RELACJA ZAKOŃCZONA

Kluczowa obietnica Tuska. "Babciowe" w Sejmie [RELACJA NA ŻYWO]

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk
Źródło zdjęć: © Sejm
Adam ZygielJustyna Lasota-Krawczyk

08.05.2024 09:32, aktual.: 08.05.2024 17:21

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Sejm debatuje nad programem Aktywny Rodzic, czyli "babciowym" zapowiadanym w kampanii wyborczej przez Donalda Tuska. - Dziś przywracamy zaufanie obywateli i obywatelek do państwa, które nie umywamy rąk, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, wsparcie kobiet i pomoc w powrocie na rynek pracy - mówiła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Najważniejsze informacje
  • Podczas 11. posiedzenia Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o wspieraniu rodziców w aktywności zawodowej oraz w wychowaniu małego dziecka "Aktywny rodzic" (tzw. babciowe).
  • Zaplanowano także pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Zakłada on m.in. powiązanie wypłat 800 plus i świadczenia z programu "Dobry start" z obowiązkiem szkolnym i przedłuża ochronę tymczasową dla Ukraińców uciekających przed wojną do 30 września 2025 r.
  • Sejm ma kontynuować prace nad rządowym projektem noweli ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Nowe przepisy mają umożliwić przedsiębiorcom wzięcie urlopu od płacenia składki ZUS.
  • Donald Tusk polecił przygotowanie raportu w sprawie ucieczki sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś. - Zwróciłem się do ministra sprawiedliwości, by zdjął mu immunitet jak najszybciej - mówił.
Relacja zakończona
WażnePrzypięty wpis
Ważne

To koniec relacji ze środowego posiedzenia Sejmu w Wirtualnej Polsce.

- Ze zdumieniem słuchałem waszych zarzutów, w szczególności z niewłaściwym prowadzeniem polityki prorodzinnej przez PiS. Te polityczne kity możecie wciskać, ale nie każdemu - mówił Mariusz Krystian z PiS.

- Pamiętam doskonale czas rządów PO-PSL, zwłaszcza końcówkę. Ile pracy miały ośrodki pomocy społecznej, by to zjawisko polskich rodzin, dzieci, zniwelować, żeby zapewnić jakiś standard. Dopiero program Rodzina 500+ rządu Beaty Szydło zlikwidował biedę polskich rodzin - powiedział.

- Z braku możliwości łączenia pracy z macierzyństwem aż połowa Polek po urodzeniu dziecka, nie wraca do pracy przez 2-3 lata, kiedy dziecko może iść do przedszkola. Tak długa przerwa robi wyrwę w życiu zawodowym, która często jest trudna lub niemożliwa do odrobienia. Ma to wpływ nie tylko na wynagrodzenie, ale przyszłą emeryturę kobiety - mówiła Iwona Karolewska z KO.

- Niebywałe, jak parlamentarzyści wypowiadają się o roli matki w Polsce, choć nigdy w tej roli byli. Do pana Brauna: niektóre kobiety chcą być aktywne zawodowe, pomimo roli matki, którą pełnią - mówiła Katarzyna Kierzek-Koperska z Koalicji Obywatelskiej.

- Dajemy wybór, bo wybór jest odpowiedzią na naszą różnorodność społeczną. Stwarzamy warunki do zwiększenia dzietności, bo nam wszystkim się to opłaci - mówiła.

Grzegorz Braun w imieniu Konfederacji złożył wniosek o odrzucenie projektu o "babciowym".

- Ratuj się kto może, kiedy władza ludowa w jej obecnym wcieleniu chce wam zrobić dobrze, chce was pozornie uszczęśliwić - mówił Grzegorz Braun z Konfederacji o "babciowym". Zarzucił rządowi "doprowadzanie do katastrofy demograficznej".

- Aktywny Rodzic, czyli na waciki, rozsypać, rozdać, żeby to lepiej wyglądało w telewizorze. Żeby tę całą masakrę piłą łańcuchową polskiej przedsiębiorczości, zaoranie rolnictwa i górnictwa zamaskować, owinąć w bawełnę frazesu - mówił.

- Dlaczego w Polsce rodzi się mało dzieci? Bo mimo relatywnie niskiego bezrobocia, trudno kobiecie wrócić na rynek pracy. Trudno też o wysokie wynagrodzenie, bo polscy przedsiębiorcy zamiast inwestować, muszą walczyć z urzędami i chorymi rozwiązaniami, takimi jak Polski Ład - mówił poseł Polski 2050 Ryszard Petru.

- Dlatego tak podkreślamy potrzebę obniżenia składki zdrowotnej do poziomu sprzed Polskiego Ładu - podkreślił.

- Moimi dziećmi musiała się opiekować babcia, bo mnie nie było stać na zatrudnienie opiekunki, a w mojej gminie wciąż nie ma opieki żłobkowej na dobrej poziomie. Często rodzice lub opiekunowie prawni po wykonaniu urlopu macierzyńskiego mają problem nie tylko z uzyskaniem żłobka, ale kwestie finansowe każą wybierać, między pracą, a zostaniem w domu, by opiekować się dziećmi - mówiła Małgorzata Gromadzka z KO.

- Dlatego państwo musi zapewnić wsparcie rodzicom, by młodzi ludzie mogli szybko wrócić na rynek pracy - podkreśliła.

Marlena Maląg z PiS wskazała, że "babciowe" miało zostać uchwalone w ciągu 100 dni od zawiązania rządu. Podkreśliła, że jej partia złożyła podobną ustawę, która została zamrożona.

- Polityka prorodzinna jest w naszym DNA, jest fundamentem naszych działań - mówiła była minister.

- Chcemy, by Aktywny Rodzic zaczął obowiązywać jeszcze w tym roku, od października - podkreśliła Gajewska.

- Polityka prorodzinna. Jakże można mieć do niej różne podejście. Można, jak poprzedni rząd, używać rodziny do polityki, albo, jak obecny rząd, używać polityki do wspierania rodziny - mówiła wiceministra Aleksandra Gajewska.

Ważne

- Dziś przywracamy zaufanie obywateli i obywatelek do państwa, które nie umywamy rąk, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, wsparcie kobiet i pomoc w powrocie na rynek pracy - mówiła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Ważne

W Sejmie ruszyło pierwsze czytanie programu Aktywny Rodzic, który zakłada wprowadzenie m.in. babciowego. Projekt przedstawia ministra rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

- Kiedy rządziliście, nie potrafiliście tego zrobić. Dojeżdżaliście przedsiębiorców, by sfinansować pakiety programów socjalnych, czyli rozdawnictwa pieniędzy - mówił do PiS Bartosz Romowicz z Polski 2050.

- To, że to jest tylko miesiąc (wakacji składkowych - red.), a nie trzy, to jest wasza wina, a nie nasza. Gdybyście zostawili finanse publiczne w dobrym stanie, nie wypychając wydatków do funduszy celowych, to stać byłoby nasz kraj na 3 miesiące. Ale spokojnie, mamy 4 lata i dojdziemy do tego, co obiecywaliśmy - podkreślił.

Marcin Skonieczka z Polski 2050 bronił swojej formacji. Mówił, że proponowany w kampanii "dobrowolny ZUS" miał dotyczyć tylko firm, które mają poważne problemy.

- Kiedyś mówiono, że niewolnictwa znieść nie można, że pańszczyzny znieść nie można. My nie ustaniemy w wysiłkach zmierzających do wyzwolenia polskiego przedsiębiorcy z tej piramidy finansowej, do której pan Petru chce wciągać kolejne pokolenia - mówił Grzegorz Braun z Konfederacji.

- Gdy tylko obwieszczenia PKW oznajmiły wyniki wyborów okazało się, że nie będzie dobrowolnego ZUS. Konfederacja złożyła projekt ustawy, by pomóc kolegom z ław rządowych, ale koalicjant PSL, pan marszałek Hołownia, skutecznie ten projekt zamroził - mówił poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo.

- Oszukaliście państwo Polaków i wmawiacie im, że coś, co sprawdza się w krajach Europy, w Polsce jest niemożliwe - mówił.

- Najbardziej zabawne jest to, że ci, którzy podwyższali składki na ZUS i składkę zdrowotną nawołują teraz do pełnej dobrowolności w płaceniu ZUS przedsiębiorców. To tak, jakby okraść sklep, a potem krzyczeć, że brakuje towarów - mówił poseł klubu Polski 2050 Ryszard Petru.

- Ile trzeba mieć bezczelności i buty, żeby udawać, że ktoś inny to zrobił - mówił.

Zaatakował także Konfederację, że wprowadzenie "pełnej dobrowolności" ZUS jest niemożliwe. Wskazał, że na jednego emeryta (jako przykład podał Jarosława Kaczyńskiego) składa się obecnie 1,8 pracownika. Przy wprowadzeniu pełnej dobrowolności składek ten współczynnik mógłby znacznie spaść.

- PiS przez 8 lat nie odpowiedział na żadne oczekiwania przedsiębiorców, a dodatkowo cały czas dociążał ich daninami. Teraz krzyczy i manipuluje - mówiła Joanna Frydrych z KO, odpowiadając Krystianowi.

Źródło artykułu:WP Wiadomości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także