Bartłomiej Sienkiewicz (strona 7 z 17)

"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego
WIDEO

"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego

Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz (PO) komentował w programie "Tłit" WP słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adam Glapińskiego, który zapowiedział kolejną podwyżkę stóp procentowych we wrześniu, a później ich spadek. Zapytany o to, czy może to mieć związek ze zbliżającymi się wyborami i czy szef NBP będzie w kampanii wyborczej wspierał PiS, Sienkiewicz nie miał wątpliwości. - To jest oczywiste, że Glapiński jest de facto mentalnie funkcjonariuszem PiS. I to, że NBP będzie robił wszystko, żeby rządzącym pomóc – to jest jasne. Tylko oznacza to, że taka polityka NBP będzie jeszcze bardziej odzierała Polaków z pieniędzy – oznajmił Sienkiewicz. – Wiara w to, że Glapiński jest w stanie zarządzać tym, co się dzieje z polską złotówką, że ma jakiś plan, (…) jest, prawdę mówiąc, trochę naiwna. Problem polega na tym, że PiS położył polską gospodarkę. I traci kontrolę z tygodnia na tydzień nad tym, co się dzieje w gospodarce. Nad stabilnością złotego, nad inflacją, nad energetyką, nad inwestycjami – wyliczał. – Moim zdaniem to już jest sytuacja, w której okręt zerwał się z cum, dryfuje po morzu i tylko jak najszybsze odejście PiS może gwarantować, że przyjdzie ktoś, kto po prostu tym normalnie zarządzi – dodał. Odniósł się też do słów prezesa NBP o tym, że rzekome ataki ze strony opozycji nie przyczyniają się do poprawy sytuacji. – To, co osłabia złotówkę, to jest polityka NBP, czyli Glapińskiego – powiedział. Ocenił też, że w kontekście polskiej gospodarki "idziemy w stronę biedy, w stronę katastrofy". – Przerzucanie tego na opozycję jest dość żałosnym ruchem retorycznym – skwitował gość WP.
"Mamy asa w rękawie". PO ma plan, jak usunąć Kurskiego z TVP?
WIDEO

"Mamy asa w rękawie". PO ma plan, jak usunąć Kurskiego z TVP?

Były szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz (Platforma Obywatelska) komentował w programie "Tłit" WP atak na pracowników TVP, który pokazywany był na tej stacji. Podczas emisji programu można było m.in. usłyszeć, że za tego rodzaju zdarzenia odpowiedzialny jest m.in. Donald Tusk. – To może ja wzmocnię to wzburzenie telewizji publicznej, czyli PiS-owskiej. Mamy pomysł – nie będziemy go zdradzać – na to, żeby szefostwo telewizji publicznej, ludzie, którzy ponoszą odpowiedzialność za taki, a nie inny kurs de facto nazistowskiej propagandy, jaką oni prowadzą, jeśli chodzi o styl telewizji publicznej, ponieśli za to konsekwencje. Nie tylko w postaci utraty pracy, ale także konsekwencje wynikające z tego, że zostało absolutnie złamane prawo (w kontekście tego), do czego zostały powołane media publiczne – stwierdził Sienkiewicz. Zapytany o to, czy to nie zbyt dosadne, odparł: - A jak inaczej nazwać odczłowieczanie opozycji? (…) A czym to się różni od mówienia o tym, że wszystkiemu w Niemczech są winni Żydzi? Przecież to jest ten sam ton w propagandzie. Jeśli kilka razy puszcza się tę samą historię, która sugeruje, że Tusk jest Niemcem, że nie jest Polakiem, jest obcy, jest groźny – to czym się to różni od takich kanonów totalitarnej propagandy? - dopytywał. Szczegółów nie chciał jednak zdradzić. – Zrobimy to. Ale proszę wybaczyć: do wyborów jest rok. Nie będziemy o tym opowiadać w tej chwili – stwierdził. – Mamy asa w rękawie i go użyjemy. I to jest wszystko, co możemy powiedzieć w tej sprawie – dodał. Zapytany o to, czy chodzi o pociągnięcie wyżej wymienionych osób do odpowiedzialności karnej, odpowiedział: - Tak. Za takie prowadzenie telewizji publicznej powinna być poniesiona odpowiedzialność karna – powiedział, dodając, że chodzi o "ludzi odpowiedzialnych za kształt tej propagandy". – To nie jest tylko i wyłącznie jedna osoba – zastrzegł.
Stan wyjątkowy. Bartomiej Sienkiewicz ma teorię. Zwraca uwagę na szczegół
WIDEO

Stan wyjątkowy. Bartomiej Sienkiewicz ma teorię. Zwraca uwagę na szczegół

- Realne zagrożenie jest i zamykanie na to oczu jest niewłaściwe. Łukaszenka prowadzi tę operację z uchodźcami jako operację polityczną wymierzoną w UE, w NATO, w Polskę, w Litwę i w Łotwę. To są fakty, ale władza publiczna pochodząca z mandatu demokratycznego ma obowiązek pokazywać, czy jej działania są właściwe czy nie - mówił były szef MWSiA, poseł Koalicji Obywatelskiej Bartłomiej Sienkiewicz w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Mamy do czynienia z posługiwaniem się uchodźcami jako formą presji na UE. Łukaszenka robił to najpierw intensywnie na Litwie i na Łotwie. Teraz robi to na polskiej granicy. Tamte kraje wprowadziły stan wyjątkowy, ale to wcale nie oznaczało, że kompletnie odsunęły opinię publiczną od tego, co się dzieje na granicy. Wręcz przeciwnie - litewscy dziennikarze mogli być na granicy. Polscy nie mogą być. No, to ma pan odpowiedź na pytanie, o co chodzi ze stanem wyjątkowym. Nie o faktyczne zabezpieczenie granicy, tylko o ukrycie sprawy - kontynuował Sienkiewicz. - Jeśli zagrożenie jest tak poważne, to od tego jest Frontex, żeby pomógł, żeby skierował siły, środki, funkcjonariuszy i sprzęt na polską granicę. Korzystali z tego Litwini, a Polska zdecydowanie odmawia - zwrócił uwagę polityk PO. W jego ocenie rząd PiS-u nie chce żadnego niezależnego świadka na polsko-białoruskiej granicy.
Natalia Durman Natalia Durman
Bartłomiej Sienkiewicz o drastycznych zdjęciach: "bardziej mnie oburza seks polskiego księdza z dzieckiem"
WIDEO

Bartłomiej Sienkiewicz o drastycznych zdjęciach: "bardziej mnie oburza seks polskiego księdza z dzieckiem"

Na poniedziałkowej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zaprezentował zdjęcia znalezione w telefonach nielegalnych migrantów, którzy przekraczają polsko-białoruską granicę. Były wśród nich zdjęcia o treści pedofilskiej i zoofilskiej. - Czy to jest rzeczywisty problem, czy przykrywka, która ma czemuś służyć? - pytał swojego gościa byłego ministra spraw wewnętrznych i byłego koordynatora służb specjalnych Bartłomieja Sienkiewicza prowadzący program "Tłit" Patryk Michalski. - Bardziej mnie oburza seks polskiego księdza z dzieckiem niż Afgańczyka z krową - stwierdził polityk Platformy Obywatelskiej. - To, że takimi argumentami posługuje się minister dużego kraju europejskiego, uważam za absolutnie żenujące. Co więcej, wydaje się, że cała ta historia, łącznie z tymi drastycznymi zdjęciami, służyła tylko jednej rzeczy: ukryciu nieprawdopodobnej skali korupcji, nepotyzmu i złodziejstwa tego rządu, co media ujawniły, działając zbiorowo, wczoraj rano. Na konferencji parę godzin później mamy materiał tak drastyczny, że on zogniskował całą uwagę opinii publicznej. Jednym słowem, jeśli mafia chce ukryć swoje działanie, to pokazuje drastyczne zdjęcia po to, żeby się mówiło o nich, a nie o tym, że jest mafią - dodał Bartłomiej Sienkiewicz.