakie może przynieść badaczom. Chodzi m.in. o umiejętność dostosowania się do zmian klimatu. Badane organizmy żyły w czasie ekstremalnego ocieplenia. To czas, w którym temperatury były wyższe niż dzisiaj i podobne do tego, czego szybko spodziewamy się z powodu globalnego ocieplenia. - Jest to ważny, jak widać, punkt w historii życia na Ziemi, w stosunku do wyzwań, przed którymi dzisiaj stoimy – skomentował Eske Willerslev, współautor badań.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Sensacja archeologiczna na budowie. Odkrycie z VII wieku jest warte fortunę
WIDEO

Sensacja archeologiczna na budowie. Odkrycie z VII wieku jest warte fortunę

W Northampton w Anglii dokonano niesamowitego odkrycia. Pracownicy budowlani natknęli się na naszyjnik z VII wieku. Do przypadkowego odkrycia doszło w trakcie prac nad budową nowego osiedla. Po 10 tygodniach wykopu, jeden z pracowników zauważył coś błyszczącego w ziemi. Na miejsce wezwano ekspertów, którzy potwierdzili, że jest to kawałek drogocennej biżuterii sprzed 1300 lat, która została wykonana ze złota, szkła i kamieni szlachetnych. Bezcenny artefakt poddano szczegółowej analizie. Jak przekazała agencja Associated Press, w trakcie wykopalisk natrafiono także na grób "potężnej kobiety", która ponad tysiąc lat temu mogła być "anglosaską arystokratką lub wczesnochrześcijańskim przywódcą religijnym w Wielkiej Brytanii". Badacze z Londynu twierdzą, że średniowieczne odkrycie rzuci nowe światło na życie w VII-wiecznej Anglii, w czasie, gdy chrześcijaństwo konkurowało tu z pogańskimi wierzeniami. Przełomowe odkrycie może pomóc wypełnić lukę między odejściem Rzymian z tych ziem w V wieku a przybyciem Wikingów ponad 400 lat później. Po głębszej analizie Narodowe Muzeum w Londynie przedstawiło sensację archeologiczną z budowy, jako prostokątny złoty wisiorek z motywem krzyża, inkrustowany granatami. Centralny punkt naszyjnika zawierał również wisiorki wykonane ze złotych rzymskich monet i owale z kamieni półszlachetnych.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Niebywałe odkrycie na dnie Bałtyku. Badacze o dużym zagrożeniu
WIDEO

Niebywałe odkrycie na dnie Bałtyku. Badacze o dużym zagrożeniu

Szwedzcy nurkowie przypadkiem natrafili na wrak ponad 300-letniego statku na dnie Bałtyku. Galeon Jabłko pochodzi z 1660 r. Statek zatonął, kiedy doszło do wielkiego sztormu podczas rejsu do Polski. Odnaleziono go na północ od Łeby w południowej części archipelagu sztokholmskiego. Nowe nagranie z widokiem wraku i relacją badaczy opublikowała agencja Associated Press. Według szwedzkich ekspertów, w katastrofie statku zginęło 38 osób. Nielicznym udało się dopłynąć do brzegu i uratować. Dzięki małemu zasoleniu Morza Bałtyckiego wrak i jego elementy są bardzo dobrze zachowane. Jak twierdzi Jim Hansson, archeolog morski ze Sztokholmu, to musi być część siostrzanego statku Vasa, czyli legendarnego szwedzkiego okrętu królewskiego. Eksperci chcieliby w najbliższym czasie wydobyć wrak, by lepiej poznać jego historię. Następnie spróbują go zabezpieczyć tak, by trafił do morskiego muzeum, co byłoby kolejnym historycznym momentem dla wód Bałtyku. Jak wskazuje w rozmowie z AP prof. Charlotte Björdal z Uniwersytetu w Göteborgu, istnieje kilka zagrożeń dla tego i innych wraków. To postępujące zmiany klimatyczne. Ogromnym problemem są również świdrakowate, rodzina morskich małży, które tworzą otwory w drewnie i trawią celulozę. Problemem są także szabrownicy, którzy kradną bezcenne artefakty z wraków. - Chcemy, by na wraku osiadła naturalna warstwa osadów, która ochroni go. Oczywiście to może być dodatkowy problem dla archeologów, który utrudni im dostęp do wraków. Czy jednak naprawdę potrzebujemy do nich dostępu przez cały czas? - podsumowuje szwedzka ekspertka.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki