agnieszka dziemianowicz-bąk (strona 4 z 5)

Posłanka nie wiedziała, gdzie ma patrzeć. Pytanie za pytaniem
WIDEO

Posłanka nie wiedziała, gdzie ma patrzeć. Pytanie za pytaniem

Temat aborcji wywołał prawdziwą lawinę błyskawicznych pytań i natychmiastowych odpowiedzi. Rozpoczęła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. - Wiele nas łączy po stronie demokratycznej opozycji, jeżeli chodzi o prawa kobiet, ale jedna rzecz nas różni i jest to warte wyeksponowania - stwierdziła. - Jedyne referendum w sprawie aborcji, to jest referendum, które kobieta w toalecie nad testem ciążowym przeprowadza sama ze sobą. Przywrócimy Polkom wybór. Jeśli kobieta chce przerwać ciążę, to do 12. tygodnia bez podawania przyczyny, bez konsultacji z psychologiem, szefem, księdzem czy kimkolwiek, powinna mieć do tego prawo - podkreśliła, wywołując do odpowiedzi Joannę Muchę. - Uważam, że takie stawianie sprawy jest myśleniem życzeniowym. Mamy ten problem, że prezydent Duda będzie dalej prezydentem i nie podpisze ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. W związku z czym jedyną drogą i jedyną szansą na zmianę prawa aborcyjnego będzie referendum - dodała. Na jej słowa zareagowała natychmiast Barbara Nowacka z KO, która stwierdziła, że "Trzeciej Drodze brak słuchu i nie słyszy tego, co się działo w 2020 roku i tego, co dzisiaj mówią kobiety". Kandydatka KO jednoznacznie opowiedziała się za natychmiastową zmianą prawa. Kończąc swoją wypowiedź, Nowacka zapytała jeszcze Muchę o jej stosunek do in vitro. - In vitro w pełni refinansowane z budżetu. Nie mamy tutaj najmniejszych wątpliwości - odpowiedziała natychmiast posłanka Trzeciej Drogi. Swoją kontrę zgłosiła wtedy Urszula Barbara Krawczyk z Bezpartyjnych Samorządowców. - Aborcja w żaden sposób nie powinna być tematem dyskusji kogokolwiek. Jestem przeciwko referendum - stwierdziła kategorycznie. Głos powrócił do Joanny Muchy. - To powinna być suwerenna decyzja kobiety. Państwo nie powinno się w to wtrącać. Problem jednak jest taki, że dzisiejsze prawo nie pozwala na to, żeby to była suwerenna decyzja kobiety - zakończyła wymianę zdań.
Tomasz Waleński Tomasz Waleński
Przemysław Czarnek nie przyszedł. "Pogarda i tchórzostwo"
WIDEO

Przemysław Czarnek nie przyszedł. "Pogarda i tchórzostwo"

Podczas połączonych Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Obrony Narodowej posłowie w pierwszym czytaniu zajmowali się rządowym projektem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, zwanej "lex Czarnek". Projekt został przyjęty. Opowiedziało się za nim 39 posłów, 34 było przeciw. O szczegółach mówiła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy. Zwróciła uwagę, że "po raz kolejny na posiedzeniu komisji nie pojawił się autor tej ustawy, czyli minister Czarnek". - To nie tylko obraźliwe i pogardliwe traktowanie członków i członkiń komisji (...), ale przede wszystkim jest to obraźliwe i pogardliwe wobec przedstawicieli wszystkich środowisk oświatowych, którzy także pojawili się na komisji - stwierdziła. - Gdyby minister pofatygował się i przyszedł na komisję, musiałby usłyszeć miażdżące zarzuty ze strony nie tylko posłów i posłanek pozycji, ale przede wszystkim wszystkich środowisk oświatowych - podkreśliła. - Szkoła to miejsce, w którym młodzi ludzie, spędzając 1/3 swojego życia, zasługują na to, żeby ta szkoła była dla nich drugim domem. Szkoła to nie jest prywatny folwark ministra Czarnka, to nie jest miejsce na jego ideologiczne eksperymenty, to nie jest miejsce na indoktrynację partyjną, to jest żywy organizm, to są ludzie. Szkoła nie należy do ministra Czarnka, szkoła powinna należeć do uczniów, do rodziców, do nauczycieli, a dyrektor powinien być dobrym gospodarzem w tym drugim domu dla młodych ludzi. Tymczasem Przemysław Czarnek chce do tego domu wejść z buciorami - tylko po to, by zamurować w nim wszystkie okna na świat - mówiła posłanka. - Zdaniem PiS szkoła ma jedno zadanie - wychować wyborcę PiS. Niestety mam złą wiadomość - to tak nie działa. Tak jak Romanowi Giertychowi nie udało się wychować nowego pokolenia nacjonalistów, tak dziś Czarnkowi nie uda się wychować nowego człowieka na modłę PiS - podsumowała.
Natalia Durman Natalia Durman