uchodźcy (strona 16 z 70)

Celowe działania Łukaszenki? Dziennikarz przyniósł dowody do studia
1
1:53

Celowe działania Łukaszenki? Dziennikarz przyniósł dowody do studia

Patryk Michalski jest autorem reportażu pt. "Ludzie. Na Granicy", który nagrany został pod strefą stanu wyjątkowego. Podczas kręcenia materiału reporter Wirtualnej Polski natknął się na mnóstwo rzeczy pozostawionych przez uchodźców w prowizorycznych leśnych obozowiskach. Poza częściami garderoby i opakowaniami po jedzeniu dziennikarz znalazł tam mnóstwo dokumentów świadczących o tym, że przekraczanie polskiej granicy przez uchodźców to zorganizowana akcja białoruskiego reżimu pod wodzą Aleksandra Łukaszenki. W rozmowie z Agnieszką Kopacz w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski przedstawił dowody świadczące o celowym działaniu Białorusi oraz opowiedział o tym, co dokładnie zawierają porzucone w lesie przez nielegalnych imigrantów dokumenty. - Tych dowodów było już do tej pory mnóstwo, ale my przekonaliśmy się o tym na własne oczy. W jednym z lasów w gminie Michałowo znaleźliśmy mnóstwo dokumentów. (…) One były całkowicie porzucone – tłumaczy dziennikarz. Jak dodał, "teoretycznie" wizyty uchodźców na Białorusi mają charakter turystyczny, ponieważ ci ludzie dostają wizy dwutygodniowe. - Ale jest to oczywiście przykrywka. Po jednym, dwóch dniach oni trafiają na granicę, często z pomocą służb. Oni nawet zaznaczają im pinezki w Google Maps, pokazując, którędy powinni iść. Dają im narzędzia do tego, by forsować to ogrodzenie, które powstało, więc to jest bardzo nierówna gra. Z jednej strony polskie służby muszą zabezpieczać granicę, ale z drugiej strony białoruskie służby robią wszystko, żeby to uniemożliwić – zauważa dziennikarz Wirtualnej Polski.

P. Kubiak

Były premier wprost o konferencji ministrów: To było po prostu obrzydliwe
2:59

Były premier wprost o konferencji ministrów: To było po prostu obrzydliwe

Konferencja prasowa Mariusza Błaszczaka i Mariusza Kamińskiego, na której pokazano zdjęcia mające pochodzić z telefonów migrantów wywołała oburzenie znacznej części opinii publicznej. Krytyki nie szczędził ministrom również były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który był gościem programu WP "Newsroom". - To było po prostu obrzydliwe, to było kłamliwe i w sposób oczywisty nastawione na wywołanie takiego wrażenia wśród ludzi mało zorientowanych, (…) że rzeczywiście do nas docierają jacyś zboczeńcy, terroryści, zbrodniarze itd.. - powiedział. Polityk dodał, że internauci bardzo szybko wskazali źródło pokazanych na konferencji zdjęć. Cimoszewicz stwierdził również, że "odrażającym moralnie" było pokazanie egzekucji wykonywanej przez kata z tzw. państwa islamskiego. Ocenił, że celem było podprogowe oddziaływanie na opinię publiczną, mające wywołać strach i niechęć wobec migrantów. - To jest podłe zachowanie - podsumował. Były premier powiedział również, że prawdziwą intencję ministrów ujawniły późniejsze relacje z konferencji pokazywane na antenie TVP i TVP Info. - Sorry, że posługuję się tym językiem telewizji rządowej, ale oni, jak rozumiem, przez dwa dni posługiwali się takim komunikatem: "zgwałcił krowę, chciał się dostać do Polski”. Oni w ten sposób podsumowali to, co wynikało z wystąpień Błaszczaka i Kamińskiego - stwierdził Włodzimierz Cimoszewicz.
Konferencja Kamińskiego ws. imigrantów. Nowacka: "Propaganda i wołanie o nieszczęście"
2:51

Konferencja Kamińskiego ws. imigrantów. Nowacka: "Propaganda i wołanie o nieszczęście"

- Od tego mamy służby, żeby zapobiegały przedostaniu się do Polski niebezpiecznych osób - powiedziała w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej i dodała, że nie od tego jest minister obrony narodowej i szef MSWiA. Według polityk burzą oni spokój społeczny. - Oni nie są od tego, aby nas straszyć, tylko bronić - podkreśliła rozmówczyni Patrycjusza Wyżgi. Nowacka odniosła się także do niepokojących zdjęć, które zostały przedstawione na poniedziałkowej konferencji prasowej przez ministra Mariusza Kamińskiego. - Potem się okazuje, że karta sim została znaleziona gdzieś na szlaku. Nie wiadomo czyje to były zdjęcia, a puszczając materiały pedofilskie, okazało się, że pomylono krowę z koniem - wskazała Barbara Nowacka. - To pokazuje kompletny upadek służb. Nawet nie zweryfikują tego, co pokazują. Nie sprawdzili źródła. Okazuje się, że pokazali stary pornograficzny zoofilski film i próbują nam powiedzieć, że bohaterem tego filmu jest jeden z ludzi, którzy czekają na przejście na granicy - wskazała polityk. - To jest propaganda i wołanie o nieszczęście - zaznaczyła Barbara Nowacka. - Rozpętując kampanię nienawiści, jaką zrobili panowie Błaszczak i Kamiński, narażają dzisiaj bezpieczeństwo tych ludzi - powiedziała posłanka i stwierdziła, że "pan Kamiński nie raz już celowo manipulował". - On od prawdy jest daleko. Powinien być odwołany - zaznaczyła.
Sylwia Bagińska

S. Bagińska