nbp (strona 4 z 26)

Mocne słowa posła KO o Glapińskim. "Jest funkcjonariuszem PiS-u"
WIDEO

Mocne słowa posła KO o Glapińskim. "Jest funkcjonariuszem PiS-u"

Gość programu "Tłit" WP Dariusz Joński z KO komentował wywiad z prezesem NBP Adam Glapińskim w tygodniku "Sieci". – Myślę, że bohater tej okładki odpowiada dzisiaj w dużej mierze za to, że ludzie się zastanawiają, jak przeżyć do 1-ego, jak zapłacić kredyt, jak przeżyć zimę. Dlatego, że doprowadził do największej inflacji. Jak w UE jest (inflacja – red.) poniżej 8 proc., to my mamy dwa razy więcej. Ten człowiek w ogólnie nie powinien kandydować na drugą kadencję, powinien się wycofać – ocenił Joński. Pytany o to, czy tak mocne słowa pod adresem Donalda Tuska nie zadziwiają go, odparł przecząco. – Nie zadziwia mnie to z tego tytułu, że pan Glapiński nigdy nie przestał być politykiem. Pełniąc funkcję prezesa NBP, jest po prostu funkcjonariuszem Prawa i Sprawiedliwości. On ma jakąś misję polityczną – ocenił gość WP. Jak dodał, Glapiński – zamiast oddzielić te dwie funkcje – "jest po prostu politykiem, który uprawia politykę w najgorszym stylu" i "atakuje opozycję". Jednocześnie według Jońskiego prezes NBP "dokonał największych błędów". – Wydaje mi się, że te jego słowa są celowe, aby odwrócić uwagę od swojej niewiedzy i tego, do czego doprowadził w Polsce. Myślę tutaj o ogromnej inflacji – zaznaczał. – Natomiast nie ucieknie od tej odpowiedzialności. Moim zdaniem PiS przegra wybory właśnie w dużej mierze przez Glapińskiego – uważa poseł KO. – Pan Glapiński, zamiast odejść (…), dzisiaj prowadzi atak polityczny na lidera opozycji. To się po prostu w głowie nie mieści – powiedział Dariusz Joński.
Glapiński przed Trybunałem Stanu? Jackowski studzi zapał opozycji
WIDEO

Glapiński przed Trybunałem Stanu? Jackowski studzi zapał opozycji

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś skrytykował podejście PiS-u do budżetu państwa. - Ma oczywistą rację. W tej chwili zostało rozmydlone pojęcie finansów publicznych. Formalnie jest ustawa o finansach, która określa, co jest częścią budżetu, a co nie. Natomiast tak naprawdę wygenerowano gigantyczne środki, bo to jest kreacja pustego pieniądza w postaci obligacji (...). I te środki nie wchodzą w to, co się określa mianem finansów publicznych, a więc nie wchodzą automatycznie do tego obszaru finansów publicznych, który kontrolowany jest przez parlament - wyjaśniał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Jan Maria Jackowski. - Rząd żyje na kredyt przyszłych pokoleń, które będą musiały prędzej czy później spłacać długi - stwierdził niezależny senator niegdyś związany z PiS. Polityk został zapytany także o to, czy jest możliwość, że Adam Glapiński odpowie przed Trybunałem Stanu. - Trybunał Stanu jest instytucją wpisaną do konstytucji i ma tradycje z okresu międzywojennego - oznajmił gość WP i zaznaczył, że postawienie kogoś przed tym organem jest niesłychanie trudne z uwagi na niebywale skomplikowaną i długotrwałą procedurę. - Finalnie potrzebne jest 3/5 głosów w Sejmie. Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy opozycja będzie po wyborach parlamentarnych dysponowała tyloma głosami. Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie - dodał rozmówca Patryka Michalskiego. Jackowski potwierdził, że może się okazać, że Adam Glapiński zdąży zakończyć swoją kadencję jako prezes NBP, zanim doszłoby do ewentualnego skazania go przez Trybunał Stanu.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Tak opozycja usunie Glapińskiego? PSL ma sposób
WIDEO

Tak opozycja usunie Glapińskiego? PSL ma sposób

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) przedstawił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski opinię prawną sporządzoną na jego zlecenie przez konstytucjonalistę, prof. Jacka Zaleśnego, na temat działań prezesa NBP Adama Glapińskiego. Według Zgorzelskiego, z opinii tej "jednoznacznie wynika, że prezes Glapiński złamał art. 222 Konstytucji". - W myśl tego artykułu jest bezwzględny zakaz finansowania przez NBP deficytu budżetowego. Tymczasem ten deficyt budżetowy został sfinansowany przez Narodowy Bank Polski poprzez wykupienie tzw. "obligacji covidowych", co jest ewidentnym naruszeniem tego artykułu - przekonywał wicemarszałek Sejmu. Jego zdaniem, za naruszenie tego przepisu można postawić Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, a już samo wszczęcie postępowania w tej sprawie obligowałoby prezesa NBP do opuszczenia swojego stanowiska. Zgorzelski zaznaczył, że z uwagi na obecny skład Trybunału Stanu, postawienie Glapińskiego przed tym organem byłoby możliwe dopiero po wygranych przez opozycję wyborach. Polityk PSL odniósł się też do słów Donalda Tuska, który podczas jednej z konwencji mówił, że jeśli PO wygra wybory, to "wyprowadzi Glapińskiego z NBP". - Nie podoba mi się takie podejście, bo nawet jeżeli jesteśmy wściekli, wkurzeni na to, co wyprawia ta władza, to jednak jako partie demokratyczne na opozycji musimy poruszać się w ramach konstytucyjnych i obowiązujących przepisów prawa, a wyprowadzenie Glapińskiego "za kołnierz" nie mieści się w żadnym przepisie - komentował gość WP.
Maciej Zubel Maciej Zubel
"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego
WIDEO

"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego

Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz (PO) komentował w programie "Tłit" WP słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adam Glapińskiego, który zapowiedział kolejną podwyżkę stóp procentowych we wrześniu, a później ich spadek. Zapytany o to, czy może to mieć związek ze zbliżającymi się wyborami i czy szef NBP będzie w kampanii wyborczej wspierał PiS, Sienkiewicz nie miał wątpliwości. - To jest oczywiste, że Glapiński jest de facto mentalnie funkcjonariuszem PiS. I to, że NBP będzie robił wszystko, żeby rządzącym pomóc – to jest jasne. Tylko oznacza to, że taka polityka NBP będzie jeszcze bardziej odzierała Polaków z pieniędzy – oznajmił Sienkiewicz. – Wiara w to, że Glapiński jest w stanie zarządzać tym, co się dzieje z polską złotówką, że ma jakiś plan, (…) jest, prawdę mówiąc, trochę naiwna. Problem polega na tym, że PiS położył polską gospodarkę. I traci kontrolę z tygodnia na tydzień nad tym, co się dzieje w gospodarce. Nad stabilnością złotego, nad inflacją, nad energetyką, nad inwestycjami – wyliczał. – Moim zdaniem to już jest sytuacja, w której okręt zerwał się z cum, dryfuje po morzu i tylko jak najszybsze odejście PiS może gwarantować, że przyjdzie ktoś, kto po prostu tym normalnie zarządzi – dodał. Odniósł się też do słów prezesa NBP o tym, że rzekome ataki ze strony opozycji nie przyczyniają się do poprawy sytuacji. – To, co osłabia złotówkę, to jest polityka NBP, czyli Glapińskiego – powiedział. Ocenił też, że w kontekście polskiej gospodarki "idziemy w stronę biedy, w stronę katastrofy". – Przerzucanie tego na opozycję jest dość żałosnym ruchem retorycznym – skwitował gość WP.
Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok
WIDEO

Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok

Prognozy dotyczące inflacji prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego i wiceprezes Marty Kightely znacząco odbiegają od tych przedstawionych przez profesjonalistów z Instytutu Ekonomicznego tego samego banku. Jak rozumieć tę rozbieżność? – Trudno mi jest to zrozumieć – ocenia były premier prof. Marek Belka w programie "Tłit" WP. – Bo ja rozumiem, że zarówno pan prezes, jak i pani wiceprezes, opierają się na tych samych prognozach i powinni wysyłać jednobrzmiące komunikaty dla społeczeństwa. To jest chaos informacyjny, który obserwujemy w NBP od wielu miesięcy. Jest to bardzo niedobre i bardzo niepokojące – dodaje były prezes Narodowego Banku Polskiego. Kto z nich ma rację – analitycy ekonomiczni czy kierownictwo NBP? – Nie mam tutaj dobrego komentarza (…). Szczerze mówiąc, sytuacja jest taka, że wszelkie prognozy mają charakter pobożnych życzeń. Bo jeżeli co pół roku będziemy przesuwać ten szczyt inflacyjny w przód, to właściwie nie wiadomo, kiedy on nastąpi. Skoncentrujmy się na polityce NBP. Ona nie jest w pełni konsekwentna (…). Np. po pierwsze, z niezrozumiałych dla mnie powodów NBP nie emituje obligacji antyinflacyjnych, które by pozwoliły ściągnąć z rynku nadmierną ilość pieniądza – wskazuje były premier. – A po drugie, polityka rządu idzie bardzo często – albo w ogóle – w odwrotnym kierunku, czyli w kierunku odkładania inflacji w przód: to są te tarcze tzw. antyinflacyjne, one są tak naprawdę tarczami proinflacyjnymi. No i te wakacje kredytowe, które mogą doprowadzić tylko do pogłębienia kryzysu. To wszystko jest chaos, to jest bankructwo polityki gospodarczej rządu, tej władzy – ocenia Marek Belka. Jak dodaje, sam "może tylko współczuć fachowcom, którzy pracują w Instytucie Ekonomicznym NBP". – (…) Rząd nie walczy z inflacją, tylko ją po prostu przekłada na po wyborach – dodaje. – Jesteśmy w fazie bardzo znacznego spowolnienia gospodarki. Ja bym jeszcze tego nie nazywał kryzysem, ale na pewno dla społeczeństwa – które przyzwyczajone jest do bardzo wysokich stóp wzrostu i komfortowej sytuacji na rynku pracy – to będzie szok – kwituje były prezes NBP.