stan wyjątkowy (strona 11 z 16)

Posłanka SLD o stanie wyjątkowym. "Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb"
2:17

Posłanka SLD o stanie wyjątkowym. "Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb"

Krążące po sieci zdjęcia prezydenta Andrzeja Dudy na Stadionie Narodowym w dniu, w którym wprowadza stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej oburzył sporą część opinii publicznej. Czy obecność na meczu Polska-Albania w tak napiętym dla naszego kraju momencie to błąd prezydenta Dudy? Jak twierdzi posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, wspomniane zdjęcia "mogą budzić rozbawienie", jednak cała sytuacja z nimi związana wcale nie jest taka zabawna. - Błędem jest samo to rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy. (…) W rozporządzeniu nie ma także słowa o tym, o czym wielu polityków Zjednoczonej Prawicy mówi jako o przyczynie wprowadzenia stanu wyjątkowego, czyli o ćwiczeniach "Zapad" – zauważa w rozmowie z Wirtualną Polską posłanka SLD. Z kolei zapytana o to, czy zgadza się z uzasadnieniem Mariusza Kamińskiego na temat wprowadzenia stanu wyjątkowego odparła, że w tym wszystkim może nie do końca chodzić o zapewnienie bezpieczeństwa. - Jeżeli (…) faktycznie prezydent widziałby zagrożenie zewnętrzne dla bezpieczeństwa państwa, to stanem nadzwyczajnym odpowiednim na takie sytuacje nie jest stan wyjątkowy, tylko stan wojenny. (…) Tymczasem wprowadzany jest albo błędny stan nadzwyczajny, albo po prostu (…) nie chodzi o żadne zagrożenie, nie chodzi o zwiększanie bezpieczeństwa. Chodzi o zabieg PR-owy, zabieg polityczny, ograniczanie swobód obywatelskich i o ograniczanie możliwości mediom relacjonowania tego, co dzieje się na granicy – stwierdziła. - Jeżeli rzeczywiście polski prezydent wprowadza stan wyjątkowy, ze względu na 30-kilka osób, które koczują i są uwięzione na granicy polsko-białoruskiej, potrzebują pomocy humanitarnej, medycznej i ochrony międzynarodowej i robi to prezydent 38-milionowego kraju, to sam daje świadectwo, że Polska jest w stanie wyjątkowej słabości rządu i służb – dodała w programie "Newsroom" WP posłanka Dziemianowicz-Bąk.
Prawa dziennikarzy ograniczone. "My z tego prawa skorzystaliśmy"
2:57

Prawa dziennikarzy ograniczone. "My z tego prawa skorzystaliśmy"

W związku z wprowadzeniem przez rząd stanu wyjątkowego na obszarach przy granicy z Białorusią zarówno część opinii publicznej, jak i wielu polityków opozycji nie zgadza się z tą decyzją, zarzucając rządowi m.in. odcięcie dziennikarzy od możliwości monitorowania panującej tam sytuacji. Jak stwierdził poseł Bartłomiej Sienkiewicz, rozporządzenie o stanie wyjątkowym zostało jego zdaniem "stworzone w jednym celu: żeby nie było żadnych innych niż PiS oczu nad granicą Polski". Do tych słów w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. - To nie my wymyśliliśmy ustawę o stanie wyjątkowym. Ona funkcjonuje w polskim porządku prawnym już od bardzo dawna, która przewiduje wiele różnych obostrzeń, które można stosować. Ja chciałbym przypomnieć, że wybraliśmy tylko kilka niezbędnych, tak, żeby dolegliwość tego stanu wyjątkowego była jak najmniejsza – skomentował Wąsik. Z kolei odpowiadając na pytanie, dlaczego dziennikarze nie mogą być na miejscu wydarzeń pod granicą z Białorusią stwierdził, że "na tym polega stan wyjątkowy". - Nie pozwolimy na to, żeby każdy ruch polskiego strażnika granicznego, polskiego żołnierza czy policjanta był pod okiem kamer albo osób, które twierdzą, że są dziennikarzami mediów społecznościowych. Nie można dopuścić do tego, żeby oni wykonywali swoje czynności, niezwykle niebezpieczne i trudne pod ciągłą, nieustanną presją, a do tego chciano doprowadzić – powiedział wiceszef MSWiA. - Polski porządek prawny przewiduje, że w określonych sytuacjach, i taka sytuacja jest na granicy, można ograniczyć prawo dziennikarzy do informowania opinii publicznej. My z tego prawa skorzystaliśmy świadomie, wiedząc jaka jest sytuacja – przyznał gość programu "Newsroom" WP.