ekologia

Unia bierze się za reklamówki. Mieszkańcy Podlasia o ograniczeniu toreb plastikowych
WIDEO

Unia bierze się za reklamówki. Mieszkańcy Podlasia o ograniczeniu toreb plastikowych

Używamy ich kilka minut, a później rozkładają się setki lat. Mowa o popularnych plastikowych reklamówkach, których ograniczenia chce dalej Unia Europejska. W trosce o nas i środowisko. Po latach dyskusji zawarto w tej sprawie wstępne porozumienie. Pod uwagę brany jest mechanizm redukcji i ograniczenia zużycia toreb lub nałożenia dodatkowych opłat i podatków na nie. Wyłączone z tego mogą być cienkie torby, w które pakowane są np. mięso czy sery na wagę. Marek Gorczak zapytał, co na ten temat sądzą mieszkańcy Białegostoku, którzy wybrali się na zakupy. Z jakich toreb sami korzystają? - Mam torbę materiałową zawsze przy sobie. Uważam, że plastiku jest tyle wokół nas, że nie ma potrzeby dokładania tego. Torby materiałowe mają tę zaletę, że jeśli się ubrudzą, to zawsze można je wyprać – przyznała białostoczanka na ulicy. - Materiałowa jest mocniejsza, zawsze mam ją pod ręką. Nie mam potrzeby płacić za te plastikowe – rzuciła młoda dziewczyna. - Różnie, ale przeważnie mam swoją bo ekologia, zawsze później mniej plastiku pływa w ocenie i mamy czystszą planetę. Może już nie dla nas, ale dla kolejnych pokoleń – oceniła następna rozmówczyni. Świadomość mieszkańców stolicy Podlasia była bardzo duża, a większość naszych rozmówców miała bawełniane torby przy sobie. - Staram się korzystać ze swojej torby, właśnie byłam w sklepie i kupiłam materiałową. To bardzo ważne, żeby myśleć o takich rzeczach, bo tego plastiku produkuje się naprawdę dużo. Jeśli możemy wpłynąć na ilość produkowanego plastiku, to warto ją zmniejszać – podsumowała młoda mieszkanka Białegostoku. Więcej w dalszej części sondy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pilny apel ws. Zielonego Ładu. "Nie przetrwamy jako cywilizacja"
WIDEO

Pilny apel ws. Zielonego Ładu. "Nie przetrwamy jako cywilizacja"

- Sektor rolny ma bardzo silny wpływ na środowisko i na klimat. Mamy dzisiaj bardzo poważny kryzys przyrodniczy i klimatyczny, który zaczyna zagrażać, jak mówią naukowcy, w tym podstawowym bycie. I temu służy Zielony Ład. On dostrzega te zagrożenia. To będzie wprowadzało nowe wymogi - twierdzi prof. Zbigniew Karaczun z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW. W studiu WP goście prowadzącego Pawła Pawłowskiego debatowali nad sensem i konsekwencjami Zielonego Ładu, który stopniowo od lat wprowadza Bruksela. Zielony Ład obejmuje wszystkie sektory gospodarki, w tym też rolnictwo, choć założenia dotyczące polityki rolnej nie zostały przekute jeszcze w regulacje. Powstała strategia "Od pola do stołu", która jest wciąż w fazie koncepcji politycznej. Zakłada, że w rolnictwie będzie stosować się mniej pestycydów i nawozów. Według prof. Karaczuna rolnicy muszą zrozumieć, że mają oni "bardzo silny wpływ" na środowisko. Zdaniem pracownika Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW, to politycy powinni wziąć na siebie odpowiedzialność i rozpocząć debatę na ten temat, ponieważ w jego ocenie brak odpowiedniego podejścia do Zielonego Ładu będzie budziło tylko większe kontrowersje i przyczyni się do jeszcze bardziej negatywnego stosunku Europejczyków do ekologicznej strategii UE. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski