wojna (strona 112 z 290)

"Powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Niezwykły gest
6:42

"Powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Niezwykły gest

W programie "Tłit" gośćmi Mateusza Ratajczaka byli aktualny wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński i były wiceszef MSZ Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. Politycy wspominali pierwsze dni i godziny po wybuchu wojny w Ukrainie. - Pamiętam, że w pewnym momencie zaczęły się pojawiać głosy analityków, że Putin jednak nie zaatakuje. Był cień nadziei, ale szykowaliśmy się na najgorsze. Byliśmy gotowi - mówił Jabłoński. Paweł Kowal wspominał, że niemal od razu po wybuchu wojny, udał się w rejon granicy. - W moim przypadku to był od razu wyjazd na granicę. Były prośby o przewiezienie kogoś, o załatwienie dokumentów. Przez pierwsze dwa tygodnie miałem wrażenie, że noc nie istniała - przyznał. - Polska nagle stała się państwem frontowym. Zobaczmy, ile teraz wydajemy na zbrojenia i wywiad. Najważniejsze, że Polacy się zmobilizowali. To była unikalna mobilizacja, "powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Myśmy naprawdę pomogli Ukraińcom, przyjęliśmy ich ponad 7 milionów. Teraz pozostaje pytanie, czy poprzestaniemy na laurach - mówił Kowal. - My nie zatrzymujemy się, nie klepiemy się po plecach. Wykorzystujemy najlepiej, jak można tę sytuację, gdy wzrosło znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. To, co teraz nas czeka, to pokazanie silnej woli. Musimy budować współpracę na przyszłość - ocenił Jabłoński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Maciej Szefer Maciej Szefer
Barbarzyński czyn Krzyżaków. Polacy nie spodziewali się tego
1:18

Barbarzyński czyn Krzyżaków. Polacy nie spodziewali się tego

W 1308 roku wojska brandenburskie zaatakowały Pomorze. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Od dwóch lat Pomorze było pod panowaniem Łokietka. Nie był on w stanie wysłać posiłków do oblężonego Gdańska. Książęcy namiestnik Bogusza poprosił więc o pomoc Krzyżaków. Jak podaje portal wielkahistoria.pl, ta decyzja okazała się dla Polaków zgubna, doprowadzając do rzezi Gdańska. Gdański gród w obliczu nieustających ataków prosił o pomoc Krzyżaków, którzy mieli przejąć i bronić jego części. Z pomocą Krzyżaków Polakom udało się odeprzeć Brandenburczyków, jednak nastroje sojuszników pogorszyły się. Zakon szybko uświadomił sobie, jak słaba musi być Polska, która udostępniła swój najważniejszy gród Pomorza. Niesprowokowani Krzyżacy uderzyli więc, przekraczając mury po kilku dniach walk w listopadzie 1308 roku. Rozpętano rzeź, która miała dwa cele - pozbycie się zwolenników Łokietka i wywołanie strachu na całym Pomorzu. Jak opisał Długosz: "wszystek lud mordują różnymi sposobami. Nie przepuszczają nikomu z Polaków". Kronikarz napisał o "nieludzkiej rzezi, gwałtach i okrucieństwach" wobec bezbronnych Gdańszczan. W korespondencji zakonników papieża padła liczba 9 tys. zabitych. Według historyków było to minimum kilkaset osób. Wieść o barbarzyństwie Krzyżaków szybko rozniosła się po Pomorzu Wschodnim, paraliżując wolę walki.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski