WAŻNE
TERAZ

Czuć niepokój na Grenlandii. Nasza korespondencja z Nuuk

newsroom (strona 35 z 65)

Nagła zmiana pogody. Z domu nie wychodź bez parasola
WIDEO

Nagła zmiana pogody. Z domu nie wychodź bez parasola

Jak zapowiada się pogoda na długi weekend? - Po tym napływie chłodnego powietrza - jak się okazuje - zostanie ono z nami troszeczkę dłużej. Temperatury lekko dodatnie w dzień, a następnie lekkie minusy w nocy, z czym będziemy mieli do czynienia do niedzieli - powiedział w programie "Newsroom" WP synoptyk z IMGW-PIB, Grzegorz Walijewski. Dodał, że od środy możemy spodziewać się zmiany pogody. - Będziemy musieli przygotować parasol, w niektórych miejscach nawet może już wyciągnąć ciepłą czapkę, bo 1-2 stopnie na plusie to wiadomo - już troszeczkę chłodniej. Noce będą nieco chłodniejsze, bo do minus 5 stopni Celsjusza - podkreślał. Walijewski ostrzegał, że już od środy czeka nas napływ chłodniejszego powietrza i temperatura około 3 st. C., na południu Polski do 6 st. C. W czwartek z kolei - jak mówił - na północy kraju około 1 stopień, w pozostałej części i centrum 0-1 st. C., na południu natomiast około 3 stopni. - Przelotne opady śniegu jak najbardziej mogą się pojawić w czwartek - zaznaczył. - W piątek natomiast już troszkę więcej słońca, chociaż w północno-zachodniej części kraju może pojawić się nieco więcej śniegu - poinformował. - Jakieś przelotne opady śniegu będą się pojawiały - dodawał. W niedzielę z kolei mieszkańcy północnej i centralnej części Polski mogą spodziewać się zachmurzenia i również przelotnych opadów śniegu. Natomiast na południu nieco więcej słońca i wyższa temperatura - wymieniał ekspert. - Mimo tego, że będzie odczuwalne ochłodzenie to i tak jak na początek stycznia te temperatury rzędu 2-3 - czy nawet 0 st. C. - to i tak jest cieplej, niż tak naprawdę powinno być - powiedział Grzegorz Walijewski.
Wróci Lex TVN? "PiS nie będzie ustawać w wysiłkach"
WIDEO

Wróci Lex TVN? "PiS nie będzie ustawać w wysiłkach"

Lex TVN wróci do Sejmu? PiS zapowiada prace nad nowym projektem, który uzyskałby akceptację prezydenta. - Jest pytanie, czy zostanie również zaakceptowany przez Amerykanów, bo to, że pan prezydent zawetował tę ustawę, to nie jest tylko czynnik wynikający z jego woli i jego rozeznania w sytuacji, ale także z nacisku amerykańskiego - ocenił w programie "Newsroom" WP Leszek Miller. Na wzmiankę o tym, że Andrzej Duda twierdził, iż rozmawiał na temat tej nowelizacji z obywatelami, Miller skwitował: - Oczywiście, ja widziałem tysiące Polaków na manifestacjach i na demonstracjach w wielu polskich miastach, ale nie widziałem tam prezydenta. Szkoda, że prezydent nie wyszedł do manifestujących. - Oczywiście, że ten temat nie zginął i PiS nie będzie ustawać w wysiłkach, aby wszystkie media były tubą propagandową ich przekazów informacyjnych. Codziennie dzięki wolnym, niezależnym mediom - także Wirtualnej Polsce - dowiadujemy się o kolejnych skandalach, o kolejnym nadużywaniu stanowisk, o takim bezustannym rozkradaniu naszego wspólnego majątku i to musi doprowadzać do szału działaczy PiS-u, łącznie z panem Kaczyńskim - kontynuował gość WP. - Więc w takim systemie autorytarnym, który w Polsce jest budowany, wszyscy muszą mówić to samo. Więc gdyby udało się zaszlachtować TVN, to oczywiście przyjdzie pora na inne media. Więc tak ważne jest to, żeby PiS nie mógł przejąć tej stacji - oznajmił Leszek Miller.
Nowe stawki mandatów. Efekty już są
WIDEO

Nowe stawki mandatów. Efekty już są

1 stycznia weszła w życie nowelizacja Prawa o ruchu drogowym zaostrzająca kary dla sprawców wykroczeń drogowych. Podwyższa ona maksymalną wysokość grzywny, którą może nałożyć sąd - z 5 do 30 tys. zł oraz zwiększa wysokości mandatów nakładanych przez policjanta - do 5 tys. zł. O efekty nowych przepisów pytany był w programie "Newsroom" WP nadkom. Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji. - To już jest widoczne na drogach. Kierujących, którzy decydują się na łamanie przepisów prawa, zwłaszcza tych związanych z prędkością, jest mniej. Inaczej też wygląda rozmowa z policjantem w momencie, kiedy taka osoba zatrzymana jest do kontroli. W momencie, kiedy osoba słyszy, że mandat wynosi 1500, 2000 czy 2500 zł, to już nie myślimy o dalszej dyskusji z policjantem, tylko myślimy, ile pieniędzy straciliśmy - relacjonował. Marczak przekazał, jak pierwsze dni nowego roku, i obowiązywania nowych przepisów, wyglądały w przypadku Warszawy. - Policjanci nałożyli ponad 200 nowych mandatów, nierzadko wynosiły one po 1500, 2000, czy 2500 zł. Niestety są też przypadki skrajnej nieodpowiedzialności. W weekend zatrzymany został kierowca, który poruszał się z prędkością blisko 180 km/h na Trasie Siekierkowskiej, będąc w stanie nietrzeźwości, bo miał ponad 2 promile, pomimo obowiązującego zakazu. Oczywiście za te przestępstwa będzie odpowiadał, ale w przypadku wykroczenia prędkości 180 km/h skierujemy wniosek o ukaranie do sądu. W tym przypadku ma on możliwość zastosowania grzywny nawet 30 tys. zł - podkreślił Marczak.
Natalia Durman Natalia Durman
Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost
WIDEO

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost

- Jak każdy rozsądny Polak słucham specjalistów i zastanawiam się, czy realizowane są rekomendacje. Niestety wygląda na to, że nie. Postawmy sobie proste pytanie: mamy epidemię, czy jest jakiś sposób na to, żeby ona wygasła, przygasła, żeby nie przynosiła tyle ofiar? Jest tylko jeden sposób - szczepienia. Wszyscy to wiedzą - mówił w programie "Newsroom" WP senator KO Marek Borowski. - Logika pokazuje, że trzeba robić wszystko, żeby ludzie się szczepili. I to "wszystko" w innych krajach wygląda tak, że paszporty covidowe są przepustką do funkcjonowania w społeczeństwie. Nie wejdziesz do restauracji, do kina, do teatru, na imprezę jeśli nie pokażesz albo zaświadczenia o szczepieniu, albo negatywnego testu - podkreślił. W ocenie Borowskiego rządzący publicznie opowiadają "bzdury". - Dlaczego się nie podejmuje takich decyzji? Ten rząd opiera swoje poparcie na ludziach, którzy są szczególnie podatni, mówiąc delikatnie, na różnego rodzaju mitach, strachach, w tym na antyszczepionkowcach. Oni się po prostu boją podjąć taką decyzję, bo im słupki sondażowe spadną - tak im się wydaje. Ja uważam, że to nieprawda, że gdyby takie działania podjęli wcześniej, w sposób jasny, wyraźny, zdecydowany ograniczyli liczbę zgonów, to raczej by zyskali w opinii publicznej. Ale tam jest takie działanie, że codziennie robi się jakiś sondaż, patrzy się na wyniki tego sondażu i podejmuje się decyzje zgodne z sondażem - stwierdził Borowski.
Natalia Durman Natalia Durman