mariusz ciarka

Kontrowersyjna interwencja w Inowrocławiu. Policja odpiera zarzuty. Jest nagranie z kamery
WIDEO

Kontrowersyjna interwencja w Inowrocławiu. Policja odpiera zarzuty. Jest nagranie z kamery

Po spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z sympatykami PiS w Inowrocławiu jeden z policjantów użył gazu wobec protestujących. Interwencja spotkała się z oburzeniem dużej części komentatorów i opozycji. - Siły policyjne w związku z obecnością Jarosława Kaczyńskiego wydają mi się bardzo nadmiarowe. Wydaje mi się, że policjant zachował się nieadekwatnie. Nawet jeśli mamy do czynienia z wulgarnymi słowami, nie jest rolą policjanta tracenie panowania nad sobą i atak gazem - komentował w programie "Tłit" były szef MON, poseł KO Tomasz Siemoniak. Zarzuty odpierał w programie "Newsroom" rzecznik Komendanta Głównego Policji, insp. Mariusz Ciarka. - Zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. Zapoznaliśmy się z pełnym nagraniem z kamerki nasobnej policjanta. Wynika z niego, że mieliśmy do czynienia z mężczyznami, którzy byli nastawieni konfrontacyjnie, z mężczyznami bardzo agresywnymi, wulgarnymi, którzy zwyzywali policjanta. Policjant gradował te środki, wzywał do zachowania zgodnego z prawem, polecił, by te osoby odsunęły się - przekazał. Jak dodał, nagranie zostanie przekazane do prokuratury, która - w ocenie Ciarki - "powinna wszcząć postępowanie z urzędu, mające na celu wyjaśnienie, czy doszło do znieważenia funkcjonariusza publicznego". - Gdybym ja prowadził czynności wyjaśniające, nie dopatrywałbym się tego, aby ten policjant w jakikolwiek sposób naruszył obowiązujące przepisy. Jeśli nie naruszył, nie dopatruję się możliwości, by tego policjanta karać - podkreślił rzecznik. - Z całym szacunkiem do pana Siemoniaka, nie jest on dowódcą zabezpieczeń policyjnych, nigdy w takich nie uczestniczył, nie nadzorował resortu spraw wewnętrznych, więc nie wie, jak przygotowywać się do takich zabezpieczeń. My zawsze przygotowujemy siły adekwatne - zapewnił Ciarka.
Natalia Durman Natalia Durman
Śmierć 25-latka we wrocławskiej izbie wytrzeźwień. Rzecznik KGP ujawnia szczegóły
WIDEO

Śmierć 25-latka we wrocławskiej izbie wytrzeźwień. Rzecznik KGP ujawnia szczegóły

25-letni Dmytro z Ukrainy pod koniec lipca zmarł po interwencji policji na izbie wytrzeźwień we Wrocławiu. Według relacji "GW" mężczyzna był rażony gazem, bity pałką i duszony, czego dowodem jest nagranie z monitoringu. - Muszę to zastrzec, że nie mogę się wypowiadać w pełni na temat spraw w związku z tajemnicą postępowania przygotowawczego. Tutaj rzeczywiście w autobusie czy na zewnątrz - gdy ratownicy wyprowadzili mężczyznę z autobusu - zachowuje się on, jak osoba będąca pod wpływem alkoholu. Od razu dodam, że to nie budzi wątpliwości, że każdy z nas przy różnych okazjach ma prawo napić się alkoholu - komentował w programie "Newsroom" WP insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji. - Następnie ratownicy zadzwonili na numer alarmowy, poinformowali dyspozytora, że proszą, aby przyjechała policja i zabrała mężczyznę do tzw. izby wytrzeźwień, bo ten nie zachowuje się racjonalnie. Tam też mężczyzna został przewieziony - relacjonował mundurowy. Prowadzący Patrycjusz Wyżga dopytywał, dlaczego funkcjonariusze nie włączyli kamery na mundurach. - Za to mają postępowania dyscyplinarne. To jest karygodne. (...) Obowiązkiem policjanta przed podjęciem interwencji jest włączenie tych kamerek. (...) W momencie włączenia kamerki ten obraz jest rejestrowany nawet do 30 sekund wcześniej, aby nie można zarzucić, że nagrywanie zostało włączone w momencie im wygodnym. (...) Ja powiem coś, co chyba pierwszy raz pojawia się w mediach: policjanci już tego mężczyznę przekazali obsłudze izby i wyszli z budynku. I w tym momencie zostali poproszeni o powrót, ponieważ ten mężczyzna właśnie w tym momencie według relacji lekarza, dwóch ratowników i dwóch pracowników izby nagle zaczął zachowywać się agresywnie, pogryzł jednego z pracowników. I wówczas ci policjanci zostali poproszeni o pomoc, aby tego mężczyznę obezwładnić, bo ten wpadł w furię - tłumaczył insp. Ciarka. - Założono mu kajdanki i w tym momencie jeden z policjantów nie miał prawa użyć pałki służbowej. On tej pałki użył, mimo że był już zastosowany inny środek przymusu bezpośredniego. W związku z tym również usłyszał zarzut dyscyplinarny i została uruchomiona procedura wydalenia tego funkcjonariusza ze służby - przekazał rzecznik KGP.
Gdzie jest Jacek Jaworek? Policja zmienia strategię: "skupiamy się na czynnościach operacyjnych"
WIDEO

Gdzie jest Jacek Jaworek? Policja zmienia strategię: "skupiamy się na czynnościach operacyjnych"

Od brutalnej zbrodni w Borowcach minęły prawie dwa tygodnie. Poszukiwany listem gończym Jacek Jaworek nadal pozostaje nieuchwytny. - Ten etap poszukiwań, o których wcześniej można było informować, już mija. Teraz będziemy skupiać się na czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Ze względu na charakter tych czynności bliżej opowiadać o nich nie mogę, bo po prostu koledzy zajmujący się na co dzień tymi czynnościami mieliby do mnie uzasadnione pretensje, że odkrywam tę kuchnię działań policyjnych. Ale należy się spodziewać, że te działania będą prowadzone w kraju, jak i przy udziale Biura Współpracy Międzynarodowej Policji - komentował w programie "Newsroom WP" insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji. Prowadzący Sebastian Ogórek dopytywał, ile czasu mogą trwać takie poszukiwania. - Tutaj trzeba być realistą i nie wprowadzać opinii publicznej w błąd. Chociaż zdecydowaną większość, ponad 90 proc. poszukiwanych my odnajdujemy bardzo szybko, to są też sprawy, które na całym świecie trwają o wiele dłużej. (...) Ale nie ma czegoś takiego, że odstępujemy po 2-3 tygodniach, zamykamy sprawę i chowamy akta do szafy. (...) Informacji zgłoszonych od ludzi było sporo, one się w większości nie potwierdzały, ale nie były to informacje przekazywane w sposób złośliwy - przekazał insp. Ciarka.
"Wesele podziemne". Trwają naloty policji. Kary niezwykle wysokie
WIDEO

"Wesele podziemne". Trwają naloty policji. Kary niezwykle wysokie

Wesel w dobie pandemii to niełatwa sprawa. Problem był wielokrotnie poruszany również w wielu publikacjach Wirtualnej Polski. Jak zorganizować wesele, jednocześnie stosując się do obostrzeń? Z takim pytaniem mierzą się narzeczeni i niektórzy z nich decydują się na złamanie przepisów. - Nie ma co ukrywać, że przyjęcia weselne i podobne imprezy, zeszły do podziemia - przyznał w programie "Newsroom" w WP rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji inspektor Mariusz Ciarka. - Ludzie próbują uniknąć obostrzeń, organizować imprezy po kryjomu. Inspektorzy sanitarni ujawniają takie miejsca, razem z nami dokonują kontroli. Czasem informują nas o nich osoby, którym leży na sercu solidarność społeczna, byśmy byli zdrowym społeczeństwem - dodał. Tłumaczył, że takie nielegalne wesele kończy się albo wręczeniem mandatu, albo skierowaniem wniosku do sądu. - W drastycznych sytuacjach, a takie też się zdarzają, gdy w nielegalnie otwieranych restauracjach zupełnie nie przestrzega się przepisów sanitarnych, naraża się inne osoby na zachorowanie, wtedy również bierzemy pod uwagę skierowanie wniosku do prokuratury, celem ocenienia, czy nie zostało popełnione przestępstwo narażenia życia i zdrowia ludzi - powiedział insp. Ciarka. Dodał, że karę za "podziemne wesele", w wysokości od 5 do 35 tysięcy złotych, może także nałożyć powiatowy inspektor sanitarny.
Violetta Baran Violetta Baran
Strajk Kobiet. Agata Grzybowska zatrzymana. Mariusz Ciarka o akcji policji
WIDEO

Strajk Kobiet. Agata Grzybowska zatrzymana. Mariusz Ciarka o akcji policji

Insp. Mariusz Ciarka był gościem Mateusza Ratajczaka w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Rzecznik Komendy Głównej Policji był pytany o zatrzymanie fotoreporterki Agaty Grzybowskiej podczas Strajku Kobiet przed siedzibą MEN w Warszawie. - Ani legitymacja dziennikarska, ani policyjna nie zwalnia z odpowiedzialności za podejrzenie popełnienia przestępstwa – odparł insp. Ciarka. - Takie same czynności wykonuje się wobec osób, które łamią prawo. Niezależnie, czy to jest urzędnik ksiądz, czy dziennikarz – dodał policjant. Rzecznik wskazał, że niektóre nagrania z miejsca zdarzenia są według niego "antypolicyjne". Jego zdaniem, to fotoreporterka "napiera na policjantów, celowo jest blisko twarzy funkcjonariuszy, było widoczne machnięcie nogą". – Niech to wyjaśni śledztwo prokuratorskie, albo postępowanie sądowe – powiedział gość WP, zaznaczając jednocześnie, że sytuacja, gdy kopany jest jeden z policjantów, jest niedopuszczalna. – Nie mam powodu, by nie wierzyć policjantowi – dodał Ciarka. Podczas rozmowy w studiu WP padło pytanie, czy policjantowi nie podobało się to, że dziennikarka mu robiła zdjęcia. - Na nagraniu (…) widać, że pani nie robiła zdjęć, a naciskała celowo lampą, by oślepić policjanta – stwierdził rzecznik, wskazując na oświadczenie Agaty Grzybowskiej. – Przyznała, że chodzi na te strajki prywatnie, sympatyzując z tymi uczestnikami – oświadczył policjant.
Karolina Kołodziejczyk Karolina Kołodziejczyk