
Prof. Jadwiga Staniszkis wykłada na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Wyższej Szkole Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu.więcej informacji
Przetrwać nie rządząc. To nie przywoływanie chińskiego zalecenia "wu wei", dawanego cesarzom i uczącego jak nie działać, a mimo to zachować prestiż. A nie działać dlatego, że nie należy zakłócać naturalnego biegu rzeczy zmierzającego do równowagi. To tytuł całkiem współczesnej książki Di Palmy o polityce.
Dyskurs narzucany przez polityczną poprawność nie jest już w stanie uchwycić dynamiki i złożoności współczesnego świata. Przykładem choćby nakaz ETS-u, aby nie wieszać w szkołach krzyży, w sytuacji, gdy coraz częściej słyszy się (także z ust lewicowych intelektualistów, jak chociażby Habermas) o potrzebie "postsekularyzacji". I uznania - choćby jako kantowskiego postulatu - hipotezy istnienia uniwersaliów w świecie norm moralnych. Bo sam ideał wolności ograniczanej tylko przez inną wolność nie wystarcza dla zbudowania ładu społecznego.
Do niedawna wydawało się, że postpolityka to metafora wskazująca na rolę mass mediów i tworzenia wrażeń. Co subtelniejsi obserwatorzy sfery władzy dodawali do tego nowe reguły, wprowadzone m.in. przez Traktat Lizboński. Związek między całością (Unią) a częścią (państwo narodowe) polegały na tworzeniu przez to ostatnie indywidualnej kombinacji intensywności poszczególnych norm, ich hierarchii i sposobu uzasadniania wymykał się bowiem tradycyjnie pojmowanej "polityce tożsamości" odwołującej się do kategorii "różnicy".
Brałam udział w pasjonującej dyskusji na temat młodzieży. Socjologowie (m.in. Kalinowska, Szafraniec, Łuczewski) pokazali (mówiąc skrótowo i już moim językiem), że swoistość pokoleniowa młodzieży (odróżniająca ją od świata dorosłych) dotyczy formy, a nie treści - myślenia. Owa forma jest, przede wszystkim, efektem nowych technik i mediów komunikacji, ale też - gier komputerowych, uczących poruszania się w wielowymiarowej przestrzeni i nieliniowych zmian, wymagających ciągłej zmiany perspektywy i roli, w którą się wcielamy. W efekcie to, co dla dorosłych, nie korzystających tak intensywnie z tych technik, jest chaosem, dla młodych ludzi staje się przewidywalną grą. Na ową formę myślenia nakłada się siatka katalizatorów tożsamości w postaci idoli i nurtów kultury raczej, niż postaci i wydarzeń historycznych, czy - symbolicznych.
Franz Borkenau napisał przed laty historię Europy odrzucającą tezę Ortegi y Gasseta, iż początkiem dzisiejszej Europy był podbój Rzymu przez plemiona barbarzyńców z Północy. Według Ortegi y Basseta to właśnie zetknięcie się z wyższą kulturą upadającego Imperium miało stworzyć, tak charakterystyczne dla późniejszej dynamiki europejskiej, wyczucie formy jako wyzwania i - marzenie przekraczania siebie. A dostrzeżenie własnego dystansu do wyższej kultury uświadomiło, że siła i piękno nie chodzą w parze i przyczyniło się do, tak charakterystycznego dla Europy, sceptycyzmu.
Niedługo będziemy obchodzili rocznicę obalenia muru berlińskiego. Rocznicę dla nas ważną, bo stanowiącą koniec zimnej wojny w Europie. Ta w Azji kończy się dopiero teraz, wraz z szansami na zjednoczenie Korei Południowej z Północną. W obu wypadkach, i u nas i tam, decydujący był kontekst geopolityczny. W Europie - oczekiwana przez Sowietów groźba lokalnego ataku nuklearnego i ich odpowiedź w postaci doktryny "obrony przez atak" (konwencjonalny). Ryzyko owej strategii podzieliło elity w Moskwie. Ich część, pragnąca uniknąć kolizji, zaproponowała rozwiązanie polityczne - neutralizację Europy Środkowej i zjednoczenie Niemiec. Oferta ta padła już w 1985 roku (Gromyko w Wiedniu). Jednak stracono parę lat, bo i Zachód bał się zbyt silnych Niemiec i lokalne komunistyczne nomenklatury musiały wprzód przygotować sobie miękkie lądowanie ("kapitalizm polityczny" – owo słynne "uwłaszczenie się").
Władza jest jednym z tych, dyskretnych, zjawisk, których istnienie (lub nie) poznaje się po rezultatach. A owym rezultatem w wypadku władzy jest zdolność osiągania założonych celów. Bo to wymaga i skupienia energii (czyli władzy nad sobą), i - właściwej konceptualizacji zjawisk, i - władzy nad innymi. Władza w tym znaczeniu zanika. Globalizacja korodująca państwa, rozproszenie władzy, wreszcie - rozbudowa instytucji "władzy horyzontalnej" (czyli władzy negatywnej, ograniczającej inne władze) zredukowała hierarchiczny wymiar władzy.
