newsroom (strona 36 z 65)

Sikorski o działaniach rząd wobec IV fali. "To ma swoją nazwę w kodeksie karnym"
WIDEO

Sikorski o działaniach rząd wobec IV fali. "To ma swoją nazwę w kodeksie karnym"

Obostrzenia ze względu na czwartą falę koronawirusa wprowadzono w Polsce o wiele później niż w innych krajach europejskich. Dziennie w naszym kraju z powodu COVID-19 umiera kilkaset osób, a eksperci z Rady Medycznej alarmują, że restrykcje są zbyt łagodne w stosunku do tego, z czym walczymy. Czy rząd to rozumie? - Oczywiście, że rząd rozumie, tylko, że nie robi tego, co potrzebne, aby ratować życie Polaków. To ma swoją nazwę w Kodeksie karnym: to jest niedopełnienie obowiązków - przekonywał w programie "Newsroom" WP Radosław Sikorski. Europoseł PO dodał, że jako kraj "jesteśmy grubo w umieralności przed znacznie większymi od nas krajami", m.in. przed USA. - W zgonach "na głowę mieszkańca" jesteśmy w czołówce światowej. Właśnie dlatego, że rząd nie potrafi przekonać swoich własnych wyznawców do szczepień i boi się antynaukowych szaleńców w swoim klubie. Boi się utraty władzy - podkreślał gość WP. - Więcej Polaków umiera, niż to konieczne, dlatego że rząd nie robi tego, co sugeruje Rada Medyczna - wskazywał. Zaznaczył też, że "jak to się skończy, będziemy mieli strasznego kaca moralnego, bo zginie może ponad 100 tysięcy Polaków i ktoś porówna rekomendacje Rady Medycznej z działaniami rządu. I wyjdą straszliwe zaniedbania". - Mam wrażenie, że rząd ma w nosie to, ilu Polaków umiera. Jedyne, co go obchodzi, to słupki poparcia. Oni wolą, żeby część ludzi umarła - i to proporcjonalna część ich własnych zwolenników, niż żeby większość ich własnych zwolenników przestała ich popierać ze względu na antyszczepionkowe poglądy. To jest jakiś straszliwy taniec śmierci - spuentował Radosław Sikorski.
"Taniec na grobach umarłych". Ostre słowa dr Szułdrzyńskiego
WIDEO

"Taniec na grobach umarłych". Ostre słowa dr Szułdrzyńskiego

Czy certyfikaty zaświadczające o szczepieniu przeciw COVID-19 mają w Polsce jakiekolwiek zastosowanie? Rząd nie wprowadza bowiem żadnych znaczących obostrzeń w związku z IV falą zakażeń i pogarszającą się sytuacją epidemiczną. - Bezużyteczne - stwierdził w programie "Newsroom" WP dr Konstanty Szułdrzyński. Pytany o to, czy jego zdaniem najbliższym czasie - kiedy dobowa liczba zakażeń spada - zostaną wprowadzone jakiekolwiek restrykcje sanitarne, odpowiedział: - Myślę, że taka właśnie jest polityka, że fala zakażeń spadnie i tańcząc na grobach tych, co umarli podczas IV fali, odtańczymy taniec zwycięstwa, że tak nam się wspaniale udało. No, nie udało nam się. Bo z tej naszej łódki po drodze sporo osób wypadło. I to jest pytanie, czy to jest cena, którą musieliśmy zapłacić? W mojej ocenie nie - stwierdził ekspert. - I czy nad tym można przejść tak lekko? Jako lekarzowi bardzo trudno jest mi pogodzić się ze śmiercią ludzi, którzy w mojej ocenie umrzeć nie musieli. To jest cena, z którą nie wolno się pogodzić - podkreślał. Gość programu zaznaczył też, że "rolą państwa jest ochrona życia i zdrowia mieszkańców jego terytorium". - Można oczywiście zakrzyknąć: "hurra, ludzkość przetrwała". Tylko pytanie, czy to jest najlepsze, na co nas było stać? Było nas stać na znacznie lepszą odpowiedź, było nas stać na to i finansowo, i organizacyjnie - dodał specjalista. Fakt, że rząd do tej pory nie podejmuje żadnych kroków w kierunku wprowadzenia restrykcji na podstawie szczepień, skomentował słowami: - Albo myśmy upadli na głowę, albo wszyscy dookoła nas. Jeśli wszyscy coś robią, a my idziemy w przeciwnym kierunku i oni do nas mówią: "tam jest przepaść", a my dalej idziemy w tym kierunku, bo znamy "trzecią, polską drogę", to ktoś tu nie ma racji - skwitował, odnosząc się do faktu, że wiele krajów europejskich dawno temu wprowadziło obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19 i szereg restrykcji.
Lekarz apeluje do kobiet w ciąży. "Dlatego to tak szalenie ważne"
WIDEO

Lekarz apeluje do kobiet w ciąży. "Dlatego to tak szalenie ważne"

Do szpitala w Legnicy trafiły cztery niemowlęta, u których potwierdzono zakażenie koronawirusem. Lekarze ich stan określają jako ciężki. Trójka z nich znalazła się pod respiratorami - ich matki nie były zaszczepione przeciwko COVID-19. Co na to dr Konstanty Szułdrzyński z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie? - Niedobrze, że niemowlęta znajdują się pod respiratorem. To dla tych dzieci ogromne obciążenie. Tych przypadków na szczęście nie ma dużo, ale to, że one się zdarzają, pokazuje, że nikt nie jest bezpieczny, że nieszczepienie się jest grą w rosyjską ruletkę - komentował w programie "Newsroom" WP. - Nie jest tak, jak się ludziom wydaje, że umierają starzy, chorzy, a jak ktoś jest młody i zdrowy, to nie ma szansy, żeby umrzeć. Ma. Ona jest oczywiście mniejsza, ale jest. A w momencie, kiedy zachorujemy, wtedy tak naprawdę medycyna już bardzo niewiele może zrobić - podkreślił. Dr Szułdrzyński stwierdził jednoznacznie: "Najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to zaszczepić się". - A kobiety w ciąży chronią za pomocą szczepionki nie tylko życie i zdrowie własne, ale również własnych dzieci. Dzieci po urodzeniu mają jeszcze przeciwciała, które wytworzyły matki i te przeciwciała chronią niemowlę. Dlatego to jest tak szalenie ważne, żeby się szczepić - zaznaczył. - Noworodek jest szczególnie kruchą istotą i narażanie go jest nieracjonalne. Z wyjątkiem bardzo początkowego okresu ciąży, kiedy zarodek jest wyjątkowo wrażliwy na różne uszkodzenia, przez cały pozostały okres można i trzeba się szczepić - zaapelował lekarz.
Natalia Durman Natalia Durman
Nowe obostrzenia? Ekspert nie ma złudzeń
WIDEO

Nowe obostrzenia? Ekspert nie ma złudzeń

W związku z narastającą IV falą COVID-19 w Polsce i pojawieniem się mutacji Omikron w innych krajach minister zdrowia Adam Niedzielski przedstawił "pakiet alertowy obostrzeń". Nowe restrykcje mają obowiązywać od 1 do 17 grudnia. Zakładają one m.in. zakaz lotów do wybranych krajów oraz zmniejszenie dotychczasowych limitów obłożenia w instytucjach kultury, kościołach, hotelach, lokalach gastronomicznych, obiektach sportowych i na weselach. Sprawę obostrzeń komentowała w programie "Newsroom" WP prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. - Uważam, że to zmiana kosmetyczna. Jeżeli organizujemy wesele, to jeśli chodzi o rozprzestrzenianie wirusa, praktycznie nie ma znaczenia, czy na 100, czy 150 osób - podkreśliła. W jej ocenie zmiany są niewystarczające. - I naukowcy, i lekarze, i nawet członkowie Rady Medycznej postulowali, by wprowadzić bardziej zdecydowane obostrzenia. Na początku mówiło się o lockdownie. Ja jestem zwolennikiem tego, by wreszcie zacząć egzekwować paszporty covidowe. Z tym że w tej chwili to już też jest późno, jeśli się mówi na ten temat dopiero, kiedy już jest apogeum IV fali. To należało wprowadzić przynajmniej 3 tygodnie temu - stwierdziła. - Widzimy, że te obostrzenia doskonale funkcjonują w krajach zachodnich. Ludzie się przyzwyczaili, traktują to jak coś zupełnie naturalnego - dodała.
Natalia Durman Natalia Durman