mołdawia (strona 6 z 16)

Potężny atak zimy na południu Europy. 400 miejscowości bez prądu
WIDEO

Potężny atak zimy na południu Europy. 400 miejscowości bez prądu

Atak zimy sparaliżował południe Europy. Od niedzieli Rumunia i Bułgaria mierzą się z obfitymi opadami śniegu. W wyniku załamania się pogody na drogach dochodziło do wypadków, wiatr powalał drzewa, a ok. 400 miejscowości w Rumunii do poniedziałku było odciętych od prądu i wody. Agencja AP udostępniła nagrania, które krążyły po rumuńskich i bułgarskich mediach. Widać na nich, że setki kierowców utknęły na drogach z powodu śnieżycy. Silny wiatr utrudniał pracę strażakom, a pewnym momencie można zauważyć, że jeden z funkcjonariuszy ledwo trzyma się na nogach, gdy w trakcie usuwania przeszkód z drogi wiał bardzo silny wiatr. Władze w obu krajach apelowały do mieszkańców, by nie wyjeżdżali na drogi, bo z powodu ciężkich warunków interwencje są bardzo utrudnione. Zamknięte były odcinki dróg lokalnych i krajowych, a także porty na Morzu Czarnym. Najgorzej w Rumunii było w miejscowościach Konstanca, Tulcza, Gałacz i Braila. Doszło również do wypadku autokaru, którego kierowca wpadł w poślizg, co skutkowało przewróceniem pojazdu na bok, ale szczęśliwie skończyło się jedynie na drobnych urazach i w tym przypadku nie ma informacji o ofiarach. W Bułgarii w mieście Sofia mieszkańców w niedzielę dość mocno zaskoczył krajobraz po nocnej śnieżycy. Dziesiątki drzew zostały powalone przez wiatr o prędkości nawet 100km/h, z kolei w Mołdawii 40-letni mężczyzna zmarł po tym, jak auto, w którym się znajdował, zjechało z drogi i uderzyło w drzewo. W poniedziałek pogoda na południu Europy się poprawiła, co ułatwia usuwanie szkód przez służby, ale według najnowszych prognoz śnieżyce wrócą tam jeszcze w tym tygodniu.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Niepokój w Mołdawii. Jedni obawiają się Rosjan, drudzy wychwalają Putina
WIDEO

Niepokój w Mołdawii. Jedni obawiają się Rosjan, drudzy wychwalają Putina

- Jeśli Ukraina upadnie, Rosja nie zatrzyma się na brzegach Dniestru - twierdzi weteran Iurie Cotofan w rozmowie z Deutsche Welle. W Mołdawii rosną obawy wobec zamiarów Rosji. Już teraz wojska Putina stacjonują na ziemiach, które zgodnie z międzynarodowym prawem należą do Mołdawii. Rzeka Dniestr oddziela kraj od separatystycznego terytorium na wschodnim brzegu prorosyjskiego Naddniestrza. Region ten oderwał się od Mołdawii na początku lat 90. To zamrożony postsowiecki konflikt. Rosjanie są na wschodnim brzegu rzeki od trzech dekad w ramach tzw. "misji pokojowej". Reporterzy Deutsche Welle przybyli do Cocieri – mołdawskiej enklawy w regionie Naddniestrza. Mieszkańcy miejscowości są podzieleni. Połowa z nich czuje się zaniedbywana przez mołdawski rząd i woli polegać na wsparciu płynącym z Rosji. Miasteczko jest zaopatrywane w tani rosyjski gaz, co jest błogosławieństwem dla wielu niezamożnych mieszkańców. Wiele osób obawia się jednak dominacji Rosjan. W ciągu kilku lat 1/3 mieszkańców wyjechała stąd. - Czuję się nieswojo w społeczności, która wspiera tylko rosyjski świat. Chciałbym zobaczyć ludzi, którzy myślą inaczej. Tutaj wielu ma rosyjski sposób myślenia. Mam ich dość – deklaruje uczeń Christian Oprea. Mieszkańcy tych terenów są mocno podzieleni. Część chce do Unii Europejskiej, inni mają nadzieję na pomoc Rosji. Wielu obawia się, że wojna w sąsiedniej Ukrainie może dotrzeć i tutaj. Materiał Deutsche Welle.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski