odkrycie (strona 12 z 32)

Szukali skarbu niedaleko zamku w Janowcu. Niebywałe, co znaleźli
WIDEO

Szukali skarbu niedaleko zamku w Janowcu. Niebywałe, co znaleźli

Poszukiwacze skarbów znów dali o sobie znać. Grupa badaczy z Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym w ostatnim czasie eksplorowała tereny wokół zamku w Janowcu nad Wisłą na Lubelszczyźnie. Podczas przeprowadzania prac archeologicznych przy wykorzystaniu wykrywaczy metali odnaleziono aż 64 przedmioty, które po wstępnej weryfikacji przydzielono do kategorii tzw. "zabytków wydzielonych". Lubelski Konserwator Zabytków udostępnił zdjęcia najciekawszych z nich. Najwięcej wykopano z ziemi monet z okresu XVII wieku. "Najliczniejszą kategorię znalezisk stanowią monety – pozyskano ich łącznie 33 egzemplarze. Najstarsze monety reprezentują 3 szelągi Zygmunta III Wazy (1587–1632). Najliczniej reprezentowane są szelągi Jana Kazimierza (1648–1668) – 13 egzemplarzy. Grupę monet wybitych w XVII w. reprezentują również: szeląg Gustawa II Adolfa (1611-1632), 2 szelągi ryskie Krystyny Wazy (1632–1654), szeląg ryski Karola X Gustawa (1654–1660), 2 szelągi Jerzego Wilhelma (1619–1640)" - poinformował Lubelski Konserwator Zabytków. Zabytki wkrótce trafią do inicjatora badań, Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym. Co ciekawe, znaleziono też monety okupacyjne czy żelazną pobocznicę z fragmentem wędzidła, a także kule ołowiane. "Ciekawym znaleziskiem są też cztery, znalezione w jednym miejscu, XX-wieczne niemieckie monety okupacyjne: 5 reichspfennig z datą 1940, 10 reichspfennig, data nieczytelna, 1 reichspfennig, data nieczytelna, 1 reichspfennig z datą 1942. Pozyskane w trakcie badań znaleziska wpisują się doskonale w okres użytkowania tego terenu znany ze źródeł historycznych oraz wyników dotychczasowych badań archeologicznych" - dodano.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
WIDEO

Przełom na Antarktydzie. Badacze zajrzeli pod lodowiec Thwaites

Od kilku dekad naukowcy badają błyskawicznie topniejący na Antarktydzie lodowiec Thwaites, nazywany "lodowcem zagłady". Do tej pory nie było mapy tego, co znajduje się pod jego powierzchnią. Badacze z British Antarctic Survey (BAS) zarejestrowali pola magnetyczne i grawitacyjne wokół lodowca, aby lepiej zrozumieć jego geologię. Po długich miesiącach udało im się stworzyć mapę pokazującą, co kryje pod grubą warstwą lodu Thwaites. Według naukowców BAS punkt, w którym lodowiec styka się z dnem morskim, cofnął się o 14 km od końca 1990 r. Tym samym ich wniosek mówi, że jeśli pokrywa lodowa będzie nadal topnieć, może to podnieść globalny poziom mórz o ponad pół metra w ciągu kilku stuleci. 1/5 gruntu pod lodowcem to skały osadowe, reszta to granit i inne skały. Agencja AP udostępniła nagranie z badań dr Toma Jordana, który wyjaśnił na czym polegało mapowanie tego lodowca z lotu ptaka. - Za pomocą radaru możemy mapować wzgórza, doliny i góry. My wykazaliśmy, że w dolnym biegu rzeki brakuje osadów. Ok. 100 km w górę rzeki znajduje się bardzo duży basen sedymentacyjny, który ma do 170 km długości. Jest więcej takich basenów - mówił dr Jordan. Raport z mapowania został opublikowany w czasopiśmie "Science Advances". Przełomowy moment zapoczątkowany przez naukowców BAS pozwoli innym badaczom na jeszcze dokładniejsze zbadanie tajemnic lodowca Thwaites i tego, co skrywa pod grubą warstwą lodu.
Tajemniczy budulec piramid w Egipcie. Specjaliści podzieleni
WIDEO

Tajemniczy budulec piramid w Egipcie. Specjaliści podzieleni

Powstałe wiele wieków przed naszą erą piramidy w Egipcie wciąż wzbudzają wiele zainteresowania wśród badaczy. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Do dziś nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób te monumentalne budowle zostały wykonane. Choć dominuje teoria o wykorzystywaniu wielkich ramp oraz drewnianych żurawi, za pomocą których ustawiano kamienne bloki, to z czasem pojawiła się inna hipoteza, mówiąca o tym, że piramidy zbudowano ze specjalnego betonu, wlewanego do drewnianych szalunków na miejscu budowy. Teza ta pierwszy raz wypłynęła w latach 70. XX wieku, kiedy Joseph Davidovits, który był chemikiem, wykonał analizę próbek pobranych z piramidy. Według wyników ta zbudowana została z betonu, który składał się głównie z wapienia oraz ziemi okrzemkowej, gliny, węglanu sodu i wapna. Nikomu jednak nie udało się znaleźć potwierdzenia dla takich wyników, stąd uznano, że naukowiec przebadał prawdopodobnie grudki kamienia albo zaprawy. Jednak teoria tajemniczego betonu powróciła na początku XXI wieku, kiedy fizyk Guy Demortier podważył możliwość postawienia olbrzymiej piramidy z bloków skalnych w zaledwie trzy dekady. Jego zdaniem to przeczyło prawom fizyki. On także wykonał analizę próbki pobranej z piramidy, jednak wykorzystał do tego celu bardziej zaawansowaną technikę, a dokładnie specjalistyczne prześwietlenia rentgenowskie oraz spektroskopię magnetyczną. Badanie potwierdziło, że głównym budulcem był wapień, jednak jego skład różnił się od tego, który można było znaleźć w pobliżu piramidy. Mimo trudnych do podważenia wyników, archeolodzy oraz egiptolodzy sceptycznie podeszli do tej teorii. Swoje podejście tłumaczyli szerszą wiedzą z zakresu kultury starożytnego Egiptu oraz wykorzystywanej wówczas technologii. Szymon Zdziebłowski autor książki “Wielka piramida. Tajemnice cudu starożytności” stwierdził, że fizyk na pewno miał dobre intencje, a wyniki badań są autentyczne, jednak nie wiadomo, skąd dokładnie pobrana została próbka. Bardzo możliwe, że fizyk nieświadomie wziął ją nie z bloku skalnego, a z zaprawy, co sprawiło, że teoria o tajemniczym betonie powróciła.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Szedł z wykrywaczem metali. Odkrycie z Lubelszczyzny "unikatem w skali kraju"
WIDEO

Szedł z wykrywaczem metali. Odkrycie z Lubelszczyzny "unikatem w skali kraju"

Jeden z członków Stowarzyszenia Historyczno-Poszukiwawczego "Wolica" z Izbicy z trakcie poszukiwań na terenie gminy Krasnystaw natrafił wykrywaczem metalu na sztylet z brązu. Jak informuje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków na łamach portalu Lublin112, to sensacyjne znalezisko archeologiczne dla Lubelszczyzny, ale i unikatowe w skali kraju. - Pan Wojciech Werus ze Stowarzyszenia Historyczno-Poszukiwawczego "Wolica" z siedzibą w Izbicy przekazał do Delegatury WUOZ w Chełmie unikatowy w skali kraju zabytek archeologiczny – sztylet brązowy. Zabytek został znaleziony przez p. Grzegorza Rękasa na terenie gminy Krasnystaw podczas poszukiwań, prowadzonych przez Stowarzyszenie na podstawie pozwolenia konserwatora zabytków – przekazał Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski. Niestety nie jest znany kontekst odnalezionego zabytku, który leżał pod płytką warstwą ziemi. Wiadomo jednak, że podobny zabytek znaleziono kilka lat temu na Podkarpaciu, łącząc go z kulturą Otomani-Füzesabony. Odnaleziony przedmiot jest zachowany w bardzo dobrym stanie, a jego krawędzie noszą ślady zużycia. Sztylet jest pierwszym tego typu znaleziskiem na obszarze działania Delegatury WUOZ w Chełmie, tj. na ternie powiatów chełmskiego, krasnostawskiego i włodawskiego. Unikatowy zabytek przekazany zostanie do zbiorów Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Wykrywacz nagle zapikał. Skarb z XV w. odkryty na Wyspach
WIDEO

