białoruś (strona 27 z 204)

Łukaszenka wydał rozkaz. Manewry z taktyczną bronią jądrową na Białorusi
WIDEO

Łukaszenka wydał rozkaz. Manewry z taktyczną bronią jądrową na Białorusi

Białoruś wzięła przykład z Rosji i po nagłym rozkazie Aleksandra Łukaszenki we wtorek rozpoczęła ćwiczenia testujące gotowość taktycznej broni jądrowej. Zdaniem białoruskiej propagandy taki obrót spraw jest spowodowany "sytuacją wojskowo-polityczną, przede wszystkim wokół Białorusi". Chodzi o "groźby i prowokacje" ze strony Zachodu. Dzień wcześniej białoruski dyktator ogłosił "niespodziewaną inspekcję" środków przenoszenia taktycznej broni jądrowej. Chodzi o wyrzutnie Iskander, a także myśliwce Su-25. Agencja AP udostępniła nagrania z pierwszego dnia ćwiczeń armii Łukaszenki. Materiały z Białorusi mają najczęściej charakter propagandowy. Agencja prasowa BiełTA przekazała we wtorek, że minister obrony Wiktor Chrenin potwierdził wcześniejsze doniesienia o "nagłej inspekcji sił odpowiedzialnych za transport taktycznej broni jądrowej", które miał zarządzić Łukaszenka po rozmowie z Władimirem Putinem. Szef sztabu generalnego białoruskiej armii gen. dyw. Wiktor Gulewicz powiedział z kolei, że w trakcie kontroli "część sił lotniczych i aktywów zostanie przeniesiona na lotnisko zapasowe". Na ten moment nie ma informacji, jak blisko polskiej granicy odbywają się manewry. Jak tłumaczy agencja AP, taktyczna broń atomowa nie jest tak potężna, jak strategiczna broń jądrowa (SNW), w której roi się od masywnych głowic wypełnionych pociskami balistycznymi, zdolnymi do równania z ziemią większości terenów na danym obszarze. Propagandowy pokaz inspekcji broni odbywa się na Białorusi dzień po tym, jak Rosja, najbliższy sojusznik Łukaszenki, oświadczyła, że rozpocznie analogiczne ćwiczenia.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Dezerter z armii Putina? Ekspert: To może być fortel
WIDEO

Dezerter z armii Putina? Ekspert: To może być fortel

Straż Graniczna zatrzymała rosyjskiego dezertera, który nielegalnie próbował dostać się na terytorium Polski z Białorusi. - Czy rzeczywiście możemy to traktować jako dezercję, czy też jest to kolejny element jakiejś zaplanowanej rosyjsko-białoruskiej akcji? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski zwrócił się do gościa programu "Newsroom" w WP gen. bryg. rez. dr. Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych. - Od wieków stosuje się różne fortele na wojnie i jednym z takich forteli jest właśnie wpuszczanie takich "dezerterów", których głównym zadaniem jest przede wszystkim mylenie i wprowadzanie w błąd - odparł gen. Kraszewski. - Pytanie, w jakim stopniu był ten żołnierz, bo jeżeli to był szeregowy, czy nawet podoficer, to jego wiedza jest duża, jeżeli chodzi o funkcjonowanie plutonu czy kompanii. Natomiast nie oczekujmy, że taki człowiek przekaże nie wiadomo jaką wiedzę z poziomu strategiczno-politycznego, bo to jest niemożliwe - dodał. - Jeżeli to był specjalnie przygotowany żołnierz GRU czy FSB, to musimy się zdać na profesjonalizm polskich służb specjalnych, które z wyciągniętych informacji wykreują obraz, że jest to typowe mylenie i nie jest to zwykły dezerter, tylko dezerter przygotowany przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej, żeby się pojawił na naszym terytorium i siał zamęt - stwierdził gen, bryg. rez. dr Jarosław Kraszewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran