stan wyjątkowy (strona 10 z 16)

Mocne wystąpienie Mateusza Morawieckiego. Piotr Zgorzelski komentuje
4:28

Mocne wystąpienie Mateusza Morawieckiego. Piotr Zgorzelski komentuje

Sejm nie uchylił rozporządzenia prezydenta dotyczącego wprowadzenia stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Na posiedzeniu pojawił się premier Mateusz Morawiecki. Uzasadniając wprowadzenie stanu wyjątkowego, uderzył w dotychczasowe działania opozycji w trakcie kryzysu polsko-białoruskiego. - Dawniej, szanowni państwo, takie działania traktowane były jak zdrada narodowa. Dziś wierzę, że to jest po prostu naiwność, głupota, chęć zbicia kapitału politycznego na tym nieszczęściu, które się tam dzieje - mówił premier. Co na to wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL)? - W wymiarze politycznym to było wystąpienie triumfatora, który w sposób cyniczny mówi: daliście nam paliwo do wygrania tej rozgrywki, ponieważ aktywiści środowisk lewicowych biegali nieroztropnie po granicy, co dawało asumpt - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - My dlatego się wstrzymaliśmy, że podobnie jak obóz "pokłóconej prawicy" diagnozujemy zagrożenie jako poważne, ale jego źródło definiujemy gdzie indziej. Nie w garstce ludzi, która jest do opanowania, tylko w tym, że mamy pewność, że nasza granica była testowana na okoliczność szmuglu ludźmi. I tutaj jest zadanie dla premiera Morawieckiego, dla naszych przedstawicieli w UE, by w końcu tego bandytę Łukaszenkę postawić przed Trybunałem Stanu. To międzynarodowy terrorysta - podkreślił Zgorzelski.
Natalia Durman Natalia Durman
Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać
2:25

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać

W poniedziałek posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "gdyby opozycja miała do tego od początku nieco inne podejście, mogła na tym nieco ugrać pokazując słabości narracji PiS-u w tej sprawie". - Oczywiście nie mamy do czynienia z jakimś apokaliptycznym zagrożeniem polskich granic, które buduje propaganda wspierająca PiS. Nie ma w tym kryzysie przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Zupełnie milczy. Prezydent zachowuje się niepoważnie, bo jeżeli po raz pierwszy w dziejach III RP wprowadzany jest stan wyjątkowy nawet na niewielkim fragmencie terytorium Polski to na tyle ważne wydarzenie, że wypadałoby, żeby głowa państwa osobiście poinformowała o tym Polaków w wystąpieniu telewizyjnym. Z wielu znacznie bardziej błahych powodów prezydent Duda zabierał publicznie głos żądając prawa do wygłaszania orędzia - mówił profesor. Gość programu "Newsroom WP" dodał jednak, że ani krytyka prezydenta, ani wicepremiera Kaczyńskiego, nie przebije krytyki, którą większość Polaków kieruje w kierunku posłów opozycji, "którzy dali się Łukaszence wciągnąć w grę". - Można powiedzieć, ze tu mleko się rozlało i nie da się go w moim przekonaniu z punktu widzenia opozycji uratować. Jedyne, co można zrobić, to starać się przejść do innych problemów i zagadnień, stosując metodę ucieczki do przodu. Ciągnięcie tej sprawy dalej pod hasłem "krwiożerczy reżim Morawieckiego czy Kaczyńskiego", którzy razem z Łukaszenką dręczą migrantów na granicy, nie ma racji bytu. Jest przeciwskuteczne - tłumaczył prof. Dudek.
Stan wyjątkowy. Jak zagłosuje opozycja?
3:22

Stan wyjątkowy. Jak zagłosuje opozycja?

Mimo że stan wyjątkowy na części obszaru Polski jest już w mocy, Sejm może uchylić w głosowaniu jego obowiązywanie. Niewiadomą pozostaje, jakie stanowisko przyjmie w tej sprawie opozycja. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kontrolę nad większością opozycji w Polsce miał objąć Donald Tusk, ale mu się to nie udało. - Widzieliśmy, jak w sprawie kryzysu migracyjnego Tusk nie był w stanie nadać tonu nawet politykom własnej partii - stwierdził. Profesor przypomniał, że Bruksela i Berlin przyznają dziś rację twardej polityce w tej sprawie, bo boją się niekontrolowanego napływu migrantów, zwłaszcza takiego, który organizowany jest "przez handlarza żywym towarem, jakim jest Łukaszenka". Zapytany o to, jak zagłosuje opozycja ws. stanu wyjątkowego, gość programu stwierdził, że Lewica nie może wycofać się z wniosku o uchylenie rozporządzenia prezydenta w tej sprawie, który sama złożyła. - Natomiast Platforma może się np. wstrzymać od głosu, co byłoby lepsze niż popieranie wniosku Lewicy, o którym wiemy, że i tak nie ma szans. (...) To, czego dziś potrzebuje opozycja to czym prędzej poważnych rozmów wewnątrz swojego środowiska wobec kolejnych kryzysów migracyjnych, bo one będą się zdarzały - przekonywał profesor. Jego zdaniem, jeśli opozycja będzie zachowywała się w tej sprawie jak dotychczas, "będzie tylko napędzała PiS-owi głosów".
Jak opozycja powinna głosować ws. stanu wyjątkowego? "Ja głosowałbym przeciw"
2:26

Jak opozycja powinna głosować ws. stanu wyjątkowego? "Ja głosowałbym przeciw"

Jak opozycja powinna zagłosować w poniedziałek w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego? Takie pytanie zadaliśmy byłemu premierowi, a obecnie europosłowi Leszkowi Millerowi, który stwierdził, że ciężko oszacować, jak faktycznie potoczy się głosowanie po stronie opozycji. - Nie wiem, jakie ostatecznie przeważą poglądy. Ale gdyby pan mnie zapytał, jak ja bym dzisiaj zagłosował, gdybym zajmował miejsce w ławie sejmowej, to bym powiedział, że głosowałbym przeciw – odparł Miller. Jednocześnie stwierdził, że jego zdaniem wprowadzanie w chwili obecnej stanu wyjątkowego nie ma żadnego uzasadnienia, zarówno konstytucyjnego, jak i faktycznego. - Ja pamiętam, jak w 2015 roku ponad milion emigrantów wędrowało po Europie i zarówno kraje, przez które oni szli, jak i kraje docelowe nie ogłaszały stanów wyjątkowych – przypomniał były premier. - Po drugie, to jest dosyć operetkowy widok, kiedy pan prezydent ogłasza stan wyjątkowy, a zaraz potem bierze udział w pokazie, zasłużonego skądinąd, Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze", a potem idzie na mecz piłkarski i radośnie uczestniczy w tym wydarzeniu – skomentował. - I trzeci argument. Otóż czas na stan wyjątkowy był w szczycie pandemii, który pociągnął za sobą 80 tysięcy zmarłych – powiedział w programie "Newsroom" WP były premier Leszek Miller.