zjednoczona prawica (strona 4 z 22)

"Ziobryści" nie odpuszczą. Jasna zapowiedź po decyzji premiera
3:07

"Ziobryści" nie odpuszczą. Jasna zapowiedź po decyzji premiera

Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska, stracił część kompetencji w swoim resorcie. Doszło do tego niedługo po tym, jak w wywiadzie dla Wirtualnej Polski wprost skrytykował premiera Morawieckiego. Część mediów twierdzi jednocześnie, że ograniczenie kompetencji polityka Solidarnej Polski może mieć także związek z kontrolami, jakie Ozdoba nadzorował w kontekście działań tzw. mafii śmieciowych. Miały się tam pojawiać wątki polityczne. Michał Woś, partyjny kolega wiceministra, i jednocześnie członek rządu, deklarował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że sprawa okoliczności pozbawienia Ozdoby kompetencji wymaga pełnego wyjaśnienia. Zapowiedział jednocześnie, że Solidarna Polska będzie domagać się ich przywrócenia. - My się domagamy przywrócenia kompetencji. To nie jest właściwe traktowanie. Ministrów oceniamy po owocach. Jeśli wszczął mnóstwo postępowań, jeśli zaczął wyjaśniać różne afery - to rodzi się pytanie: kto za tym stał i dlaczego zabrano. Jeśli to polityczne, to się domyślam i mało to dżentelmeńskie ze strony pana premiera. Jeśli nie było to bezpośrednie polecenie pana premiera, to pytanie, kto chce służyć mafiom śmieciowym? Nie mówię, że to Mateusz Morawiecki. Gdyby się te sprawy potwierdziły, że przy różnego rodzaju kontrolach na składowiskach odpadów, miały się pojawić przyczyny zabrania kompetencji, to rzeczywiście wymaga bardzo poważnego prześledzenia - mówił w WP Woś.
Michał Wróblewski

M. Wróblewski

DAS

"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu
2:40

"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu

70 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy chce dalej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Solidarną Polską. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Wirtualnej Polski. Pomimo tarć w koalicji, jej wyborcy chcą, by dalej trwała. Mateusz Ratajczak w programie "Newsroom WP" pytał o to prof. Sławomira Sowińskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Wyborcy Zjednoczonej Prawicy są na ogół zmobilizowani, są wierni swoim politykom. Pamiętają, co działo się w Zjednoczonej Prawicy po 2010 r., kiedy wyszło z niej środowisko Solidarnej Polski. Było poczucie, że podziały prawicy szkodzą. Wyborcy się tego obawiają. Myślę, że politycy prawicy to wiedzą. Mamy do czynienia z dość zdumiewającym, ale jednak spektaklem politycznym, obliczonym trochę na to, żebyśmy w poniedziałek rano rozmawiali o tym, a nie o opozycji oraz by wyborca zobaczył silne osobowości. Ten konflikt to niewątpliwie zapowiedź tego, że przed PiS-em, prędzej czy później stanie pytanie, kto będzie nim kierować po odejściu Jarosława Kaczyńskiego - ocenił prof. Sławomir Sowiński. Czy Zbigniew Ziobro ma szansę przejąć przywództwo po prezesie PiS? - Myślę, że siebie tam widzi. Jak popatrzymy na tę ławkę pretendentów, to nie jest teraz zbyt długa. Zbigniew Ziobro próbuje się wśród nich zaprezentować. O to idzie walka. Gdyby Zjednoczona Prawica, nawet jeśli wygra wybory, ale nie była w stanie stworzyć własnego rządu po 2023 r., to pytanie o polityczne przywództwo stanie z całą mocą - stwierdził politolog.
Mateusz Ratajczak

M. Ratajczak

PiS wpadł we własne sidła. "Ziobro ma ogromną wiedzę"
2:49

PiS wpadł we własne sidła. "Ziobro ma ogromną wiedzę"

Dr Barbara Brodzińska-Mirowska w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski stwierdziła, że PiS znalazł się w potrzasku w związku z wewnętrzną sytuacją w Zjednoczonej Prawicy, oraz relacjami ze Zbigniewem Ziobrą. Zdaniem politolog UMK w Toruniu, partia Jarosława Kaczyńskiego wpada we własne sidła. - Jeżeli pieniędzy z KPO nie dostaniemy, to trudno będzie zmobilizować niezdecydowany elektorat. Natomiast jeśli dostaniemy, to wznowią się napięcia z Solidarną Polską - wyjaśniła ekspertka. Zdaniem rozmówczyni Mateusza Ratajczaka, prezesowi PiS będzie zależało na tym, aby do końca kadencji przetrwać i być w porozumieniu. - Każde rozwiązanie niesie dla PiS-u jakieś ryzyko. To jest konsekwencja własnej polityki i trochę hazardu politycznego, czyli stąpanie po cienkim lodzie. Dziś PiS wpada w sidła zastawione przez samych siebie - kontynuowała dr Brodzińska-Mirowska. Według politolog, PiS będzie ratować Ziobrę przed wnioskiem opozycji o odwołanie. - Jarosław Kaczyński cały czas ma w głowie to, że prawej strony musi mocno bronić. Gdyby wypchnął Zbigniewa Ziobrę, to szansa na to, że coś zaczęłoby się dziać po tej bardziej radykalnej prawej stronie, jednak się pojawia - kontynuowała. - Z wielu przyczyn ta współpraca dalej się opłaca. Jest jeszcze jeden argument. Zbigniew Ziobro ma ogromną wiedzę. Dziś rozpad koalicji mógłby skutkować różnego rodzaju wydarzeniami związanymi z kluczową wiedzą Zbigniewa Ziobry, która nie pomogłaby Zjednoczonej Prawicy - dodała.
Mateusz Ratajczak

M. Ratajczak

"Klub Milionerów" Kaczyńskiego. Gowin: to bolesny rachunek sumienia Zjednoczonej Prawicy
11:03

"Klub Milionerów" Kaczyńskiego. Gowin: to bolesny rachunek sumienia Zjednoczonej Prawicy

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w spółkach z udziałem państwa powstał swoisty "klub milionerów" związanych z PiS. Okazało się, że 122 "ludzi dobrej zmiany" zarobiło w tych podmiotach aż 267 mln zł, a niemal połowa z nich została milionerami. - Jestem zwolennikiem tego, żeby w spółkach Skarbu Państwa płacić solidnie, bo chodzi o troskę i pomnażanie naszego wspólnego majątku. Natomiast na pewno zarobki w spółkach Skarbu Państwa nie powinny być wyższe niż rynkowe - komentował w programie "Newsroom" WP prezes Porozumienia, były wicepremier w rządzie Zjednoczonej Prawicy, Jarosław Gowin. Gość Patrycjusza Wyżgi ocenił, że zarobki wielu osób z ujawnionej przez WP listy są "rażąco wysokie". - Niestety to zestawienie dla wszystkich ludzi Zjednoczonej Prawicy jest bolesnym rachunkiem sumienia. W przypadku rekordzistów to są kwoty, które trudno byłoby zarobić na wolnym rynku - podkreślił polityk. Jak dodał, spółki Skarbu Państwa "nie powinny być dojną krową". - Rzuca się w oczy, że wśród rekordzistów jest zaskakująco dużo osób rekomendowanych przez partię Zbigniewa Ziobry - zauważył Gowin. Dopytywany, jak można ukrócić takie zjawisko, szef Porozumienia wskazał, że "jednym ze sposobów jest stworzenie czytelnego sytemu wyboru członków zarządów" w państwowych przedsiębiorstwach. Zaznaczył, że proces ten powinien się odbywać w oparciu o rzetelne konkursy, wolne od politycznych nacisków. Tłumaczył też, że Porozumieniu nie udało się przeforsować tych pomysłów w Zjednoczonej Prawicy, bo partia ta była odsuwana od decyzji dotyczących spółek Skarbu Państwa. Zdaniem Gowina, prezes PiS z pewnością przyjrzy się liście, choć trudno oczekiwać zdecydowanych decyzji z jego strony. - Na pewno ta lista zostanie przez niego (prezesa PiS - red.) uważnie przestudiowana, natomiast specjalnych ruchów się nie spodziewam, dlatego że to byłoby przyznanie się do błędów - ocenił.