kuria (strona 2 z 5)

"Cud" w Parczewie. Byliśmy na miejscu. "Jak w Fatimie i Medziugorie"
11
5:11

"Cud" w Parczewie. Byliśmy na miejscu. "Jak w Fatimie i Medziugorie"

"Cud" w Parczewie na Lubelszczyźnie? Wierni gromadzą się wokół drzewa przed blokiem przy ul. Spółdzielczej, twierdząc, że "objawiła się" im podobizna Matki Boskiej. Ludzie klęczą, modlą się I śpiewają, choć kuria siedlecka w oficjalnym stanowisku uznała, że objawienia nie ma. - Tyle dni i to nie znika. Myślę, że to są rzeczy nadprzyrodzone. Może Jezus woła o modlitwę? Może jakieś objawienie-przestroga? - zastanawiają się mieszkanki Parczewa, które reporter Wirtualnej Polski spotkał przed - słynnym już - parczewskim drzewem. - To jest cud, bo byłam też w Medziugorie i Fatimie, to wiem - stwierdza kategorycznie inna nasza rozmówczyni. Modlący się w Parczewie mówią też o płaczu Jezusa, który miał być słyszany w nocy. Co może zaskakiwać, nie wszyscy widzą na korze drzewa tylko twarz Matki Boskiej, ale też samego Jezusa, a nawet krzyż i łunę nad nim. Okazuje się, że to nie jest pierwsze takie wydarzenie w okolicy, bo mieszkańcy wspominają, że przed laty w pobliskiej Brzeźnicy Książęcej z przydrożnego krzyża wyciekać miała krew. Teraz jednak wszyscy w powiecie mówią o drzewie. - Deszcz pada, a to miejsce jest suche... A może to sztuczna inteligencja? Trochę człowiek jest podekscytowany. Czekamy aż to zniknie, ale to nie znika - słyszymy. Więcej w materiale wideo.
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski
Kulisy skandalu w białostockiej kurii. "Tajemnicza sauna"
2
6:11

Kulisy skandalu w białostockiej kurii. "Tajemnicza sauna"

Nie milkną echa skandalu wywołanego przez rzecznika archidiecezji białostockiej ks. Andrzeja Dębskiego, który wysyłał kobiecie wiadomości oraz nagrania z propozycjami seksualnymi. - Pytanie, jak to możliwe, że taki człowiek - niedojrzały osobowościowo i zdeprawowany moralnie - został wyświęcony na księdza ponad 20 lat temu (…) oraz jak to możliwe, że człowiek tak zaburzony seksualnie był prawą ręką kilku biskupów w Białymstoku - komentował w programie "Newsroom" WP ks. Andrzej Kobyliński z UKSW. - W sprawie księdza Andrzeja Dębskiego, taką "wiosenką na torcie" jest fakt, że on nie tylko sprawował wiele bardzo ważnych funkcji społecznych i kościelnych w kurii białostockiej, ale także był prefektem do spraw wychowawczych w białostockim seminarium, to znaczy był główną osobą odpowiedzialną za wychowanie młodego pokolenia księży w archidiecezji białostockiej. Został odsunięty z tego stanowiska dopiero w roku 2018 - dodał gość WP. Ksiądz Kobyliński ocenił, że sprawa rzecznika białostockiej kurii to tylko "maleńki element wielkiego problemu dotyczącego być może dużej części archidiecezji". Jak mówił, należy zbadać, kto mógł wiedzieć o tym, co robił ksiądz Dębskim, jak mogło dojść do tego skandalu, a także sprawdzić inne, pojawiające się niepokojące doniesienia. - Przy okazji relacji księdza Dębskiego z kobietą o imieniu Ola (…), pojawia się w internecie wiele innych informacji dotyczących jakiejś tajemniczej sauny, do której rzekomo mają chodzić księża w Białymstoku, pojawia się problem grupy księży homoseksualnych, pojawia się też problem zgłaszania nadużyć jeżeli chodzi o osoby nieletnie. To jest jakiś armagedon, czy - mówiąc językiem biblijnym - to jest jakaś Sodoma i Gomora - komentował duchowny.
Maciej Zubel Maciej Zubel