pegasus (strona 26 z 29)

Kulisy zakupu Pegasusa. "To pokazuje, w jak wielkim strachu jest Ziobro"
2
7:30

Kulisy zakupu Pegasusa. "To pokazuje, w jak wielkim strachu jest Ziobro"

"Gazeta Wyborcza" opisuje kulisy przeprowadzenia transakcji zakupu przez Polskę izraelskiego systemu do inwigilacji Pegasus. Z ustaleń "GW" wynika, że posłowie nie wiedzieli, że przez "zaopiniowanie wniosku ministra sprawiedliwości w sprawie zmian w planie finansowym Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej na 2017 rok" wyrażają zgodę na zakup Pegasusa przez CBA. Według "Wyborczej" zakup z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości był niezgodny z prawem, bo CBA może być finansowane wyłącznie z budżetu państwa. Co na to wiceszef Platformy Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz? - Nie liczyłem na to, że Zbigniew Ziobro mógłby postępować w tej sprawie zgodnie z prawem. Jestem absolutnie przekonany o tym, że prawo było de facto łamane na każdym kroku - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. W ocenie Arłukowicza materiał "Wyborczej" pokazuje, "w jak wielkim strachu jest Zbigniew Ziobro". - On wysługuje się w całym tym procesie nielegalnego używania Pegasusa swoim wiceministrem, młodym człowiekiem, który podpisał się pod dokumentami, za które kiedyś będzie musiał odpowiedzieć (chodzi o wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia - red.) - wskazał. - Nie mam najmniejszej wątpliwości, że Pegasus po pierwsze był kupowany po to, żeby inwigilować opozycję, ale jestem też przekonany, że Pegasus był używany do tego, żeby inwigilować członków koalicji rządzącej - mówił Arłukowicz. - Kilka miesięcy temu rozmawiałem z pewnym ważnym politykiem PiS, który powiedział mi: wy się nie bójcie o siebie, my się boimy o sobie. Oni śledzą nas, nie was - zdradził wiceszef PO.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Afera z "Pegasusem". Kalisz mówi o "zbrodni konstytucyjnej"
6:15

Afera z "Pegasusem". Kalisz mówi o "zbrodni konstytucyjnej"

- Rozumiem, że istnieje takie narzędzie. Natomiast pan mecenas Giertych i pan senator Brejza to są osoby, które mają dzisiaj pewnie jakieś swoje problemy z polskim prawem, więc nie będę udawać, że na poważnie biorę ich wystąpienia. To jest ich prawo do obrony - stwierdziła w programie "Newsroom" w WP Elżbieta Jakubiak, była szefowa gabinetu politycznego Lecha Kaczyńskiego pytana o sprawę inwigilacji przy pomocy systemy Pegasus. Dopytywana, czy zadowala ją tłumaczenie premiera Mateusza Morawieckiego w tej sprawie, odparła, że "premier zdaje sobie sprawę, że jego oświadczenia publiczne są ważne i że gdyby było coś nie w porządku, to jego oświadczenia publiczne będą kiedyś analizowane". Mecenas Ryszard Kalisz, były szef MSWiA przypomniał, że Pegasus, jak wynika z raportu NIK, został kupiony "z pieniędzy, które były dla ofiar przestępstw".- Wykorzystanie tego systemu dla zainfekowania telefonu pani prok. Wrzosek, mec. Romana Giertycha, a szczególnie senatora Brejzy, który kierował przed trzema laty kampanią wyborczą największej partii opozycyjnej, uważam, gdyby to się potwierdziło, za zbrodnię konstytucyjną - ocenił Kalisz. Jego zdaniem powołanie komisji śledczej w tej sprawie nic nie da, bo "PiS i tak postawi na jej czele swojego polityka i komisja orzeknie, że wszystko jest w porządku". - Myślę, że to jednak się wyjaśni. Mamy doświadczenie z aferą Watergate - dodał.
Opcje
Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy
1
2:41

Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy

- Nie wiem, czy będziemy mieli komisję śledczą, ale sprawę trzeba wyjaśnić. Pegasus to jest inwigilowanie opozycji i niewygodnych przeciwników politycznych. Afera Pegasusa to jeden z elementów utrzymania władzy przez PiS. PiS robi to w recydywie. Panowie Kamiński i Wąsik w przeszłości za podobne przestępstwa byli skazani wyrokami. To oznacza, że ta władza ma to w DNA - podsłuchiwanie opozycji. Afera Watergate jest klonem afery polskiej - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. Polityk stwierdził, że "nie wierzy w to, że Ziobro i prokuratura polityczna tę sprawę wyjaśni". - Dlatego, że nie ma intencji wyjaśnienia tej sprawy. Dobrze, że prezes Banaś się tego podejmuje - podkreślił. Gawkowski. Mówił też o spotkaniu posłów Lewicy, Wiesława Szczepańskiego i Pawła Krutula, z prezesem NIK. - Usłyszeli, że sprawa jest poważna, że prezes Banaś nie zamierza przejść obok niej obojętnie i będzie podejmował różnego rodzaju decyzje, żeby tę sprawę wyjaśnić - przekazał. Pytany, czy politycy Lewicy też mogli być podsłuchiwani, odparł, że "każdy swój telefon będzie sprawdzał indywidualnie". - Ja wiem, że PiS nie odpuszcza nikomu. Tu nie chodzi o kolor flagi politycznej, tu chodzi o zorganizowane działanie grupy przestępczej, która w sposób nielegalny podejmowała środki operacyjne przeciw konkurentom politycznym. Premier Morawiecki może zakłamywać rzeczywistość, ale my nie wierzymy w to, co mówi - oznajmił. - Dwa dni temu miałem okazję złożyć oficjalne zapytanie do premiera, wraz z grupą posłów Lewicy. Prosimy o ujawnienie przez premiera całej listy inwigilowanych osób, które są związane politycznie - poinformował Gawkowski.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Żona Brejzy komentuje wypowiedź Kaczyńskiego. "Nieprawdopodobnie insynuacyjna"
5:58

Żona Brejzy komentuje wypowiedź Kaczyńskiego. "Nieprawdopodobnie insynuacyjna"

Jarosław Kaczyński był pytany w ostatnim wywiadzie o sprawę inwigilowania senatora PO Krzysztofa Brejzy. - Nie wie jak było, ale w stosunku do Brejzy padły poważne zarzuty o przestępstwa - odparł prezes PiS. Słowa te skomentowała w programie "Newsroom" WP żona i pełnomocniczka polityka Koalicji Obywatelskiej Dorota Brejza. - To jest wypowiedź nieprawdopodobnie insynuacyjna. Ona wpisuje się w cały kontekst licznych insynuacji, które są kolportowane w przestrzeni publicznej wobec Krzysztofa Brejzy przez ludzi związanych z PiS, na różnych poziomach i w różnych miejscach - mówiła. - Chciałabym wszystkich poinformować, że nie ma takiej możliwości, żeby powiedzieć o danym człowieku że jest przestępcą, kiedy on nim nie jest i nie ponieść z tego powodu żadnych prawnych konsekwencji - oświadczyła. Dorota Brejza zapewniła ponadto, że jej mężowi nigdy nie postawiono żadnych zarzutów oraz nie toczyło się wobec niego żadne postępowanie. Pytana kiedy zorientowała się, że Krzysztof Brejza mógł być inwigilowany odparła, że pierwszym niepokojącym sygnałem były materiały pojawiające się na antenie TVP. - Jeżeli ogląda się telewizje publiczną i nagle na ekranie widzi się treść swojego telefonu, to jest to ten moment, kiedy można się zorientować, że stało się coś bardzo złego - wyjaśniła. Podkreśliła, że od Telewizji Polskiej oczekuje „przeprosin i przyznania się do błędu”. - Oczekuję przede wszystkim tego, żeby dobre imię Krzysztofa Brejzy zostało przywrócone - oświadczyła.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
Brejzowie uderzają w TVP. Pytania do Jacka Kurskiego o obce służby
3:14

Brejzowie uderzają w TVP. Pytania do Jacka Kurskiego o obce służby

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej we wtorek zasugerował, że to służby obcych państw inwigilowały Krzysztofa Brejzę przy pomocy systemu Pegasus. W programie "Newsroom" WP Dorota Brejza - żona i adwokatka Krzysztofa Brejzy - powiedziała, że oboje są pewni, że to polskie służby podsłuchiwały jej męża. - Uważam, że wypowiedź Morawieckiego jest niedorzeczna. Chciałabym zapytać, w jakiej sytuacji stawia Jacka Kurskiego? Należałoby zapytać prezesa TVP, czy pracownicy jego rządowego medium pozostają pod wpływem obcych służb - powiedziała Dorota Brejza. - Jacek Kurski jest prezesem TVP. Na antenie TVP pojawiały się wiadomości pozyskane, zmanipulowane i zafałszowane, które pochodziły z telefonu Krzysztofa Brejzy. Jeżeli premier twierdzi, że to obce służby stoją za włamaniem do telefonu Krzysztofa Brejzy, to chciałabym, żeby Jacek Kurski odpowiedział czy w jego rządowej telewizji publikowane są treści pochodzące od obcych służb, czy jego pracownicy są pod ich wpływem oraz jakie to są służby. Takie twierdzenie Mateusza Morawieckiego jest niedorzeczne. Skąd my mamy pewność, że to Pegasus i że uczyniły to polskie służby? Wystarczy połączyć logicznie kropki. Sprawa zaczęła się 25 sierpnia 2019 r. od publikacji Samuela Pereiry, który wprost powiedział, że pozyskane przez niego materiały pochodzą z materiałów śledztwa prowadzonego przez polskie służby specjalne i nadzorowanego przez prokuraturę. To nie jest stuprocentowy dowód, ale łączymy kropki - dodała.
Opcje
Nazwał Tuska "pieskiem", zadzwonił telefon
3
5:07

Nazwał Tuska "pieskiem", zadzwonił telefon

Szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk poinformował, że Koalicja Obywatelska złoży wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej ws. Pegasusa. Lider PO zapowiedział też powołanie nadzwyczajnej komisji w Senacie do zbadania tej sprawy. Jak oświadczył, "są ludzie z obozu władzy gotowi zeznawać i odsłonić kulisy działań tego rządu wobec opozycji". Co na to wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba (Solidarna Polska)? - Ciężko mi wejść w głowę pana premiera Donalda Tuska. Być może ma wspomnienia z Pegasusem - z tą grą, którą może lubił w okresie, jak był trochę młodszy, kiedy jego dzieci grały w tę grę - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Ta sprawa wymaga dystansu, pewnej powagi. Rzecznik koordynatora służb specjalnych potwierdził, że tego typu działań nie było. Ja za bardzo nie wiem, kto może to potwierdzić stuprocentowo. Jeśli dziś mowa jest o tym szaleństwie, które wyprawia pan Brejza, to może pomylił tego Pegasusa z jakimś systemem, który funkcjonował w Inowrocławiu - kontynuował. - A może to Donald Tusk złapał haczyk i dziś jak piesek z wywalonym jęzorem biega po polskiej scenie politycznej i mówi, że coś takiego było? A jak się okaże, że ten Pegasus nie był używany przez polskie służby, tylko przez zagraniczne? To kto przyjdzie i przeprosi wtedy? - pytał Ozdoba. - Szanuję pana premiera Donalda Tuska, ale robi z siebie kabaret. Jako były premier doskonale wie, że tego typu działania, show tej komisji ma na celu odwrócenie uwagi od problematyki programu. Niech zajmie się tym, a nie fake newsami - podsumował wiceminister.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Pegasus wymierzony w opozycję? Cieszyński o "luźnych dywagacjach"
4:20

Pegasus wymierzony w opozycję? Cieszyński o "luźnych dywagacjach"

Według ustaleń grupy Citizen Lab system Pegasus był wykorzystywany w Polsce przeciwko Romanowi Giertychowi, Ewie Wrzosek i Krzysztofowi Brejzie. - To już jest pana redaktora bądź tych panów interpretacja. Nie ma jakikolwiek potwierdzonych informacji na temat wykorzystania tego oprogramowania - przekazał w programie "Newsroom" WP Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa. - Tutaj kluczem jest to, co powiedział rzecznik Stanisław Żaryn, że polskie służby działały zgodnie z prawem. Prezes Jarosław Kaczyński powiedział, że tę sprawę trzeba bezwzględnie wyjaśnić i ja jestem przekonany, że tak właśnie się wydarzy - przekazał minister. Prowadzący Mateusz Ratajczak dopytywał, w jaki sposób należy tę sprawę wyjaśnić. - Na pewno nie w formie luźnych dywagacji w programie "Newsroom" WP. Polskie służby działały zgodnie z prawem, wykorzystywały wyłącznie narzędzia, do których miały uprawnienia. Metody operacyjne to nie są rzeczy, o których można dyskutować nawet w tak zacnym programie. One objęte są tajemnicą państwową. (...) Myślę, że postawa rzecznika jest bardzo dobra. On mówi o tym, co może być przekazane opinii publicznej - tłumaczył Cieszyński. Jak dodał, "nie jest parlamentarzystą" , więc "trudno mu się wypowiadać" odnośnie do ewentualnego powołania komisji w tej sprawie.
Opcje