wybory (strona 106 z 380)

Szybki koniec Liz Truss. Boris Johnson ma szanse wrócić?
5:19

Szybki koniec Liz Truss. Boris Johnson ma szanse wrócić?

Jak rozumieć dymisję Liz Truss i czy w Wielkiej Brytanii są możliwe przedterminowe wybory? W sondażach Partia Pracy wyprzedza Partię Konserwatywną. O przyszłość Wielkiej Brytanii Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" Michaela Dembińskiego, głównego doradcę Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej. - Konserwatyści mają jednak przewagę ponad 70 posłów, więc nie ma konstytucyjnie potrzeby zorganizowania wyborów aż do stycznia 2025 r. Oni są już przy władzy dwunasty rok. Ludzie są zniecierpliwieni tym wszystkim, tą ciągłą rotacją ministrów i tym brakiem ciągłości, z której Wielka Brytania słynie jako kraj stabilny. Teraz widać zawieruchy polityczne - powiedział Michael Dembiński. Dlaczego Liz Truss straciła tak szybko poparcie w swojej partii? - To niewłaściwa osoba w tym miejscu. Została wyrzucona w górę przez to, co stało się poprzednio, czyli odejście Borisa Johnsona. Wybór był wśród członków partii i ona nie otrzymała nawet połowy głosów. Widzimy, kto za nią stał. Liz Truss podczas referendum brexitowego była przeciwna Brexitowi, ale potem zmieniła zdanie i była uważana jako twardogłowa brexitówka. Grupa zwolenników wspierała ją, by została premierem w przeciwieństwie do Rishiego Sunaka, który był ministrem finansów i który jest uważany za rozsądnego człowieka patrzącego długoterminowo na sprawy gospodarcze - dodał. Czy Sunak miałby szansę zostać premierem? - To jedna możliwość, w tej chwili widzę trzy. To Rishi Sunak, powrót Borisa Johnsona bądź Penny Mordaunt. Dowiemy się w przyszły piątek, to nie potrwa kilku miesięcy jak było to latem. Dowiemy się w poniedziałek po południu - mówił ekspert. Czy Johnson ma realne szanse by szybko wrócić na fotel premiera? Patrycjusz Wyżga przypomniał, że to jedyny w historii brytyjski premier, który złamał prawo podczas pełnienia swojej funkcji. - To jeszcze go nie opuści. Boris Johnson organizował w czasie lockdownu huczne imprezy na Downing Street 10, to jeszcze wisi nad nim. To nie koniec jego problemów, gdyby powrócił na stanowisko premiera - podsumował Michael Dembiński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Bezkarność plus" wraca do Sejmu. Rzecznik PiS o wyborach kopertowych
10:09

"Bezkarność plus" wraca do Sejmu. Rzecznik PiS o wyborach kopertowych

Prawo i Sprawiedliwość chce chronić samorządowców, którzy przekazali Poczcie Polskiej spisy wyborców na wybory kopertowe, które ostatecznie się nie odbyły. W czwartek poselski projekt ustawy wpłynął do Sejmu. Opozycja nazywa to powrotem "bezkarności plus". Rzecznik PiS Radosław Fogiel mówił w rozmowie z Michałem Wróblewskim w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że to "potwierdzenie czegoś, co powinno być oczywiste". - Zdarzyły się wyroki sądów ws. samorządowców, bo nie dotyczy to urzędników, którzy działali w sytuacji pandemii w stanie wyższej konieczności i przekazywali spisy wyborców instytucji organizującej wybory. Kierowali się dwiema przesłankami konstytucyjnymi: ochroną zdrowia publicznego i ochroną demokratycznego procesu wyborczego. Moim zdaniem to pokłosie wojny politycznej, opozycja wykorzystuje każdą sytuację do ataków. Niestety, niektóre sądy poszły tym śladem - mówił Fogiel. Według prawników, to projekt niekonstytucyjny, zakładający działanie prawa wstecz. - Inni prawnicy wspominają art. 4 Kodeksu karnego. Tę ustawę również konsultowali prawnicy i nie mają wątpliwości, że wprowadzenie takiego kontratypu jest możliwe. Powtarzam: działanie w stanie wyższej konieczności nie może być przez sądy karane. To nie jest jednolita linia orzecznicza sądu. Zdarzyły się przypadki i coś, co powinno być oczywiste, musimy podkreślić ustawą, by nikt nie był karany za działania propaństwowe. Są inne przypadki, gdy sprawa zakończyła się umorzeniem - dodał polityk PiS. Michał Wróblewski zwracał uwagę, że wybory kopertowe były organizowane niezgodnie z prawem. - To nie jest zasada działania prawa wstecz, to wprowadzenie kontratypu do polskiego prawa. Kodeks karny przewiduje sytuację, w której - gdy czyn przestaje być zabroniony - wyrok ulega zatarciu. Pamiętamy, że była duża dyskusja ws. organizacji wyborów w pandemii, nie doszły do skutku z powodu oporu opozycji i części samorządowców. Sprawa stała się tematem politycznym. Robienie zarzutów komukolwiek, że robił wszystko, by doprowadzić do wyborów, jest absurdalne - komentował rzecznik PiS.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
PiS chce przełożyć wybory. Kosiniak-Kamysz przypomina: Pytaliśmy Horałę i Schreibera
2:46

PiS chce przełożyć wybory. Kosiniak-Kamysz przypomina: Pytaliśmy Horałę i Schreibera

PiS chce przełożenia wyborów samorządowych na późniejszy termin, by nie pokryły się z wyborami parlamentarnymi. W programie "Tłit" WP Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że jest przeciwny zmianom w kalendarzu wyborczym. - My się wyborów, samorządowych szczególnie, nie boimy. Zmiana zasad gry w trakcie gry jest niedopuszczalna. Zmiana boiska pod siebie, pod górkę dla przeciwników, jest niedopuszczalna. Wyborca umówił się z radnym, wójtem i burmistrzem na pięcioletnią kadencję, a nie na 5,5 roku - mówił lider PSL. Polityk opozycji zwrócił uwagę, że już w 2017 r. i 2018 r. podnoszono, że wydłużenie kadencji samorządu doprowadzi do pokrycia się wyborów. - Wtedy my pana Horałę i pana Schreibera pytaliśmy, czy dadzą radę przeprowadzić wybory: "Wyjdzie zbieg wyborów, czy dacie radę przeprowadzić wybory?". Rządzący z PiS-u mówili, że walczą z imposybilizmem i wszystko potrafią. Nie dają rady przeprowadzić wyborów, nie w jednym dniu, ale w ciągu jednej pory roku, jesienią 2023 r. Jak oni mają nas obronić przed Rosją, jak nie są w stanie wyborów przeprowadzić w jednym miesiącu? To pokazuje imposybilizm tego obozu, obnażając prawdziwe intencje - chęć pójścia do wyborów parlamentarnych nie jako przegrani. Wybory samorządowe przegrają w dużych miastach i stracą większość sejmików, bo na dziś opozycja wygrywa w 13 sejmikach. Jakie byłyby emocje społeczne, jeśli dwa tygodnie po znaczącym przegraniu wyborów idzie się na wybory parlamentarne? Wszyscy by mówili, że PiS przegrał i oni się po prostu tego boją - stwierdził lider PSL.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Gowin na listach PSL? Jasne stanowisko Kosiniaka
3:08

Gowin na listach PSL? Jasne stanowisko Kosiniaka

Czy Jarosław Gowin i jego Porozumienie wystartują w wyborach z list Polskiego Stronnictwa Ludowego? O to Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Tłit" WP lidera PSL-u. - My rozmawiamy z Porozumieniem w Sejmie, rozmawiają też inne ugrupowania, z ich podpisów pod ustawami korzysta Polska 2050. Popełnili błędy ci posłowie. Dawanie sygnału "odejdziesz od PiS-u, będziesz po drugiej stronie, to i tak będziesz przeklęty" moim zdaniem nie jest dobrym sygnałem dla wyborców. Zobaczymy, co będzie przed nami, ale nie przekreślałbym dzisiaj. Pan poseł Maksymowicz też był w rządzie PiS, a dziś jest w Polsce 2050. Wszystko ma swój czas, swój timing. My nie formujemy dzisiaj list - podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz. - Dziś Porozumienie jako cała formacja, te osoby, które nie dały się kupić i są po dobrej stronie mocy, muszą udowodnić, że są tutaj na stałe, że pracują ciężko i przynoszą wartość dodaną w postaci głosów. Ja nie zatrzaskuję drzwi dla nikogo, kto stoi po dobrej stronie, ale wszyscy ci muszą podzielać nasze wartości, naprawić błędy. (Jarosław Gowin - red.) odegrał ważną rolę. PO skorzystała na zmianie w wyborach prezydenckich. Wybory kopertowe zostały zatrzymane przez decyzję Jarosława Gowina. Na tym bardzo zyskała PO, bo gdyby Małgorzata Kidawa-Błońska została kandydatką do końca, to mój wynik i Szymona Hołowni byłby dużo wyższy. Mieli szanse na podmianę kandydata i Rafał Trzaskowski zrobił rewelacyjny wynik - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki