ukraina (strona 372 z 380)

Niemcy zwlekają z dostawą broni do Ukrainy. Ekspert: to być albo nie być dla tego kraju
WIDEO

Niemcy zwlekają z dostawą broni do Ukrainy. Ekspert: to być albo nie być dla tego kraju

Szef dyplomacji USA Antony Blinken zapowiedział, że Stany Zjednoczone nadal będą wysyłały broń ukraińskiej armii do niezwłocznego użycia przeciwko siłom rosyjskim. Blinken potwierdził dostawę m.in. dronów bojowych, wyrzutni rakiet przeciwpancernych oraz przeciwlotniczych. Czy tego typu broń może jednak przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Ukrainy? - Jeżeli będziemy skupiali się tylko na broni lekkiej, no to rzeczywiście może to być wyposażenie piechoty, może to próbować niszczyć rosyjskie siły pancerne, [..] ale to nie jest coś, co może przechylić szalę zwycięstwa. Kluczem jest przede wszystkim dostarczenie broni ciężkiej, tego, co tracą, czego nie mogą naprawiać, transporterów, czołgów, tego, co może zatrzymać Rosję w polu - powiedział prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku, który był gościem programu WP Newsroom. Profesor podkreślił, że wojna w Ukrainie to wojna ciężkiego sprzętu - czołgów, artylerii i lotnictwa. To wojna ''pancerna'', a Ukrainie potrzeba bardzo dużo tego typu sprzętu, a także amunicji. W ostatnich dniach Czechy poinformowały, że dostarczyły Ukrainie transportery opancerzone, natomiast Niemcy cały czas wstrzymują się z wypełnieniem swojej deklaracji, że wyślą Ukraińcom swoje czołgi. Czy ciągła zwłoka ze strony Niemiec oraz innych krajów w dostarczeniu sprzętu Ukrainie, może mieć poważne skutki dla możliwości obronnych Ukrainy? Gość programu WP Newsroom nie ma wątpliwości, że tak. - Rosyjskie wojska bez problemu zrealizują swoje plany. Nie tylko zajęcia obwodów ługańskiego i donieckiego, ale też i po zrównaniu z ziemią Mariupolu, wybiją sobie korytarz, zajmą całe tereny wokół Morza Azowskiego. Będą też próbować przesunąć jeszcze bardziej front na zachód i na tym obszarze okopią się, umocnią i ogłoszą, że są gotowi do rozmów, ale bez wycofywania się z ziem, które zdobyli. Dla Ukraińców to jest nie do zaakceptowania - stwierdził prof. Boćkowski. - Mam nadzieję, że te informacje, które słyszymy, to w pewnym stopniu dezinformacja i przynajmniej część tego sprzętu jest w drodze do Ukrainy, a informacje o wstrzymywaniu dostaw, mają na celu tylko logistyczne zabezpieczenie tego sprzętu podczas drogi do celu. Jeśli Rosjanie zniszczą lub przejmą całkowicie przemysłową część Ukrainy, to będzie to być albo nie być dla tego kraju – podsumował ekspert z Uniwersytetu w Białymstoku.
Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia
WIDEO

Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia

Prorosyjska demonstracja na zaanektowanym Krymie. Proputinowcy zebrali się w czwartek (7 kwietnia) w Sewastopolu, by zamanifestować swoje poparcie dla inwazji Rosji w Ukrainie. Skandaliczny wiec został zorganizowany przez obecne władze Krymu w miejscu symbolicznym dla Ukraińców, które zostało zaanektowane w 2014 roku. Organizatorzy twierdzą, że w demonstracji poparcia dla działań Putina wzięło udział co najmniej 2 tys. osób. Uczestnicy wymachiwali rosyjskimi flagami i trzymali transparenty. Na jednym z nich widniał napis "Siła tkwi w prawdzie. Jeśli człowiek czuje, że ma rację, jest niezwyciężony". Z kolei wśród okrzyków często słychać było hasła "Donbas, Krym, Rosja". Natalia Chebanova, mieszkanka Krymu, przyznała agencji informacyjnej Associated Press, że Rosja ma jeszcze "wiele do zrobienia" w kwestii wojny. Kobieta stwierdziła również, że istnieje "historyczna sprawiedliwość i prawda", która, jej zdaniem, "zawsze należała do Rosjan i trzeba ją teraz przywrócić". Głosów poparcia dla rosyjskiej agresji było tu wiele. Nikt z uczestników nie używał określenia "wojna". - W 100 proc. popieramy specjalną operację wojskową ogłoszoną przez naszego prezydenta. Zawsze byliśmy i pozostaniemy Rosjanami. Będziemy robić to, co naród rosyjski zaplanował na przyszłość, zarówno gospodarczo, jak i poprzez specjalne operacje wojskowe – podkreślił Aleksander Letycki, mieszkaniec Krymu. Podobne proputinowskie demonstracje, głośno krytykowane przez społeczność międzynarodową, odbyły się do tej pory m.in. w Serbii i w Niemczech.