Dziekani wydziałów przyrodniczych polskich uczelni wyrazili swoje oburzenie wypowiedziami niektórych osób reprezentujących Polskę w Parlamencie Europejskim i będących przedstawicielami Rządu Rzeczpospolitej Polskiej, dotyczącymi teorii ewolucji.
Konferencja Dziekanów Wydziałów Przyrodniczych w liście otwartym skierowanym do najwyższych władz państwowych napisała, że stanowisko europosła Macieja Giertycha ws. usunięcia ze szkół nauczania
teorii ewolucji "kompromituje kraj, który reprezentuje".
Za "bulwersujące" uznano również wypowiedzi wicepremiera,
ministra edukacji Romana Giertycha oraz wiceministra edukacji
Mirosława Orzechowskiego dla mediów dotyczących tego, że
teoria
ewolucji jest jedną z wielu teorii powstania życia na Ziemi i jest
sprawą nauczycieli i rodziców, czy znajdzie się w programach
nauczania.
Dziś, prawie 150 lat po ogłoszeniu dzieła Darwina, nie tylko
żaden rozsądny naukowiec, lecz także żaden człowiek mający choćby
najbardziej podstawową wiedzę przyrodniczą, nie neguje istnienia
ewolucji. Nikt już obecnie faktu ewolucji nie stara się
udowadniać, podobnie jak tego, że Ziemia obraca się dookoła Słońca
i nie jest płaska - napisano w liście.
Podkreślono, że każdego roku naukowcy dostarczają coraz to nowych
dowodów na słuszność tej teorii, a mechanizmy ewolucji są
przedmiotem ciągłych badań.
Dziekani podkreślają, że "Przeciwstawianie teorii ewolucji
kreacjonizmowi i ewentualne omawianie tych dwóch podejść na
lekcjach biologii nie ma najmniejszego sensu, gdyż kreacjonizm nie
jest teorią naukową. Teoria ewolucji doczekała się uznania nie
tylko w oczach świata naukowego, ale została oficjalnie
zaakceptowana przez
Watykan".
Dziekani wydziałów przyrodniczych uważają, że
tego rodzaju osoby
powinny być jak najszybciej pozbawione możliwości wywierania
wpływu na edukację młodego pokolenia Polaków.
Naukowcy argumentują, że swoją działalnością osoby te przynoszą
wiele szkód procesowi nauczania w Polsce a także ośmieszają
Polaków na świecie.
(bart)