Do przejęcia rosyjskiego wozu bojowego doszło w rejonie rzeki Doniec na wschodzie Ukrainy, gdzie obecnie toczą się najcięższe walki. Nagranie z momentu wejścia do pojazdu udostępnił w mediach społecznościowych ukraiński dziennikarz Jurij Butusow.
W środku pojazdu żołnierze znaleźli cenny wojskowy sprzęt, który wciąż nadawał się do użytku i mógł być bardzo przydatny na polu walki. Znaleziono m.in. radiostację, stację radiolokacyjną bliskiego zasięgu, radiotelefony, wojskowe peryskopy, termowizory oraz ładowarki.
Ukraińcy znaleźli też jedzenie oraz czerwony notes podpisany jako "Zeszyt ćwiczeń kapitana Dmitrija Jewgienija".
Rosyjski dowódca zirytowany. "Trupy wciąż płoną"
Tymczasem Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła kolejną rozmowę prowadzoną między rosyjskimi żołnierzami. Jeden z nich opowiadał, dlaczego jego dowódca zdenerwował się na podwładnych.
Rosyjski śmigłowiec bez szans. Ukraińcy użyli rosyjskiej broni
- Przyjechał dowódca. Powiedział: "Co do diabła; minęły dwa dni i nadal nie możecie zdobyć tej małej wioski?" Więc obróciliśmy ją w gruz. Cywile czy nie cywile… Martwe ciała wciąż płoną - relacjonował.
Przeczytaj też: