Kinga Gajewska

Kinga Gajewska to politolog i posłanka PO do Sejmu VIII kadencji, a także pasjonatka sportów motorowych, zdobywczyni tytułu drugiej wicemistrzyni Polski w motocrossie w 2013 roku.

Kinga Gajewska – informacje ogólne

Urodzona w1990 roku, Kinga Gajewska zdobyła wykształcenie politologiczne i zaangażowała się w politykę, działając jako samorządowiec i posłanka Platformy Obywatelskiej. Udzielała się też społecznie między innymi w ramach finałów WOŚP, prywatnie jest pasjonatką sportów motocyklowych.

Kinga Gajewska – wykształcenie

Kinga Gajewska pochodzi z Błoni, ukończyła liceum ogólnokształcące w Warszawie, a w 2014 roku studia magisterskie na Wydziale Dziennikarstwa i Nauko Politycznych, gdzie została doktorantką; podjęła też studia prawnicze na UW. Należała też do grona stypendystów Wolnego Uniwersytetu w Berlinie w latach 2011-2012.

Kinga Gajewska – działalność polityczna

W 2008 roku Kinga Gajewska wstąpiła w szeregi Platformy Obywatelskiej, działała w Stowarzyszeniu “Młodzi Demokraci” na stanowisku przewodniczącej, a w 2014 roku odbyła staż w nowojorskim przedstawicielstwie RP przy ONZ. Kandydowała w wyborach parlamentarnych do Sejmu VIII kadencji i zdobyła mandat poselski, dołączyła do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, działała też w Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. W 2016 roku Kinga Gajewska została wiceprzewodniczącą parlamentarnego zespołu ds. marihuany medycznej, a w 2017 roku zespołu zajmującego się sprawami motocyklistów i quadowców.

Kinga Gajewska – życie prywatne

Wśród zainteresowań Kingi Gajewskiej znajduje się sport – pasjonuje się ona motocrossem, w 2013 roku została drugą wicemistrzynią Polski w tej dyscyplinie, a rok później powołano ją do kadry narodowej. Wspiera kobiety uprawiające sporty motorowe między innymi poprzez działalność w Komisji ds. Kobiet w Polskim Związku Motorowym.

W 2016 roku mężem Kingi Gajewskiej został Piotr Płochocki. Rok później para zdecydowała się na rozwód.

"Rozpętało się piekło". Europosłanka KO o gafie Kingi Gajewskiej
WIDEO

"Rozpętało się piekło". Europosłanka KO o gafie Kingi Gajewskiej

- Wspomniała pani o planie wizyty podczas kampanii wyborczej Małgorzaty Trzaskowskiej na Podkarpaciu, który przygotowała. Co się stało z tym planem? - z takim pytaniem Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit", zwrócił się do europosłanki KO Elżbiety Łukacijewskiej. - Nie mam pretensji, że nie został zrealizowany. Pewnie były inne, bardziej atrakcyjne pomysły - odparła europosłanka. - Ale bycie wśród tych ludzi, tu, na Podkarpaciu, daje piorunujące wrażenie i naprawdę dobry efekt - dodała. Zwróciła też uwagę, na incydent z udziałem posłanki KO Kingi Gajewskiej, która pod koniec kampanii pochwaliła się w sieci swoją wizytą w Domu Pomocy Społecznej. Do postu dołączyła zdjęcia, na których pozuje z pensjonariuszem DPS i swoim darem - workiem ziemniaków. - Koledzy będą na mnie urażeni, ale to socjologowie o tym mówią: ten słynny worek ziemniaków był dla wyborców na Podkarpaciu, w Polsce wschodniej, takim uderzeniem ich w twarz. To uraziło ich dumę, uraziło ich emocje - mówiła Łukacijewska. Czy wobec Gajewskiej partia wyciągnie jakieś konsekwencje? Europosłanka nie chciała w programie tego oceniać. - Ale osoba która czuje emocje ludzkie, nie popełnia takich błędów. Uważam, że wielu osobom, które dostają pierwsze miejsca na listach wyborczych, przydałoby się, gdyby startowali z miejsc oddalonych. Gdyby poczuli ten zew walki, te emocje i te tysiące czy setki kilometrów, które trzeba przejechać, by dotrzeć do ludzi, to myślę, że wtedy ich optyka by się zmieniła - stwierdziła. - Niektórzy moi koledzy mówią, że nic się nie wydarzyło w związku z tym zdjęciem, ale ja z całą odpowiedzialnością powiem, że na Podkarpaciu rozpętało się swoiste piekło: to zdjęcie chodziło od domu do domu, było wykorzystywane w wielu środowiskach i myślę, że nie tylko na Podkarpaciu, ale w całej Polsce wschodniej i nie tylko - mówiła. - PiS-owi uchodzi wiele gaf, natomiast nam tego typu gafy nie uchodzą, nie są zapominane. Ja jestem zwolennikiem rozliczania w polityce, bo to jest jak w biznesie. Jeżeli jednym z dyrektorów jest ktoś słaby, to traci cała firma i żaden szef na to sobie nie może pozwolić. Tak samo jest w polityce. Ktoś, kto się nie nadaje, kto zawala, powinien być po prostu odsunięty lub przesunięty - stwierdziła europosłanka KO Elżbieta Łukacijewska.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Sprawa Myrchy. Bodnar: Obiecuję, że zapytam
WIDEO

Sprawa Myrchy. Bodnar: Obiecuję, że zapytam

Nie milkną echa dyskusji wokół nieścisłości związanych z majątkiem małżeństwa posłów Koalicji Obywatelskiej Arkadiusza Myrchy i Kingi Gajewskiej. 17 października minister sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował o postępowaniu sprawdzającym dotyczącym Kingi Gajewskiej. Posłanka ujawniła darowiznę od rodziców - dom w budowie o powierzchni 166 m kw. - w oświadczeniu majątkowym, nie wpisała go jednak w 30-dniowym terminie do rejestru korzyści. Nie wiadomo też, czy posłanka dotrzymała tego terminu w przypadku darowizny od męża. - Wiceminister sprawiedliwości, Arkadiusz Myrcha, pana zastępca, nie ujawnił dokładnie, kiedy przekazał żonie 40 tys. zł. Pan ma taką wiedzę? - z takim pytaniem Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit" w WP, zwrócił się do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Adama Bodnara. - Nie mam takiej wiedzy, to są pytania do pana Myrchy w kontekście jego działalności poselskiej - odparł minister. Michalski zwrócił uwagę, że Myrcha oświadczył, iż przekazał darowiznę żonie w "okresie kalendarzowego lata 2024 roku". - Taka forma odpowiedzi nie pozwala ustalić, czy ten termin został dotrzymany - ocenił prowadzący program. - Czy nie oczekuje pan, że ta sprawa zostanie wyjaśniona? - zapytał gościa programu. - Mam nadzieję, że pan wiceminister Myrcha to wyjaśni - odparł Bodnar. - Zapyta pan o to wiceministra? - dopytywał prowadzący. - Tak, obiecuję, że zapytam - zapewnił minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Schetyna tłumaczy wydatki posłów. Szuka winnych wśród dziennikarzy
WIDEO

Schetyna tłumaczy wydatki posłów. Szuka winnych wśród dziennikarzy

Trwa burza wokół małżeństwa Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy. Wybuchła po ujawnieniu, że oboje pobierają dodatek na wynajem mieszkania w Warszawie, choć mają dom w Błoniu pod stolicą. Jak wyjaśniali, dom ten nie nadaje się jeszcze do zamieszkania. Wątpliwości budzą też wydatki na biura poselskie małżeństwa polityków. Myrcha do biura w Toruniu kupił nie jeden a aż cztery ekspresy do kawy. Gajewska zaś do jednego biura dwa odkurzacze i robot sprzątający. - To wymaga wyjaśnienia, bo tam jest sporo nieprawd. Wiemy jak powtarzane kłamstwo, czy zmanipulowane informacje funkcjonują w obiegu publicznym. Pan, jako dziennikarz, wie najlepiej jak łatwo uderzyć i zmanipulować wiedzę o sprawie - próbował odkręcić sytuację gość programu "Tłit" Wirtualnej Polski Grzegorz Schetyna (KO). - Chce pan powiedzieć, że to media powinny się tłumaczyć czy małżeństwo Myrchów? - od razu zareagował prowadzący Michał Wróblewski. - Małżeństwo Myrchów tłumaczy się codziennie po kilka razy - próbował dalej bronić posłów Schetyna. Według niego winni są nie politycy, tylko przepisy regulujące prowadzenie działalności poselskiej, które w wielu punktach "są niejednoznaczne". Senator KO utyskiwał również, że Kinga Gajewska i Arkadiusz Myrcha są dzisiaj "pod ostrzałem wszystkich mediów". - Oni mają prawo do tego, żeby wyjaśnić swoje motywy i powody. Uważam, że tej przestrzeni nie ma. Oni tego nie otrzymali, bo cały czas się tłumaczą i cały czas czują się osaczeni i atakowani przez media - stwierdził Schetyna.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Maciej Zubel Maciej Zubel