stan wyjątkowy (strona 10 z 15)

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać
WIDEO

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać

W poniedziałek posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "gdyby opozycja miała do tego od początku nieco inne podejście, mogła na tym nieco ugrać pokazując słabości narracji PiS-u w tej sprawie". - Oczywiście nie mamy do czynienia z jakimś apokaliptycznym zagrożeniem polskich granic, które buduje propaganda wspierająca PiS. Nie ma w tym kryzysie przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Zupełnie milczy. Prezydent zachowuje się niepoważnie, bo jeżeli po raz pierwszy w dziejach III RP wprowadzany jest stan wyjątkowy nawet na niewielkim fragmencie terytorium Polski to na tyle ważne wydarzenie, że wypadałoby, żeby głowa państwa osobiście poinformowała o tym Polaków w wystąpieniu telewizyjnym. Z wielu znacznie bardziej błahych powodów prezydent Duda zabierał publicznie głos żądając prawa do wygłaszania orędzia - mówił profesor. Gość programu "Newsroom WP" dodał jednak, że ani krytyka prezydenta, ani wicepremiera Kaczyńskiego, nie przebije krytyki, którą większość Polaków kieruje w kierunku posłów opozycji, "którzy dali się Łukaszence wciągnąć w grę". - Można powiedzieć, ze tu mleko się rozlało i nie da się go w moim przekonaniu z punktu widzenia opozycji uratować. Jedyne, co można zrobić, to starać się przejść do innych problemów i zagadnień, stosując metodę ucieczki do przodu. Ciągnięcie tej sprawy dalej pod hasłem "krwiożerczy reżim Morawieckiego czy Kaczyńskiego", którzy razem z Łukaszenką dręczą migrantów na granicy, nie ma racji bytu. Jest przeciwskuteczne - tłumaczył prof. Dudek.
Stan wyjątkowy. Jak zagłosuje opozycja?
WIDEO

Stan wyjątkowy. Jak zagłosuje opozycja?

Mimo że stan wyjątkowy na części obszaru Polski jest już w mocy, Sejm może uchylić w głosowaniu jego obowiązywanie. Niewiadomą pozostaje, jakie stanowisko przyjmie w tej sprawie opozycja. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kontrolę nad większością opozycji w Polsce miał objąć Donald Tusk, ale mu się to nie udało. - Widzieliśmy, jak w sprawie kryzysu migracyjnego Tusk nie był w stanie nadać tonu nawet politykom własnej partii - stwierdził. Profesor przypomniał, że Bruksela i Berlin przyznają dziś rację twardej polityce w tej sprawie, bo boją się niekontrolowanego napływu migrantów, zwłaszcza takiego, który organizowany jest "przez handlarza żywym towarem, jakim jest Łukaszenka". Zapytany o to, jak zagłosuje opozycja ws. stanu wyjątkowego, gość programu stwierdził, że Lewica nie może wycofać się z wniosku o uchylenie rozporządzenia prezydenta w tej sprawie, który sama złożyła. - Natomiast Platforma może się np. wstrzymać od głosu, co byłoby lepsze niż popieranie wniosku Lewicy, o którym wiemy, że i tak nie ma szans. (...) To, czego dziś potrzebuje opozycja to czym prędzej poważnych rozmów wewnątrz swojego środowiska wobec kolejnych kryzysów migracyjnych, bo one będą się zdarzały - przekonywał profesor. Jego zdaniem, jeśli opozycja będzie zachowywała się w tej sprawie jak dotychczas, "będzie tylko napędzała PiS-owi głosów".
Posłanka SLD o stanie wyjątkowym. "Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb"
WIDEO

Posłanka SLD o stanie wyjątkowym. "Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb"

Krążące po sieci zdjęcia prezydenta Andrzeja Dudy na Stadionie Narodowym w dniu, w którym wprowadza stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej oburzył sporą część opinii publicznej. Czy obecność na meczu Polska-Albania w tak napiętym dla naszego kraju momencie to błąd prezydenta Dudy? Jak twierdzi posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, wspomniane zdjęcia "mogą budzić rozbawienie", jednak cała sytuacja z nimi związana wcale nie jest taka zabawna. - Błędem jest samo to rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy. (…) W rozporządzeniu nie ma także słowa o tym, o czym wielu polityków Zjednoczonej Prawicy mówi jako o przyczynie wprowadzenia stanu wyjątkowego, czyli o ćwiczeniach "Zapad" – zauważa w rozmowie z Wirtualną Polską posłanka SLD. Z kolei zapytana o to, czy zgadza się z uzasadnieniem Mariusza Kamińskiego na temat wprowadzenia stanu wyjątkowego odparła, że w tym wszystkim może nie do końca chodzić o zapewnienie bezpieczeństwa. - Jeżeli (…) faktycznie prezydent widziałby zagrożenie zewnętrzne dla bezpieczeństwa państwa, to stanem nadzwyczajnym odpowiednim na takie sytuacje nie jest stan wyjątkowy, tylko stan wojenny. (…) Tymczasem wprowadzany jest albo błędny stan nadzwyczajny, albo po prostu (…) nie chodzi o żadne zagrożenie, nie chodzi o zwiększanie bezpieczeństwa. Chodzi o zabieg PR-owy, zabieg polityczny, ograniczanie swobód obywatelskich i o ograniczanie możliwości mediom relacjonowania tego, co dzieje się na granicy – stwierdziła. - Jeżeli rzeczywiście polski prezydent wprowadza stan wyjątkowy, ze względu na 30-kilka osób, które koczują i są uwięzione na granicy polsko-białoruskiej, potrzebują pomocy humanitarnej, medycznej i ochrony międzynarodowej i robi to prezydent 38-milionowego kraju, to sam daje świadectwo, że Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb – dodała w programie "Newsroom" WP posłanka Dziemianowicz-Bąk.
Prawa dziennikarzy ograniczone. "My z tego prawa skorzystaliśmy"
WIDEO

Prawa dziennikarzy ograniczone. "My z tego prawa skorzystaliśmy"

W związku z wprowadzeniem przez rząd stanu wyjątkowego na obszarach przy granicy z Białorusią zarówno część opinii publicznej, jak i wielu polityków opozycji nie zgadza się z tą decyzją, zarzucając rządowi m.in. odcięcie dziennikarzy od możliwości monitorowania panującej tam sytuacji. Jak stwierdził poseł Bartłomiej Sienkiewicz, rozporządzenie o stanie wyjątkowym zostało jego zdaniem "stworzone w jednym celu: żeby nie było żadnych innych niż PiS oczu nad granicą Polski". Do tych słów w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. - To nie my wymyśliliśmy ustawę o stanie wyjątkowym. Ona funkcjonuje w polskim porządku prawnym już od bardzo dawna, która przewiduje wiele różnych obostrzeń, które można stosować. Ja chciałbym przypomnieć, że wybraliśmy tylko kilka niezbędnych, tak, żeby dolegliwość tego stanu wyjątkowego była jak najmniejsza – skomentował Wąsik. Z kolei odpowiadając na pytanie, dlaczego dziennikarze nie mogą być na miejscu wydarzeń pod granicą z Białorusią stwierdził, że "na tym polega stan wyjątkowy". - Nie pozwolimy na to, żeby każdy ruch polskiego strażnika granicznego, polskiego żołnierza czy policjanta był pod okiem kamer albo osób, które twierdzą, że są dziennikarzami mediów społecznościowych. Nie można dopuścić do tego, żeby oni wykonywali swoje czynności, niezwykle niebezpieczne i trudne pod ciągłą, nieustanną presją, a do tego chciano doprowadzić – powiedział wiceszef MSWiA. - Polski porządek prawny przewiduje, że w określonych sytuacjach, i taka sytuacja jest na granicy, można ograniczyć prawo dziennikarzy do informowania opinii publicznej. My z tego prawa skorzystaliśmy świadomie, wiedząc jaka jest sytuacja – przyznał gość programu "Newsroom" WP.