Trwa ładowanie...
Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński
Mateusz Morawiecki i Jarosław KaczyńskiŹródło: FORUM, fot: Andrzej Hulimka
09-11-2022 12:40

Setki tysięcy złotych na kampanię PiS. Płacą milionerzy "Dobrej Zmiany"

Na kampanię prominentnych polityków PiS już w 2019 roku szerokim strumieniem płynęły pieniądze od ludzi, którzy za czasów "Dobrej Zmiany" znaleźli zatrudnienie w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Rekordowe 463 tys. zł "zebrał" sam premier, ale na długiej liście polityków, na kampanię których wpłacano darowizny są też m.in.: Jacek Sasin, Piotr Gliński czy Michał Dworczyk. Na kolejne wybory, w których zwycięstwo PiS jest zagrożone, pieniądze, m.in. od "Klubu Milionerów Dobrej Zmiany", już płyną.

Share
  • Wśród menadżerów państwowych spółek od kilku miesięcy rozchodzi się przekaz, że potrzebny jest "finansowy szturm", który wesprze przyszłoroczną kampanię wyborczą PiS.
  • - To z tych pieniędzy finansowane będą ogólne wydatki kampanijne - na przykład spoty telewizyjne. Ale też kampanie polityków, którzy sami nie zgromadzą wystarczających środków na swoją promocję wyborczą – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską wieloletni poseł PiS.
  • Im wyższa pozycja polityka w hierarchii, tym wyższe "zebrane" przez niego darowizny na kampanię wyborczą - to prawidłowość, którą dało się zauważyć już w 2019 roku.


  • Rekordową kwotę przed wyborami do parlamentu - 463 tys. zł. - wpłacono na premiera Morawieckiego. Drugi - z sumą 84 tys. zł. - był Piotr Gliński. 50 tys. zł wpłynęło na wyborczą promocję Jacka Sasina, a 59 tys. zł na Marka Kuchcińskiego. Na kampanię Zbigniewa Ziobro wpłacił... on sam (35 tys. zł) i jego żona – Patrycja Kotecka-Ziobro (10 tys. zł). A Mariusza Błaszczaka wsparł tylko emeryt z Poznania - kwotą 150 zł.
  • Wirtualna Polska publikuje dziś kolejne nazwiska menadżerów spółek Skarbu Państwa, którzy wspierali konkretnych prominentnych polityków PiS.

Menadżerowie państwowych spółek od kilku miesięcy konsultują w swoim gronie, kto i jakie kwoty zamierza wpłacić na kampanię wyborczą PiS. Nikt nie chce wyłożyć za mało, ani "przestrzelić". Jak mówią w rozmowach z Wirtualną Polską, nikt oficjalnie nie potwierdzi, że był wzywany do "finansowego szturmu", bo oficjalnie wszystkie wpłaty na partię i kampanię są całkowicie dobrowolne. Nikogo nie powinno się do nich nakłaniać, nie mówiąc już np. o uzależnianiu od wpłaty tego, czy wpłacający pozostanie we władzach spółki. A jednak członkowie zarządów mają poczucie, że te sprawy są ze sobą powiązane.

d1vcp1b

MOTYWUJĄCY PUBLICZNY REJESTR

To, kto już wpłaca na konto PiS, można sprawdzić na stronie internetowej tej partii. Zgodnie z przepisami od lipca br. wszystkie ugrupowania muszą ujawniać na swoich stronach internetowych darowizny od osób, które w ciągu roku wpłaciły na ich konto więcej niż 10 tys. zł. Z listy opublikowanej na stronie PiS wynika, że od lipca ten limit przekroczyło 14 osób. Przez ostatnie cztery miesiące podarowały one partii prawie 350 tys. zł.

Tylko trzy osoby z tego grona to politycy PiS - europoseł Joachim Brudziński, podlaski marszałek Artur Kosicki i białostocki radny Mateusz Sawicki.

