protesty (strona 16 z 50)

Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"
1
3:56

Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"

- Otwarcie granic unijnych dla ukraińskich przewoźników bez żadnych kontroli i limitów zrujnowało rynek rolny w Polsce. Produkcja po prostu przestała się opłacać. Ci ludzie ponieśli ogromne straty, trzeba te straty im zrekompensować - mówił obecny na strajku rolników w Medyce Krzysztof Bosak z Konfederacji w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski Jakubem Bujnikiem. Rolnicy z inicjatywy "Oszukana wieś" rozpoczęli w czwartek protest przy przejściu granicznym w Medyce na Podkarpaciu. Protestujący oczekują natychmiastowej reakcji od rządu ws. dopłat za poniesione straty w wyniku ukraińskiej konkurencji, która zalała polski rynek po wybuchu wojny w 2022 r. - Trzeba zapowiedzieć na przyszłość, jak rząd wyobraża sobie dalsze funkcjonowanie rolnictwa w Polsce, jak mamy być miażdżeni konkurencją, która nie spełnia unijnych norm, a korzysta w pełni z unijnego rynku. To jest absurd. To jest złamanie obietnicy, jaką Polsce dała Unia Europejska - przyznał Bosak. - Zapytałem premiera czy protesty są objęte jakąś ochroną ze strony polskich służb specjalnych, bo z moich informacji od protestujących wynika, że strona ukraińska po polskiej stronie przy agresywnym zachowaniu tych, którzy chcą przejechać, pojawił się wicepremier ukraiński i wiele kamer. Moim zdaniem sytuacja jest na tyle napięta, że pretesty powinny być objęte nie tylko ochroną policji, ale powinny być także pod ochroną służb specjalnych - dodał poseł Konfederacji. - Nie widzę specjalnego zainteresowania tym protestem u polskich polityków na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Nie potrafię tego zrozumieć. Moim zdaniem te protesty są niewygodne dla wszystkich opcji - zakończył Bosak. Na Podkarpaciu kolejka przed przejściem w Medyce wynosiła w czwartek ok. 34 km, a czas oczekiwania na przekroczenie granicy dla kierowców TIR-ów sięgał k. 127 godzin.
Jakub Bujnik

J. Bujnik

Niemcy mają problem. Rosną antysemickie nastroje. Żydzi pełni obaw
1:46

Niemcy mają problem. Rosną antysemickie nastroje. Żydzi pełni obaw

Berlińska synagoga mogła spłonąć, na szczęście koktajl Mołotowa upadł jedynie na chodnik. W wyniku tego ataku nikt nie został ranny – podaje Deutsche Welle. Ten i inne ataki są pokłosiem konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W Berlinie oraz innych miastach w Niemczech niedawno odbyły się demonstracje poparcia dla Palestyny. Rosną nastroje antysemicie. W trakcie propalestyńskich demonstracji doszło do starć muzułmanów i aktywistów z policją. Dzień po ataku bojowników Hamasu na Izrael niektórzy demonstranci w Berlinie świętowali. Od tego czasu doszło już do ponad 200 incydentów o antysemickim charakterze. Niektóre przywołują najgorsze skojarzenia z lat 30. XX w. - Byłam zszokowana tym, że zaatakowano synagogę. Szczególnie tę, bo to bardzo mała społeczność i oczywiście nie spodziewałabym się czegoś takiego – powiedziała w rozmowie z DW Deborah Kogan, ze Związku Studentów Żydowskich w Niemczech. – Do tej pory miało się wrażenie, że przynajmniej tutaj jest bezpiecznie. Teraz widzimy, że nawet tu nie – dodała. Niemiecka policja jeszcze bardziej, niż zwykle chroni żydowskie instytucje, które stają się miejscami ataków. Jak podaje DW, mimo zwiększenia środków ochrony, wielu Żydów nie odważyłoby się teraz wyjść z domu. - Mamy w Niemczech ponad 1,7 tys. lat tradycji żydowskiej, a Żydzi zawsze byli częścią Niemiec. Przykro myśleć, że po tych wszystkich latach i po tym, co przeżyliśmy, życie społeczności żydowskiej może się tak skończyć w Niemczech – podsumowała Deborah Kogan. 22 października w Berlinie odbył się wiec poparcia dla Izraela w trwającym na Bliskim Wschodzie konflikcie i sprzeciwu wobec antysemickich incydentów w Niemczech. Ludzie protestowali m.in. z transparentami "Koniec z terrorem wobec Żydów". Reportaż Deutsche Welle.