Trwa ładowanie...
d2k5ahj

Były szef wydziału zabójstw: "W przypadku Dawida doszło do tragedii"

Według Marka Dyjasza, byłego szefa Wydziału Zabójstw Komendy Stołecznej Policji i b. dyrektora Biura Kryminalnego KGP - w przypadku 5-letniego Dawida Żukowskiego wszystko wskazuje na to, że spełnił się czarny scenariusz. - W mojej ocenie, chłopiec już nie żyje. Służby szukają już jedynie ciała chłopca - mówi WP Marek Dyjasz.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Marek Dyjasz jest przekonany, że 5-letni Dawid Żukowski niestety już nie żyje
Marek Dyjasz jest przekonany, że 5-letni Dawid Żukowski niestety już nie żyje (Facebook/PAP Baza Zdjęć Archiwum, Fot: Facebook/Grzegorz Michałowski/PAP)
d2k5ahj

Dyjasz 30 lat służył w pionie kryminalnym w policji. Jest przekonany, że w ubiegłą środę, kiedy chłopiec zniknął doszło do tragedii.

- Powiem wprost: jestem przekonany, że chłopiec już niestety nie żyje. Myślę, że wszystkie służby o tym wiedzą, tylko nikt o tym głośno nie mówi. Według mnie, został pozbawiony życia przez ojca. Wygląda na to, że mężczyzna działał pod wpływem impulsu i emocji. Kluczowa była ostatnia rozmowa telefoniczna z żoną. Padły tam dwa - trzy zdania, po których postanowił zemścić się na kobiecie i pozbawić życia dziecka. Napisał później sms-a: "Już nigdy nie zobaczysz syna" - mówi nam Marek Dyjasz, który zajmował się rozpracowaniem setek zabójstw.

Zobacz także: Grodzisk Mazowiecki. Mieszkańcy wstrząśnięci tragedią

- To właśnie po rozmowie z matką dziecka, mężczyzna wpadł w szał. Wygląda na to, że od dramatycznego wydarzenia, do chwili popełnienia samobójstwa nie minęło dużo czasu. Rzucił się pod pociąg, bo wiedział, że nie będzie potrafił z tym żyć. Gdyby był konsekwentny w swoim działaniu, to pojechałby i zrobiłby jeszcze krzywdę matce dziecka. Ale on wybrał inny wariant. Mówił sobie: "Będziesz teraz kobieto cierpiała całe życie" - opowiada były dyrektor Biura Kryminalnego KGP.

d2k5ahj

Dawid Żukowski. Poszukiwania nie dały skutku

- W mojej ocenie, jeszcze raz powinne być sprawdzone zbiorniki wodne, studzienki kanalizacyjne, akweny wodne i zbiorniki ściekowe. Trzeba jeszcze raz to wszystko dokładnie przeszukać. Podkreślę jeszcze raz, on tego nie planował. Gdyby planował wcześniej, to prędzej czy później, służby wiedziałyby o miejscach, w których bywał. A tu zadziałał impuls. Stąd taka trudność w poszukiwaniach - dodaje Dyjasz.

- Na pewno trzeba szukać w miejscach niedaleko miejsca zamieszkania, bo on nigdzie dalej nie odjechał. W początkowej fazie poszukiwań można było coś przeoczyć. Można przecież przejść obok, czegoś nie zauważyć. Pamiętajmy, na początku poszukiwań jest duża adrenalina, a później przychodzi zmięczenie. Było wiele takich spraw, że szukaliśmy zakopanych zwłok. Teren był sprawdzany kilkukrotnie. Na pewno policjanci mają zrzuty z BTS, jego logowania i dokładną trasę jego przejazdu. To nie jest takie proste, bo on tego nie planował - podkreśla Marek Dyjasz, który w 2012 roku przeszedł na policyjną emeryturę.

d2k5ahj

Dawid Żukowski. Przeszukać teren jeszcze raz

- Dobrze, że w pewnym momencie wyhamowano działania poszukiwawcze, skupiono się na ponownej analizie materiału dowodowego. Policjanci jeszcze raz muszą wykonać oględziny miejsc, sprawdzić trasy przejazdu i logowania się telefonu. Teraz trzeba wyciągnąć prawidłowe wnioski i zawęzić miejsce poszukiwań - dodaje emerytowany policjant.

- Trudność tej sprawy od początku polegała na tym, że ma ona podłoże rodzinne. Prześwietlane są wydarzenia z ostatnich dni, relacje między osobami bliskimi, poszukiwana jest ewentualna przyczyna takiego zachowania. Policjanci muszą też, na podstawie zeznań, dowiedzieć się czy Paweł Ż. miał jakieś ulubione miejsca, w które jeździł z synem. Jezioro, taras widokowy czy wesołe miasteczko. Bo jeśli ludzie nie chcą mówić, policjanci nie pojawią się w tych miejscach. A one mogą być kluczowe dla toku myślenia i postępowania tego mężczyzny - uważa były szef wydziału zabójstw KSP.

Przypomnijmy, Dawid Żukowski zaginął w środę, dokładnie tydzień temu. Tego dnia ojciec zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Paweł Ż. miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 Paweł Ż popełnił samobójstwo, wtargnął pod pociąg. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Od tamtej pory szukają go setki mundurowych. Bez skutku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2k5ahj

Podziel się opinią

Share
d2k5ahj
d2k5ahj
Więcej tematów