Anna Dąbrowska z "Polityki", która jako pierwsza przyjrzała się opublikowanej przez PiS liście darczyńców, wskazuje, że siedem z wymienionych na niej osób to menadżerowie spółek z grupy PZU: członkowie zarządu PZU Beata Kozłowska-Chyła, Małgorzata Sadurska, Ernest Bejda i Piotr Nowak, prezes PZU Życie Andrzej Jaworski, prezes TFI PZU Robert Zima i wiceprezeska spółki Ogrodowa Inwestycje Anna Sotek. W przeszłości Sadurska i Jaworski byli posłami PiS, a Bejda w 2011 r. bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy tej partii.

Tylko tych siedem osób z PZU przelało na konto PiS łącznie ponad 267 tys. zł. Czworo z nich wpłaciło po 45,15 tys. zł lub 45 tys. zł, czyli maksymalną lub prawie maksymalną dozwoloną w tym roku kwotę.

Na liście wpłacających są też trzy osoby z rady nadzorczej banku Pekao SA, które przelały na konto PiS 37 tys. zł. Wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej Ryszard Wasiłek w tym samym okresie wpłacił 8 tys. zł.

Większość z tych osób opisywaliśmy w raporcie Wirtualnej Polski o wynagrodzeniach zarządów i rad nadzorczych giełdowych spółek, których akcjonariuszem jest państwo ("Klub Milionerów 'Dobrej Zmiany'"). W tekście podawaliśmy też sumy, jakimi ludzie z 19 giełdowych spółek z udziałem państwa wspierali PiS. Już same te kwoty robią wrażenie.

A firm, których wspólnikiem jest państwo, i w których rządzą dziś nominaci PiS, są tysiące. I także władze mniejszych spółek dokładają się do kampanii.

d1vcp1b

Wirtualna Polska sprawdziła, kto i ile wpłacał na kampanię wyborczą obecnych członków rządu w 2019 roku. W spółkach rządzili już wówczas ludzie z nadania PiS, ale z sondaży widać było, że nie muszą obawiać się zmiany władzy i utraty intratnych posad. A więc i motywacja do przekazywania darowizn na kampanię nie była tak silna, jak teraz, gdy notowania PiS spadają.

SYSTEM DEDYKOWANYCH WPŁAT

Zanim jednak przejdziemy do nazwisk i kwot - krótkie wyjaśnienie zasad finansowania partii i kampanii wyborczych.

Zgodnie z prawem ugrupowania startujące w wyborach mogą finansować kampanię wyłącznie ze specjalnego rachunku bankowego, nazywanego funduszem wyborczym.

Przed laty na fundusz wyborczy PiS wpływały głównie partyjne oszczędności (odłożone pieniądze z państwowej subwencji i ze składek działaczy) oraz wpłaty osób kandydujących w wyborach.

- Było takie założenie, że jak ktoś chce kandydować, to musi "zainwestować" i dołożyć się do kampanii. Im lepsze miejsce na liście, tym oczekiwano że więcej wpłaci. Ale nie wszyscy mieli pieniądze, albo chcieli je wykładać - więc namawiali rodziny i znajomych, żeby też coś wpłacili. A żeby było wiadomo, którzy kandydaci "przynieśli" wymagane przez partię kwoty, w tytułach przelewów pisało się nazwisko kandydata – wspomina poseł PiS.

Sytuacja zmieniła się po wygranej PiS w wyborach 2015 r., gdy tysiące nominatów tej partii objęły intratne posady w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Przed wyborami w 2019 roku to oni masowo wpłacali pieniądze na fundusz wyborczy PiS, korzystając z wypróbowanego wcześniej patentu z "dedykowaniem" wpłat konkretnym kandydatom (przez wpisywanie w tytułach przelewów ich nazwisk).

Zgodnie z przepisami każda taka osoba w ciągu roku może wpłacić na konto partii i fundusz wyborczy maksymalnie 15-krotność najniższego wynagrodzenia w Polsce (w 2022 r. to 45,15 tys. zł). Jeśli w jednym roku wybory są dwa razy – maksymalna kwota darowizny rośnie do 25-krotności najniższego wynagrodzenia. W 2019 r., gdy zbiegły się wybory do parlamentu i europarlamentu, było to ponad 56 tys. zł.

d1vcp1b

- Wielu polityków w ogóle nie wpłacało w 2019 r. na swoją kampanię. Z tych, którzy wpłacili, część pewnie żałowała, gdy okazało się, że inni załatwiali to "oszczędniej" – przyznaje cytowany wcześniej poseł PiS.

SKĄPY PREMIER

W 2019 r. na fundusz wyborczy PiS wpłynęły ponad 4 tys. wpłat. Nie sposób więc sprawdzić wszystkich transakcji. Wirtualna Polska przyjrzała się jednak temu, kto i ile wpłacał na kampanię wyborczą obecnych członków rządu Mateusza Morawieckiego, którzy w 2019 r. kandydowali z listy PiS do parlamentu.

Ze wszystkich członków rządu najwięcej pieniędzy na kampanię w 2019 r. "zebrał" Mateusz Morawiecki, choć sam nie wpłacił na fundusz wyborczy ani grosza.

Premier Morawiecki z wizyt? w piekarniFot. Piotr Molecki/East News,  Kuligow (woj. mazowieckie), 07.11.2022. Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego z wizyta w firmie "Alania" Produkcja Wyrobow Cukierniczo-Piekarniczych w Kuligowie.
N/z: Mateusz MorawieckiPiotr Molecki
Premier Mateusz Morawiecki Źródło: East News, fot: Piotr Molecki

Jak wynika z dokumentów złożonych przez PiS w Państwowej Komisji Wyborczej, kampanię premiera wsparły finansowo 53 osoby. Co najmniej 30 z nich związanych było z państwowymi spółkami i państwowym Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Łącznie na kampanię premiera wpłynęły 463 tys. zł. Z tej kwoty aż 378 tys. zł wpłacili ludzie z państwowych spółek i BGK.

Wielu z darczyńców, w czasach gdy Morawiecki był prezesem Banku Zachodniego WBK, pracowało u jego boku w tym banku. Ich późniejsze kariery zawodowe także splatały się z karierą Morawieckiego.

Najwyższą kwotę – ponad 56 tys. zł wpłacił wiceprezes PKN Orlen - Armen Artwich. Wśród osób, które w 2019 r. wpłacały pieniądze na kampanię Morawieckiego były także inne osoby związane z Orlenem (w 2021 r. pisało o nich szeroko OKO.press).

Darowizny na kampanię premiera wpłaciło także kilkanaście osób ze spółek, które były wówczas lub są nadal "strefami wpływów" Mateusza Morawieckiego – jak bank PKO BP i Grupa Polskiego Funduszu Rozwoju i należące do niej: Polski Fundusz Rozwoju (PFR), Fundacja PFR, Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH) oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

d1vcp1b

Pieniądze przelewali też członkowie władz i menadżerowie z innych spółek z udziałem państwa: Lotosu, Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, Tauronu, Totalizatora Sportowego i Węglokoksu.

Dokładnie 5555,55 zł na kampanię Morawieckiego wpłacił Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT i Polskiej Grupy Lotniczej. Tego samego dnia przelał takie same kwoty również na kampanię Jarosława Kaczyńskiego i Radosława Fogla.

A jak wyglądały wpłaty na innych polityków z rządu?

Źródło: WP

SERYJNE WSPARCIE Z ORLENU I ENEI

Najciekawiej wyglądają listy wpłat "dedykowanych" na kampanię obecnych ministrów Marka Kuchcińskiego i Zbigniewa Hoffmana.

Kuchciński w wyborach 2019 r. startował jako były marszałek Sejmu. Z funkcją rozstał się tuż przed końcem kadencji, gdy media ujawniły, że latał z rodziną i znajomymi VIP-owskimi samolotami. Na jego kampanię wpłaciło 16 osób – łącznie 59 tys. zł (z tego 11 tys. zł przelał on, jego żona i teściowe).

Pozostałe darowizny przekazywali głównie ludzie związani z Orlenem:

- prezes Orlenu Daniel Obajtek wpłacił 10 tys. zł,

- Tomasz Sanecki, członek zarządu Orlen Południe, przelał - 5 tys. zł,

- Jarosław Wróbel, wtedy prezes Orlen Południe, teraz wiceprezes Energa Obrót i członek rady nadzorczej Anwilu (spółka-córka PKN Orlen) – 5 tys. zł,

- Robert Samek, ówczesny członek zarządu Orlen Południe – 5 tys. zł,

- i Janusz Radomski, wtedy prezes Orlen Upstream, a od 2021 r. prezes Inowrocławskich Kopalni Soli Solino (spółka-córka PKN Orlen) - 4 tys. zł.

Trzej ostatni kilka miesięcy wcześniej, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, wsparli kampanię wyborczą Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej. Jak ujawniła TVN24, 22 osoby związane z grupą Orlen wpłaciły wówczas w krótkim czasie jednakowej wysokości darowizny na kampanię tych dwóch kandydatek. To ta sprawa sprawiła, że o finansowaniu kampanii przez ludzi ze państwowych spółek znów zrobiło się głośno.

Beata Szydło i Joanna Kopcińska
Beata Szydło i Joanna KopcińskaŹródło: East News

W grupie, która wspierała Szydło i Kopcińską, był też Paweł Jegier, wtedy wiceprezes, dziś prezes spółki Orlen Serwis. Przed wyborami parlamentarnymi przelał 5 tys. zł na kampanię obecnego ministra rozwoju Waldemara Budy. W jego przypadku była to chyba jedyna wpłata od kogoś związanego z państwowymi spółkami.

d1vcp1b

Zbigniew Hoffman startował w wyborach 2019 roku jako urzędujący wojewoda wielkopolski. Na jego kampanię wpłaciło 26 osób. Z ich wpłat uzbierało się 57 tys. zł. Po klika tysięcy złotych wpłacili m.in. członkowie władz spółek Polregio, Wojskowych zakładów Motoryzacyjnych, Polskiej Spółki Gazownictwa i Danko Hodowla Roślin (spółka-córka Krajowej Grupy Spożywczej).

Ale najliczniej darowizny wpłacali ludzie związani ze spółkami z grupy Enea, które mają siedziby w Wielkopolsce:

- Józef Aleszczyk, kiedyś członek zarządu Enea Centrum, potem członek zarządu Enea Operator – przelał na kampanię Hoffmana 2 tys. zł,

- Tadeusz Dachowski, ówczesny członek zarządu Enea Operator - także 2 tys. zł,

- Ryszard Żukowski, prokurent Enea Centrum kolejne 2 tys. zł,

- Piotr Bielerzewski, prokurent Enea Logistyka - 500 zł.

Dwie z wpłacających osób - Dariusz Jędraszak i Magdalena Antczak - do Enei Centrum trafili później (Jędraszak został w 2020 r. prokurent spółki, a Antczak w 2022 r. członkinią zarządu).

Frakcje wpłacających na Kuchcińskiego ludzi z Orlenu i wpłacających na Hoffmana menadżerów z Enei połączył Szymon Szynkowski vel Sęk. Jedną z najwyższych darowizn na jego kampanię – 7 tys. zł wpłacił Michał Cebula - prokurent, a potem członek zarządu Enea Operator. A kolejną co do wielkości darowiznę – 5 tys. zł - przekazał Paweł Stańczyk, ówczesny wiceprezes Orlen Serwis.

Warszawa 27.04.2022. 53. Posiedzenie Sejmu IX kadencji. N/z Marek Kuchcinski, Mateusz Morawiecki.
Warszawa 27.04.2022 r. 53. Posiedzenie Sejmu IX kadencji. Na zdjęciu Marek Kuchciński i Mateusz MorawieckiŹródło: FORUM, fot: Andrzej Hulimka

50 TYSIĘCY ZŁOTYCH DLA SASINA

Warto odnotować również, kto wpłacał na kampanię wicepremiera Jacka Sasina, który w wyborach startował jako minister bez teki, a po wyborach został ministrem aktywów państwowych – nadzorującym większość spółek z udziałem państwa.

Pieniądze na jego kampanię – łącznie 50 tys. zł – wpłaciło 9 osób.

Jacek Sasin, Mateusz Morawiecki i szef Orlenu Daniel Obajtek
Jacek Sasin, Mateusz Morawiecki i szef Orlenu Daniel ObajtekŹródło: East News, fot: Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Najwięcej – bo aż 30 tys. zł darowizny – przekazał Paweł Gruza, ówczesny wiceprezes KGHM Polska Miedź. 5 tys. zł na promocję wyborczą Sasina wyłożył Maciej Jankiewicz, kiedyś prezes Polskiego Holdingu Nieruchomości, a od 2020 r. wiceprezes PGE Energia Ciepła.

Po 3 tys. zł na ten cel przeznaczyli:

- Zbigniew Chmiel (wtedy szef Fundacji PGNiG, od 2021 wiceprezes Pekao Investment Management i członek rady Fundacji Banku Pekao),

- Michał Grodzki (wtedy wiceprezes państwowej AMW Revita, obecnie prezes Pekao Direct i członek rady nadzorczej Pekao Leasing),

- Marcin Kowalczyk (wtedy wiceprezes Wojskowego Przedsiębiorstwa Handlowego, dziś członek rad nadzorczych PGE i PZU),

oraz Krzysztof Ziółkowski (członek rady nadzorczej spółki-córki Agencji Rozwoju Przemysłu).

Jedną z najniższych dotacji "dedykowanych" kampanii Sasina - 1 tys. zł - wpłacił Marcin Wierzchowski. Przed laty współpracował z Sasinem w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W 2022 r. został członkiem zarządu jednej z najważniejszych państwowych spółek - Polskiej Grupy Zbrojeniowej, powołano go też do rady nadzorczej Armatury Kraków.

REKORDZIŚCI: GLIŃSKI I DWORCZYK

Najwyższą kwotę ze wszystkich obecnych członków rządu (po premierze Morawieckim) "zebrał" wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Łącznie było to 84 tys. zł.

Jedną z dwóch najwyższych darowizn – 20 tys. zł – wpłacił on sam. Tyle samo (20 tys. zł) przelał Kasjan Wyligała, wówczas członek rady nadzorczej Grupy CZH (dawna Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa) i członek rady nadzorczej KGHM TFI, a od 2022 r. wiceprezes kopalni Bogdanka i członek rady nadzorczej spółki-córki Polskiej Grupy Lotniczej. Mniejszą kwotę – 7 tys. zł - wyłożył na kampanię Glińskiego Czesław Warsewicz, wówczas prezes PKP Cargo i członek rady nadzorczej PKP Cargo Connect.

Obaj – Wyligała i Warszewicz - dywersyfikowali wsparcie: pierwszy wpłacił darowiznę także na kampanię Adama Lipińskiego, drugi – na Jerzego Polaczka i Andrzeja Bittela.

Niewielkimi kwotami kampanię Glińskiego wsparło również kilka osób z prywatnego biznesu.

Tylko kilkanaście tysięcy mniej niż wicepremier "zebrał" na swoją kampanię minister Michał Dworczyk, wówczas szef kancelarii premiera Morawieckiego. 7 osób wyłożyło na ten cel łącznie 67 tys. zł. Prawie połowę tej kwoty – 30 tys. zł – wpłacił Andrzej Kensbok, członek rady nadzorczej PKP SA, od 2021 r. wiceprezes KGHM Polska Miedź. 5 tys. zł wyłożyła Anna Lutek, wówczas doradczyni zarządu Orlen Unipetrol, potem szefowa PR w Enei i sponsoringu w PZU.

Kampanię wsparło także czworo członków władz spółek, które swoje siedziby mają na Dolnym Śląsku, skąd Dworczyk kandydował.

- prawie 14 tys. zł wpłacił Piotr Sosiński, wówczas prezes państwowej Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park, potem członek zarządu Dolnośląskich Zakładów Usługowo-Produkcyjnych Dozamel,

- 8 tys. zł wyłożył Marcin Gwóźdź, ówczesny członek rady nadzorczej Dozamelu,

- 6 tys. zł przelała Joanna Walaszczyk, szefowa spółki Uzdrowisko Lądek- Długopole,

- i 3,3 tys. zł - Anna Kania, wtedy wiceprezeska, a od 2022 r. prezeska Invest-Park Development (spółka-córka Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park).

150 ZŁ DLA BŁASZCZAKA. INNI PŁACILI SOBIE SAMI

Co z finansowaniem kampanii pozostałych członków obecnego rządu?

Kilku ministrów na promocję swoich kandydatur "zebrało" po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale wśród wpłacających nie znaleźliśmy ludzi, którzy w 2019 r. pełnili funkcje w państwowych spółkach. Pieniądze wpłacali prywatni przedsiębiorcy i osoby w ogóle nie związane z biznesem.

Kampanię Mariusza Błaszczaka wsparł tyko senior z Poznania, kwotą 150 zł.

Powidz, 07.11.2022. Wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas konferencji prasowej na terenie budowy nowych inwestycji, wynikających z umowy o wzmocnionej współpracy obronnej Rzeczypospolitej Polskiej i USA, na terenie lotniska bazy wojskowej w Powidzu, 7 bm. (pj/amb) PAP/Paweł Jaskółka
Powidz, 07.11.2022. Wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz BłaszczakŹródło: PAP, fot: PAP/Paweł Jaskółka

Na kampanię Zbigniewa Ziobro wpłacił... on sam (35 tys. zł) i jego żona – Patrycja Kotecka-Ziobro (10 tys. zł). Kampanię Henryka Kowalczyka i Michała Wójcika wsparły tylko ich żony. Hanna Kowalczyk wyłożyła na ten cel 30 tys. zł, a Agata Wójcik – ponad 28 tys. zł.

Darowizny "dedykowane" kampanii Mariusza Kamińskiego wpłacili jego syn Kacper Kamiński (było o nim głośno w 2018 r. gdy okazało się, że dostał pracę w Banku Światowym) oraz Wojciech Nachiło (w czasach PRL działacz opozycji, potem związany z Ligą Republikańską Kamińskiego, dziś znany przedsiębiorca z branży obuwniczej i odzieżowej). Pierwszy wpłacił 12 tys. zł, drugi 20 tys. zł.

Na kampanię kilku kolejnych członków rządu wpłacali tylko oni sami. Tak było w przypadku Grzegorza Pudy (wyłożył 30 tys. zł), Marleny Maląg (24,5 tys. zł) i Kamila Bortniczuka (15,4 tys. zł).

Na kampanię Włodzimierza Tomaszewskiego nie wpłynęła żadna darowizna.

UKŁAD ZAMKNIĘTY

Politycy PiS chcieliby, by kolejną kampanię tej partii w jeszcze większym stopniu finansowali ludzie, którzy zajmują intratne stanowiska w państwowych spółkach. A firm, których wspólnikiem jest państwo, i w których rządzą dziś nominaci PiS, są tysiące.

Ci, którzy zostali nominowani do zarządów i rad nadzorczych firm przez obecną władzę, teraz mają pomóc tej władzy w wygraniu kolejnych wyborów, by po wyborach mogli dalej pełnić funkcje w spółkach. To układ zamknięty.

Jak będzie wyglądała przyszłoroczna kampania, jeśli wszyscy nominaci partii rządzącej zaczną intensywniej wspierać ją finansowo?

- To wszystko układa się w taki smutny obrazek. Partia nadużywa władzy, żeby wepchnąć swoich ludzi na lukratywne stanowiska, a ci potem muszą się jej odwdzięczać. Jeśli ci nominaci czują, że muszę się rewanżować PiS, to znaczy, że bez pomocy partii na te posady by nigdy nie trafili - komentuje dla WP prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ. - To wielka bezczelność, w dodatku potwierdzona w partyjnych uchwałach.

Bianka Mikołajewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią

Share
Więcej tematów