Trwa ładowanie...

Nieoczekiwany zwrot ws. "lex Tusk". Komisja zostaje, ma badać rosyjskie wpływy za PiS

Komisja ds. badania rosyjskich wpływów nazywana w kampanii "lex Tusk" nie zostanie zlikwidowana - dowiaduje się Wirtualna Polska. Sejm odwoła jej członków, ale sejmowa większość planuje w przyszłości powołanie nowych. Komisja ma badać m.in. rosyjskie wpływy w czasach rządów PiS.

Donald TuskDonald TuskŹródło: East News, fot: Andrzej Iwanczuk/REPORTER
d1q9v03
d1q9v03

Pozostanie komisji ds. badania rosyjskich wpływów na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022 w rozmowie z Wirtualną Polską potwierdza szef klubu Lewicy.

- Decyzja koalicjantów jest taka, że komisji nie rozwiązujemy. Będziemy ją w przyszłości uzupełniali, żeby mogła ona normalnie funkcjonować – mówi nam Krzysztof Gawkowski.

To oznacza, że nowa sejmowa większość zamierza skorzystać z narzędzia skonstruowanego przez PiS.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

To nowa gwiazda Sejmu. Ekspert nie ma wątpliwości

- Sami chcieli powołania tej komisji, więc nie powinni protestować - mówi nieoficjalnie polityk PO. Nasi rozmówcy przypominają, że przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy wprost mówili, że w ich politycznym zamyśle komisja miała być narzędziem walki z Donaldem Tuskiem. - Czy chcemy mu zakazać pełnienia funkcji publicznych przez 10 lat? Tak. Ja bym mu zakazał dożywotnio - mówił w czerwcu Janusz Kowalski z Suwerennej Polski.

d1q9v03

Nowa większość sejmowa podkreśla, że po odwołaniu obecnych członków komisji ds. badania rosyjskich wpływów, będą chcieli przeprowadzić szczegółowy audyt. Sprawdzone mają być wydatki i to, czy jej członkowie w ogóle pracowali. Choć do tej pory najbardziej prawdopodobnym scenariuszem było niepowoływanie nowych członków i zamrożenie jej płac, to jak wynika ze słów Krzysztofa Gawkowskiego, koalicjanci zmienili zdanie w tej sprawie.

Gawkowski: Komisji nie zamykamy

- Trzeba zmienić członków komisji ds. badania wpływów rosyjskich i to zrobimy, bo ta komisja de facto nie działała. Ludzie brali pieniądze, a sprawy nie posuwały się do przodu. Komisji jednak nie zamykamy. Ona powinna dalej funkcjonować. Powinniśmy uzbroić ją w fachowców, którzy zajmą się wyjaśnianiem, czy przez osiem ostatnich lat wpływy rosyjskie były pielęgnowane, czy ktoś z nimi walczył. Ja jestem przekonany o tym, że wpływy rosyjskie w Polsce rosły i trzeba to zbadać - podkreśla Krzysztof Gawkowski, kandydat na wicepremiera w rządzie Donalda Tuska.

Przypomnijmy, komisja potocznie nazywana "lex Tusk" to oficjalnie Państwowa Komisja ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Działa ona na podstawie ustawy uchwalonej przez Sejm w kwietniu 2023 r. Po przyjęciu prezydenckiej nowelizacji, organ został pozbawiony najbardziej kontrowersyjnych kompetencji, choć dalej budził prawne zastrzeżenia.

W komisji zasiada dziewięć osób wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Jej przewodniczącym został prof. Sławomir Cenckiewicz. Pozostali członkowie to: Józef Brynkus, Łukasz Cięgotura, Andrzej Kowalski, Arkadiusz Puławski, Marek Szymaniak, Michał Wojnowski, Andrzej Zybertowicz i Przemysław Żurawski vel Grajewski, wskazani wyłącznie przez PiS. Ich odwołanie jest planowanie w środowym bloku głosowań.

d1q9v03

Pomysł powołania komisji wzbudził protesty nie tylko w Polsce. Krytycznie wypowiedziała się o niej Bruksela i Waszyngton. Choć Andrzej Duda pierwotnie nie miał zastrzeżeń do komisji, która miała orzekać o zakazie pełnienia funkcji związanych z dostępem do finansów publicznych na 10 lat, to cztery dni później przedstawił swoją nowelizację.

Patryk Michalski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1q9v03
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1q9v03
Więcej tematów