wybory (strona 108 z 380)

Deklaracja Tuska. "Zaraz po wyborach oddać kobietom ich prawa"
3:26

Deklaracja Tuska. "Zaraz po wyborach oddać kobietom ich prawa"

Podczas Campusu Polska Przyszłości Donald Tusk zapowiedział, że poparcie dla aborcji do 12. tygodnia ciąży będzie warunkiem startu z list wyborczych PO. Czy to oznacza test poglądów dla polityków tej partii? - pytał Michał Wróblewski w programie "Tłit". - Wczorajsza deklaracja Donalda Tuska, z której ja się cieszę, jest jasna. Mamy w Polsce sytuację, w którą wpędził nas PiS. Obowiązuje najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne w Europie. Trzeba coś z tym zrobić. Stąd deklaracja Donalda Tuska, że przywrócimy normalność w tym zakresie, że damy kobiecie prawo do decydowania i przywrócimy prawa człowieka - powiedział sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński. - To bardzo jasna deklaracja. Padło też drugie zdanie, szalenie istotne. Podczas debaty nie oceniamy, czy aborcja jest dobra, czy zła. Natomiast przywracamy kobiecie prawo do decydowania. To kobieta wraz z partnerem ma prawo zdecydować o własnym życiu - dodał poseł PO. Czy to oznacza, że nie ma powrotu do kompromisu aborcyjnego z lat 90.? - Został zniszczony przez PiS, więc nie ma prostego powrotu. Widać, czego oczekują kobiety, one nie chcą być traktowane przedmiotowo. Ta deklaracja Donalda Tuska jest "kropką nad i". Wiemy dokładnie, jak zrobimy to od strony technicznej (weryfikację kandydatów na listy wyborcze - red.), ale to jest najmniej ważne. Najważniejsze jest to, żeby zaraz po wyborach oddać kobietom ich prawa, prawa ukradzione przez PiS i to właśnie zadeklarował Donald Tusk - podkreślił.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
PiS chce wcześniejszych wyborów? "Zręczne wyjście z sytuacji"
4:30

PiS chce wcześniejszych wyborów? "Zręczne wyjście z sytuacji"

- Z punktu widzenia polityki gabinetowej (…) i interesu politycznego obozu rządzącego, jest oczywiste, że wcześniejsze wybory byłyby zręcznym wyjściem z sytuacji - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski senator Jan Maria Jackowski pytany, czy partia rządząca żałuje, że nie doprowadziła do przedterminowych wyborów. - Dochodzą do mnie sygnały, że jest żal, iż do takiego rozwiązania nie doszło. Co więcej, pojawiła się pogłoska, że jest to wariant, który nadal jest rozważany, ponieważ sytuacja wydaje się być tak dramatyczna, że z punktu widzenia politycznego, obóz rządzący nie jest w stanie jej udźwignąć - dodał były polityk PiS. Jackowski tłumaczył, że wcześniejsze wybory byłby szansą dla Zjednoczonej Prawicy na "zejście z odpowiedzialności za obecną sytuację" oraz utrzymaniem "stosunkowo korzystnego" poparcia. Jednak w praktyce - zdaniem gościa WP - doprowadzenie w obecnej sytuacji do wcześniejszego głosowania byłoby niezwykle trudne. - Proszę sobie wyobrazić jak teraz wytłumaczyć wyborcom, że skoro rząd ma większość, wygrał wybory, jest trudna sytuacja, organizujemy wybory parlamentarne, które nie wiadomo co przyniosą i co dalej będzie. W tej niestabilnej sytuacji powiększylibyśmy jedynie chaos i niestabilność - tłumaczył. Co więcej - jak mówił - wniosku o skrócenie kadencji najprawdopodobniej nie poparłaby opozycja, w której interesie obecnie takie rozwiązanie nie leży. - Pytanie jest, czy w obozie rządzącym zwycięży przekonanie, że jest szansa na trzecią kadencję, która wydaje się coraz mniej realna, ale oficjalnie cały czas jest deklarowana. Czy też zwycięży koncepcja Arki Noego - to znaczy ratujmy się, zmniejszmy swoje aktywa, swoich wiernych ludzi przeprowadźmy do parlamentu, a po nas choćby potop - mówił senator Jackowski.
Maciej Zubel Maciej Zubel