Wykrywacz nagle zapikał. Skarb z XV w. odkryty na Wyspach

Nagranie uchwyciło moment, w którym poszukiwacz z Wielkiej Brytanii dokonał unikalnego znaleziska na środku pola. Film z tego zdarzenia udostępniła agencja Reutera. 48-letni Matthew Hepworth usłyszał wyczekiwany sygnał swojego wykrywacza metali i zaczął kopać w ziemi. W pewnym momencie jego oczom ukazało się coś niezwykłego - pochodzący prawdopodobnie z XV wieku złoty pierścień. Rzadki przedmiot miał charakter ikonograficzny. Posiadał wizerunek Matki Boskiej i małego Jezusa. Znalezisko zostało zgłoszone zarówno właścicielowi pola, jak i odpowiedniemu urzędowi. Teraz trwa proces, który ma potwierdzić, czy wykopany pierścień faktycznie można uznać za skarb. Jednak mimo braku oficjalnych wyników, Hepworth już czuje się podekscytowany oraz "zaszczycony" dokonanym odkryciem. - To przywilej dla mnie, że mogłem go znaleźć i uratować - powiedział. Poszukiwacz ma już na swoim koncie kilka cennych odkryć, m.in. rzadką srebrną pieczęć czy miejsce pochówku z epoki brązu. Hepworth uważa, że oglądanie w muzeum znalezionych przez siebie artefaktów, kawałków historii jest "pięknym uczuciem". - Miło jest zobaczyć swoje imię obok tego, co znalazłeś. I będzie tam na zawsze dla przyszłych pokoleń - powiedział, dodając, że swoimi sukcesami promuje hobby związane z poszukiwaniami cennych artefaktów za pomocą wykrywacza metali. On sam zajmuje się tym już od 32 lat. W Polsce, zgodnie z obowiązującym prawem, do poszukiwań zabytków z wykrywaczem metali wymagane jest uzyskanie wcześniej niezbędnego pozwolenia.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
WIDEO

Zeszli na dno oceanu. Niesamowite odkrycie sprzed tysięcy lat

Tajemnicze odkrycie na dnie oceanu. Liczy nawet kilka tysięcy lat i jest w nieskazitelnym stanie. W wodach Oceanu Spokojnego w okolicy archipelagu Galapagos w Ekwadorze naukowcy natknęli się na tętniąca życiem dziewiczą rafę koralową. Nagranie z tego zdarzenia udostępniła agencja PAP. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wszystkie szczegóły wskazują na pochodzenie rafy z czasów starożytnych. Według badaczy z Fundacji Karola Darwina, odnaleziona rafa znajduje się na głębokości ok. 600 metrów i liczy kilka tysięcy lat. Pomimo ciągłych zmian klimatycznych, jest ona w nienaruszonym stanie, choć ukształtowała się, gdy wody Oceanu Spokojnego nie były tak ciepłe, jak teraz. Naukowcy dotarli do miejsca odkrycia dzięki głębinowej łodzi badawczej "Alvin" obsługiwanej przez specjalistów z Woods Hole Oceanographic. - Odkryliśmy pewne przedłużenia starożytnych i rozległych koralowców. Wyróżniające jest to, że są one przystosowane do zimnych i głębokich środowisk - wskazał oceanograf Sturart Banks. Zespół bada teraz dlaczego koralowce zwane zimnowodnymi przetrwały zmiany klimatu. Naukowców interesuje również to, jakie organizmy morskie żyją w tym nieznanym dotąd miejscu. Niewykluczone, że wkrótce pojawią się tu kolejne zaskakujące odkrycia, ponieważ do tej pory zbadano niecałe 5 proc. otwartych wód rezerwatu morskiego wokół Galapagos.
Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy
WIDEO

Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy

W 1878 r. Waynman Dixon dokonał ciekawego odkrycia w Wielkiej Piramidzie w Gizie. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. W komorze królowej znalazł tajemniczy szyb wentylacyjny, a w nim trzy przedmioty: miedziany rozdwojony hak, piłeczkę z dolerytu oraz fragment cedrowego drewna. Hak i piłkę można oglądać dziś w Muzeum Brytyjskim w Londynie, drewienko zaś zaginęło dawno temu. Pojawiły się w związku z tym teorie spiskowe. Ich zwolennicy twierdzą, że na podstawie analizy drewna można określić wiek piramidy. Wówczas mogłoby okazać się, że egiptolodzy nie mówią nam całej prawdy. Druga z teorii głosiła, że przedmiot ten, pozbawiony wartości kolekcjonerskiej, po prostu zgubił się. Przełom nastąpił w 2020 r., gdy przypadkowo odnaleziono drewienko w pudełku po cygarach w muzeum Uniwersytetu w Aberdeen w Szkocji. Okazało się, że przeleżał tak około 70 lat. Trafił tam przypadkiem, po śmierci Jamesa Granta – znajomego Dixona. On również był obecny podczas badania piramidy w 1878 r. i to do niego trafił wówczas kawałek drewna. Nie wiadomo tylko, dlaczego znalazł się on w szwedzkim muzeum w “kolekcji azjatyckiej”. Wreszcie wykonano potrzebne badania. Okazało się, że drewno jest starsze od Wielkiej Piramidy o około 500 lat. Skąd ta rozbieżność? Okazuje się, że można to wyjaśnić na dwa sposoby. Albo drewno pochodzi z centralnej części bardzo starego drzewa, albo ten trudny do identyfikacji drewniany przedmiot został wykonany z recyklingu. W Egipcie zawsze brakowało drewna i ponowne przetwarzanie go było powszechną praktyką. Niestety ze względu na kiepski stan drewnianego przedmiotu, nie da się dziś ustalić, czym dokładnie był oraz jakie znaki znajdowały się na jego powierzchni.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz