pegasus (strona 21 z 29)

Afera z Pegasusem. Gen. Różański: przyzwyczailiśmy się już do kłamstw
WIDEO

Afera z Pegasusem. Gen. Różański: przyzwyczailiśmy się już do kłamstw

MON powołuje pełnomocnika ds. zintegrowanego systemu łączności i informatyki. Czy ten urząd jest nam potrzebny? - Jestem zwolennikiem prostej tezy - niech każdy robi swoje. Jeśli minister powołuje swojego pełnomocnika, to ja bym zadał pytanie: co robią wiceministrowie, co robią dyrektorzy departamentów. Przecież jest też departament, który jest odpowiedzialny za kwestie informacyjne, mamy oficera, który odpowiada za utworzenie wojsk cybernetycznych. Powoływanie kolejnej osoby to jest uciekanie od odpowiedzialności - stwierdził w programie "Newsroom" w WP gen. Mirosław Różański. - Wymiar bezpieczeństwa i w ogóle cyberprzestrzeni jest niezwykle ważny i nabiera coraz większego znaczenia. Przez powołanie kolejnej instytucji i kolejnego pełnomocnika tego problemu nie rozwiążemy. Do tego powinien być wytypowany jeden z wiceministrów - dodał. Pytany o to, czy premier Mateusz Morawiecki mógł nie wiedzieć o tym, że polskie służby mają system Pegasus, ponieważ początkowo twierdził, że doniesienia o nim to "fake newsy", odparł, że "najgorsze jest to, że przyzwyczailiśmy się już do kłamstw". - Wiceminister Skurkiewicz też twierdził, że takiego systemu nie mamy. Dwa dni później premier Kaczyński ogłosił, że taki system jest. Minister Skurkiewicz nikogo publicznie nie przeprosił za swoje kłamstwo. W stosunku do premiera nieraz były takie sytuacje, które kończyły się nawet wyrokami sądów, które kazały prostować przekaz premiera. Myślę, że wysoko niepokojące jest to, że akceptujemy to, że politycy nie mówią prawdy. W normalnym układzie w stosunku do takich osób byłyby wnioski o dymisję albo o sprostowanie. A tu mamy do czynienia z sytuacją, że nie do końca wiemy, kiedy premier mówi prawdę, a kiedy mówi to, co akurat przygotowali mu ludzie od PR - dodał gen. Mirosław Różański.
Mocne słowa Krzysztofa Brejzy przed komisją. Wiceminister z PiS drwi
WIDEO

Mocne słowa Krzysztofa Brejzy przed komisją. Wiceminister z PiS drwi

- Mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach Polską rządzi grupa służb, grupa ludzi służb z PiS - mówił Krzysztof Brejza podczas posiedzenia senackiej komisji ds. wyjaśnienia przypadków inwigilacji. Jego wystąpienie komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS). - Słowa Krzysztofa Brejzy nie są dla mnie słowami wiarygodnymi. To osoba, która wypowiada się jednostronnie w tej sprawie. Nie wiem, skąd on czerpie wiedzę na temat tego, czy był inwigilowany, jak był inwigilowany. To jest kwestia, która powinna być zbadana przez prokuraturę. Tymczasem Krzysztof Brejza wyjaśnia to głównie za pomocą publicystyki i mediów, otaczając się aurą ofiary - stwierdził. Szynkowski vel Sęk pytany był również, czy zagłosuje za powołaniem sejmowej komisji ds. Pegasusa. - Nie jestem ekspertem od cyberbezpieczeństwa. Nie wiem, jaka jest wiarygodność ekspertów z CitizenLab, jaki oni mają materiał dowodowy. Zastanawia mnie, jak można ocenić na odległość, że taka, a nie inna osoba była, bądź nie, inwigilowana - w sposób niebudzący wątpliwości - mówił wiceminister. - Kto ma się tym zająć? "Pan ekspert" Marek Sowa? Pan Marcin Kierwiński? Pan Borys Budka? "Eksperci" od cyberbezpieczeństwa w Sejmie? - pytał. - Wolałbym, żeby tymi sprawami zajmowały się organy, które mają do dyspozycji narzędzia, i osoby, które mogą zweryfikować tego rodzaju tezę - podsumował rozmówca WP.
Natalia Durman Natalia Durman