W Kancelarii Prezydenta zniknęły pieniądze. Media: To prawie pół miliona
W Kancelarii Prezydenta doszło do kradzieży pieniędzy. Śledztwo trwa, a szczegóły sprawy są badane przez odpowiednie służby.
Najważniejsze informacje:
- W Kancelarii Prezydenta doszło do kradzieży pieniędzy.
- Do zdefraudowania środków miało dojść przy wykorzystaniu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej.
- W Kancelarii Prezydenta zakończyła się właśnie kontrola w tej sprawie.
- W sprawie przesłuchano już pierwszych świadków. Trwa ustalanie pełnej wysokości strat i liczby poszkodowanych - mówi serwisowi Wyborcza.biz rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Antoni Skiba.
Jaki był mechanizm kradzieży?
Do zdefraudowania środków miało dojść przy wykorzystaniu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Osoba w Kancelarii Prezydenta wypłacała pracownikom pożyczki. Działo się to jednak bez ich wiedzy, a pieniądze trafiały do prywatnej kieszeni.
Sprawa wyszła na jaw, gdy przestały się zgadzać dokumenty i przepływy finansowe. Jak podaje wyborcza.biz, początkowo pożyczki i sumy do spłaty były niewielkie. Potem pracownica, która musiała spłacać taką fikcyjną pożyczkę ratą w wysokości 1,5 tysiąca miesięcznie, zorientowała się, że jej pobory są mniejsze od oczekiwanych.
W Kancelarii Prezydenta zakończyła się właśnie kontrola w tej sprawie. "Została ona przeprowadzona na wniosek Zarządu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Na podstawie ustaleń złożone zostało zawiadomienie do prokuratury. Sprawa pozostaje obecnie w gestii organów ścigania. Ze względu na toczące się postępowanie przygotowawcze oraz dobro śledztwa, szczegółowe ustalenia kontroli nie mogą być na tym etapie upublicznione" - napisała w poniedziałek 23 lutego Kancelaria Prezydenta.
Co wiemy o zabezpieczeniach?
Postępowanie wszczęte zostało po zawiadomieniach szefa Kancelarii Prezydenta RP oraz zarządu działającej tam Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Sprawę prowadzą policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I – Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.
Przeczytaj również: Ten filmik robi furorę na Słowacji. Chodzi o granicę z Polską
Także prokuratura nie może przekazać zbyt wielu szczegółów. "Przesłuchano już pierwszych świadków, a śledczy ustalają teraz, jak długo trwał proceder, jakie są łączne straty i ile osób zostało poszkodowanych" - przekazał portalowi wyborcza.biz rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Antoni Skiba. Według niektórych mediów w grę wchodzić może strata pół miliona złotych.
Źródło: wyborcza.biz