pegasus (strona 25 z 29)

Miller o Pegasusie: "Nie po to wydali miliony, by śledzić trzy osoby"
5:16

Miller o Pegasusie: "Nie po to wydali miliony, by śledzić trzy osoby"

- Michał Woś [wiceminister sprawiedliwości] podpisał się pod decyzją o zakupie tego urządzenia [systemu Pegasus]. Więc on będzie się śmiał i udawał, że czuje się świetnie, do momentu aż stanie na sali sądowej. Wtedy przestanie się śmiać - komentował Leszek Miller, były premier, w programie “Newsroom” żarty Wosia z afery związanej z użyciem Pegasusa przez polskie służby. Były lider lewicy ocenił, że za zakup Pegasusa odpowiada grupa ludzi na szczytach władzy. - Premier mógł się tą sprawą zainteresować, gdyby był dostatecznie wnikliwy, dlaczego takie systemy jak Pegasus kupuje akurat Centralne Biuro Antykorupcyjne, które ma zupełnie inne zadania niż szpiegowanie działaczy opozycji. Widocznie Biuro cieszy się największym zaufaniem pana Ziobry i spółki - stwierdził. Miller ocenił też, że Jarosław Kaczyński z pewnością, wbrew swoim zapewnieniom, nie wyjaśni kontrowersji wokół Pegasusa. - PiS, podejmując jakiekolwiek zadanie, analizuje, czy przybliży ich ono do trzeciej kadencji, czy nie. PiS nie zrobi nic, co osłabi ich szanse w wyborach w 2023 roku. Dyskusja wokół Pegasusa, nie mówiąc o powołaniu sejmowej komisji śledczej w tej sprawie, na pewno im szkodzi. To oczywiste, że nie będą działać przeciwko sobie - wyjaśniał. Były premier stwierdził, że inwigilacja przy zastosowaniu Pegasusa z pewnością nie kończyła się na Ewie Wrzosek, Krzysztofie Brejzie i Romanie Giertychu. - Nie po to wydali 25 milionów złotych, żeby śledzić trzy osoby. Lista musi być z pewnością dłuższa - stwierdził.
Wrzucił zdjęcie Pegasusa. Minister tłumaczy
5:25

Wrzucił zdjęcie Pegasusa. Minister tłumaczy

"To Pegasus, który kupiłem. W latach 90-tych" - napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Do wpisu dołączył zdjęcie konsoli do gier Pegasus, popularnej w Polsce właśnie w latach 90-tych. Tweet Wosia to reakcja na poniedziałkową publikację "Gazety Wyborczej". Dziennik napisał, że Pegasus został niezgodnie z prawem zakupiony ze środków Funduszu Sprawiedliwości dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Woś określił te doniesienia mianem "kapiszonu" i "odgrzewanego kotleta". Co na to minister w KPRM Michał Wójcik z Solidarnej Polski? - To, co napisał pan minister Woś, jest prawdą. To są informacje, które były znane już 4 lata temu, kiedy odpowiadam na interpelację jednego z parlamentarzystów i dokładnie opisuję to, co państwo mogliście przeczytać w "Wyborczej" w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin - to, co opozycja sygnalizuje od kilkudziesięciu godzin. To wszystko było omawiane - było omawiane na komisjach finansów publicznych, było omawiane w detalach, więc trudno mówić, że to są jakieś rewelacje - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Nie mam informacji, jakiego sprzętu używają służby specjalnie, nie mogę mieć takiej informacji. Natomiast wiem na pewno, że działania podejmowane przez nas, przekazanie 25 mln z Funduszu Sprawiedliwości do CBA, było legalne - podkreślił Wójcik. - Jeżeli sprzęt jest stosowany przez służby, to po to, by wykrywać przestępstwa. Żeby cokolwiek można było zastosować, jakikolwiek sprzęt, musi to być zgodne z przepisami, z procedurą karną. Jestem pewien w 100 proc., że w żadnym z przypadków, kiedy podsłuch był zakładany, nie zrobiono tego w sposób łamiący przepisy prawa - oznajmił minister.
Natalia Durman Natalia Durman
Kulisy zakupu Pegasusa. "To pokazuje, w jak wielkim strachu jest Ziobro"
7:30

Kulisy zakupu Pegasusa. "To pokazuje, w jak wielkim strachu jest Ziobro"

"Gazeta Wyborcza" opisuje kulisy przeprowadzenia transakcji zakupu przez Polskę izraelskiego systemu do inwigilacji Pegasus. Z ustaleń "GW" wynika, że posłowie nie wiedzieli, że przez "zaopiniowanie wniosku ministra sprawiedliwości w sprawie zmian w planie finansowym Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej na 2017 rok" wyrażają zgodę na zakup Pegasusa przez CBA. Według "Wyborczej" zakup z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości był niezgodny z prawem, bo CBA może być finansowane wyłącznie z budżetu państwa. Co na to wiceszef Platformy Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz? - Nie liczyłem na to, że Zbigniew Ziobro mógłby postępować w tej sprawie zgodnie z prawem. Jestem absolutnie przekonany o tym, że prawo było de facto łamane na każdym kroku - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. W ocenie Arłukowicza materiał "Wyborczej" pokazuje, "w jak wielkim strachu jest Zbigniew Ziobro". - On wysługuje się w całym tym procesie nielegalnego używania Pegasusa swoim wiceministrem, młodym człowiekiem, który podpisał się pod dokumentami, za które kiedyś będzie musiał odpowiedzieć (chodzi o wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia - red.) - wskazał. - Nie mam najmniejszej wątpliwości, że Pegasus po pierwsze był kupowany po to, żeby inwigilować opozycję, ale jestem też przekonany, że Pegasus był używany do tego, żeby inwigilować członków koalicji rządzącej - mówił Arłukowicz. - Kilka miesięcy temu rozmawiałem z pewnym ważnym politykiem PiS, który powiedział mi: wy się nie bójcie o siebie, my się boimy o sobie. Oni śledzą nas, nie was - zdradził wiceszef PO.
Natalia Durman Natalia Durman
Afera z "Pegasusem". Kalisz mówi o "zbrodni konstytucyjnej"
6:15

Afera z "Pegasusem". Kalisz mówi o "zbrodni konstytucyjnej"

- Rozumiem, że istnieje takie narzędzie. Natomiast pan mecenas Giertych i pan senator Brejza to są osoby, które mają dzisiaj pewnie jakieś swoje problemy z polskim prawem, więc nie będę udawać, że na poważnie biorę ich wystąpienia. To jest ich prawo do obrony - stwierdziła w programie "Newsroom" w WP Elżbieta Jakubiak, była szefowa gabinetu politycznego Lecha Kaczyńskiego pytana o sprawę inwigilacji przy pomocy systemy Pegasus. Dopytywana, czy zadowala ją tłumaczenie premiera Mateusza Morawieckiego w tej sprawie, odparła, że "premier zdaje sobie sprawę, że jego oświadczenia publiczne są ważne i że gdyby było coś nie w porządku, to jego oświadczenia publiczne będą kiedyś analizowane". Mecenas Ryszard Kalisz, były szef MSWiA przypomniał, że Pegasus, jak wynika z raportu NIK, został kupiony "z pieniędzy, które były dla ofiar przestępstw".- Wykorzystanie tego systemu dla zainfekowania telefonu pani prok. Wrzosek, mec. Romana Giertycha, a szczególnie senatora Brejzy, który kierował przed trzema laty kampanią wyborczą największej partii opozycyjnej, uważam, gdyby to się potwierdziło, za zbrodnię konstytucyjną - ocenił Kalisz. Jego zdaniem powołanie komisji śledczej w tej sprawie nic nie da, bo "PiS i tak postawi na jej czele swojego polityka i komisja orzeknie, że wszystko jest w porządku". - Myślę, że to jednak się wyjaśni. Mamy doświadczenie z aferą Watergate - dodał.
Violetta Baran Violetta Baran
Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy
2:41

Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy

- Nie wiem, czy będziemy mieli komisję śledczą, ale sprawę trzeba wyjaśnić. Pegasus to jest inwigilowanie opozycji i niewygodnych przeciwników politycznych. Afera Pegasusa to jeden z elementów utrzymania władzy przez PiS. PiS robi to w recydywie. Panowie Kamiński i Wąsik w przeszłości za podobne przestępstwa byli skazani wyrokami. To oznacza, że ta władza ma to w DNA - podsłuchiwanie opozycji. Afera Watergate jest klonem afery polskiej - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. Polityk stwierdził, że "nie wierzy w to, że Ziobro i prokuratura polityczna tę sprawę wyjaśni". - Dlatego, że nie ma intencji wyjaśnienia tej sprawy. Dobrze, że prezes Banaś się tego podejmuje - podkreślił. Gawkowski. Mówił też o spotkaniu posłów Lewicy, Wiesława Szczepańskiego i Pawła Krutula, z prezesem NIK. - Usłyszeli, że sprawa jest poważna, że prezes Banaś nie zamierza przejść obok niej obojętnie i będzie podejmował różnego rodzaju decyzje, żeby tę sprawę wyjaśnić - przekazał. Pytany, czy politycy Lewicy też mogli być podsłuchiwani, odparł, że "każdy swój telefon będzie sprawdzał indywidualnie". - Ja wiem, że PiS nie odpuszcza nikomu. Tu nie chodzi o kolor flagi politycznej, tu chodzi o zorganizowane działanie grupy przestępczej, która w sposób nielegalny podejmowała środki operacyjne przeciw konkurentom politycznym. Premier Morawiecki może zakłamywać rzeczywistość, ale my nie wierzymy w to, co mówi - oznajmił. - Dwa dni temu miałem okazję złożyć oficjalne zapytanie do premiera, wraz z grupą posłów Lewicy. Prosimy o ujawnienie przez premiera całej listy inwigilowanych osób, które są związane politycznie - poinformował Gawkowski.
Natalia Durman Natalia Durman