WAŻNE
TERAZ

Karol Nawrocki w Radzie Pokoju? Jest nowy komunikat MSZ

odkrycie (strona 12 z 31)

Szedł z wykrywaczem metali. Odkrycie z Lubelszczyzny "unikatem w skali kraju"
WIDEO

Szedł z wykrywaczem metali. Odkrycie z Lubelszczyzny "unikatem w skali kraju"

Jeden z członków Stowarzyszenia Historyczno-Poszukiwawczego "Wolica" z Izbicy z trakcie poszukiwań na terenie gminy Krasnystaw natrafił wykrywaczem metalu na sztylet z brązu. Jak informuje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków na łamach portalu Lublin112, to sensacyjne znalezisko archeologiczne dla Lubelszczyzny, ale i unikatowe w skali kraju. - Pan Wojciech Werus ze Stowarzyszenia Historyczno-Poszukiwawczego "Wolica" z siedzibą w Izbicy przekazał do Delegatury WUOZ w Chełmie unikatowy w skali kraju zabytek archeologiczny – sztylet brązowy. Zabytek został znaleziony przez p. Grzegorza Rękasa na terenie gminy Krasnystaw podczas poszukiwań, prowadzonych przez Stowarzyszenie na podstawie pozwolenia konserwatora zabytków – przekazał Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski. Niestety nie jest znany kontekst odnalezionego zabytku, który leżał pod płytką warstwą ziemi. Wiadomo jednak, że podobny zabytek znaleziono kilka lat temu na Podkarpaciu, łącząc go z kulturą Otomani-Füzesabony. Odnaleziony przedmiot jest zachowany w bardzo dobrym stanie, a jego krawędzie noszą ślady zużycia. Sztylet jest pierwszym tego typu znaleziskiem na obszarze działania Delegatury WUOZ w Chełmie, tj. na ternie powiatów chełmskiego, krasnostawskiego i włodawskiego. Unikatowy zabytek przekazany zostanie do zbiorów Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Wykrywacz nagle zapikał. Skarb z XV w. odkryty na Wyspach
WIDEO

Wykrywacz nagle zapikał. Skarb z XV w. odkryty na Wyspach

Nagranie uchwyciło moment, w którym poszukiwacz z Wielkiej Brytanii dokonał unikalnego znaleziska na środku pola. Film z tego zdarzenia udostępniła agencja Reutera. 48-letni Matthew Hepworth usłyszał wyczekiwany sygnał swojego wykrywacza metali i zaczął kopać w ziemi. W pewnym momencie jego oczom ukazało się coś niezwykłego - pochodzący prawdopodobnie z XV wieku złoty pierścień. Rzadki przedmiot miał charakter ikonograficzny. Posiadał wizerunek Matki Boskiej i małego Jezusa. Znalezisko zostało zgłoszone zarówno właścicielowi pola, jak i odpowiedniemu urzędowi. Teraz trwa proces, który ma potwierdzić, czy wykopany pierścień faktycznie można uznać za skarb. Jednak mimo braku oficjalnych wyników, Hepworth już czuje się podekscytowany oraz "zaszczycony" dokonanym odkryciem. - To przywilej dla mnie, że mogłem go znaleźć i uratować - powiedział. Poszukiwacz ma już na swoim koncie kilka cennych odkryć, m.in. rzadką srebrną pieczęć czy miejsce pochówku z epoki brązu. Hepworth uważa, że oglądanie w muzeum znalezionych przez siebie artefaktów, kawałków historii jest "pięknym uczuciem". - Miło jest zobaczyć swoje imię obok tego, co znalazłeś. I będzie tam na zawsze dla przyszłych pokoleń - powiedział, dodając, że swoimi sukcesami promuje hobby związane z poszukiwaniami cennych artefaktów za pomocą wykrywacza metali. On sam zajmuje się tym już od 32 lat. W Polsce, zgodnie z obowiązującym prawem, do poszukiwań zabytków z wykrywaczem metali wymagane jest uzyskanie wcześniej niezbędnego pozwolenia.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
WIDEO

Zeszli na dno oceanu. Niesamowite odkrycie sprzed tysięcy lat

Tajemnicze odkrycie na dnie oceanu. Liczy nawet kilka tysięcy lat i jest w nieskazitelnym stanie. W wodach Oceanu Spokojnego w okolicy archipelagu Galapagos w Ekwadorze naukowcy natknęli się na tętniąca życiem dziewiczą rafę koralową. Nagranie z tego zdarzenia udostępniła agencja PAP. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wszystkie szczegóły wskazują na pochodzenie rafy z czasów starożytnych. Według badaczy z Fundacji Karola Darwina, odnaleziona rafa znajduje się na głębokości ok. 600 metrów i liczy kilka tysięcy lat. Pomimo ciągłych zmian klimatycznych, jest ona w nienaruszonym stanie, choć ukształtowała się, gdy wody Oceanu Spokojnego nie były tak ciepłe, jak teraz. Naukowcy dotarli do miejsca odkrycia dzięki głębinowej łodzi badawczej "Alvin" obsługiwanej przez specjalistów z Woods Hole Oceanographic. - Odkryliśmy pewne przedłużenia starożytnych i rozległych koralowców. Wyróżniające jest to, że są one przystosowane do zimnych i głębokich środowisk - wskazał oceanograf Sturart Banks. Zespół bada teraz dlaczego koralowce zwane zimnowodnymi przetrwały zmiany klimatu. Naukowców interesuje również to, jakie organizmy morskie żyją w tym nieznanym dotąd miejscu. Niewykluczone, że wkrótce pojawią się tu kolejne zaskakujące odkrycia, ponieważ do tej pory zbadano niecałe 5 proc. otwartych wód rezerwatu morskiego wokół Galapagos.
Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy
WIDEO

Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy

W 1878 r. Waynman Dixon dokonał ciekawego odkrycia w Wielkiej Piramidzie w Gizie. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. W komorze królowej znalazł tajemniczy szyb wentylacyjny, a w nim trzy przedmioty: miedziany rozdwojony hak, piłeczkę z dolerytu oraz fragment cedrowego drewna. Hak i piłkę można oglądać dziś w Muzeum Brytyjskim w Londynie, drewienko zaś zaginęło dawno temu. Pojawiły się w związku z tym teorie spiskowe. Ich zwolennicy twierdzą, że na podstawie analizy drewna można określić wiek piramidy. Wówczas mogłoby okazać się, że egiptolodzy nie mówią nam całej prawdy. Druga z teorii głosiła, że przedmiot ten, pozbawiony wartości kolekcjonerskiej, po prostu zgubił się. Przełom nastąpił w 2020 r., gdy przypadkowo odnaleziono drewienko w pudełku po cygarach w muzeum Uniwersytetu w Aberdeen w Szkocji. Okazało się, że przeleżał tak około 70 lat. Trafił tam przypadkiem, po śmierci Jamesa Granta – znajomego Dixona. On również był obecny podczas badania piramidy w 1878 r. i to do niego trafił wówczas kawałek drewna. Nie wiadomo tylko, dlaczego znalazł się on w szwedzkim muzeum w “kolekcji azjatyckiej”. Wreszcie wykonano potrzebne badania. Okazało się, że drewno jest starsze od Wielkiej Piramidy o około 500 lat. Skąd ta rozbieżność? Okazuje się, że można to wyjaśnić na dwa sposoby. Albo drewno pochodzi z centralnej części bardzo starego drzewa, albo ten trudny do identyfikacji drewniany przedmiot został wykonany z recyklingu. W Egipcie zawsze brakowało drewna i ponowne przetwarzanie go było powszechną praktyką. Niestety ze względu na kiepski stan drewnianego przedmiotu, nie da się dziś ustalić, czym dokładnie był oraz jakie znaki znajdowały się na jego powierzchni.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Zeszli na dno jeziora w USA. Odkryli zaginiony wrak sprzed 129 lat
WIDEO

Zeszli na dno jeziora w USA. Odkryli zaginiony wrak sprzed 129 lat

Badacze ze Stanów Zjednoczonych czekali na ten moment bardzo długo. Nurkom z Thunder Bay National Marine Sanctuary udało się rozwiązać zagadkę sprzed 129 lat. Chodzi o wydarzenia z 1894 r., kiedy to niewielki statek towarowy Ironton zderzył się ze statkiem do przewozu zboża na wodach Wielkich Jezior Północnoamerykańskich. Obie jednostki poszły na dno. Właśnie udało się zlokalizować dokładne położenia wraków. Co prawda, potencjale miejsce katastrofy było znane od 2019 r., jednak dopiero teraz Amerykanie ujawnili szczegóły katastrofy z XIX wieku i pokazali zaginiony wrak. Agencja Associated Press udostępniła nagrania z jednej z akcji, gdy podwodny łazik zanurzył się i nagrał statek Ironton. Dokładne miejsce katastrofy nie zostało ujawnione. Szczegóły dotyczące obu wraków również nie zostały zaprezentowane. Wszystko po to, by eksperci mogli w spokoju kontynuować trwające badania. Ówczesną tragedię przeżyło jedynie dwóch członków załogi Irontona, którzy później opowiedzieli, co się stało. Załoga nie zdążyła odpiąć łodzi ratunkowej, która została wciągnięta pod wodę. Wrak znajduje się na dnie jeziora Huron - czwartego na świecie pod względem wielkości. Nurkowie zauważyli częściowo odpiętą łódź ratunkową, co potwierdza przejmującą relację sprzed 129 lat. Nie odnaleziono jeszcze żadnych ciał. Wstępne plany są takie, by po zakończeniu badań ujawnić i oznaczyć dokładną lokalizację miejsca odkrycia wraku.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Chodził z wykrywaczem metali po lesie. Niebywałe, co znalazł pod Zamościem
WIDEO

Chodził z wykrywaczem metali po lesie. Niebywałe, co znalazł pod Zamościem

Skarby z czasów rzymskich przypadkowo odkopane. O wyjątkowym odkryciu pod Zamościem poinformował Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Maciej Podgórski, właściciel prywatnego Muzeum 3 Dywizji Piechoty Legionów w Zamościu, po uzyskaniu niezbędnych zgód wybrał się z wykrywaczem metali w celu poszukiwań militariów do lasów Nadleśnictwa Tomaszów w okolicach Ulowa. Przypadkiem natknął się jednak na zabytki z okresu rzymskiego. Mężczyzna zgłosił się z nimi do siedziby Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Zamościu. Tam każdy z odnalezionych przedmiotów został przeanalizowany przez lubelskich ekspertów. Jak wykazały szczegółowe badania, są to zapinka kuszowata z podwiniętą nóżką z brązu, datowana na schyłek okresu rzymskiego ok. IV wiek n.e., srebrna moneta - denar z czasów panowania cesarza Antoniusa Piusa w latach 138 – 161 n.e., sprzączka do pasa wykonana z brązu z okresu wędrówek ludów z I połowy V wieku n.e. czy sztabka brązu z okresu rzymskiego. Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski przekazał, że znalezisko znajdowało się w strefie wielokulturowego zespołu osadniczego z bardzo intensywnym osadnictwem kultury wielbarskiej (dwa cmentarzyska, trzy osady i wiele znalezisk luźnych). Kolejny raz w Polsce po zaniku kultury wielbarskiej pojawiają się dowody na obecność osadnictwa późnych Germanów, którzy albo pozostali w okolicach Ulowa lub, jak podaje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków, powrócili tu/przybyli z południa w wyniku różnych wydarzeń w okresie wędrówek ludów.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki